Zestawienie dowodów naukowych, że Bóg faktycznie istnieje
(Dwujęzycznie, po angielsku For English version click on this flag i polsku Dla polskiej wersji kliknij na ta flage)
Zaktualizowano:
2018/4/17


Najnowsza aktualizacja: punkty #A0 i #S3



Menu 1:

(Wybór języka:)


(Organizujące:)

Strona główna

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

FAQ

Tekst [11] w PDF


(Po polsku na tej witrynie:)

Dowód na istnienie Boga

Dowód istnienia Boga w PDF

Źródłowa replika tej strony

O Bogu naukowo

Metody Boga

Istnienie duszy

Biblia

Wolna wola

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Totalizm

Pasożytnictwo

Zło

Nieśmiertelność

Wymieranie lat 2030-tych

Pitna woda deszczowa

Pitna woda deszczowa w PDF

Energia słoneczna

Darmowa energia

Telekinetyczne ogniwo

Grzałka soniczna

Telekinetyka

Samochody bez spalin

Telekineza

Strefa Wolna od Telekinezy

Telepatia

Trzęsienia ziemi

Sejsmograf

Artyfakt

Koncept Dipolarnej Grawitacji

Totalizm

Pasożytnictwo

Karma

Prawa moralne

Nirwana

Dowód na duszę

Wehikuły czasu

Nieśmiertelność

Napędy

Magnokraft

Komora oscylacyjna

Militarne użycie magnokraftu

Tapanui

Nowa Zelandia

Atrakcje Nowej Zelandii

Dowody działań UFO na Ziemi

Fotografie UFO

Chmury-UFO

Bandyci wśród nas

Tornado

Huragany

Katrina

Lawiny ziemne

Zburzenie hali w Katowicach

Ludobójcy

26ty dzień

Petone

Przepowiednie

Plaga

Podmieńcy

WTC

Columbia

Kosmici

UFOnauci

Formalny dowód na istnienie UFO

Zło

Antychryst

O Bogu naukowo

Dowód na istnienie Boga

Metody Boga

Biblia

Wolna wola

Prawda

Dr Pająk portfolio

O mnie (dr inż. Jan Pająk)

Starsze "o mnie"

Poszukuję pracy

Aleksander Możajski

Świnka z chińskiego zodiaku

Zdjęcia ozdobnych świnek

Radości po 60-tce

Kuramina

Uzdrawianie

Owoce tropiku

Owoce w folklorze

Postępowanie z żywnością

Ewolucja ludzi

Wszystko-w-jednym

Grecka klawiatura

Rosyjska klawiatura

Rozwiązanie kostki Rubika 3x3=9

Rozwiązanie kostki Rubika 4x4=16

Playlisty Jana (tylko pod "Google Chrome")

Instrukcja do playlist

Wrocław

Malbork

Milicz

Bitwa o Milicz

Św. Andrzej Bobola

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu

Klasa Pani Hass z LO Milicz

Absolwenci PWr 1970

Nasz rok

Wykłady 1999

Wykłady 2001

Wykłady 2004

Wykłady 2007

Wieś Cielcza

Wieś Stawczyk

Wszewilki

Zwiedzaj Wszewilki i Milicz

Wszewilki jutra

Zlot "Wszewilki-2007"

Unieważniony Zjazd "2007"

Poprzedni Zlot "2006"

Raport Zlotu "2006"

Korea

Hosta

Lepsza ludzkość

pajak_do_sejmu_2014.htm

pajak_na_prezydenta_2015.htm

pajak_na_prezydenta_2020.htm

pajak_dla_prezydentury_2020.htm

Partia totalizmu

Statut Partii totalizmu

FAQ - częste pytania

Replikuj

Memoriał

Sabotaże

Skorowidz

Menu 2

Menu 4

Źródłowa replika strony menu

Tekst [11] w PDF

Tekst [10] w PDF

Tekst [8p/2]

Tekst [8p]

Tekst [7]

Tekst [7/2]

Tekst [7b]

Tekst [6/2]

[5/4]: 1, 2, 3

Tekst [4c]: 1, 2, 3

Tekst [4b]

Tekst [3b]

Tekst [2]

[1/3]: 1, 2, 3

X tekst [1/4]

Monografia [1/4]:
P, 1, 2, 3, E, X

Monografia [1/5]



(In English here:)

Proof for the existence of God

Proof of existence of God in PDF

Source replica of this page

About God

God's methods

Soul existence

The Bible

Free will

Karma

Moral laws

Nirvana

Totalizm

Parasitism

Evil

Immortality

Drinking rainwater

Solar energy

Free energy

Telekinetic cell

Sonic boiler

Telekinetics

Zero pollution cars

Telekinesis

Telekinesis Free Zone

Telepathy

Earthquake

Seismograph

Artefact

Concept of Dipolar Gravity

Totalizm

Parasitism

Karma

Moral laws

Nirvana

Proof of soul

Time vehicles

Immortality

Propulsion

Magnocraft

Oscillatory Chamber

Military use of magnocraft

Tapanui

New Zealand

New Zealand attractions

Evidence of UFO activities

UFO photographs

Cloud-UFOs

Bandits amongst us

Tornado

Hurricanes

Katrina

Landslides

Demolition of hall in Katowice

Predators

26th day

Petone

Prophecies

Plague

Changelings

WTC

Columbia

Aliens

UFOnauts

Formal proof for the existence of UFOs

Evil

Antichrist

About God

Proof for the existence of God

God's methods

The Bible

Free will

Truth

Dr Pająk portfolio

About me (Dr Eng. Jan Pajak)

Old "about me"

My job search

Aleksander Możajski

Pigs from Chinese zodiac

Pigs Photos

Healing

Tropical fruit

Fruit folklore

Food handling

Evolution of humans

All-in-one

Greek keyboard

Russian keyboard

Solving Rubik's cube 3x3=9

Solving Rubik's cube 4x4=16

Jan's playlists (only under "Google Chrome")

Instruction of playlists

Wrocław

Malbork

Milicz

Battle of Milicz

St. Andrea Bobola

Village Cielcza

Village Stawczyk

Wszewilki

Wszewilki of tomorrow

Korea

Hosta

1964 class of Ms Hass in Milicz

TUWr graduates 1970

Lectures 1999

Lectures 2001

Lectures 2004

Lectures 2007

Better humanity

Pajak for parliament 2014

Pajak regarding 2017

Pajak for parliament 2017

Party of totalizm

Party of totalizm statute

FAQ - questions

Replicate

Memorial

Sabotages

Index of content with links

Menu 2

Menu 4

Source replica of page menu

Text [11] in PDF

Text [8e/2]

Text [8e]

Text [7]

Text [7/2]

Text [6/2]

Text [5/3]

Figs [5/3]

Text [2e]

Figures [2e]: 1, 2, 3

Text [1e]

Figures [1e]: 1, 2, 3

X text [1/4]

Monograph [1/4]:
E, 1, 2, 3, P, X

Monograph [1/5]


(Hier auf Deutsch:)

Dr Pająk portfolio

Über mich

Freie Energie

Telekinesis

Moralische Gesetze

Totalizm

Menu 2

Menu 4

Quelreplica dieser Seite


(Aquí en espańol:)

Energía libre

Telekinesis

Leyes morales

Totalizm

Sobre mí

Menu 2

Menu 4

Reproducción de la fuente de esta página


(Ici en français:)

Énergie libre

Telekinesis

Lois morales

Totalizm

Au sujet de moi

Menu 2

Menu 4

Reproduction de source de cette page


(Qui in italiano:)

Energia libera

Telekinesis

Leggi morali

Totalizm

Circa me

Menu 2

Menu 4

Replica di fonte di questa pagina




Menu 2:

(Przesuwne)

Oto wykaz wszystkich stron które powinny być dostepne pod niniejszym adresem (tj. na tym serwerze), w zestawieniu językowym - w 8 językach. Jest on częściej aktualizowanym powtórzeniem stron zestawionych też w "Menu 1". Wybierz poniżej interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij na nią aby ją uruchomić:

Tu powinna być wyświetlona strona menu2.htm.

(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 2".)



Menu 3: (Alternatywne adresy tej strony:)

(Na płatnych serwerach:)

totalizm.pl

energia.sl.pl

totalizm.com.pl

pajak.org.nz

(Na darmowym hostingu z FTP:)

cielcza.cba.pl

magnocraft.site88.net

quake.hostami.me

tornados2005.narod.ru

geocities.ws/immortality

(Stare i już NIE aktualizowane:)

dhost.info/nirvana

morals.mypressonline.com

telekinesis.esy.es

magnocraft.20fr.com

malbork.20megsfree.com




Menu 4:

(Przesuwne)

Oto wykaz adresów wszystkich totaliztycznych witryn działających w dniu aktualizacji tej strony. Pod każdym z owych adresów powinny być dostępne wszystkie totaliztyczne strony wyszczególnione w "Menu 1" i "Menu 2", włączajac w to również ich odmienne wersje językowe (tj. wersje w językach: polskim, angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, greckim i rosyjskim). Najpierw więc w poniższym okienku wybierz adres serwera z każdego masz zamiar skorzystać manipulując suwakami, potem kliknij na jego adres, kiedy zaś otworzy się strona reprezentująca ów serwer wówczas wybierz sobie z "Mednu 1" lub z "Menu 2" interesującą cię stronę i kliknij na nią aby ją uruchomić i przeglądnąć:

Tu powinna być wyświetlona strona menu.htm.

(Niniejszy wykaz daje się też wyświetlić z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na "Menu 4".)


WSTĘP:
Jeśli dobrze się zastanowić, to NIE ma już innego pytania o poważniejszych dla wszystkich z nas ludzi konsekwencjach, niż odwieczne zapytanie "czy Bóg istnieje?". Ja w trakcie swoich "hobbystycznych" badań naukowych (tj. badań prowadzonych w moim prywatnym czasie poza-zawodowym i finansowanych przez siebie, zaś zawzięcie zwalczanych przez moich przełożonych oraz sporą liczbę naukowców i popleczników oficjalnej nauki) natknąłem się na ogromną ilość materiału dowodowego potwierdzającego iż "TAK, Bóg faktycznie istnieje!" - chociaż, nieco niefortunnie dla nas, m.in. aby NIE odbierać nam naszej tzw. "wolnej woli", Bóg zmuszony jest ukrywać przed nami swoje istnienie. Na bazie owego ogromnego materiału dowodowego, zdołałem nawet przygotować i opublikować aż kilka formalnych dowodów naukowych, bazujących na niezawodnych i niezliczoną ilość razy już potwierdzonych życiem metodach dowodzenia, które konklusywnie udowodniły, że Bóg faktycznie istnieje. (Zestawienie, podsumowanie i historia tych moich formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga są zaprezentowane w punkcie #G3 z niniejszej strony. Odnotuj też, że na dodatek do owych dowodów formalnych, sformułowanych zgodnie z metodami naukowego dowodzenia, na niniejszej stronie zaprezentowałem też sporo empirycznego i technicznego materiału dowodowego na istnienie Boga - po jego przykłady patrz punkt #D3 i podpisy pod "Fot. #J1" i "Fot. #J3" poniżej.) Pomimo też rozlicznych prób, ważności tych moich formalnych dowodów nadal nikt NIE zdołał podważyć. Bez przerwy pozostają więc one w mocy. Od ponad już ćwierć wieku owe formalne dowody naukowe publikuję w swoich monografiach - np. patrz podrozdziały I3.3 do I3.3.4 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5]. Od 2008 roku prezentuję je także na niniejszej stronie. Niestety, zarówno decydenci kościołów, kapłani, jak i oficjalna nauka ziemska oraz moi zawodowi koledzy (tj. inni naukowcy) usilnie unikają poinformowania społeczeństwa o istnieniu owego ogromnego materiału dowodowego oraz formalnych dowodów na istnienie Boga. W wielu zaś przypadkach nawet wręcz zaprzeczają ich istnieniu. Tylko kilku nielicznych popularyzatorów i kapłanów "nowej fali chrześcijańskiego kreacjonizmu" zwróciło uwagę na moje dowody i zaadoptowało w swoich argumentacjach niektóre z idei jakie ja oryginalnie użyłem w moim dowodzeniu. Jednak nawet i oni "wstydzą się" referować swych słuchaczy do moich procedur dowodzeniowych. Z powodu zaś takiego przetransformowania dowodów bazujących na mojej "dipolarnej grawitacji", aby pasowały one do dzisiejszej nienaprawialnie już wypaczonej i skorumpowanej ideologii chrześcijaństwa, oraz aby pasowały też one do przestarzałej filozofii dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej - która utkwiła w fałszywych fundamentach "monopolarnej grawitacji", popularyzatorzy ci i kapłani niepotrzebnie i kłamliwie przekierowują ludzi na "poszukiwanie prawdy wzdłuż ścieżki największego błędu". Wszakże przeaczają oni ogromnie istotne fakty, przykładowo, że w owej "monopolarnej grawitacji" formalne udowodnienie istnienia Boga staje się zupełnie niemożliwe z powodu jej zbyt znaczącego odbiegania od faktycznego działania otaczającej nas rzeczywistości. Jednak nawet jeszcze ważniejsze jest, że w owej błędnej "monopolarnej grawitacji" brakuje budulca, narzędzi, oraz mechanizmów zarządzających, które są absolutnie konieczne dla zaistnienia Boga, ponieważ to one umożliwiałyby Bogu najpierw stworzenie całego świata fizycznego, a następnie efektywne zarządzanie wszystkim co istnieje i co się dzieje (a także - będzie działo) w owym stworzonym świecie fizycznym - podczas gdy jednocześnie moja "dipolarna grawitacja", jaką odkryłem jeszcze w 1985 roku, ujawnia istnienie wszystkiego co niezbędne Bogu do zaistnienia i wypełniania Jego nadrzędnej roli, tj. ujawnia istnienie budulca, narzędzi, mechanizmów zarządzających, oraz nadrzędnych metod postępowania, z użyciem jakich Bóg jest w stanie tworzyć i zarządzać wszystkim co istnieje i co się dzieje (oraz co będzie się działo) w naszym świecie fizycznym - po szczegóły patrz punkty #D3 i #A0 poniżej. Nic więc dziwnego, że w Biblii (wersety 4:4-9 z "Księgi Ozeasza" - patrz cytat w #A0 poniżej) właśnie odrzucający wiedzę "kapłani" są wskazywani jako najbardziej pierwotna przyczyna obecnego upadku ludzkości - tak jak przypominam to w (1) z punktu #T2 oraz w (1) z punktu #U1 swej strony o nazwie woda.htm, a także w punkcie #B2, w (1) i (2) z punktu #I1, czy w 5 i 6 z punktu #S4 ze swej strony o nazwie 2030.htm. Moje niezliczone batalie o uznanie i upowszechnienie tych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga są aż tak liczne i aż tak zaciekłe, że mogłyby posłużyć do napisania całej książki o tytule "Jak formalnie udowodniłem istnienie Boga, oraz dlaczego moje naukowe dowody, że Bóg istnieje, naraziły mnie zarówno kapłanom jak i naukowcom". Niestety, chociaż książkę taką mógłbym z łatwością napisać, doświadczenie mi podpowiada, że nikt NIE odważyłby się jej opublikować. To dlatego rzeczowe i bezstronne informacje o owym ogromnym materiale dowodowym, oraz o moich formalnych dowodach naukowych na istnienie Boga jakie skompletowałem na bazie owego materiału dowodowego, zdecydowałem się udostępnić do wglądu zainteresowanych czytelników na niniejszej stronie internetowej (ich przykład zawiera punkt #G2, zaś ich pełny wykaz, linki i podsumowanie prezentuje punkt #G3 poniżej). Wszakże moje strony internetowe mają to do siebie, że jeśli jacyś hermetycznie zamknięci dla prawdy i dla logicznego rozumowania przeciwnicy treści moich publikacji (a stąd i zawzięci przeciwnicy m.in. naukowego poznawania Boga), których namnożyło się na Ziemi niezliczone już mrowie, wydeletują je z jednej grupy serwerów, ja nieustannie je przenoszę i udostępniam na innych grupach serwerów - tak jak udokumentowałem to przy końcu "Menu 4" do tej strony.

Wideo #A0

Wideo #A0: Czytelnikom zainteresowanym w naukowych dowodach na istnienie Boga opisywanych na tej stronie, gorąco rekomendowałbym oglądnięcie też w YouTube filmu o tytule "Dr Jan Pajak portfolio". Na filmie tym bowiem fundamenty teoretyczne wyjaśniające naturę Boga i miejsce jego rezydowania są wyjaśniane prosto i ilustratywnie. Powyżej zaś pokazuję pierwszą stronę polskojęzycznej ulotki dostępnej w bezpiecznym formacie zdjęciowym "JPG", jaka informuje o treści owego filmu i podaje link do jego polskojęzycznej wersji. Kopiowanie tej ulotki NIE jest blokowane. Dlatego czytelnik może łatwo ją przeczytać lub załadować ją do własnego komputera, poczym albo wydrukować i np. wręczyć swym znajomym, albo też załączyć do emaila i przesłać tym osobom jakie chciałby przekonać do oglądnięcia omawianego tu filmu. Jeśli zaś czytelnik ma w miejscu swej pracy, nauki, spotkań, w klubie, itp., jakąś niewykorzystywaną lub zawaloną starociami tablicę ogłoszeń oraz możne wydrukować tę ulotkę i tam ją powiesić, wówczas warto byłoby to uczynić aby wprowadzić tym trochę ożywienia, prawdy i ucieczki od codziennej trywialności. Wyczerpujące opisy omawianego tu filmu, a także angielskojęzyczna i niemieckojęzyczna wersja tej ulotki, są zawarte w poświęconej mu stronie o nazwie portfolio_pl.htm - udostępnianej na wszystkich często aktualizowanych totaliztycznych adresach, np. na łatwych do zapamiętania pajak.org.nz/portfolio_pl.htm czy totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm. Z kolei podsumowanie tego filmu zawierają punkty #H1 do #H3 na stronie pajak_dla_prezydentury_2020.htm. (Kliknij na ową ulotkę aby oglądać reklamowane nią wideo. Aby zaś powiększyć i oglądnąć tę ulotkę, albo zachować ją na dysku swego komputera, albo przesłać ją znajomemu - kliknij na następujące jej linki ulotki/portfolio_pl_1.jpg oraz ulotki/portfolio_pl_2.jpg.)

Część #A: Informacje wprowadzające tej strony:

      

#A0. Totaliztyczna definicja pojęcia "Bóg" - czyli definicja naszego stworzyciela i absolutnego władcy, którego istnienie moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji udowodniła formalnie aż na kilka opisywanych na tej stronie sposobów używając niezawodnych metod naukowego dowodzenia:

Motto: 'Aby definicja pojęcia "Bóg" była pełna i jednoznaczna, musi ona NIE tylko wyjaśniać kim i czym jest Bóg (tj. w przypadku mojej definicji wyjaśniać, że Bóg jest jednocześnie zarówno Programistą, jak i Programem - czyli Alfą i Omegą), ale także powinna informować skąd się biorą moce Boga pozwalające najpierw na stworzenie nas i całego naszego świata oraz na owo doskonałe zaprogramowanie działania wszelkich praw natury i praw moralnych, a potem na precyzyjne zarządzanie losami każdej istoty, każdego obiektu i każdego zjawiska tego świata, a ponadto powinna też ujawniać jaki jest główny cel tego tworzenia i zarządzania oraz uświadamiać czytającym do czego w swym obecnym życiu powinni przykładać najwyższą uwagę, tak aby mogli zdać końcowy egzamin kwalifikujący ich do wyjątkowej kategorii osób w Biblii nazywanej "ziarnem" (NIE zaś "plewami") zaś przez filozofię totalizmu opisywanej jako rozumni, zaradni, doświadczeni, zahartowani w boju o prawdę i o moralność "żołnierze Boga" - jaka to kategoria zostanie wyróżniona zaszczytem osobistego uczestniczenia w następnym etapie realizacji planów Boga'.

       Paradoksem obecnego 21 wieku jest, że podobno mamy już na Ziemi ponad 1000 religii, oraz zapewne dziesiątki (jeśli nie setki) tysięcy kapłanów owych religii, jednak nadal kapłani ci NIE wypracowali ani NIE upowszechnili pełnej i obiektywnie poprawnej definicji pojęcia "Bóg". Jest to godna ubolewania sytuacja. Wszakże każdego z ludzi, kto pozna i zaakceptuje w swym umyśle, lub samemu sobie sformułuje, pełną i jednoznaczną dla niego, jednak obiektywnie też poprawną, definicję Boga (niekoniecznie mojego autorstwa), Bóg wynagradza darem dostrzegania jak wszystko co go otacza, a także każda prawda o jakiej się dowiaduje, pośrednio lub bezpośrednio staje się dowodem na istnienie Boga. Ponadto mając taką pełną, jednoznaczną i poprawną definicję Boga daje się wówczas też formalnie i naukowo udowodnić istnienie Boga - i to aż na wiele odmiennych sposobów. Jest więc wysoce pechowe dla ludzi, że takiej poprawnej definicji Boga, jaka byłaby też zgodna z dzisiejszym stanem ludzkiej wiedzy i z dzisiejszymi zasadami myślenia ludzi, ani kapłani owego ponad tysiąca religii obecnie podobno istniejących na Ziemi, ani też pracownicy i poplecznicy "oficjalnej nauki ateistycznej", NIE potrafili dotychczas wypracować dla dobra i użytku ludzkości. Powodem zaś tej ich "odkrywczej i wynalazczej impotencji", w przypadku kapłanów było utknięcie w wygodnickich i bezwysiłkowych trendach odchodzenia od prawdy, odrzucania wiedzy, odcinania się od rzeczywistego życia, oraz zagłębiania się w mistycyzm, zaś w przypadku naukowców - ich widzenie świata głównie poprzez grube szyby ichnich "wież z kości słoniowej" oraz uparte tkwienie w kłamliwym koncepcie "monopolarnej" grawitacji - w którym Bóg NIE może zaistnieć, bowiem ów nieistniejący świat rządzony taką monopolarną grawitacją NIE jest w stanie utworzyć mocy, narzędzi, ani możliwości wymaganych dla zaistnienia i dla działania Boga. W rezultacie najlepszą definicją na jaką dotychczas kapłani i naukowcy zdołali się zdobyć, to powtarzanie najróżniejszymi słowami ogólnikowego stwierdzenia, że "Bóg jest to istota która może wszystko". Niestety, nawet jeśli pominąć typowe dla monopolarnej grawitacji wieloznaczności niemal każdego z jej pojęć, ciągle w tej prymitywnej definicji NIE zostały zawarte nawet najbardziej kluczowe informacje o Bogu, przykładowo "skąd pochodzą moce" jakie pozwalają Bogu czynić wszystko, "w jaki sposób" Bóg czyni to wszystko, "w jakim celu Bóg stworzył wszystko, w tym nas", czym właściwie był ów proces "stwarzania" oraz na czym on polegał, ani "z jakiego budulca" Bóg postwarzał wszystko to co postanowił stworzyć (wszakże werset 11:3 z bibilijnego "Listu do Hebrajczyków" stwierdza, iż nawet Bóg nie tworzy "czegoś z niczego" - cytuję: "... słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych").
       Tymczasem, jeśli uważnie poczytać Biblię transformując jej dawny język na dzisiejsze pojęcia, wówczas się okazuje, że zawarta w niej została taka pełna, jednoznaczna i obiektywnie poprawna definicja Boga. Tyle, że aby NIE odbierać ludziom "wolnej woli", w Biblii (jaką wszakże zainspirował sam Bóg) definicja ta musiała zostać zaszyfrowana na najróżniesze sposoby, np. poprez użycie starodawnego słownictwa, poprzez jej rozczłonkowanie i udostępnianie segmentami w aż całym szeregu odmiennych wersetów Biblii, poprzez szerokie użycie symbolizmu, itp. Oczywiście, gdyby kapłani faktycznie służyli prawdzie i nakazom Boga z Biblii (a NIE nawykom ciała), NIE dawali się zwieść kłamliwemu konceptowi "monopolarnej" grawitacji wmuszanemu ludzkości przez skorumpowaną, starą, oficjalną naukę ateistyczną, gdyby zamiast upierać się przy tkwieniu w tym co łatwe i bazujące jedynie na bezwysiłkowych spekulacjach, raczej uznali ustalenie filozofii totalizmu ujawniające iż na poznanie prawdy trzeba sobie zapracować, poczym zaczęli aktywnie i bezuprzedzeniowo poszukiwać, poszerzać i promować wiedzę i prawdę o Bogu, oraz gdyby NIE prowadzili życia oderwanego od rzeczywistości i starali się nadążać za coraz klarowniejszymi, jednoznaczniejszymi i nowocześniejszymi ujawnieniami prawdy i wiedzy, wówczas odnotowaliby, że już od bardzo dawna istnieje i nieustająco jest odcinana przez moce zła od zostania szeroko upowszechnioną i poznaną przez ludzi, pełna i poprawna definicja Boga. Definicja ta, wynikając z moich empirycznych badań oraz z ustaleń opracowanej jeszcze w 1985 roku i nadal jedynej na świecie Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, potwierdza naukowo treść wersetów Biblii w sposób jaki jest już przeinterpretowany na dzisiejszy język i na dzisiejszy stan wiedzy - w tym potwierdza też m.in. ową zaszyfrowaną w wersetach Biblii pełną i wyczerpującą definicję Boga. Niestety, dla powodów jakie wyjaśniam w (1) z punktu #T2 i w punkcie #U1 swej strony o nazwie woda_pl.htm, kapłani uparcie ignorują (i odmawiają) aby uznać tę definicję Boga oraz aby adoptować do swego nauczania chociaż tę część Konceptu Dipolarnej Grawitacji i wyników moich empirycznych badań, o których już zostało naukowo udowodnione, że w pełni pokrywają się one z informacjami zakodowanymi w treści Biblii. Nic więc dziwnego, że w wersetach 4:4-6 z bibilijnej "Księgi Ozeasza", Bóg ich ostrzega - cytuję: "(4)... przeciw tobie, kapłanie skargę podnoszę. (5) Ty się potykasz we dnie (i w nocy), wraz z tobą potyka się prorok - do zguby prowadzisz swój naród. (6) Naród mój ginie z powodu braku nauki: ponieważ i ty odrzuciłeś wiedzę." Ostrzeżeń zaś Boga NIE powinno się lekceważyć, bowiem są one równocześnie zapowiedzią nadejścia gniewu i kary - np. patrz strona 2030.htm.
       W niniejszym punkcie #A0 tej strony god_proof_pl.htm przytaczam dwie wersje totaliztycznej definicji pojęcia "Bóg" (tj. skrótową i pełną). Do sformułowania tej definicji oryginalnie doszedłem dzięki ustaleniom mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz dzięki swym empirycznym odkryciom otaczającego nas materiału dowodowego, jaki potwierdza poprawność tejże teorii. Później jednak odkryłem, że niemal identyczna definicja Boga jest zaszyfrowana m.in. w wersetach Biblii, a także w oryginalnych (tj. nieskorumpowanych ani powypaczanych ludzkimi interpretacjami) stwierdzeniach szeregu innych niż chrześcijaństwo religii. Obie wersje tej mojej definicji precyzyjnie definiują nadrzędną istotę naszego świata fizycznego, jakiej istnienie formalnie udowodniłem omawianymi na tej stronie dowodami przeprowadzonymi niezawodnymi metodami naukowego dowodzenia. Obie te wersje bazują też na obecnym poziomie naszej wiedzy oraz używają dzisiejszych (nowoczesnych) pojęć - w rodzaju "przeciw-materia" (opisywana dokładniej m.in. w punkcie #D3 poniżej na tej stronie), czy w rodzaju "Program". (Wszakże przykładowo bibilijne pojęcie "Słowo", jakiego znaczenie z "komputerową" precyzją jest wyjaśnione w wersecie 1:1 z bibilijnej "Ewangelii w/g św. Jana", cytuję: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo", w dzisiejszej terminologii nauk informatycznych i komputerowych zostało poszerzone na znaczące NIE tylko "słowo", ale także "informacja", "algorytm", oraz "program" - po szczegóły patrz (5) z punktu #C12 na mojej stronie o nazwie biblia.htm. Z kolei bibilijne stwierdzenie "a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo" w dzisiejszej terminologii klarowniej i jednoznaczniej należy interpretować m.in., że Bóg jest zarówno Programem jak i Programistą - czyli jest zarówno Alfą jak i Omegą.) Innymi słowy, żadna z obu moich wersji totaliztycznej definicji Boga, NIE jest sprzeczna z informacjami o Bogu podanymi w Biblii, a jedynie wyraża te informacje nowocześniejszymi pojęciami. Moja definicja Boga NIE łamie też niczyjej "wolnej woli", bowiem wypracowana została tylko przez omylnego człowieka (tj. mnie), któremu osoby wyznające odmienne poglądy wcale NIE muszą wierzyć - tak jak mają surowo osądzany potem obowiązek wierzyć słowom Biblii zainspirowanej (tj. autoryzowanej) przez samego Boga. Ponieważ obie te wersje definicji Boga wyjaśniają wszystkie istotne cechy Boga, są wyrażone nowoczesnym językiem i zgodne z poziomem naszej dzisiejszej wiedzy, oraz jednocześnie pozostają one zgodne ze stwierdzeniami Biblii, w rezultacie mają moc aby naprawiać braki w naszej wiedzy o Bogu, jakie wynikają z zaniedbywania przez kapłanów obowiązku nadążania za rzeczywistym życiem, postępami wiedzy i prawdą. Ponadto poszerzają one, wyjaśniają i tłumaczą na dzisiejsze zrozumienie świata dawne bibilijne wyjaśnienia. Jako takie, obie podane tu wersje definicji Boga mogą być wysoce pomocne dla tych osób wierzących w Boga, które poważnie traktują swój obowiązek naukowego poznawania naszego stwórcy i władcy, oraz gromadzenia o naszym Bogu zgodnej z prawdą wiedzy. Wszakże definicje te m.in. dostarczają nam bardzo klarownych wytycznych na czynienie czego powinniśmy w swym życiu zwracać największą uwagę - dalsze udostępnianie których to wytycznych przez istniejące religie, niestety, obecnie jest już niemożliwe z powodu nadmiernie wysokiej korupcji praktycznie wszystkich religijnych instytucji świata i pogłębiającego się odchodzenia ich kapłanów od prawdy i faktycznej wiedzy o Bogu.
       Pierwsza z obu wersji totaliztycznej definicji Boga jakie tu przytaczam, jest "skrótowa". Jedynie więc ogólnie wyjaśnia ona "kim jest Bóg" oraz "jakie są stosunki Boga i ludzi". Tę skrótową definicję można wyrazić np. następującymi słowami:
       Bóg jest to obecnie jedyny myślący, analityczny, dociekliwy, twórczy i samoświadomy "Program" o nadrzędnych i nieograniczonych możliwościach wykonawczych, który samo-wyewoluował się w pamięci "przeciw-materii" z odrębnego cztero-wymiarowego "przeciw-świata", dla którego to Programu "wiedza" i "informacja" spełnia tę samą funkcję jaką dla ludzi spełnia "pożywienie" i "napoje", stąd który to Program uruchomił nigdy nie kończące się "przysparzanie wiedzy", najpierw poprzez takie przeprogramowanie zachowań zajmowanej przez siebie przeciw-materii, że została ona zamieniona w "budulec" z którego stworzył (czytaj "zaprogramował") cały nasz trzy-wymiarowy świat fizyczny, wszystkie zjawiska tegoż świata, oraz wszelkie zamieszkujące ów świat istoty - w tym zdolnych do myślenia ludzi, potem zaś także poprzez zaprogramowanie "narzędzi" softwarowych jakie temu Programowi pozwalają na precyzyjne projektowanie i sterowanie każdym zdarzeniem i losami każdego obiektu oraz każdej istoty z naszego świata fizycznego, a ponadto który to Program (będący jednocześnie Programistą, czyli będący zarówno Alfą jak i Omegą dla naszego świata fizycznego) wypracował też zestaw wzorców, praw, nakazów i wymagań, udostępnił go ludziom w Biblii, zaś obecnie surowo nadzoruje jego wypełnianie, jaki to zestaw powoduje, że niektóre osoby pedantycznie przestrzegające tych wzorców, praw, nakazów i wymagań, są w stanie dokonywać przysparzania wiedzy, oraz że dzięki temu przestrzeganiu stopniowo nabywają one trwałych cech charakteru jakie czynią je nadającymi się do otrzymania wiecznie żyjących ciał pozwalających im konstruktywnie współżyć przez wieczność z innymi osobami o podobnie niezniszczalnych ciałach oraz przysparzać wraz z nimi wiedzę przez nieskończenie długi okres czasu.
       Druga z obu wersji definicji pojęcia "Bóg" jakie tu przytaczam, jest pełniejsza i szczegółowsza od pierwszej, jednak dłuższa i wymagająca głębszego jej studiowania - tj. co najmniej poznania i zrozumienia wyjaśnień z punktu #D3 tej strony. (Uwaga: na zrozumienie tej definicji trzeba sobie zapracować - tj. lenie, niedowiarki, sceptycy, oszuści, kłamcy i wszelkie inne odrzucające nakazy Boga indywidua, w Biblii nazywane "plewy", NIE tylko iż NIE będą w stanie jej zrozumieć, ale nawet NIE będą w stanie zamotywować się do jej przeczytania.) Podsumowuje ona bowiem w formie jednozdaniowej definicji praktycznie wszystko co naistotniejszego dla nas na temat Boga dotychczas ustaliła moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Definicja ta wyjaśnia więc NIE tylko "kim jest Bóg" oraz "jakie są stosunki Boga i ludzi", ale także "dlaczego i jak Bóg stworzył cały nasz świat fizyczny" oraz "w jaki sposób Bog zarządza, kieruje i opiekuje się naszym światem". Tę pełniejszą wersję definicji Boga można wyrazić np. następującymi słowami:
       'Bóg jest to jedyny jaki obecnie istnieje w zajmowanym przez nasz świat fragmencie niekończonego rozmiarowo wszechświata, nadrzędny, myślący i samoświadomy "Program" o nieograniczonych możliwościach wykonawczych (tj. Program będący też Programistą umiejącym zaprogramować urzeczywistnienie wszystkiego co tylko zechce), przez chrześcijaństwo nazywany "Duchem Świętym" i stanowiący myślące źródło wszelkiej znanej ludziom nadprzyrodzoności oraz wszystkiego co ludzie są w stanie wykryć lub wymyślić, który to Program około 10 tysięcy "ludzkich lat" temu samo-wyewoluował się w 12 poziomie pamięci płynnej "przeciw-materii" z nieograniczonego rozmiarowo i czasowo "przeciw-świata", nadając tamtym swym wyewoluowaniem się każdej "drobinie" owej wiecznie ruchliwej i programowalnej "przeciw-materii" o cechach płynnego hardware komputerowego rangę swego "ciała" rezydującego na stałe w "przeciw-świecie", poczym około 6 tysięcy "ludzkich lat" temu tak zaprogramował wiry owej przeciw-materii (tj. wiry swego "ciała"), że uformowały one budulec z jakiego Bóg stworzył (czytaj "zaprogramował") odrębny (nasz) świat fizyczny, całą stacjonarną "materię" naszego świata, oraz wszystko co istnieje w świecie fizycznym, w tym nas - tj. myślących i przysparzających wiedzę ludzi, jednocześnie też w każdą "drobinę" przeciw-materii wprowadził swe programy, które zamieniały tę drobinę w Jego narzędzia jakie na podstawie zaprogramowanych przez Niego praw i rozkazów w sposób NIE odbierający nikomu "wolnej woli" sterują wszystkim co się dzieje w naszym świecie fizycznym, oraz które dostarczają Bogu-Programowi mechanizmów zarządzających (takich jak "omniplan" czy sztucznie stworzony przez Boga i skokowo upływający tzw. "nawracalny czas softwarowy" powodujący starzenie się wszelkich istot żyjących, w tym ludzi) jakie to mechanizmy zarządzające pozwalają Bogu z góry projektować i rządzić wszystkim co Bóg zaplanował, że ma to mieć miejsce w naszym świecie fizycznym, ponadto zaraz po swym ustaleniu, że dla Niego (tj. dla tego nadrzędnego Boga-Programu) "wiedza" i "informacja" spełnia tę samą funkcję jaką dla ludzi spełnia "pożywienie" i "napój", ów nadrzędny Program uruchomił nigdy nie kończące się "przysparzanie wiedzy" poprzez wypracowanie i pisemne udostępnienie w Biblii stworzonym przez siebie ludziom ponadczasowego zestawu wzorców, nakazów i wymagań moralnych oraz poprzez nieustanne wdrażanie wysoce edukujących ludzi metod swego postępowania (w rodzaju boskiej "zasady odwrotności", pola moralnego, karmy, systemu nagród i kar, metody "kija i marchewki", itp.) jakie uczą ludzi pedantycznego przestrzegania tego boskiego zestawu wzorców, nakazów i wymagań, zaś dzięki temu przestrzeganiu pozwalają posłusznym Mu osobom nabywać umiejętności przysparzania wiedzy oraz stopniowo wypracowywać u siebie cechy charakteru jakie po otrzymaniu wiecznie żyjących, niezniszczalnych ciał i po przeniesieniu do królestwa otwarcie już zarządzanego przez cielesną reprezentację tego Boga-Programu (tj. przez Jezusa - Jego Syna) nadadzą tym osobom zdolność do konstruktywnego współżycia przez wieczność z innymi podobnymi wiecznie żyjącymi osobami, umożliwiając im wszystkim razem efektywne przysparzanie wiedzy przez nieskończenie długi okres czasu.'
       W obu powyższych wersjach definicji Boga wskazałem jedynie te z najważniejszych atrybutów Boga, na jakie my ludzie musimy zwracać szczególną uwagę, ponieważ to one zamieniają nas w "dawców postępowań", które są od nas surowo wymagane (i osądzane) przez Boga, stąd które decydują jaki los spotyka każdego z nas. Oprócz tych, oczywiście Boga cechuje też ogromna liczba innych atrybutów, jakich jedynie nazwanie i spisanie zapewne zajęłoby objętość podobną do niniejszej strony. Ponieważ dla tamtych atrybutów "dawcą" typowo jest Bóg, ich wprowadzenie do definicji Boga NIE staje się aż tak naglące. Aby jednak podać tutaj czytelnikowi chociaż jakieś ich przykłady, to jako jeden z nich warto wymienić boską "absolutną sprawiedliwość" - czyli takie użycie postwarzanych przez Boga narzędzi, w rodzaju praw moralnych, karmy, pola moralnego, sterowania czasem i ludzkimi losami, projektowania przebiegu zdarzeń fizycznych, itp., że każdą osobę oraz każdy intelekt grupowy jeszcze w tym jego życiu fizycznym zawsze spotyka dokładnie to na co uprzednio sobie zasłużył. Jako inny przykład atrybutów Boga można wymienić tu ogromne boskie "poczucie humoru". Przykładowo, mnie szczególnie bawi poczucie humoru z jakim Bóg traktuje napuszonych, egoistycznych, pewnych siebie, autorytatywnych, oraz kosztownych dla podatników naukowców, wobec których egzekwuje to co zapowiedział w wersetach 1:27-29 z bibilijnego "1 Koryntian" - cytuję: "Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć, i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga." To właśnie w zgodności z tamtą bibilijną zapowiedzią, przykładowo cała kosztowna oficjalna nauka przez wieki tkwiła w błędnej "monopolarnej grawitacji" i bezproduktywnie dreptała z jej powodów "w kółko", zaś zgodną z prawdą i rzeczywistością "dipolarną grawitację" odkrył dopiero krytykowany i "opluwany" przez wszystkich rzekomy "hobbysta" Jan Pająk (tj. autor tej strony). To także w zgodności z tamtą zapowiedzią, kiedy napuszeni i egoistyczni zawodowi naukowcy wypracowali swoje "papierkowe prawa termodynamiczne" NIE uważali za potrzebne sprawdzenie ich zgodności z otaczającą nas rzeczywistością poprzez konstruktywne zbadanie np. istniejących już wówczas wersji opisywanej i zilustrowanej w punkcie #D3 niniejszej strony maszyny "perpetuum mobile" zwanej Koło Bhaskara - jaka budowana jest na Ziemi począwszy jeszcze od 1150 roku. Pośpieszyli więc aby "roztrąbić" po całym świecie, że działających maszyn "perpetuum mobile" ichnie "prawa termodynamiki" jakoby NIE pozwalają budować - to dlatego liczne prototypy tych maszyn zbudowane w 2017 roku stały się powodem ogólnoświatowej kompromitacji całej starej oficjalnej nauki ateistycznej i jej "papierkowych praw termodynamicznych", cały też świat zwolna traci zaufanie do prawdomówności oficjalnej nauki ateistycznej, zaczyna coraz głośniej mówić o "aferze oficjalnej nauki" usiłującej zablokować i zniszczyć próby budowy maszyn "perpetuum mobile", oraz może teraz już bez przeszkód natrząsać się z chełpliwości, zarozumiałości, chronicznych kłamstw i bezuzyteczności oficjalnej nauki ateistycznej - zwracając jej zasłużoną przez nią karmę m.in. za owe dziesiątki lat jej natrząsania się z (i blokowania) mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
       Warto też odnotować, że z obu powyższych wersji podstawowej definicji pojęcia "Bóg" wynikają teraz najróżniejsze wtórne definicje jakie dodatkowo poszerzają naszą wiedzę o Bogu, o otaczającej nas rzeczywistości, oraz o nas samych. Ich przykładem może być totaliztyczna definicja pojęcia "życie". Wszakże w kłamliwym koncepcie starej "monopolarnej grawitacji", przy jakim oficjalna nauka ateistyczna nadal uparcie obstaje, faktycznie NIE jest możliwe jednoznaczne i pełne zdefiniowanie, czym naprawdę jest "życie" (a stąd NIE jest też możliwe zgodne z prawdą zaprognozowanie, czy np. ludzie, lub np. przypadek, będą kiedyś w stanie nadać życie np. jakiemuś kompleksowemu programowi, albo przyszłym komputerom, albo też robotom). Dlatego poniżej przytaczam poprawną (totaliztyczną) definicję pojęcia "życie" - jaka wynika z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego (tj. z Konceptu Dipolarnej Grawitacji), jaka jest zgodna z przytoczoną uprzednio totaliztyczną definicją pojęcia "Bóg", a także jaka jest zgodna z informacjami na temat "życia" zaszyfrowanymi w tekście Biblii - zaś niezależnie potwierdzanymi przez wyniki moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku. Tę totaliztyczną definicję życia też można sformułować zarówno w wersji skróconej, jak i w wersji pełniejszej. Jej wersja skrócona będzie jednak w pełni zrozumiała tylko dla tych z czytelników, którzy uprzednio już poznali wyjaśnienia mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji jak realizacja programów "duszy" steruje losami "ciała" (wyjaśnienie to zaprezentowane jest m.in. na stronie o nazwie soul_proof_pl.htm), a także znają wyjaśnienie tegoż konceptu jak działa "nawracalny czas softwarowy" oraz wyjaśnienie jak z programowalnej "przeciw-materii" formowana jest posłuszna tym programom "materia" - z której potem budowane są "ciała" istot żyjących (oba które to wyjaśnienia są częściowo zaprezentowane m.in. w punkcie #D3 ze strony o nazwie god_proof_pl.htm i w opracowaniach tam wskazywanych, poczym dodatkowo są poszerzane m.in. w punkcie #J4 strony o nazwie propulsion_pl.htm). Tę wersję skróconą definicji "życia" można wyrazić np. słowami: "Życie jest to proces posłusznej i zewnętrznie niestopowanej realizacji samoświadomego i samouczącego się programu 'duszy' przez zaprojektowaną dla wykonywania sterowanych tą duszą funkcji życiowych materialną strukturę 'ciała' w którym ta softwarowa dusza rezyduje." Pozostałym czytelnikom rekomenduję przeanalizowanie następującej pełniejszej definicji pojęcia "życie":
       "Życie jest to realizacja sekwencji rozkazów składających się na samoświadomy i samouczący się program 'duszy', jaka to realizacja powoduje rejestrowane w długoterminowej pamięci, a stąd świadome odbierane, podróżowanie poprzez 'nawracalny czas softwarowy' danego inteligentnie zaprojektowanego podwójnego systemu danej istoty złożonego z jej samoświadomego i samouczącego się programu 'duszy' oraz z materialnej struktury jej 'ciała' - pełna symbioza obu składowych którego to podwójnego systemu jest danej istocie niezbędna do realizowania jej przechodzenia przez czas, stąd który to system musi być unikalnie zaprojektowany specjalnie dla tejże istoty, tak aby optymalnie spełniał on wszelkie wymogi wielokanałowych sprzężeń zwrotnych pomiędzy podprogramami jej 'duszy' (np. procedurami jej pamięci długoterminowej, systemu zarządzania upływem czasu, itp.) oraz materialnymi organami jej 'ciała' (np. tkankami, mózgiem, zmysłami, szkieletem, itp.), a stąd aby ów podwójny system umożliwiał tej istocie wypełnianie wszelkich nałożonych na nią funkcji życiowych."
       Innym przykładem wtórnej definicji pojęcia "Bóg" może być totaliztyczna definicja pojęć "stworzyć" oraz "stwarzanie" jaką można wyrazić następującymi słowami:
       Pojęcia "stworzyć" oraz "stwarzanie" referujące do unikalnej dla Boga działalności uformowania czegoś wcześniej nieistniejącego, po ich wyrażeniu z użyciem nowoczesnej nomenklatury wypracowanej przez filozofię totalizmu, faktycznie polega na takim "zaprogramowaniu" przez Boga ruchów i zachowań wymaganej ilości inteligentnej przeciw-materii z przeciw-świata, że owa niewidzialna dla ludzi przeciw-materia uformuje z siebie oraz ze swoich zachowań obiekty lub zjawiska jakich powstanie stanowiło dla Boga cel podjęcia danego procesu stwarzania.
       Jeszcze innym przykładem takiej wtórnej definicji może być totaliztyczna definicja pojęcia boska "wszechmoc". Oto co ona stwierdza kiedy bezpośrednio wynika z definicji Boga wypracowanej moim Konceptem Dipolarnej Grawitacji:
       'Boska "wszechmoc" jest to zdolność Boga do urzeczywistnienia każdego boskiego "celu", który daje się precyzyjnie zdefiniować w sposób jaki jest pełnym, jednoznacznym, klarownym, oraz niesprzecznym z poprawną definicją Boga (przytoczoną powyżej), a stąd zrealizowanie którego to celu leży w możliwościach "przeciw-materii" i jej programów zawartych w nieograniczonym rozmiarowo, czterowymiarowym "przeciw-świecie" (tj. przeciw-materii będącej "budulcem" dla stwarzania naszego świata fizycznego i programów jakie opisują zachowania i cechy tej przeciw-materii), oraz który to cel leży też w nieograniczonych możliwościach softwarowych narzędzi, praw i zasad działania jakie Bóg wprogramował, lub wprogramuje w przyszłości, w ową "przeciw-materię" w celu realizowania swoich celów, planów, zamierzeń i intencji - włącznie z możliwościami uczynienia tego co leży zarówno ponad możliwościami ludzkich wyobrażeń oraz ponad znanymi ludziom ograniczeniami w rodzaju logiki, praw natury, ludzkiej zdolności do pomyślenia, itp.'
       Odnotuj z powyższego, że w mocy Boga leżałaby więc zrealizowanie wszystkiego co ludzie potrafiliby precyzyjnie, jednoznacznie, poprawnie i w pełni zdefiniować. (Ale, oczywiście, tylko gdyby Bóg uznał iż patrząc z Jego perpektywy istnieje wystarczająco istotny "cel" aby to uczynić, oraz że cel ten został już zdefiniowany z boską precyzyjnością bazując na poprawnej wiedzy - ujawniając w ten bowiem sposób następne z pozostających Bogu do wyboru licznych posunięć, jakie warto byłoby potem podjąć dla kontynuowania łańcucha boskich działań w tej samej sprawie. Pamiętać bowiem trzeba, że Bóg NIE tylko stworzyłby np. jakiś "kamień" aby np. go "podnieść" na szczyt jakiejś góry, ale także zaplanowałby potem co dalej z tym kamieniem czynić aż do chwili końca świata. Bóg bowiem NIE jest jak ludzie, że kiedy coś podniesie, potem beztrosko to porzuci i na zawsze przestanie się zajmować dalszymi tego losami.) Niestety, kapłani i "religijni akademicy" unikają pracochłonnego powiększania wiedzy i stąd nadal pozostają bardzo nieprecyzyjni w swych myślach i działaniach. Lubują się też w debatach, w których NIE potrafią jednoznacznie zdefinować używanych przez siebie pojęć, jednak ciągle nimi podpierają swoje wierzenia, iż jakoby mają rację. Na przekór więc iż żyjemy w 21 wieku, nadal wielu akademików religijnych prowadzi dysputy niemal identyczne do średniowiecznego debatowania "ile diabłów mieści się na główce szpilki". Jako przykład tego typu jałowych dysput rozważ pozorny paradoks popularny w kręgach dzisiejszych akademików religijnych, a zapytujący czy Bóg jest w stanie stworzyć kamień na tyle ciężki, iż On sam nie byłby w stanie go podnieść. Problem z tym pozornym paradoksem polega na tym, że żadne z jego pojęć NIE zostało w pytaniu tym jednoznacznie i w pełni zdefiniowane. Jeśli ktoś NIE wierzy, wówczas proponuję mu zdefiniować choćby tylko pojęcia "kamień", "ciężki, czy "podnieść" (wszakże warto rozważyć, jak "ciężki" taki "kamień" musiałby być, w porównaniu do całego naszego świata fizycznego jaki Bóg już stworzył, oraz jak wyglądałoby jego "podniesienie" w obrębie rozmiarów naszego świata fizycznego). Bez zaś precyzyjnego zdefiniowania, co akademicy religijni rozumieją pod celami i pojęciami używanymi w ich dysputach, każdy wniosek do jakiego dochodzą jest tyle samo (NIE)warty co owe rzekomo naukowe "prawa termodynamiki" z punktu #D3 niniejszej strony, czy jak "teoria względności", które służyły (i nadal służą) jedynie blokowaniu postępu technicznego ludzkości.
       Inna cała grupa wtórnych totaliztycznych definicji dotyczy "podistotności ludzi wobec Boga" wynikająca ze stworzenia ludzi jedynie na obraz i podobieństwo Boga. Przykładem tych definicji może być ludzka zdolność do pomyślenia. Jej totaliztyczna definicja stwierdza:
       'Ludzka zdolność do pomyślenia jest to umiejętność ludzkich mózgów do formowania produktów myślowych powstających poprzez logiczne poskładanie razem idei jakie Bóg uprzednio uformował w swoim nadrzędnym umyśle i jakie włączył w zestaw pojęć "uniwersalnego języka myśli" zwanego ULT.
       Innymi słowy, ludzie są zdolni do pomyślenia jedynie tego, co już poprzednio Bóg pomyślał, czyli co w jakiejś tam formie istnieje już w otaczającej nas rzeczywistości. (Odnotuj, że "uniwersalny język myśli" jest opisany dokładniej np. w podrozdziale I5.4.2 z tomu 5 mojej monografii [1/5].)
       Szersze wyjaśnienia pojęć używanych w obu powyższych definicjach, w tym wyjaśnienia owego "czwartego wymiaru" przeciw-świata, zawiera punkt #D3 poniżej, a także zawierają opracowania referowane z owego punktu #D3 oraz z kilku punktów niniejszej strony i innych moich stron poświęconych Bogu, np. strony o nazwie god_pl.htm.
Uwaga: opracowanie tak istotnego sformułowania jak definicja pojęcia "Bóg" NIE jest proste i wymaga znacznego nakładu pracy, wiedzy i długotrwałych przemyśleń logicznych. Pracowałem więc nad nią NIE tylko w czasie ostatniego aktualizowania niniejszej strony, ale przemyśliwuję ją nawet obecnie. Aczkolwiek powyższe definicje są już poprawne i moim zdaniem dobrze oddają one esencje zarówno pojęcia "Bóg" jak i innych pojęć mu pokrewnych ustalone w wyniku moich badań i wskazań Konceptu Dipolarnej Grawitacji, oraz zgodne z zaszyfrowanymi w Biblii informacjami na temat Boga, ciągle być może iż w wyniku dalszych przemyśleń jakim definicje te będę poddawał, z upływem czasu któreś z powyższych sformułowań ulegną jeszcze dodatkowemu udoskonaleniu. To dlatego powtarzając którąś z moich definicji, zgodnie z "copyrights" podanymi na końcu tej strony, dla naukowej rzetelności wymagane jest też podanie daty aktualizacji strony z jakiej definicja ta została zaczerpnięta.


#A1. Jakie są cele tej strony:

       Podstawowym celem tej strony jest zgromadznie w jedną całość i udostępnienie zainteresowanym czytelnikom całego naukowego materiału dowodowego na istnienie Boga z którym to materiałem ja sam (tj. dr inż. Jan Pajak) zetknąłem się w trakcie swoich dotychczasowych badań.
       Powinienem tutaj dodać, że większość naukowego materiału dowodowego na istnienie Boga zaprezentowanego na niniejszej stronie przeniosłem tutaj z odmiennych stron internetowych totalizmu na których materiał ten został zaprezentowany w odpowiednim dla niego kontekście. Dlatego po każdej prezentacji danego materiału informuję również z jakiej strony się on wywodzi.


#A2. Co mnie zamotywowało do napisania tej strony:

Motto: "Jeśli ktoś sam NIE wierzy w istnienie Boga, wówczas jest to tylko jego prywatna sprawa. Jeśli jednak ktoś ukrywa przed innymi materiał dowodowy na istnienie Boga, lub jeśli w jakikolwiek inny sposób uniemożliwia innym poznanie prawdy o Bogu, wówczas NIE tylko że jest to niemoralne przestępstwo, ale także zwykłe świństwo."

       Motywacją do napisania niniejszej strony było błądzenie i błędy które ja sam popełniłem we własnym życiu w sprawie Boga. Ich źródłem była bowiem niedostępność informacji w rodzaju tych zaprezentowanych na niniejszej stronie. Aby więc innym bliźnim dać szansę uniknięcia mojego własnego błądzenia, niniejszym zestawiam informacje, dostępu do których ja sam byłem pozbawiony w czasach kiedy podejmowałem istotne decyzje życiowe.
       Ja sam urodziłem się w surowych tradycjach katolicyzmu. Moja matka była oddaną katoliczką i dopilnowała abym swe życie rozpoczął z doskonałym przygotowaniem katolika. (Moim "rodzinnym kościołem", w którym m.in. dostąpiłem pierwszej komunii, był kościół Św. Andrzeja Boboli (tj. patrona Polski) z Milicza.) Z kolei mój ojciec był ateistą. Jednak surowo przestrzegał on zasad moralnych i nigdy nikomu nie narzucał swoich poglądów. W rezultacie, w swojej młodości miałem wolny wybór pomiędzy obu tymi poglądami - i początkowo wybrałem katolicką wiarę w Boga. Była to jednak tylko "wiara" mająca formę kultury i tradycji wyniesionych z domu rodzinnego i wcale nie popartych ani rzetelną wiedzą o Bogu, ani też głębokim przekonaniem co do istnienia Boga. Będąc zaś tylko "wiarą", łatwo mogła być podważona wiedzą i logiką. Dlatego moja sytuacja uległa drastycznej zmianie już z chwilą pójścia na studia wyższe. Nasi ówcześni wykładowcy usilnie wpajali w nas ateistyczne poglądy bazujące na "oficjalnej wiedzy" i na logice. Z upływem więc czasu uległem ich praniu mózgu i sam też stałem się ateistą. Wszakże zgodnie z dotychczasową naukową wiedzą, ateizm stanowi "naukowy pogląd", zaś wiara w Boga to jakoby jedynie rodzaj "zabobonu". Ateistą pozostawałem aż do 1985 roku, kiedy to opracowałem swoją własną Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Owa bowiem "Teoria Wszystkiego" jednoznacznie wskazuje sobą że "Bóg istnieje". Niektóre z jej ustaleń przytoczyłem w części #C tej strony. To właśnie stwierdzenia owego Konceptu Dipolarnej Grawitacji zwróciły moją uwagę na fakt, że istnieje całe zatrzęsienie dowodów naukowych na istnienie Boga, jednak zupełnie NIE daje się znaleźć nawet jednego choćby najmizerniejszego dowodu iż "Boga wcale nie ma" (po szczegóły patrz część #D tej strony). Ponieważ owe dowody na istnienie Boga z jakichś powodów są ukrywane i zatajane przed społeczeństwem, ja sam zacząłem je wydobywać na światło i gromadzić. W ten sposób z czasem powstała niniejsza strona. Opracowując tą stronę mam nadzieję że dopomoże ona innym bliźnim uchronienie się od popełnienia tego samego błędu "ateizmu" który ja sam popełniłem właśnie z powodu braku dostępu do informacji typu zawartego na niniejszej stronie.
       Niniejsza strona wcale NIE ma ambicji zaprezentowania wszystkich dowodów na istnienie Boga które dostępne są na naszej planecie. Dowodów tych bowiem jest tak dużo, że NIE istnieje możliwość zaprezentowania ich wszystkich w jednym opracowaniu. Wszakże aż do czasu kiedy naukowcy będą w stanie pokazać eksperyment w którym choćby najmizerniejsze źdźbło trawy wyewolułuje się samo w próbówce, pośrednim dowodem na istnienie Boga jest m.in. również i każde źdźbło trawy, każda żywa istota, oraz niemal każdy obiekt martwy naszego wszechświata. Stąd jedyne jakości które ta strona prezentuje, to bezpośrednie dowody naukowe na istnienie Boga na które ja sam się natknąłem w swoich dotychczasowych badaniach naukowych.
       Do powyższego powinienem też dodać, że niniejsza strona wcale NIE stawia sobie za cel przekonanie kogokolwiek do istnienia Boga. Strona ta jedynie informuje o istnieniu i o naturze ogromnego materiału dowodowego na istnienie Boga. Natomiast jak ktoś przyjmie wymowę tych dowodów, jest to już prywatna sprawa każdego czytelnika z osobna. Wszakże to każdy czytelnik z osobna jest osądzany przez Boga oraz sam ponosi konsekwencje własnych poglądów i działań.


#A3. Jak moje zrozumienie dobrodziejstw "twardej szkoły życiowej" wpłynęło na historię tej strony:

Motto: "Bogactwo pozbawione 'dyscypliny moralnej' prowadzi do degeneracji i upadku."

       Stronę tą zacząłem przygotowywać w pierwszych dniach lipca 2008 roku. W pierwszym jej wydaniu wystawionym w Internecie już 5 lipca 2008 roku, po prostu zebrałem w niej w jedną całość wszystkie dowody na istnienie Boga na które ponatykałem się podczas swoich "prywatnych" badań i przy pisaniu innych stron totalizmu. Jednak już w kilka miesięcy później zrozumiałem, że owemu pierwszemu wydaniu tej strony brakuje jakby "ducha" czy "myśli przewodniej". Wszakże była ona jak wazon na kwiatki, w który powrzucałem "jak leci" całą kupę kwiatków na jakie się natknąłem w swoich poszukiwaniach prawdy. Kwiaty owe domagały się więc aby je pozestawiać razem w jakąś harmonijną kompozycję "bukietu".
       Na "ducha" czy na "myśl przewodnią" tej strony natknąłem się przypadkowo w Kuala Lumpur w sierpniu 2008 roku. Czekałem tam wówczas na swoją kolejkę do dentysty i z nudów (a także aby odwrócić swą uwagę od nieprzyjemnych dźwięków które dobiegały z gabinetu dentystycznego) wziąłem do ręki jeden z owych kolorowych magazynów które typowo oferowane są w poczekalniach dentystycznych. W magazynie tym zacząłem czytać raczej ciekawy artykuł o losie i wychowaniu dzieci bogatych rodziców. Artykuł ten logicznie argumentował i dokumentował, że typowo dzieci bogatych rodziców które nie zaznały "moralnej dyscypliny" zaś w dzieciństwie otrzymują bez wysiłku i zabiegania wszystko co tylko zechcą i co najlepsze, wyrastają na nastawione wyłącznie konsumpcyjnie społeczne snobki, kaleki, niedołęgi, narzekacze, itp., które mają potem kłopoty z życiem w prawdziwym społeczeństwie, które szybko marnotrawią oddziedziczoną fortunę, oraz które nie tak rzadko umierają jako nałogowcy lub bezdomni żebracy. Dlatego jednym z zadań zamożnych rodziców jest zamierzone wprowadzenie do życia i do wychowania swoich dzieci takich "utwardzających charakter doświadczeń" jak: dyscyplina moralna, struktury, wzorce, wysiłek, obowiązki, odpowiedzialność, cele do osiągania, nagrody i kary, itp. Tylko bowiem w efekcie takiego "twardego wychowywania", dzieci zamożnych rodziców są w stanie nabyć owych pożądanych cech charakteru które automatycznie nabywają dzieci ubogich rodziców. To właśnie dla nabycia takich pożądanych cech charakteru w byłej kulturze angielskiej leżała (dzisiaj już upadła) tradycja aby dzieci bogatych rodziców wysyłać do tzw. "boarding schools". W owych bowiem szkołach żelazna dyscyplina, ciężka praca, oraz rozliczne obowiązki, wyrabiały w nich pożądane cechy charakteru oraz zasady moralnego postępowania.
       Ja w pełni zgadzałem się z autorem owego artykułu że tylko "twarde wychowywanie" jest naprawdę korzystne dla ludzi którzy jeszcze nie wykształtowali w sobie trwałych zasad moralnego postępowania. Wszakże w swoim własnym życiu znałem osobiście aż kilka przypadków dzieci bogatych rodziców które "zeszły na psy" właśnie ponieważ nawykłe były że wszystko co najlepsze zawsze było podawane im na tacy bez żadnego wysiłku z ich strony. W rezultacie, kiedy w końcu dopadły ich realia prawdziwego życia, nie były one w stanie realiom tym podołać. Stąd znam nawet przypadki że w dorosłym życiu popełniały oni samobójstwa. Kiedyś miałem też wątpliwą przyjemność zostać "chłopakiem" dziewczyny która była córką jednego z najbogatszych jubilerów kapitalistycznego kraju w którym wówczas mieszkałem - do dzisiaj wspominam tamte czasy jako jedno pasmo udręki i problemów pożycia. (Stąd serdecznie współczuję każdemu kto weźmie sobie za żonę rozpieszczoną, rozwydrzoną i nawykłą tylko do przyjemności i do brania córkę z bardzo bogatego domu.)
       Oczywiście, tamten artykuł o dzieciach bogatych rodziców ja traktowałem tylko jako chwilową rozrywkę w poczekalni dentysty i nawet NIE odnotowałem jego tytułu ani danych edytorskich. Dopiero w jakiś czas po przeczytaniu tego artykułu dotarło do mojej świadomości, że my - znaczy wszyscy ludzie, jesteśmy właśnie jak owe dzieci bogatych rodziców. Wszakże nasz "rodzic", czyli Bóg, jest bardzo bogaty - posiada przecież cały wszechświat na własność. Gdyby zechciał mógłby więc nas "rozpieszczać" do woli zasypując nas za darmo i bez wysiłku wszystkim co tylko zechcielibyśmy mieć. Jednak wówczas stalibyśmy się społecznymi kalekami i niedołęgami - tak jak typowe dzieci bogatych rodziców. Ponieważ więc nasz rodzic, czyli Bóg, jest nieskończenie mądry i przezorny, celowo wprowadza On do naszego życia cele do osiągnięcia, nagrody i kary, wysiłek, obowiązki, itp. W ten sposób Bóg wykształtowuje w nas pożądane cechy charakteru i trwałe zasady moralnego postępowania, tak abyśmy stali się wytrwałymi poszukiwaczami prawdy, abyśmy byli zdolni do włożenia wysiłku i pracy w to co zdobywamy, abyśmy NIE dawali za wygraną w swoich dążeniach, itd., itp. (Więcej informacji na temat "wychowywania" ludzi przez Boga tą samą metodą którą "hartuje się stal", zawarte zostało w punkcie #B5.1 z totaliztycznej strony will_pl.htm.)
       Uświadomienie mi powyższego spowodowało, że niniejsza strona mogła już otrzymać swoją "myśl przewodnią" (czy "ducha"). Myślą tą stało się bowiem wyjaśnienie czytelnikowi niniejszej strony, że Bóg wcale NIE może nam po prostu podarować czegoś, np. "dowodów na istnienie Boga", bez uprzedniego zmuszenia nas do zdobywania sobie tego własnym wysiłkiem i determinacją. Wszakże otrzymując wszystko bez wysiłku stalibyśmy się nieudolni, bezradni, eratyczni, marnotrawni, itp. - tak jak owe typowe dzieci bogatych rodziców. Dlatego Bóg NIE ma innego wyjścia niż zmusić nas we włożenie dużego wysiłku we wszystko co wartościowego pragniemy osiągnąć. Zaś dowody i pewność istnienia Boga są najbardziej wartościowym dobrem moralnym jaki tylko my ludzie możemy posiąść. To właśnie aby zmuszać nas do wkładania wysiłku i umiejętności w dokonywanie wszelkich moralnie poprawnych działań, oraz aby całkowicie wyeliminować z życia możliwość iż "leżenie do góry brzuchem" i "nieczynienie niczego" rodzi komuś owoce i staje się moralnie poprawnym postępowaniem, Bóg wymyślił i rozciągnął ponad Ziemią tzw. "pole moralne" opisane m.in. w punkcie #G3 totaliztycznej strony eco_cars_pl.htm, czy w punkcie #F1 strony rok.htm. Owo "pole moralne" powoduje, że każdy z nas w chwili dokonywania czegokolwiek moralnego musi w polu tym wspinać się pod górę - czyli musi poruszać się wzdłuż tzw. "linii największego oporu intelektualnego". Mając więc to odkrycie na uwadze, w drugiej połowie września 2008 roku przeredagowałem tą stronę - tak aby nadać jej powyższą myśl przewodnią. W ten sposób powstało (niniejsze) drugie wydanie tej strony. Mam też nadzieję że w wydaniu tym owa myśl przewodnia jest wyjaśniona wystarczająco prosto i klarownie, oraz że jest poparta ona wystarczająco przekonywującymi dowodami empirycznymi.


#A4. Dlaczego bez zrozumienia dobrodziejstw "twardej szkoły życia" my nigdy NIE zrozumiemy ani zaakceptujemy Boga:

       Aby zaakceptować dowód że Bóg istnieje, oraz aby zacząć rozumieć metody działania Boga, konieczne jest uprzednie posiadanie akceptującego wewnętrznego nastawienia. Wszakże to właśnie z braku owego wewnętrznego nastawienia, najbardziej zaciekłymi propagatorami ateizmu są ludzie którzy mają jakąś urazę do Boga - np. doświadczyli czegoś co uważają za "boską niesprawiedliwość", lub np. urodzili się kalekami. Tymczasem wielu ludziom trudno zdobyć się na taką wewnętrzną akceptację dla Boga kiedy wokoło widzą ową niemoralność, niesprawiedliwość społeczną, głupotę rządzących, łakomstwo bogatych, ucisk i eksploatację ubogich, głód, szalejącą przestępczość, nieszczęścia, komary, choroby, wojny, itd., itp. Wszakże kiedy widzi się to wszystko wówczas nasuwa się pytanie "co czyni Bóg że do tego dopuszcza" (po przykład zadawania takiego właśnie pytania patrz "guzik" z punktu #K1 przy końcu tej strony). Wcale NIE dochodzi wówczas do ludzkiej świadomości, że Bóg NIE posiada innej metody "wychowywania ludzi" poza zaserwowaniem im "twardej szkoły życia" właśnie za pośrednictwem owych form zła. Tylko bowiem taka narzucona ludzkości "twarda szkoła życia" jest w stanie nauczyć nas tego, czego ochotniczo i dobrowolnie wcale niestety NIE chcemy poznać.
       W poprzednim punkcie #A3 opisałem jak podczas poszukiwania "ducha" czy "myśli przewodniej" dla niniejszej strony przypadkowo doświadczyłem utwierdzenia swoich uprzednich przekonań o dobroczynnym działaniu ubóstwa i "twardego wychowywania" na wykształtowanie u ludzi korzystnych cech charakteru i trwałych zasad moralnego postępowania. Jak bowiem się okazuje, aby wychować wartościowych ludzi, konieczne jest zmuszenie ich aby zasmakowali ubóstwa i "twardej szkoły życia" która ukształtuje ich charakter "tak jak hartuje się stal". Dobroczynne efekty tej właśnie zasady wychowywania są wszakże potwierdzane przez wszystkie istniejące przykłady. Jednym z takich przykładów jest właśnie opisana w poprzednim punkcie #A3 reguła, że dzieci bogatych rodziców po skonfrontowaniu trudności życiowych "schodzą na psy". Innym przykładem jest obecna sytuacja w Nowej Zelandii, gdzie rząd ustanowił prawa zakazujące dyscyplinowanie dzieci klapsami oraz gdzie rodzice którzy złamią ten zakaz są stawiani przed sądem - po więcej szczegółów na ten temat patrz punkt #B5.1 z totaliztycznej strony will_pl.htm. Wynikiem owego prawa zakazującego dyscyplinowanie dzieci jest, że Nowa Zelandia przechodzi obecnie przez prawdopodobnie największy w swoich dziejach kryzys młodzieżowego huligaństwa, przestępczości, niemoralności, nieposłuszności i nieprzydatności życiowej. Problem ten zaczynają już odnotowywać nawet sami Nowozelandczycy, na przekór że jego powodem są ich własne dzieci - patrz artykuł "Misbehaviour by kids rated No 1 social issue" (tj. "Złe zachowanie dzieci uważane za problem socjalny numer 1"), ze strony A2 gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane we wtorek (Tuesday), April 5, 2011. Dzisiejsza młodzież jest tam tak nieprzygotowana do życia, że nikt ich NIE chce już zatrudniać. W rezultacie, w/g np. artykułu "Youth jobless a time bomb says business lobby group" (tj. "Bezrobocie młodzieży staje się bombą zegarową stwierdza grupa reprezentantów przemysłu") ze strony A3 gazety The Dominion Post (wydanie datowane w piątek (Friday), April 6, 2011), aż 27.9 % młodzieży dzisiejszej Nowej Zelandii jest "bezrobotne" (tj. pobiera zasiłek dla bezrobotnych - bowiem w Nowej Zelandii "bezrobotnych" definiuje się jako tych co pobierają od państwa "zasiłek dla bezrobotnych"). To zaś oznacza, że praktycznie ponad co czwarty młody obywatel Nowej Zelandii jest "bezrobotnym" - a trzeba pamiętać to co wyjaśnione w punkcie #B1 strony pajak_jan.htm, mianowicie że jedynie około 32% obywateli pozbawionych zatrudnienia i zarobku otrzymuje tam "zasiłek dla bezrobotnych" i oficjalnie uważanych jest za "bezrobotnych". Aby więc ktoś ciągle mógł tam wykonywać użyteczne prace, publicznie dyskutuje się już jak zmusić niemal 70-letnich staruszków do kontynuowania pracy zarobkowej. Używana jest w tym celu cała gama argumentów. Przykładowo, apeluje się tam do patriotyzmu staruszków i do przykładów z innych krajów - np. patrz artykuł "Govt says it needs thousands of over 65s to go back to work" (tj. "Rząd stwierdza iż potrzebuje aby tysiące w wieku ponad 65 lat powróciło do pracy") ze strony A13 gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w czwartek (Thursday), March 31, 2011, czy patrz artykuł "Baby boomers can turn silver into gold in a flexible workforce - report" (tj. "Dzieci wyżu demograficznego mogą przemienić srebro włosów na prawdziwe złoto jako zamienna siła robocza - raport"), ze strony A3 nowozelandzkiej gazety "The Dominion Post", wydanie ze (Tuesday), May 3, 2011 (podobny temat poruszył też artykuł "Let's embrace our grey-haired workers" ze strony B2 gazety "The New Zealand Herald", wydanie z czwartku (Thursday), May 5, 2011. Straszy się tam też staruszków, że krajowi zabraknie pieniędzy na wypłacanie emerytur - np. patrz atrykuł "NZ sitting on supperannuation timebomb: Treasury" (tj. "Nowa Zelandia siedzi na emerytalnej bombie: Skarb Państwa", ze strony A4 gazety "The New Zealand Herald", wydanie z piątku (Friday), October 30, 2009. Pojawiają się tam też coraz częstrze rekomendacje aby oficjalnie odebrać staruszkom prawo do emerytury - np. patrz artykuł "Raise super age to 67, report recommends" (tj. "Podnieśmy wiek emerytalny do 67, zaleca raport"), ze strony A6 gazety "The New Zealand Herald", wydanie ze środy (Wednesday), December 8, 2010. Kolejnym przykładem że ubóstwo i "twarda szkoła życia" uczą ludzi pożądanych cech charakteru i czynią ich szczęśliwszych jest obecna sytuacja na tropikalnej wyspie Borneo. Ze wszystkich krajów w jakich pracowałem i mieszkałem w swym życiu, mieszkańcy Sarawak na Borneo są najmilsi, najprzyjemniejszych charakterów, oraz najbardziej szczęśliwi - chociaż równocześnie najbardziej ubodzy. Jeszcze innym przykładem jest tu mądrość ludowa wyrażona przez Chińskie przysłowie, że "źli mężowie zawsze mają dobre żony, zaś dobrzy mężowie zawsze mają złe żony". Każdy łatwo może sam odnotować, że przysłowie to zawsze sprawdza się w rzeczywistym życiu. Oczywiście, wielu błędnie posądza iż los tak jakoś sprzęga ludzi, że ktoś o dobrym charakterze zawsze łączy się w parę z kimś o paskudnym charakterze. Tymczasem w rzeczywistości w działaniu jest tutaj zasada że "wychowywanie jest jak hartowanie stali" - stąd faktycznym powodem dla którego prawda z tego chińskiego przysłowia zawsze się wypełnia, jest że zły partner faktycznie "wychowuje" daną osobę i szybko czyni jej charakter niemal doskonałym - po więcej szczegółów patrz punkt #B2 na stronie o nazwie antichrist_pl.htm. Z dokładnie tej samej zasady działania bierze się ustalenie filozofii totalizmu stwierdzające iż: "każdy 'intelekt' który NIE jest zmuszony aby nieustannie konkurować o pozycję i o przetrwanie z innym intelektem równym sobie znaczeniem, z biegiem czasu obrasta wypaczeniami, staje się pasożytniczym intelektem, oraz zaczyna działalność dokładnie odwrotną do tej dla której realizacji został on powołany". To właśnie z tego powodu np. niezamężne kobiety z biegiem czasu nabierają "staropanieńskich zagrań". Z kolei np. dzisiejsza monopolistyczna "ateistyczna nauka ortodoksyjna", czyli jednyna nauka jakiej narazie ludzkość się dorobiła, zaczyna nabierać przekonania że jest już "religią bez Boga" i zamiast "wnosić postęp", działa już tylko jako "hamulec postępu" - tak jak to opisują to punkty #M1.3 i #C1 na totaliztycznej stronie o nazwie telekinetyka.htm, czy punkty #F1 do #F4 strony god_istnieje.htm.
       Bóg doskonale zdaje sobie sprawę, że ubóstwo i spowodowana nim "twarda szkoła życia" nadają ludziom wymaganych cech - tak jak wyjaśnia to punkt #B1.1 mojej strony o nazwie antichrist_pl.htm, oraz punkt #F3 mojej strony o nazwie wszewilki.htm. To właśnie dlatego Bóg informuje w bibilijnej Ewangelii Św. Marka, 10:25, że - cytuję: "Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego". To dlatego w licznych miejscach Biblii nakazuje aby dyscyplinować dzieci rózgą - po cytaty patrz punkt #B5.1 na stronie o nazwie will_pl.htm. To dlatego też Bóg powtarzalnie traktuje ludzi takim czymś jak owo "przekleństwo wynalazców" które opisałem w "części #G" strony internetowej eco_cars_pl.htm. Bóg chce bowiem aby z owych powtarzalnie serwowanych ludzkości fal ubóstwa i "twardej szkoły życia" ludzie wreszcie zrozumieli iż "charakter ludzi musi być kształtowany tak jak hartuje się stal". Wszakże kiedy ludzie wreszcie to zrozumieją, wówczas zaczną akceptować Boga i Jego medody działania. Ponadto na ochotnika i dobrowolnie zaczną wówczas wdrażać w swoim wychowaniu takie właśnie "twarde zasady". Kiedy zaś to nastąpi, Bóg będzie mógł zaprzestać obecnego trapienia ludzkości złem i pozwolić jej aby zaczęła właściwie wychowywać się sama. Oczywiście, owa zasada "wychowywania poprzez celowe formowanie dla ludzi twardej szkoły życia" NIE zostanie zarzucona przez Boga przez aż tak długo, aż ludzie sami nauczą się wychowywać siebie w taki sposób, że moralność i pożądane cechy charakteru ciągle będą w nich samo-wypracowywane nawet jeśli ludzie ci NIE są już poddawani przez Boga owej twardej szkole życia. Innymi słowy, przez aż tak długo aż ludzkość NIE wypracuje trwałych i efektywnych metod wychowywania ludzi na moralnych, pokojowych, sprawiedliwych, uczynnych, życzliwych, itp., członków społeczeństwa, Bóg będzie nas na takich "wychowywał" swoimi twardymi metodami. Czas więc abyśmy to zrozumieli. Pozwoli to nam bowiem zrozumieć i lepiej zaakceptować Boga.


Część #B: Dlaczego i jak sam Bóg utrudnia ludziom poznanie dowodów na Jego istnienie oraz nabycie pewności istnienia Boga - czyli "bez włożenia własnego wysiłku i pracy NIE nabędzie się pewności istnienia Boga":

      

#B1. Jakich ludzi i w jaki sposób Bóg typowo utrzymuje w niepewności co do Jego istnienia:

Motto: "Istnienie i działanie pola moralnego powoduje, że zawsze konieczne jest włożenie osobistego trudu i pracy w poznanie prawdy oraz w wypracowanie tego co moralne i co korzystne dla ludzi - jeśli zaś coś samo się narzuca, samo przychodzi bez włożenia w to trudu, czy samo się upowszechnia bez wkładania w to pracy, wówczas z całą pewnością zawiera to nieprawdę, nie reprezentuje moralnego działania i z upływem czasu okaże się być szkodliwe dla dotkniętych tym ludzi."

       Wszyscy znamy powiedzenie "bez pracy nie ma kołaczy". Faktycznie powiedzenie to wyraża sobą empiryczne spostrzeżenie naszych przodków że w życiu ludzkim działa tzw. pole moralne. Pole to jest równie niewidzialne jak pole grawitacyjne. Powoduje ono jednak, że w życiu ludzkim osiąganie wszystkiego co jest moralne przychodzi z wielkim wysiłkiem i nakładem pracy, bowiem wymaga to wspinanie się pod górę owego niewidzialnego pola moralnego. Oczywiście, rozumowa wiedza i pewność istnienia Boga jest najbardziej moralnym osiągnięciem ludzkim jakie tylko ktoś z nas jest w stanie uzyskać. Dlatego osiągnięcie rozumowej wiedzy i pewności że Bóg faktycznie istnieje wymaga od każdego z nas włożenia w to ogromnego wysiłku wspinania się pod górę owego pola moralnego. To zaś oznacza, że dowody na istnienie Boga wcale NIE mogą po prostu rzucać nam się same w oczy - tak jak czynią to reklamówki z telewizji lub z ulicy. Aby dostrzec i uznać te dowody, musimy solidnie się napracować - i to na przekór że istnieje ich całe zatrzęsienie praktycznie w każdym miejscu do jakiego zaglądniemy.
       Tak nawiasem mówiąc, to sam fakt że istnieje i działa takie coś jak "pole moralne", jest także bezpośrednim i wyraźnym dowodem na istnienie Boga. Wszakże bez udziału inteligencji Boga bezmyślny wszechświat NIE byłby w stanie wykształtować takiej sytuacji, że wszystko co moralne i korzystne dla ludzi wymaga włożenia w to trudu wspinania się pod górę owego niewidzialnego pola moralnego, zaś wszystko co niemoralne i niekorzystne dla ludzi przychodzi z łatwizną ześlizgiwania się w dół owego pola moralnego. Aby więc z istnienia i działania "pola moralnego" nabyć pewności istnienia Boga wystarczy obserwować co się dzieje z zapotrzebowaniem na nasz wkład pracy podczas wykonywania moralnych i niemoralnych działań. (Warto jednak tu pamiętać, że owe "moralne" i "niemoralne" działania muszą wypełniać totaliztyczną definicję tego co "moralne" - jako że np. religie definiują moralność odmiennie od filozofii totalizmu.)
       Z praktycznego punktu widzenia jest dosyć istotnym aby sobie uświadomić, jak właściwie Bóg powoduje że owe dowody na Jego istnienie każdy z nas oddzielnie musi odkrywać i zdobywać swoim osobistym wysiłkiem - i to na przekór że dowodów tych jest pełno w każdym możliwym temacie. Jak się okazuje, Bóg używa w tym celu całą gamę najróżniejszych środków i sposobów. Najważniejszym z nich jest nieustanne utrzymywanie każdego człowieka w niepewności co do istnienia Boga. O tym dlaczego i jak sam Bóg celowo utrzymuje wszystkich ludzi w niepewności co do swojego istnienia pisałem już obszernie w punktach #F2 i #F3 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w punktach #D1 i #D2 strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp. Tutaj NIE będę już powtarzał tamtych opisów. Tu poświęcę się raczej uświadomieniu czytelnikowi, że z powodu tej naszej niepewności co do faktu istnienia Boga, oraz z powodu owej nadanej nam przez Boga wrodzonej nieufności wobec wszystkich stwierdzeń dotyczących Boga, każdy z nas musi włożyć ogromną ilość wysiłku i pracy w odnotowanie i uznanie pierwszych dowodów na istnienie Boga na jakie się natkniemy, czyli w nabycie przekonania że Bóg faktycznie istnieje.
       W tym miejscu warto też podkreślić, że NIE wszyscy ludzie muszą zawsze wkładać ogromny wysiłek w poznanie dowodów na istnienie Boga, czyli w nabycie rozumowej pewności że Bóg istnieje. Powody dlaczego tak się dzieje zostały najlepiej wyjaśnione w punkcie #F5 totaliztycznej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w punkcie #D6 strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp. Okazuje się bowiem, że ci ludzie którzy owe dowody poznali już podczas jednej ze swoich poprzednich reinkarnacji, oraz którzy w owej reinkarnacji nabyli pewności że Bóg istnieje, w obecnym życiu już wcale NIE muszą ponownie wkładać w to trudu. W obecnym życiu mogą bowiem jedynie bezwysiłkowo przypomnieć sobie tamte dowody i przypomnieć sobie tamtą pewność. Wiedza bowiem i pewność którą wypracowaliśmy sobie ciężką pracą podczas którejś z naszych poprzednich reinkarnacji pozostaje do naszej dyspozycji na zawsze. W obecnym zyciu ową wiedzę i pewność wystarczy sobie jedynie przypomnieć. Dlatego niektórym z czytelników będzie wystarczało że np. przeczytają jedynie niniejszą stronę, a to co w niej zawarte przypomni im ich własną wiedzę i pewność, którą wypracowali sobie już dawno temu np. podczas jednej z poprzednich reinkarnacji.


#B2. Zdefiniujmy pojęcie "dowód na istnienie Boga":

       Jeśli uważniej przeglądnąć "część #C" tej strony, Bóg faktycznie zawarty jest we wszystkim co nas otacza. Wszystko bowiem dookoła nas reprezentuje jedną z ogromnej liczby manifestacji inteligentnej "przeciw-materii" będącej nośnikiem Boga. Wszakże owa "przeciw-materia" jest jakby "płynnym komputerem" z którego gigantyczny naturalny Program, przez ludzi zwany Bogiem, formuje softwarowo wszystko co tylko nas otacza. Praktycznym następstwem faktu że Bóg zawarty jest we wszystkim co nas otacza, jest że jaki tylko temat byśmy nie zaczęli zgłębiać aż do ostatecznej konkluzji, zawsze na końcu zgłębiania tego tematu dochodzi się do istnienia Boga. Innymi słowy, każde zjawisko lub obiekt faktycznie jest dowodem na istnienie Boga - jednak aby upewniło ono nas co do istnienia Boga najpierw musimy znaleźć w sobie wystarczająco dużo uporu, wiedzy i wytrwałości aby badać i zgłębiać je aż do ostatecznej konkluzji. Niestety, pechowo dla wielu tzw. "ateistów", Bóg uformował poprawną wiedzę w rodzaj nakładających się na siebie warstw - które najlepiej nazywać "poziomami wtajemniczenia". Dostęp zaś indywidualnych ludzi do każdej następnej z takich warstw poprawnej wiedzy Bóg broni zawzięcie przed niepowołanymi ludźmi poprzez ustawienie przed nią specjalnej tzw. "bariery świadomościowej". (Więcej informacji na temat owych "poziomów wtajemniczenia" oraz "barier świadomościowych" zawarte jest w punkcie #F4 totaliztycznej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w punkcie #D5 strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp.) Dlatego jeśli ktoś zechciałby uzyskać upewnienie że "Bóg faktycznie istnieje" poprzez zgłębianie jakiegoś tematu którym właśnie się zajmuje, w przypadkach niektórych tematów musiałby pokonać np. aż około tuzina takich "barier świadomościowych" oraz wspiąć się na owe około tuzina "poziomów wtajemniczenia". Każdy bowiem temat zawiera odmienną liczbę owych "poziomów wtajemniczenia" i "barier świadomościowych" - zanim doprowadza on zgłębiającą go osobę do upewnienia się że Bóg faktycznie istnieje. Najmniejsza ich liczba wynosi 1 - ale są też tematy które zawiertają ich aż około tuzina. Oczywiście, NIE wszyscy ludzie byliby w stanie pokonać około tuzina "barier świadomościowych" aby dojść do pewności że Bóg istnieje. Dlatego jeśli zwykli ludzie zechcą uzyskać rozumową pewność że Bóg istnieje, wówczas powinni oni wybrać do zgłębiania takie tematy które mają tylko jedną "barierę świadomościową" do pokonania oraz tylko jeden "poziom wtajemniczenia" do osiągnięcia. Takimi właśnie jednowarstwowymi tematami do indywidualnego zgłębiania są wszystkie tematy wyszczególnione w "części #E" i "części #F" tej strony.
       Wiadomość którą starałem się uświadomić poprzednimi wyjaśnieniami jest, że praktycznie każde fakt lub obiekt stanowiący temat czyichś dogłębnych badań może stać się dla danego kogoś przekonywującym "dowodem na istnienie Boga". Jednak nie każdy fakt lub obiekt wymaga takiego samego wkładu wysiłku i pracy aby doprowadzić badającego do upewnienia się że Bóg faktycznie istnieje. Zanim więc w dalszej części tej strony wskażę fakty i obiekty które reprezentują "dowody na istnienie Boga" o najmniejszej pracochłonności uzyskania rozumowej pewności że "Bóg faktycznie istnieje", najpierw zdefiniujmy sobie tutaj dokładnie co rozumiemy przez pojęcie "dowodu na istnienie Boga".
       Dowód na istnienie Boga jest to dowolny fakt lub obiekt zdolny do zaindukowania rozumowej pewności, że Bóg istnieje - ale tylko jeśli ludzie którzy są go świadomi zdołali pokonać w sobie "bariery świadomościowe" normalnie uniemożliwiające im dostrzeżenie bezpośredniej zależności pomiędzy zaistnieniem tego faktu lub obiektu a istnieniem Boga, czyli jeśli ludzie ci podnieśli swoją wiedzę do "poziomu wtajemniczenia" przy jakim staje się dla nich klarowny i pewny bezpośredni związek tego faktu czy obiektu z istnieniem Boga.
       Ilustratywnym przykładem jednobarierowego "dowodu na istnienie Boga" jest ujawniany ludziom przez dzisiejszą fizykę fakt, że fale elektromagnetyczne mają poprzeczny charakter. Dla większości ludzi, w tym również dla większości tzw. "naukowców", ów fakt nic sobą NIE mówi. Wszakże nie pokonali oni jeszcze "bariery świadomościowej" normalnie uniemożliwiającej im pełne zrozumienie jego związku z istnieniem Boga. Jednak u tych ludzi którzy pokonali już tą barierę i którzy znaleźli się na wymaganym "poziomie wtajemniczenia", ów poprzeczny charakter fal elektromagnetycznych oznacza że fale te propagują się na granicy dwóch odrębnych światów (tj. naszego świata i przeciw-świata), a stąd że są one fizykalnym dowodem na istnienie przeciw-świata wypełnionego inteligentną przeciw-materią - czyli na istnienie Boga. (Po więcej szczegółów o tym fizykalnym dowodzie na istnienie przeciw-świata w którym mieszka Bóg, a stąd i na istnienie Boga - patrz punkt #D3 ze strony dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.)
       Aby od jakiegoś "dowodu na istnienie Boga" dojść do przekonania i pewności że Bóg istnieje, najpierw trzeba pokonać w sobie "bariery świadomościowe" które normalnie zagradzają przejście od owego dowodu do rozumowej pewności istnienia Boga. Zależnie od natury danego "dowodu na istnienie Boga" pojawić się może jedna taka "bariera świadomościowa", lub nawet kilka owych barier. W opisanym powyżej przykładzie "faktu" że "fale elektromagnetyczne mają poprzeczny charakter" pokonać trzeba tylko jedną taką "barierę świadomościową". Jednak w innym przykładzie "dowodu na istnienie Boga", jakim jest "obiekt" zwany magnokraftem, barier tych jest aż około tuzina. Stąd osoby które zechcą użyć "magnokraft" jako swój własny dowód na istnienie Boga, muszą pokonać aż około tuzina "barier świadomościowych" i wspiąć się na około tuzin coraz wyższych "poziomów wtajemniczenia". Przykładowo, ja osobiście przeszedłem właśnie przez owych około tuzina "barier świadomościowych" i "poziomów wtajemniczenia" kiedy zgłębiałem temat magnokraftu, nieoczekiwanie na końcu tego zgłębiania dochodząc do odkrycia roli Boga w moim twórczym wypracowywaniu budowy i zasady działania owego międzygwiezdnego statku kosmicznego. Poszczególne "poziomy wtajemniczenia", przez które ja wówczas musiałem przejść zanim podczas zgłębiania tematu "magnokraft" dotarłem do istnienia i działalności Boga, wyszczególniłem w punkcie #F6 totaliztycznej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. Proponuję więc tam zaglądnąć.


#B3. Bóg chce abyśmy "wiedzieli" że On istnieje, a nie jedynie "wierzyli" w Jego istnienie - znaczy poznajmy przyczynę dla której Bóg zmusza każdego z nas aby wkładał duży osobisty wysiłek w rozumowe uznanie dowodów na istnienie Boga i w nabycie rozumowej pewności że Bóg istnieje:

       Cokolwiek Bóg czyni, zawsze ma ku temu cały szereg istotnych powodów. Najważniejszym powodem dla którego Bóg zmusza każdego z nas indywidualnie, aby wkładał ogromny wysiłek i wkład pracy w rozumowe upewnienie się że Bóg istnieje, jest plan Boga aby wychować sobie na Ziemi nowy rodzaj ludzi którzy "wiedzą" że Bóg istnieje, a nie jedynie "wierzą" w Jego istnienie. Jak bowiem wiemy, stary rodzaj ludzi wierzących, to byli ludzie którzy tylko wierzyli w Boga "na uczucie" zamiast wiedzieć o Bogu "na rozum". Jednak tacy "uczuciowo wierzący" w Boga ludzie wcale NIE pomagają Bogu w osiągnięciu celu dla którego Bóg stworzył ludzi, czyli w "oczyszczeniu białego szkieletu wiedzy z czarnej masy niewiedzy". Jak bowiem wyjaśniłem to w punkcie #A2 strony will_pl.htm - o utrzymywaniu wolnej woli indywidualnych ludzi oraz o sterowaniu całą cywilizacją ziemską, w punkcie #F2 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w punkcie #D1 strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp., tacy ludzie "wierzący uczuciowo" w Boga wcale NIE dokładają swojego wkładu do rozwoju wiedzy i techniki na Ziemi. Gdyby więc wszyscy ludzie jedynie głęboko "wierzyli uczuciowo" w Boga, ludzkość nadal mieszkałaby w jaskiniach i zapewne nadal NIE znała by nawet ognia.
       Poprzez zmuszenie nas do wkładania ciężkiej pracy w nabycie pewności że Bóg istnieje, ów Bóg chce wyrobić w ludziach wiedzących o Jego istnieniu wysoce pożądane nawyki, zasady postępowania, cechy charakteru, itp., które dotychczas były domeną głównie ateistów. Wymieńmy tutaj chociaż najważniejsze z owych cech które Bóg najwyraźniej chce widzieć u ludzi wiedzących o Jego istnieniu:
       1. Pedantycznie moralne postępowanie. Rozumową pewność istnienia Boga uzyskują tylko ci ludzie którzy postępują pedantycznie moralnie. To zaś jest dla nas wskazówką, że moralne postępowanie jest najważniejszym kryterium jakim Bóg ocenia wartość każdego człowieka.
       2. Dociekliwość i nawyk badania wszystkiego do najdrobniejszego szczegółu. Typowi ludzie "wierzący uczuciowo" w Boga zadowalają się ogólną świadomością że "Bóg to stworzył" i zaprzestają badań dalszych szczegółów. Tymczasem Bóg życzy sobie aby ludzie wierzący wcale NIE poprzestawali na świadomości, że "Bóg to stworzył", a dociekali naukowo wszystkiego na temat tego stworzenia, np. "jak i z czego Bóg to stworzył", "jakie dowody potwierdzają że zostało to stworzone przez Boga", "kiedy i gdzie owo stworzenie miało miejsce", "jak to działa", "jakie zjawiska to generuje", "jak ludzie mogą to wykorzystać dla swoich potrzeb i celów", "jak daje się to przetransformować w coś innego", "jak można to ulepszyć", itd., itp.
       3. Branie wszystkiego na rozum, a nie na wiarę. Bóg najwyraźniej NIE chce aby ludzie brali cokolwiek tylko na wiarę. Nawet w Biblii Bóg napisał że wszystko należy bazować na empirycznych potwierdzeniach zdobywanych z co najmniej dwóch odmiennych źródeł - po szczegóły tego zalecenia patrz punkt #C5 na stronie biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Bóg nawyraźniej życzy sobie również aby ludzie wierzący równie szczegółowo badali rozumowo i studiowali Jego samego - znaczy badali Boga.
       4. Świadomość życzenia Boga aby ludzie Go studiowali zamiast tylko Go uwielbiać i czcić. Bóg nigdy NIE daje ludziom pełnych i jednoznacznych wytycznych wyjaśniających jak powinni oni postępować w swoim życiu. Jednak jednocześnie Bóg surowo karze tych ludzi którzy postępują niezgodnie z Jego intencjami. Ta zaś sytuacja wyraża sobą niepisany nakaz Boga zakodowany w Jego postępowaniu, mianowicie że ludzie mają obowiązek studiowania Boga i naukowego poznawania Jego intencji, praw, nakazów, metod postępowania, itd., itp. Oczywiście, aby móc badać i poznawać Boga, konieczne jest odejście od dotychczasowego zwyczaju aby Boga jedynie wielbić i się Go bać. Wyrażając powyższe innymi słowy, w zasadach postępowania Boga wobec ludzi zawarty jest przekaz że ów Bóg wyraźnie życzy sobie aby ludzie Go naukowo badali i poznawali, zamiast Go jedynie uwielbiać, czcić, oraz się Go bać.
       5. Determinacja, upór, konsekwencja, itp., w zdobywaniu wiedzy. Bóg najwyraźniej stara się wyrobić w ludziach wierzących niepowstrzymany "pęd do wiedzy". Znaczy Bóg chce, aby ludzie wierzący zdobywali wiedzę z wysoką determinacją, uporem, wytrwałością, itp.
       6. Niezrażanie się przeszkodami. Kolejnym istotnym nawykiem który Bóg najwyraźniej stara się wyrobić w ludziach wierzących to "niedawanie za wygraną". Znaczy, zamiast dotychczasowego rezygnowania po napotkaniu pierwszych trudności "bowiem najwyraźniej Bóg tak chce", Bóg stara się uświadomić ludziom że przeszkody jakie wyrastają na ich drodze to faktycznie "próby" i "egzaminy" mające na celu sprawdzenie wartości każdego człowieka. Każdy wierzący powinien więc z uporem i wytrwałością pokonywać owe przeszkody aby udowodnić Bogu swoją wartość.


#B4. Jakimi metodami i w jakim celu Bóg zmusza każdego z nas aby wkładał osobisty wysiłek w rozumowe uznanie dowodów na istnienie Boga i w nabycie rozumowej pewności że Bóg istnieje:

       Bóg wdraża w życie całą gamę metod za pomocą których zmusza ludzi do włożenia znaczącego wysiłku w rozumowe poznania i rozumowe uznanie dowodów na Jego istnienie. Przykładem owych metod są najróżniejsze sposoby inspirowania ludzi do poszukiwań Boga - opisane w "części #J" niniejszej strony. Innym przykładem są obietnice wiecznie-trwającego życia pośmiertnego, które ludzie mogą doświadczyć tylko w przypadku jeśli faktycznie istnieje Bóg, oraz jeśli w swoim życiu wypełnią oni wymagania, które ów Bóg na nich nałożył. Jeszcze innym jest ostrzeżenie z Biblii, że jeśli Bóg dał komuś "talent" pozwalający na poszerzanie swojej i innych wiedzy o Bogu, wówczas taki ktoś będzie ukarany jeśli z owego talentu NIE uczyni właściwego użytku. Ostrzeżenie to Biblia wyraziła symbolicznie treścią tzw. "przypowieści o talentach", jaką ja omówiłem dokładniej m.in. w punkcie #I1 swej autobiograficznej strony o nazwie pajak_jan.htm, oraz w punkcie #B1 swej innej strony o nazwie antichrist_pl.htm.


#B5. Dowody na istnienie Boga reprezentują jakby połowę dowodów na istnienie nieśmiertelnej duszy, a stąd są zapowiedzią faktycznego istnienia nieskończenie długiego życia dla ludzi:

       Jeśli dobrze się zastanowić, samo udowodnienie istnienia Boga ciągle NIE rozwiązuje najbardziej bolesnej obawy konfrontującej ludzi, mianowicie obawy że zgodnie z naszą obecną wiedzą każdy człowiek jest śmiertelny i że każdy musi kiedyś umrzeć. Wszakże sam fakt że Bóg istnieje posiada tylko wpływ na przebieg naszego życia doczesnego. Jeśli bowiem Bóg istnieje, wówczas z całą pewnością Bóg ten ingeruje na różne sposoby w życie ludzi. Jednak o tym co nas najbardziej interesuje, mianowicie czy istnieje jakaś forma "życia" po naszej śmierci fizycznej, decyduje nie tylko to czy Bóg istnieje, ale także i to czy ów Bóg dał każdemu z nas nieśmiertelną duszę, a także i to co ów Bóg czyni z tymi duszami po naszej śmierci fizycznej. Z drugiej jednak strony gdyby Bóg wcale NIE istniał, wówczas z całą pewnością ludzie by NIE posiadali nieśmiertelnej duszy. Czyli bez istnienia Boga NIE byłoby też możliwe wieczne życie. Wszakże natura sama NIE jest w stanie dokonać ewolucji duszy. Aby więc dać ludziom nieśmiertelne dusze, oraz aby potem dać wieczne życie owym duszom, absolutnie konieczne jest istnienie Boga.
       Powyższe ujawnia, że dowody na istnienie Boga zaprezentowane na niniejszej stronie reprezentują sobą jakby połowę dowodów na posiadanie przez ludzi nieśmiertelnej duszy. Tym samym dostarczają one nam połowy pewności, że jednak ludzie mogą żyć wiecznie i że poznane są już przesłanki naukowe na istnienie jakichś form życia po fizycznej śmierci. Aby więc uzyskać pełne rozeznanie co z nami się staje po śmierci fizycznej, dowody z niniejszej strony należy uzupełnić dowodami ze strony soul_proof_pl.htm - o istnieniu nieśmiertelnej duszy. Warto też odnotować, że obie grupy dowodów, tj. na istnienie Boga i na istnienie nieśmiertelnej duszy, omawiane są w tomie 6 drugiego wydania mojej monografii naukowej [8/2] pod tytułem "Totalizm".


#B6. Ludziom dostępne są już aż dwa niezależne od siebie źródła dowodów na istnienie Boga, tj. (1) religie, oraz (2) moja "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

       Religie przekowywały nas do istnienia Boga już od zarania dziejów. Niestety, ich metody perswazji są już bardzo przestarzałe. Przykładowo, nakazują aby niemal wszystko co one stwierdzają brać "na wiarę", zaś niemal do niczego nie przekonują nas rozumowo. Dlatego w dziesiejszych wysoce unaukowionych czasach argumentacja religii pozostaje wysoce nieprzekonywująca dla wielu ludzi. Na przekór tego, religie ciągle należy liczyć jako pierwsze ze "źródeł" dowodów na istnienie Boga.
       Aby jednak być absolutnie pewnym istnienia Boga, wówczas dowodów na istnienie Boga - niezależnie od źródeł religijnych, trzeba też szukać w jakichś innych źródłach. Wszakże nawet sama Biblia jednoznacznie nam rekomenduje, że - cytuję: na poświadczeniach dwóch albo trzech świadków oparta musi być każda sprawa - po dokładne referencje do owej bibilijnej rekomendacji zasad poszukiwania prawdy patrz punkt #C5 na stronie biblia.htm - o Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Religie reprezentują więc sobą tylko pierwszego "świadka" który nam potwierdza że Bóg faktycznie istnieje. Drugim takim "świadkiem" musi więc być coś, co jest zupełnie niezależne od religii.
       Jak się okazuje, od 1985 roku mamy już na Ziemi drugiego niezależnego od religii "świadka" który także nam potwierdza że "Bóg istnieje". Tym drugim "świadkiem" jest naukowa Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Argumentację religii że "Bóg istnieje" niemal każdy czytelnik zna już z życia codziennego. Na niniejszej stronie NIE będę więc jej już powtarzał, chociaż zwrócę uwagę na jej najważniejsze cechy w niektórych punktach tej strony (np. patrz punkt #H1 poniżej). W prezentacjach z niniejszej strony skupię się więc głównie na dowodach na istnienie Boga jakie zostały nam ujawnione przez moją naukową "Teorię Wszystkiego" zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji.


Część #C: Aby móc dostrzegać dowody na istnienie Boga oraz aby wypracować dla siebie pewność istnienia Boga, najpierw trzeba tego Boga zrozumieć - czyli jak moja "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia pochodzenie wszechświata i ewolucję Boga, stworzenie świata fizycznego i stworzenie człowieka, itp.:

      

#C1. Co Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji jest nam w stanie wyjaśnić na temat Boga:

       Pierwsze naukowe przesłanki, iż na przekór tego co kłamliwie nam wmawia oficjalna nauka ateistyczna, Bóg jednak istnieje, uzyskałem z mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Teoria ta jest relatywnie dobrze opisana na odrębnej stronie internetowej dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, a także w tomach 4, 5 i 11 mojej najnowszej monografii [1/5]. Nie będę więc jej tutaj dodatkowo omawiał. Jedyne co tutaj przytoczę w następnych puktach poniżej, to ogromnie dla nas istotne wyjaśnienie jak powstał Bóg, świat fizyczny, oraz my sami - czyli człowiek.


#C2. Jak przebiegała samo-evolucja Boga - czyli jak wszystko się zaczęło:

       Bardzo dawno, dawno temu, nie było jeszcze ani Ziemi, ani Słońca, ani materii, ani świata fizycznego, ani nawet czasu w formie w jakiej my go teraz znamy. Cały wszechświat był wówczas jedną przestrzenią o nieskończonych rozmiarach. Zgodnie jednak ze stwierdzeniami owej naukowej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, cały obszar tej nieskończenie rozległej przestrzeni wszechświata zapełniony był niezwykłym, wiecznie ruchliwym płynem zwanym przeciw-materią. Owa "przeciw-materia" jest dokładnym przeciwieństwem "materii" z naszego świata fizycznego, którą ludzka nauka już doskonale poznała. Odwrotnie więc do tego jak "materia" wykazuje się posiadaniem masy, inercji, tarcia, itd., owa "przeciw-materia" jest bezważka, nie wykazuje inercji, nie formuje tarcia, itd. Stąd bez przerwy jest ona w stanie ruchu. Najważniejsze jednak z owych przeciwnych do materii atrybutów przeciw-materii, są jej atrybuty intelektualne. Odwrotnie bowiem do tego jak nasza materia jest "głupia" w swoim stanie naturalnym, przeciw-materia jest inteligentna. Znaczy, przeciw-materia jest w stanie gromadzić i przechowywać informacje, oraz myśleć w swoim stanie naturalnym. W sensie swoich własności, owa wiecznie ruchliwa przeciw-materia nawet w najbardziej bezdennych głębinach wieczystego czasu była już więc rodzajem jakby chaotycznie poruszającego się płynnego komputera. A do relatywnie niedawnych czasów komputer ten jednak nie posiadał w sobie żadnego programu. Jednak formująca go przeciw-materia przez wieczność pozostająca w stanie nieustającego ruchu, już od nieskończenie długiego czasu tworzyła chaotyczne strumienie i wiry jakie przepływały sobie z jednego obszaru w inny obszar, w owej rozmiarowo i czasowo nieskończonej przestrzeni wszechświata. Taki okres "chaosu" trwał we wszechświecie przez pierwszę połowę czasowej nieskończoności jego istnienia.
       Powyższy opis początkowych warunków w jakich przebiegała samo-ewolucja Boga wcale nie został zaczerpnięty z sufitu. Faktycznie to istnieje spory materiał dowodowy że tak właśnie było. Jeśli ktoś jest zainteresowany owym materiałem, to może go znaleźć w tomie 1 mojej najnowszej monografii [1/5], lub w tomach 4 i 5 nieco starszej monografii [1/4]. Aby dać tutaj choćby mały jego przykład, to jednym z dowodów na fakt że wszechświat jest przestrzenią o nieskończonych rozmiarach wypełnioną niewidzialną dla ludzi "przeciw-materią" (a nie np. niekończącą się przestrzenią całą wypełnioną widzialnymi dla ludzi galaktykami i chmurami materii) jest nasza wyobraźnia. Zgodnie bowiem z ustaleniami Konceptu Dipolarnej Grawitacji, my nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie niczego co nie istnieje we wszechświecie - bo takie coś nie posiada ani swojej "nazwy" ani też definicji w jezyku wszechświata zwanym ULT. (Opisy języka ULT zawarte są w punkcie #B4 strony internetowej o telepatii, a także w podrozdziale I5.4 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5], lub z nieco starszej monografii [1/4].) Jak też się okazuje, nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie nieskończenie dużego wszechświata zapełnionego "czymś co może zobaczyć", np. galaktykami, chociaż każdy bez trudu jest w stanie wyobrazić sobie przestrzeń o nieskończonych rozmiarach zapełnioną tym czego NIE może zobaczyć, czyli zapełnioną "pustką".
       W trakcie pierwszej połowy nieskończenie długiego czasu przelewania się płynnej przeciw-materii z jednego obszaru owej nieskończonej przestrzeni wszechświata w inny jego obszar, przeciw-materia się samo-uczyła. Wszakże jest ona inteligentnym płynem. Owo samouczenie się inteligentnej przeciw-materii powodowało powstawanie najróżniejszych naturalnych programów w jej pamięci. Po jakimś więc czasie w pamięci z obrębu owej przeciw-materii powstało sporo inteligentnych "programów". (Owa pamięć na programy i dane, zawarta we wnętrzu przeciw-materii, faktycznie formuje jeszcze jeden odrębny świat, nazywany światem wirtualnym. Świat wirtualny jest jednym z trzech odrębnych światów wszechświata, obok "przeciw-świata" oraz naszego "świata fizycznego". To w owym świecie wirtualnym rezyduje Bóg, czyli pierwotny program wszechświata którego ewolucja opisywana jest w niniejszym punkcie tej strony. To także w owym świecie wirtualnym lądują dusze nas wszystkich po naszej śmierci fizycznej.) Te inteligentne programy zaczęły nabywać samo-świadomości. Wiedziały więc, że one są one. Nauczyły się przemieszczać w obrębie owej przeciw-materii. Poznały też sposoby na jakie mogły nadawać przeciw-materii w jakiej rezydowały rodzaj ruchu jaki im odpowiadał. Owe programy powstałe w przeciw-materii uformowały więc rodzaj samo-świadomych bratnich istot. Tyle, że istoty owe nie miały ciał, a po prostu były programami które rezydowały w płynnej i inteligentnej przeciw-materii. Owe samo-świadome programy wolno więc nazywać "bratnimi istotami duchowymi". Z czasem owe bratnie istoty duchowe dowiedziały się nawzajem o istnieniu innych podobnych do siebie istot rezydujących w tym samym obszarze przeciw-świata. Zaczęła się więc bratnia konkurencja pomiędzy nimi. Z czasem owa konkurencja przekształciła się w bratobójczą walkę pomiędzy nimi. W walce tej zwyciężył jeden program, który wcześniej zdołał zgromadzić największy poziom wiedzy użytecznej dla tej walki. Ów najmądrzejszy program zdołał zniszczyć lub pochłonąć wszystkie pozostałe podobne do niego programy. Ten jedyny naturalny program, jaki w naszym obszarze rozmiarowo nieskończenie wielkiego wszechświata przetrwał z owych czasów walki, to nasz obecny Bóg. Stąd owa nadrzędna istota, którą my obecnie nazywamy Bogiem, jest po prostu jednym ogromnym samoświadomym programem który samorzutnie i naturalnie sam się wyewoluował w inteligentnej, wiecznie istniejącej przeciw-materii.
       Co najciekawsze, w autoryzowanej (zainspirowanej) przez siebie Biblii Bóg najprawdopodobniej opisuje tamtą swoją walkę i własne zwycięstwo uzyskane dzięki wiedzy. W wersetach 10:1-3 z bibilijnej "Księgi Mądrości" (rozdział "Mądrość w dziejach"), Bóg pisze bowiem - cytuję z Biblii Tysiąclecia: "To ona [tj. mądrość] ustrzegła Prarodzica świata - pierwsze, samotne stworzenie; wyprowadziła go z jego upadku i dała mu moc panowania nad wszystkim. A gdy od niej odpadł Niegodziwiec w swym gniewie, w bratobójczym szale zgubił sam siebie."
       Istnieje dosyć spory materiał dowodowy na poparcie ustalenia, że Bóg powstał w wyniku naturalnej samo-ewolucji opisanej powyżej. Przykładowo, na poparcie faktu, że początkowo powstało kilka istot duchowych, które następnie walczyły ze sobą, świadczy wpisanie przez Boga takiej właśnie konkurencji i walki w byt praktycznie każdej żywej istoty. Z kolei na poparcie faktu, że Bóg jest ogromnym naturalnym programem jaki sam powstał w inteligentnej płynnej przeciw-materii świadczy fakt, że program jest relatywnie łatwy do samo-powstania w obrębie inteligentnego komputera który nieświadomie dokonuje jakichś działań. Szerszy wykaz owego materiału dowodowego na samo-ewolucję Boga przytoczono w punkcie #B3 totaliztycznej strony evolution_pl.htm.
       Po swoim powstaniu Bóg nauczył się absolutnie panować na zachowaniami płynnej przeciw-materii w jakiej rezydował. Samotne istnienie wzbudziło w nim też tęsknotę do stworzenia z owej przeciw-materii jakichś istot, które byłyby do niego podobne, jednak które byłyby podrzędne w stosunku do niego - tak, że nie musiałby z nimi konkurować, ani z nimi walczyć. W ten sposób w Bogu zrodziła się idea i potrzeba stworzenia świata fizycznego oraz stworzenia człowieka.
* * *
       Niezależnie od niniejszego punktu, proces samo-ewolucji opisywanej tutaj drugiej składowej Boga - czyli owego ogromnego naturalnego programu przez religie nazywanego "Duchem Świętym", zaś przez filozofię totalizmu nazywanego "wszechświatowym intelektem", zaprezentowany też został w kilku innych totaliztycznych stronach internetowych i publikacjach. Przykładowo, jest on opisany także w punkcie #B1 z "części #B" odrębnej strony internetowej evolution_pl.htm - o ewolucji, w punkcie #I2 z "części #I" odrębnej strony internetowej o Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, w punkcie #B8 strony god_pl.htm - o naukowych odpowiedziach świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu, a także w podrozdziałach A1 i A2 mojej najnowszej monografii [1/5]. Z kolei najważniejsze konsekwencje jakie dla nas ma owa samorzutna ewolucja Boga, włączając w to konieczność wychowywania ludzi na walecznych, zahartowanych, zaradnych i moralnych "żołnierzy Boga", jacy będą w stanie konfrontować istoty postwarzane przez innych bogów - którzy też się wyewoluowali w odmiennych obszarach nieskończenie ogromnego wszechświata, wyjaśnione zostały w punkcie #B1.1 strony antichrist_pl.htm. Gorąco rekomenduję zaglądnięcie do wszystkich owych stron. Poszerzają one bowiem informacje z niniejszej strony.


#C3. Jak Bóg stworzył świat fizyczny:

Motto: "Absolutnie wszystko w całym wszechświecie jest tylko jedną z wielu odmiennych manifestacji inteligentnej przeciw-materii oraz naturalnych programów które rezydują w tej przeciw-materii i które sterują jej zachowaniami."

       Aby dokonać stworzenia świata i człowieka, Bóg zrealizował 6-fazowy proces tworzenia jaki skrótowo opisany jest w Biblii (patrz tam "Księga Rodzaju", 1:1-31). Niestety, bibilijny opis tego tworzenia używa bardzo archaicznego języka, a ponadto jest ogromnie skrócony. Przykładowo, w czasach kiedy go spisywano przez słowo "ziemia" rozumiano zarówno "pierwiastki chemiczne", jak i "gleba". Z kolei pod słowem "woda" rozumiano wówczas zarówno ów niezwykły płyn z przeciw-świata, który przez Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywany jest "przeciw-materią", jak i faktyczną "wodę" ze świata fizycznego. W owym opisie bibilijnym te same słowa używane są więc w różnych miejscach w takich drastycznie odmiennych znaczeniach. Dlatego aby naprawdę rozumieć jak dokonane zostało stworzenie świata fizycznego oraz człowieka przez Boga, konieczne jest przetłumaczenie tamtego opisu bibilijnego na naszą dzisiejszą terminologię naukową. Przetłumaczenie owo dokonane jest właśnie na w/w stronie o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji (patrz tam "część I"). Ponieważ jednak czytelnik może nie mieć dostępu do owej odrębnej strony, poniżej podsumowane zostaną najważniejsze z zawartych tam stwierdzeń. Oto więc poszczególne stadia owego sześciostopniowego procesu tworzenia świata fizycznego oraz ewolucji człowieka, jeśli stadia te opisane są z użyciem dzisiejszej terminologii naukowej:
       (1) Stworzenie ziemi i światła. Pierwsza faza tworzenia naszego świata fizycznego spełniającego wymagania i warunki opisane w punkcie #B4 odrębnej strony evolution_pl.htm - o ewolucji człowieka, wymagała opracowania naturalnych programów które transformowały płynną przeciw-materię z przeciw-świata w stałą materię z naszego świata. Przeciw-materia jest inteligentnym płynem wieczystym, który istnieje nieskończenie długo i który bez przerwy znajduje się w stanie wieczystego ruchu. Konieczne więc było takie przetransformowanie owej przeciw-materii, aby zaczęła ona wykazywać atrybuty jakie są dokładnie odwrotne do naturalnych atrybutów owego niezwykłego płynu. Dlatego owe naturalne programy które Bóg wówczas opracowywał musiały powodować takie zachowania przeciw-materii, aby jej cechy uległy odwróceniu na dokładnie przeciwstawne do siebie. Efekt odwrócenia cech owej przeciw-materii Bóg uzyskał poprzez takie jej przeprogramowanie aby uformowała ona dwa przeciwstawne rodzaje semi-trwałych wirów. Owe wiry opisane są pod nazami "wiru niżowego" oraz wiru wyżowego na stronach internetowych o huraganach i o tornadach, a także w podrozdziale H4.2 z tomu 4 mojej najnowszej monografii [1/5]. Dzięki temu przeprogramowaniu, nieustannie poruszająca się przeciw-materia uformowała semi-trwałe obiekty w formie wirów. Z kolei z owych wirów kontrolowanych przez takie naturalne programy, płynna przeciw-materia która realizowała zawarte w tych programach rozkazy uformowała semi-trwałe "obiekty" reprezentujące cząsteczki elementarne. Z kolei z owych cząsteczek elementarnych uformowane zostały wszelkie pierwiastki chemiczne (czyli, jak w dawnej terminologii je nazywano, obiekty reprezentujące "ziemię"), a także softwarowe "obiekty" reprezentujące wszelkie podstawowe zjawiska fizykalne świata fizycznego (czyli, głównie najróżniejsze odmiany promieniowania elektromagnetycznego - znaczy "światła"). W ten sposób stworzona została "ziemia" oraz "światło". Owe "obiekty" to po prostu naturalne programy oraz odpowiednie konfiguracje wirów płynnej przeciw-materii która realizuje treść tych programów. Ich opis przytoczony jest m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, a także na odrębnej stronie o wehikułach czasu, gdzie są one objaśniane jako podstawowe składowe tzw. "przestrzeni czasowej". Generalnie owe "obiekty" daje się porównać do obiektów z dzisiejszego OOP (tj. Obiektowo Orientowanego Programowania), np. do obiektu jakiegoś "guzika" jaki pokazuje się na ekranie naszego komputera. "Obiekty" te bowiem są bardzo podobnie do owych obrazów komputerowych (np. obrazu "guzika"). Przykładowo, na ekranie komputera taki "guzik" wyglada na twór solidny, na którym daje się realizować najróżniejsze manipulacje, np. daje się go przenosić w inne miejsca ekranu, zmieniać jego kolor, zmniejszać go lub zwiększać, itp. Jednak w rzeczywistości jest on programem, oraz obrazem formowanym przez ten program za pomocą komputerowego hardware. Podobnie owe materialne "obiekty" formowane z naturalnych programów zawartych w przeciw-materii, oraz z obrazu formowanego przez hardware owej przeciw-materii, też wyglądają solidnie, poddaja się manipulacji i przemieszczaniu, itp.
       (2) Stworzenie sklepienia oddzielającego płyny (wody). Po stworzeniu semi-trwałej materii z odpowiednio zaprogramowanych wirów płynnej przeciw-materii, oraz po stworzeniu podstawowych zjawisk fizycznych, Bóg oddzielił ową materię i zjawiska fizyczne od przeciw-materii i od przeciw-świata. W tym celu umieścił je obie w dwóch zupełnie odrębnych światach. W ten sposób Bóg stworzył wówczas cały "świat fizyczny" - który religia chrześcijańska nazywa Synem Bożym. (Jest to bardzo trafna nazwa, zważywszy że przeciw-świat nazywa ona "Bogiem Ojcem", zaś ów program tzw. "wszechświatowego intelektu" jaki powstał w wyniku naturalnej ewolucji w obrębie tzw. "świata wirtualnego" nazywa ona "Duchem Świętym". Ów świat wirtualny to po prostu "programowa pamięć" przeciw-materii.) Następnie Bóg stworzył nieprzenikalną barierę jaka oddziela ów świat fizyczny od przeciw-świata. Przez barierę ową nie jest w stanie się przedostać niemal nic poza właśnie naturalnymi programami rezydującymi w przeciw-materii. Aczkolwiek w podanym tu opisie owa druga faza tworzenia świata fizycznego może wydawać się prosta i łatwa, faktycznie wymagała ona dokonania całkowitego przekonfigurowania przeciw-świata. Wszakże każdy obiekt ze świata fizycznego otrzymał wówczas swój duplikat w przeciw-świecie. Ponadto podtrzymywanie istnienia owej nieprzenikalnej bariery pomiędzy obu światami, a także softwarowa komunikacja poprzez ową barierę, wymagały przygotowania ogromnej ilości niewypowiedzianie złozonego oprogramowania które utrzymuje ścisłe współdziałanie i współzależność obu światów, jednocześnie zaś fizycznie oddziela je od siebie.
       (3) Wyklarowanie się lądów i mórz oraz ewolucja roslin. Po softwarowym wydzieleniu i wyodrębnieniu świata fizycznego Bóg zaczął softwarowo definiować poszczególne prawa fizyczne panujące w owym świecie fizycznym. Prawa te stopniowo pozwoliły mu z czasem posegregować materię na odmienne kosystencje materii gazowej, ciekłej, oraz stałej, pooddzielać owe rodzaje materii od siebie, a także zacząć eksperymentować z tworzeniem pierwszych organizmów żywych - które z natury rzeczy musiały należeć do rodzaju roślin.
       (4) Powołanie ciał niebieskich. Po opracowaniu i wytestowaniu działania ustanowionych przez siebie praw fizycznych panujących w naszym świecie, Bóg zdecydował się poszerzyć wypracowany wówczas (niewielki) prototyp świata fizycznego. Poszerzenie to polegało na stworzeniu całego dzisiejszego świata fizycznego oraz całej "przestrzni czasowej". W ten sposób uformowana został przestrzeń całego wszechświata, obejmująca wszystkie gwiazdy, galaktyki, planety, itp.
       (5) Stworzenie i ewolucja żyjątek wodnych. Po wypracowania podstawowych zasad działania i rozwoju roślin, Bóg zaczął stopniowo wprowadzać i ewoluować najróżniejsze odmiany zwierząt. Na początku czynił to głównie w wodach oceanów.
       (6) Stworzenie i ewolucja zwierząt lądowych oraz stopniowe stworzenie człowieka. Po dopracowaniu wszelkich szczegółów kodów genetycznych i zasad ewolucji, Bóg w końcu mógł sobie pozwolić na stopniowe wypracowanie coraz doskonalszych zwierząt lądowych, w ostatniej zaś kolejności - na wyewolucjonowanie człowieka. Jak dokonał on owej ewolucji człowieka, wyjaśnione to zostało dokładniej w dalszej części niniejszej strony o ewolucji człowieka. Warto przy tym odnotować, że w człowieku jakiego stworzył Bóg zakumulował on esencję wszelkich doświadczeń z procesu swojej własnej ewolucji. Przykładowo, zaraz po urodzeniu dziecko ludzkie jest jak samoprogramująca się, inteligentna przeciw-materia w czasach zanim jeszcze Bóg sam się w niej wyewolucjonował. Wszakże dziecko to jest jak pusty, samoprogramujący się komputer. Tylko późniejsze życie owego dziecka programuje je w końcową formę dorosłego człowieka. Z kolei wzajemna sprzeczność pomiędzy nakłanianiem ludzi przez liczne uczucia do czynienia tego co potem okaże się dla nich złe, oraz logicznym dawaniem ludziom znać przez ich pojedynczy organ sumienia tego co potem okaże się dla nich dobrym, jest wpisanym w człowieka wyrazem walki dobra i licznych form zła, jaką to walkę na samym początku swego istnienia sam Bóg musiał odbywać z innymi podobnymi do siebie intelektami które wyewolucjonowały się w przeciw-materii niemal równocześnie z nim samym. Natomiast zasada że "ontogeneza jest rakapitulacją filogenezy" (tzn. że "rozwój jednostki powtarza rozwój całego gatunku") - opisana w punkcie #C2 (5) odrębnej strony internetowej o ewolucji człowieka, jest ilustratywnym zademonstrowaniem ludziom całej historii rozwoju ich gatunku.
       (7) Odpoczynek? Aczkolwiek obecną, siódmą fazę tworzenia świata fizycznego Biblia nazywa "odpoczynkiem", faktycznie Bóg cały czas udoskonala swoje dzieło. Jest to możliwe, ponieważ oprogramowanie tzw. "przestrzeni czasowej" (opisywanej m.in. w punkcie #G4 strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji) zostało przez niego tak przezornie przygotowane, że pozwala ono wprowadzać nieustanne udoskonalenia do wszystkiego co tylko Bóg zechce poprawić. Z kolei po wprowadzenu jakiegoś udoskonalenia natychmiast jego moc obejmuje całą "przestrzeń czasową". Na podstawie obserwowania tego co dzieje się we wszechświecie i na Ziemi, wnioskuję że Bóg obecnie eksperymentuje z samodoskonalącą się organizacją tzw. "rojów ludzkich". Taki "rój ludzki" to po prostu jakaś cywilizacja złożona z ogromnej liczby niedoskonałych osobników i żyjąca w separacji od innych podobnych cywilizacji. "Rój ludzki" różni się od rojów owadzich lub zwierzęcych - jakich zalety ponad indywidulanymi osobnikami Bóg już dawno przeeksperymentował. Mianowicie, NIE ma on "królowej", zaś wszyscy jego uczestnicy mają mniej więcej jednakowe cechy i prawa oraz wszyscy dysponują wolną wolą. Obecnym celem Boga najwyraźniej jest wypracowanie systemu praw moralnych i społecznych, jakie spowodują że taki "rój ludzki" jako całość będzie znacznie doskonalszym tworem od każdego z jego istot składowych. (Innymi słowy, Bóg stara się tak udoskonalić świat fizyczny, że te "roje ludzkie" które w nim żyją w zgodzie z prawami ustanowionymi przez Boga, jako całość staną się pod każdym względem lepsze od każdej ze składających się na te roje istot branej oddzielnie.) Wszakże tylko takim typem eksperymentów daje się wytłumaczyć niektóre fakty, np. m.in. i fakt że Bóg stworzył na Ziemi warunki w jakich dobro i moralność muszą się mozolnie przebijać przez zapory stawiane im na drodze przez krzewicieli zła, albo też fakt że w ostatnich czasach zarysowuje się wyraźnie widoczny spadek inteligencji i poziomu doskonałości zarówno u ludzi jak i u ludzkich krewniaków z kosmosu. (Przykładowo, dzisiejsze pokolenie jest średnio znacznie mniej inteligentne i zdecydowanie mniej doskonałe niż było średnio pokolenie żyjące tylko jakieś 50 lat temu.) Nie wspomne już tutaj, że powyższy obecny cel Boga jak zwykle stoi w jawnej sprzeczności z wierzeniami ziemskich naukowców, którzy twierdzą że "całość jest zawsze tylko tak dobra jak jej najsłabsza część". Niestety, jak zawsze, ortodoksyjni naukowcy którzy upowszechniają to stwierdzenie nie biorą pod uwagę doświadczenia Boga w czynieniu niemożliwego osiągalnym.


#C4. Jak Bóg stworzył człowieka:

       Człowieka Bóg stworzył w ostatniej (szóstej) fazie tworzenia świata fizycznego. Wszakże aby go stworzyć, najpierw Bóg musiał zgromadzić odpowiedni zasób doświadczeń, czyli wykonać nieskończoną liczbę eksperymentów empirycznych. Stworzenia człowieka Bóg dokonał na nieistniejącej już obecnie planecie zwanej "Terra", zlokalizowanej w układzie Wega z gwiazdozbioru "Lutni". (Opis tej planety przytoczony jest w polskojęzycznym traktacie [3b] - patrz tam {5500}, a także podsumowany w podrozdziale V3 z tomu 16 mojej nieco starszej monografii [1/4].) Potem Bóg zniszczył ową planetę aby nie odbierać ludziom wolnej woli i pozwlać im dowolnie spekulować o swoim pochodzeniu. Zniszczenia owej planety "Terra" Bóg dokonał jednak już po tym jak ludzkość zdołała się rozprzestrzenić po wszechświecie, przenosząc ze sobą na inne planety również i wszelkie rośliny oraz zwierzęta jakie Bóg wcześniej stworzył na Terra. Wszystkie istoty rozumne obecnego wszechświata są dzisiaj potomkami tamtych pierwszych ludzi stworzonych przez Boga na planecie Terra.
       Podobnie jak w procesie tworzenia każdego innego żywego stworzenia, również i podczas tworzenia człowieka Bóg korzystał z doświadczeń które zgromadził już uprzednio w empiryczny sposób. Doświadczenia owe miał on zapisane w formie tzw. "kodu genetycznego" - czyli rodzaju jakby "języka programowania" w którym Bóg wyraża pełny opis budowy i cech danego stworzenia. Jak to zostanie wyjaśnione w dalszej części niniejszej strony, stworzenia człowieka Bóg dokonał poprzez nieznaczne udoskonalenie kodu genetycznego podbranego z istniejącego przed człowiekiem stworzenia wodno-lądowego - które z legend znamy pod nazwą "syrena". Niestety, stworzenie to całkowicie wyginęło na Ziemi spory już czas temu. Ponieważ jednak owa "syrena" sama była udoskonaloną wersją wielorybów i delfinów, po jej wyginięciu na Ziemi wieloryby i delfiny pozostały obecnie najbliższymi ciągle żyjącymi zwierzęcymi krewniakami człowieka.
       Warto tutaj też odnotować, że proces tworzenia ludzi wcale się nie zakończył na owej fazie nr 6 opisanej w Biblii, a trwa do dzisiaj. W chwili obecnej Bóg realizuje fazę 7 która wprawdzie wzmiankowana jest w Biblii, jednak do której zwykle ludzie referują jako do "odpoczynku". Tymczasem obecna 7-ma faza tworzenia człowieka faktycznie jest eksperymentowaniem nad "ludzkimi rojami". (Owe "ludzkie roje" to rodzaje ogromnych organizmów zbiorowych, które w przeciwieństwie do rojów owadzich czy stad zwierzęcych, złożone są z jednostek posiadających tzw. "wolną wolę" oraz zdolność do logicznego myślenia.) Celem tego eksperymentowania jest stworzenie takich warunków w których owe "ludzkie roje" żyją i się rozwijają, aby roje takie jako całość wykazywały znacznie lepsze jakości niż jakości każdego z indywidualnych członków owych rojów. Warto tutaj też odnotować, że z chwilą kiedy obecna 7-ma faza tworzenia człowieka zakończy się sukcesem, Bóg przystąpi do realizowania 8-mej fazy, którą będzie przetransformowanie najlepszych ludzkich rojów do roli bogów jakim dozwolone zostanie tworzenie ich własnych światów. (W owej 8-mej fazie, "ludzkie roje" które nie spełnią postawionych im wymagań jakościowych będą przeznaczone "na odstrzał". Przestaną one bowiem być wówczas już potrzebne.) Więcej na ten temat wyjaśnione zostało w punkcie #I4 odrębnej strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.


Część #D: Istnieje zatrzęsienie dowodów potwierdzających że Bóg istnieje, jednak nie można znaleźć nawet jednego dowodu że Bóg nieistnieje:

      

#D1. Wymowa faktu że naukowcy nie są w stanie wskazać choćby najmizerniejszego przykładu materiału dowodowego, który by sugerował nieistnienie Boga:

Motto: "Poznanych zostało już tysiące dowodów na istnienie Boga, jednak nikt nie był w stanie wskazać choćby najmizerniejszego faktu, który by dowodził nieistnienia Boga."

       Fundamenty dzisiejszej oficjalnej (ortodoksyjnej) nauki ateistycznej w całości bazują na dowodach na nieistnienie najróżniejszych obiektów i wielkości fizycznych. Faktycznie to naukowcy wręcz jakby nawzajem się prześcigają we wskazywaniu rzekomych dowodów sugerujących, że coś tam ma jakoby nieistnieć we wszechświecie. Podajmy tu kilka przykładów. W oficjalnej nauce wskazuje się teorie Alberta Einsteina jako rzekomy dowód, że prędkość ponad-świetlna jakoby nie istnieje. Ustalenia Lorda Kelvin uważa się za dowód, że temperatura poniżej zera absolutnego nie istnieje. Eksperyment Michelsona-Morley z 1887 roku uznano za dowód, że substancja (przeciw-materia) zwana kiedyś "eterem" jakoby nie istnieje. Prawa termodynamiki jakoby dowodzą, że nieistnieją zjawiska ani prawa natury na bazie których dałoby się zbudować tzw. "perpetuum mobile". Tzw. "przesunięcie ku czerwieni" światła gwiazd ma jakoby dowodzić, że nieistniał kiedyś nawet cały wszechświat. Definicja i opisy pojęcia "czasu" używane obecnie przez oficjalną naukę ziemską są jakoby dowodem że nieistnieje możliwość cofania czasu do tyłu. Itd., itp. Owe naukowe twierdzenia o nieistnieniu co bardziej fundamentalnych obiektów i wielkości fizycznych są tak dominujące, zaś ich wpływ na naukę i na życie ludzi tak wszechstronny, że prawdziwe staje się twierdzenie iż dzisiejsza oficjalna nauka ziemska jest faktycznie nauką opartą na dowodach na nieistnienie.
       Na przekór tej mnogości naukowych dowodów na nieistnienie czegoś tam, dzisiejsza nauka ziemska NIE jest w stanie wskazać nawet najmizerniejszego dowodu na twierdzenie które rozgłasza w najważniejszej dla ludzkości sprawie. Mianowicie, oficjalna nauka ziemska NIE jest w stanie wskazać nawet najmizerniejszego dowodu który potwierdzałby jej stanowcze twierdzenie, że Bóg nieistnieje. Innymi słowy, na przekór że nauka ta jest nafaszerowana ateistami którzy prześcigają się w wymyślaniu teorii nastawionych na zdementowanie prawdy o istnieniu Boga, owi ateistyczni naukowcy ciągle nie są w stanie wymyślić lub wypatrzeć nawet najmizerniejszego przykładu materiału dowodowego na potwierdzenie że ich twierdzenia o nieistnieniu Boga są zabazowane na jakichś konkretnych faktach. Jednocześnie - jak czytelnik zapewne odnotował to już z punktów #F1 i #F2 niniejszej strony internetowej, istnieje całe zatrzęsienie naukowych dowodów (niestety przemilczanych i ukrywanych przez naukę) na potwierdzenie że Bóg faktycznie istnieje. Skonfrontowanie więc ze sobą tych dwóch faktów, tj. nieistnienie nawet jednego dowodu na NIEistnienie Boga, oraz istnienie zatrzęsienia naukowych dowodów na istnienie Boga, prowadzi do oczywistego i bardzo wymownego wniosku końcowego - mianowicie że na przekór krzykliwej propagandy upowszechniaczy tzw. "ateizmu" Bóg jednak definitywnie istnieje.
       Powyższy wniosek końcowy jest dodatkowo wzmacniany ustaleniem filozofii totalizmu wynikającym z istnienia tzw. "języka ULT" czyli "uniwersalnego języka myśli". (Język ten opisany został w punkcie #B4 odrębnej stronie internetowej telepathy_pl.htm - o zjawisku telepatii i o urządzeniach telepatycznych, a także w podrozdziale I5.4.2 monografii [1/5].) Zgodnie z tym ustaleniem, fakt istnienia we wszechświecie uniwersalnego języka którym posługuje się Bóg w swojej komunikacji myślowej ze wszystkimi istotami zamieszkującymi wszechświat, powoduje że wszystko co nieistnieje nie ma jeszcze swojego słownictwa w owym języku. Stąd "to co nieistnieje nie daje się pomyśleć". Wyrażając to innymi słowami, zgodnie z totalizmem wszechświat został celowo tak skonstruowany, aby w nim istniał i/lub dał się urzeczywistnić każdy obiekt i każda idea które daje się pomyśleć a które nie narzucają swoim sformułowaniem wymogu aby wszechświat działał w jakiś unikalny i odmienny sposób. To zaś oznacza, że ponieważ idea iż "Bóg istnieje" daje się pomyśleć i nazwać, zaś sama owa idea "istnienia Boga" nie narzuca wszechświatowi odmiennej zasady działania niż zasada na której wszechświat już działa, w świetle totalizmu to samo już wystarcza jako dowód że Bóg faktycznie istnieje.
       Gdyby powyższe ciągle nie zaspokajało u kogoś jego potrzeby poznania dalszych dowodów na istnienie Boga, wówczas powinien dodatkowo przeglądnąć punkt #G3 z niniejszej strony internetowej. W owym punkcie #G3 tej strony wyszczególnione i wskazane bowiem zostały wszystkie formalne dowody naukowe opracowane z użyciem zasad logiki matematycznej. Dowody owe także dowodzą że: (1) Bóg istnieje - ten formalny dowód naukowy zaprezentowany został już w punkcie #G2 niniejszej strony, (2) przeciw-świat istnieje (nazwa "przeciw-świat" to naukowa nazwa odrębnego świata w którym zamieszkuje Bóg, nasze dusze, itp.), (3) ludzie posiadają nieśmiertelne dusze, (4) to Bóg, a nie "naturalna ewolucja", stworzył pierwszą parę ludzi, tj. pierwszego mężczyznę i pierwszą kobietę. Powskazywane tam formalne dowody naukowe uzupełnione są dodatkowo dowodem formalnym (5) z punktu #B1 strony biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga, który udowadnia że Biblia jest autoryzowana przez samego Boga.
       Jest ogromnie niefortunnym dla ludzkości, że w swoim myśleniu ludzie bez zastrzeżeń przejęli od oficjalnej nauki ową błędną zasadę rozumowania która stwierdza że "nieistnieje wszystko czego jeszcze nie udowodniono". Zasada owa prowadzi bowiem ludzi do zakładania z góry że niemal wszystko co inni twierdzą jest nieprawdą, że wszystko trzeba nieustannie sprawdzać, oraz że nie wolno wypowiadać prawdy jeśli się nie jest w stanie zaprezentować na nią dowodów. To z kolei zaprowadziło ludzkość to wszystkich tych błędów, wypaczeń i cierpień które widzimy naokoło. Na szczęście dla nas, ta moja relatywnie nowa "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz wynikająca z tej teorii filozofia zwana totalizmem moralnym zaczęły upowszechniać na Ziemi alternatywną zasadę "uznawania istnienia wszystkiego co tylko daje się pomyśleć - jeśli tylko nie wymaga to swoim sformułowaniem zmiany zasady na jakiej wszechświat już działa". Miejmy nadzieję, że coraz powszechniejsze przyjmowanie owej alternatywnej zasady rozumowania będzie prowadziło do stopniowego zagojenia błędów, wypaczeń i cierpień narzuconych ludzkości przez doktryny dotychczasowej nauki ziemskiej.


#D2. "Dowodzenie przez zaprzeczenie" - tj. skoro nieistnieje nawet jeden dowód materialny na nieistnienie Boga, to oznacza że Bóg istnieje:

       Adoptowania w naszym myśleniu totaliztycznej zasady że wszystko co tylko daje się pomyśleć, oraz co NIE wymaga swoim sformułowaniem zmiany zasady na jakiej działa wszechświat, istnieje albo już obecnie, albo też istniało w przeszłości lub będzie to istniało kiedyś w przyszłości wprowadza dosyć wymowny produkt uboczny. Mianowicie, produktem tym jest że większość wielkości i zjawisk przez dotychczasową oficjalną naukę ziemską unawanych za nieistniejące, faktycznie istnieje, istniało, lub będzie kiedyś istniało. To właśnie z tego powodu "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji stworzyła podstawy filozoficzne do wprowadzenia nauki w zupełnie nowy okres kiedy to "nauka i zwykli ludzie będą bazowali na dowodach na istnienie, na założeniu że każde stwierdzenie innych jest prawdą, oraz na przesłance że wszystko co się twierdzi faktycznie istnieje". Pod względem filozoficznym ten nowy okres w nauce będzie więc dokładnym przeciwieństwem minionego okresu opisywanego na początku tego punktu, kiedy to "oficjalna nauka ziemska, a także ludzie w swoich wzajemnych stosunkach, bazowali głównie na dowodach na nieistnienie, na założeniu że każde stwierdzenie innych jest nieprawdą, oraz na przesłance że większość tego co się twierdzi i myśli faktycznie nieistnieje a stąd wszystko wymaga nieustannego potwierdzania swego istnienia". Dla zwykłych ludzi ten nowy okres będzie się manifestował między innymi tym, że "twierdzenia innych będzie się przyjmowało jako poprawne bez zmuszania tych innych do udowodnienia prawdy swoich twierdzeń". Jako przykład odmienności tego nowego okresu w nauce, zilustrujmy teraz jak owa Teoria Wszystkiego udowadnia istnienie opisywanych na początku tego punktu wielkości i zjawisk które oficjalna nauka ziemska uważała dotychczas za nieistniejące. I tak:
             - Teoretyczny "dowód" Alberta Einsteina, że prędkość światła jest nieprzekraczalną granicą obalony został przez Koncept Dipolarnej Grawitacji wprowadzeniem natychmiastowych ruchów telekinetycznych opisywanych m.in. na stronach telekinesis_pl.htm - o zjawisku telekinezy oraz propulsion_pl.htm - o wehikułach z napędem telekinetycznym.
             - W podrozdziale H2 z tomu 4 monografii [1/5] udowodniono że "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji unieważnia eksperyment Michelsona-Morley z 1887 roku na nieistnienie eteru. Eter faktycznie istnieje, tyle że nazywany jest obecnie "przeciw-materią". Z kolei eksperyment który miał go jakoby wykryć w rzeczywistości jest błędny i nieważny ponieważ przeciw-materia (kiedyś nazywana właśnie "eterem") zawarta jest w odrębnym świecie niż świat w którym eksperyment ten został przeprowadzony, a stąd przeciw-materia nie może tam być zdalnie wykryta z naszego świata.
             - Zgodnie z "Teorią Wszystkiego" zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, telekinetyczne generatory darmowej energii - które są nowoczesną implementacją dawnej idei "perpetuum mobile", już istnieją i dają się budować, zaś już działające prototypy tych generatorów opisano i zilustrowano wideami m.in. w punkcie #J2 na stronie free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii - patrz też punkt #D3 poniżej na tej stronie.
             - Znaczenie "przesunięcia ku czerwieni" jako dowodu na początkowe nieistnienie wszechświata zostało obalone w punkcie #D2.1 totaliztycznej strony dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji, gdzie udokumentowano że owo przesunięcie jest następstwem biegnięcia światła pod prąd "przepływu programów grawitacji" - podobnie jak błękit nieba jest następstwem biegnięcia światła z prądem owych programów. Stąd cała teoria "wielkiego bangu" oparta została na całkowicie błędnej przesłance.
             - Istnienie możliwości cofania czasu do tyłu oraz budowania wehikułów czasu opisane zostało na totaliztycznej stronie timevehicle_pl.htm - o działaniu czasu, podróżach w czasie i o wehikułach czasu. Teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji definiuje bowiem czas jako przebieg kontroli wykonawczej przez naturalne programy sterujące naszym życiem. (Dokładniejsze wyjaśnienia jak owa kontrola wykonawcza przebiega przez naturalne programy naszego życia zawarte zostały w podrozdziałach N1.5 i N1.4 z tomu 11 monografii [1/5].) Zgodnie więc z tą definicją, czas jest po prostu ciągiem dyskretnych rozkazów w programie naszego życia. Jako zaś ciąg dyskretnych rozkazów czas daje się przesuwać do przodu i tyłu, przekakiwać, zwalniać lub przyspieszać, itp. Zgodnie więc z owym Konceptem Dipolarnej Grawitacji podróżowanie w czasie jest możliwe, realne, a nawet łatwo realizowalne. Oczywiście, jeśli czas faktycznie jest dyskretnym programem złożonym z ciągu pojedynczych rozkazów, w którym to programie kontrolę wykonawczą daje się przesuwać do przodu i do tyłu, wówczas muszą istnieć ku temu jakieś dowody fizykalne. Jak się okazuje, jeden z dowodów fizykalnych na dyskretną (skokową) naturę czasu wielu z nas widziało na własne oczy. Dowodem tym jest interferencja zachodząca pomiędzy dyskretnymi pulsami czasu, a szybko wirującymi obiektami które migoczą z częstością realizowania indywidulanych rozkazów wykonawczych z naszych programów życia. Opisana ona została dokładniej w punkcie #A1 odrębnej strony internetowej timevehicle_pl.htm - o działaniu czasu, podróżach w czasie i o wehikułach czasu - jednak dla konsystencji prezentacji poniżej wyjaśnię ją też i tutaj. Istnienie tej interferencji dowodzi że czas wcale NIE płynie w sposób ciągły, a upływa on w sposób skokowy w miarę wykonywania pjedyńczych rozkazów z naszego programu życia - podobnie jak pojedyńcze klatki filmowe przepływały przez ekrany w dawnych kinach, oraz podobnie jak dokonywana jest też realizacja pojedyńczych rozkazów w każdym dzisiejszym długim programie komputerowym. Dowód ten daje się odnotować gołymi oczami - jeśli wzrokowo obserwuje się stopniowe rozpędzanie jakiegoś koła ze szprychami, tak aby prędkość migania owych szprych wzrastała zwolna od niemal zera aż do osiągnięcia około 1800 szprych/min (tj. aby owe szprychy docelowo migotały z częstością około 30 Hz). (Przykładowo, daje się to zobaczyć na kołach samochodu lub motocykla kiedy rozpędza się on jadąc równolegle do naszego samochodu, albo na rozpędzanym śmigle samolotu.) Mianowicie, patrząc na owe coraz szybciej obracające się szprychy, na początku widzimy dokładnie w którym kierunku się one rozpędzają. Jednak na pewnym etapie ich rozpędzania (tj. kiedy w oczach np. 40-letniej osoby szprychy te migają już z częstotliwością około 11 Hz), odnotujemy że szprychy owe jakby się zatrzymały, a potem zaczynają sprawiać wrażenie że zaczęły się obracać coraz szybciej w zupełnie odwrotnym kierunku do ich faktycznego obrotu. Ów moment kiedy szprychy się zatrzymają jest właśnie momentem kiedy ich częstość migotania pokrywa się z częstością realizowania indywidualnych rozkazów w naszych własnych programach życiowych. Z kolei fakt, że w naszych oczach owe szprychy zaczynają się jakby obracać w odwrotną stronę, jest owym wizualnym dowodem że upływ czasu ma naturę dyskretną (znaczy że czas upływa skokami). Wszakże jeśli się dobrze zastanowić, nic poza dyskretną naturą czasu NIE pozwala na uformowanie owego pozornego obracania się szprych w kierunku odwrotnym do ich faktycznego kierunku obrotów. Tylko bowiem upływ czasu następujący w skokach, może stwarzać ową sytuację kiedy patrząc na wirujące szprychy formujemy z nich obraz podobny do tego jaki wydobywają z ciemności pojedyncze błyski tzw. "lampy stroboskopowej" rzucane na wirujące obiekty. Stąd istnienie tego zjawiska jest jednym z fizykalnych dowodów na skokowy (dyskretny) charakter upływu czasu. (A więc również kolejnym dowodem na poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji.) Wysoce obiecująca jest też świadomość, że opisany powyżej fizykalny dowód na skokowy (dyskretny) charakter czasu dostarcza nam jednocześnie zasady pomiaru szybkości upływu czyjegoś czasu, a także dostarcza nam pierwszego przyrządu do pomiaru owej szybkości upływu czyjegoś czasu. Jak bowiem filozofia totalizmu nam to objaśnia, czas wcale NIE płynie z taką samą szybkością dla każdej osoby ani dla każdej sytuacji. Przykładowo szybkość ta zmienia się z wiekiem, stąd np. u starych ludzi czas płynie znacznie szybciej niż u młodzieży. Również w sytuacjach wyzwalających silne uczucia czas wyraźnie zmienia szybkość swego przebiegu. Dlatego jeśli zbuduje się rodzaj śmigiełka które będzie pozwalało pomierzyć u danej osoby częstotliwość (szybkość) migotania przy której osoba ta odnotuje że śmigiełko to pozornie zaczyna się obracać w kierunku odwrotnym do właściwego, wówczas otrzymamy przyrząd do pomiaru szybkości upływu czasu u indywidualnych ludzi. (Więcej na temat budowy owego przyrządu do pomiaru szybkości upływu czasu wyjaśnione zostało w punkcie #D2 strony immortality_pl.htm - o dostępie ludzi do nieśmiertelności.) Z kolei pomiary owej szybkości upływu czasu mogą prowadzić ludzi do szokujących odkryć - np. że niektórzy ludzie są otyli wcale NIE z powodów ich genetyki czy ilości kalorii które zjadają, a np. ponieważ ich doba jest znacznie krótsza od doby ludzi szczupłych, a stąd niektórym otyłym zwyczajnie brakuje czasu w dobie na spalenie kalorii które zjadają. Nie będę już wydłużał tych opisów poprzez wykazanie tutaj, że każdy dowód na skokowy upływ czasu jest jednocześnie dowodem na istnienie Boga. Wszakże czytelnik sam powinien być w stanie wydedukować, że softwarowy czas który upływa w skokach, a więc który daje się cofać do tyłu, mógł zostać urzeczywistniony tylko w przypadku jeśli istnieje Bóg który celowo czas ten zaprojektował w taki niezwykły sposób. (Po więcej szczegółów patrz opisy tzw. "przestrzeni czasowej" skonstruowanej przez Boga i objaśnionej w punktach #C6 i #E1 strony timevehicle_pl.htm - o działaniu czasu, podróżach w czasie i o wehikułach czasu.)
       W tym miejscu warto także dodać, że w uzupełnieniu do owej dużej liczby pojęć na nieistnienie których naukowcom udało się już zaprezentować jakiś naciągany "materiał dowodowy", jakby "z rozpędu i z przyzwyczajenia" naukowcy ci rozgłaszają nieistnienie całej masy dalszych wielkości i zjawisk na poparcie nieistnienia których nie mają oni jednak nawet najmniejszej przesłanki dowodowej. Kluczowe miejsce na owej liście idei, obiektów, wielkości i zjawisk rozgłaszanych przez naukowców jako nieistniejące, jednak bez zaprezentowania jakiegokolwiek dowodu, zajmuje oczywiście Bóg. Przykłady dalszych najbardziej znanych z takich pojęć zaprzeczanych oficjalnie i autorytatywnie przez naukę jednak bez zaprezentowania dowodu, obejmują: telekinezę, telepatię, ESP, radiestezję, UFO, życie po śmierci, dusze, duchy, inny świat, kroczenie po ogniu, uzdrawianie, możność zmniejszania przez ludzi entropii wszechświata, oraz wiele więcej. Wielu naukowców zaprzecza nawet, że nadal istnieje cokolwiek we wszechświecie co dotyczas NIE zostałoby jeszcze odkryte i przebadane. Jak z tego widać, zamiast zajmować się tym po co oficjalna nauka została oryginalnie powołana, znaczy "wyjaśnianiem wszelkich tajemnic wszechświata i uczenie ludzi jak kierować naturą aby działała ona dla dobra człowieka", większość zawodowych naukowców specjalizuje się wyłącznie w zaprzeczaniu iż jakiekolwiek tajemnice wszechświata i natury wogóle istnieją.
* * *
       Niezależnie od niniejszego punktu, sprawa absolutnego braku choćby najmizerniejszego dowodu że Bóg nie istnieje, przy jednoczesnym zatrzęsieniu dowodów na faktyczne istnienie Boga, jest też dyskutowana w punkcie #F3 odrębnej strony internetowej biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Gorąco rekomenduję zaglądnięcie na ową stronę. Poszerza ona bowiem informacje z niniejszej strony.


#D3. Proponuję odnotować, że każde "perpetuum mobile" jest równocześnie "cudem technicznym" dowodzącym iż Bóg istnieje - zbuduj więc sobie chociaż najprostrzy z uruchomionych w 2017 roku licznych prototypów tych cudownych maszyn, np. Koło Bhaskara, aby dowieść tym sobie NIE tylko, że Bóg istnieje, ale także jak bezczelnie cała ludzkość jest okłamywana i zwodzona przez monopol "oficjalnej nauki ateistycznej":

Motto: 'Potwierdzeniem naukowo gwarantującym poprawność i zgodność z otaczającą nas rzeczywistością mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jest że NIE tylko formalnie udowadnia ona nam istnienie Boga oraz wyjaśnia bezpośredni związek pomiędzy istnieniem Boga i wszystkim co Bóg stworzył a my znamy (np. związek pomiędzy działaniem maszyn "perpetuum mobile" i istnieniem Boga), ale co nawet ważniejsze, potwierdzeniem tym jest też iż teoria ta wskazuje nam budulec (tj. wiecznie ruchliwą i programowalną "przeciw-materię") z jakiego Bóg stworzył wszystko co istnieje w naszym świecie fizycznym, narzędzia (tj. boskie "programy", w Biblii nazywane "słowem") jakie Bóg wpisał w każdą drobinkę przeciw-materii i jakimi realizuje On wszystko co się dzieje w naszym świecie fizycznym, mechanizmy zarządzające (np. "omniplan", czy sztucznie stworzony przez Boga i skokowo upływający tzw. "nawracalny czas softwarowy", w którym starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie) jakie to mechanizmy pozwalają Bogu z góry projektować i zarządzać wszystkim co Bóg zaplanował, że ma to mieć miejsce w naszym świecie fizycznym, a ponadto teoria ta wskazuje nam też ogromnie efektywne i jednocześnie NIE łamiące ludzkiej "wolnej woli" metody działania Boga (np. "zasada odwrotności", pole moralne, karma, metoda "marchewki i kija", itp.) jakie to metody pozwalają aby co bardziej posłuszne Bogu osoby wychowały się na efektywnych "przysparzaczy wiedzy" - ponieważ dla Boga "wiedza" pełni tę samą funkcję co "posiłki" pełnią dla ludzi, a jednocześnie jakie nadają owym osobom trwałych cech charakteru, które po zaopatrzeniu ich w niezniszczalne ciała pozwolą im przez wieczność konstruktywnie współżyć z innymi podobnymi osobami o nieśmiertelnych ciałach, aby wraz z nimi móc przez wieczność kontynuować "przysparzanie wiedzy".'

       Jeśli masz umysł otwarty na poznanie prawdy, skłonności majsterkowiczowskie, wymagane narzędzia, materiały, oraz jeśli NIE mieszkasz w Strefie Wolnej od Telekinezy (tj. jeśli NIE mieszkasz na Antarktydzie, w Australii lub Tasmanii, czy w Nowej Zelandii), wówczas zbuduj sobie "cud techniczny" w formie maszyny "perpetuum mobile". Cud ten, dla powodów, które tu wyjaśnię, będzie też wizualnie dowodził ci i przypominał, że Bóg istnieje. Z grupy rozlicznych już zbudowanych w 2017 roku i działających prototypów maszyn "perpetuum mobile", jakie w punktach #J1 i #J2 ze strony free_energy_pl.htm opisałem szczegółowo oraz zilustrowałem linkami do ich wideów z youtube.com, do osobistego zbudowania na początek możesz wybrać sobie tę, która leży w twoich możliwościach wykonawczych. Jak bowiem zapewne domyślasz się z histerycznych prześladowań, które na owe maszyny kieruje cała dzisiejsza bojąca się ogólnoświatowej kompromitacji oficjalna nauka ateistyczna, wystraszone nimi rządy, oraz zagrożone w swoich zyskach zachłanne koncerny energetyczne i banki, maszyn takich narazie NIE zdołasz zakupić w sklepach. Najprostrza moim zdaniem, z licznych już zbudowanych i działających "perpetuum mobile", jest wynaleziona w Indiach jeszcze w 1150 roku, poczym budowana od tamtego czasu, maszyna nazywana "Koło Bhaskara" (po angielsku "Bhaskara's Wheel"). Oto jak wygląda i działa jedno z najłatwiejszych do zbudowania wersji technicznych tego koła (kliknij na poniższe zdjęcie aby zobaczyć wideo ilustrujące jego konstrukcję i działanie):
Wideo dokumentujące wygląd i opisy tej maszyny "perpetuum mobile", w lutym 2018 roku było dostępne dla zainteresowanych osób w YouTube.com pod adresem youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4.
       Abyś mógł zbudować i uruchomić poprawnie działającą wersję "Koła Bhaskara", wystarczy jeśli masz: totaliztyczne nastawienie do prawdy i moralności (mechanizmy moralne spowodują bowiem, że lenie, niedowiarki, kłamcy, oszuści, itp. będą mieli poważne trudności z jego zbudowaniem - patrz moje opisy tzw. "wynalazczej impotencji"), przednie koło z jakiegoś starego i już nieużywanego roweru, co najmniej dziesięć jednakowych półlitrowych, przeźroczystych butelek plastykowych, trochę narzędzi, oraz zacięcie do majsterkowania. Posiadanie tego wszystkiego powinno ci pomóc przetransformować to przednie koło rowerowe w działające "perpetuum mobile" o zasadzie działania "Koła Bhaskara". Po zaś jego zadziałaniu, będziesz NIE tylko miał uciechę pokazując je wszystkim niedowiarkom, zaś po ustawieniu w oknie wystawowym czyjegoś sklepu lub warsztatu - przyciągając mu dodatkowych klientów nieodpartą atrakcją wieczystego ruchu tego koła, ale także będzie ono dla ciebie twoim osobistym dowodem wizualnym, że Bóg istnieje. Przy okazji zilustruje ci ono także, jak bardzo ludzkość jest okłamywana i zwodzona z powodu lukratywnego monopolu instytucji starej oficjalnej nauki ateistycznej na badania i na edukację, a stąd jak pilnie ludziom jest potrzebne formalne ustanowienie uczelni bazujących na "a priori" filozoficznych zasadach nowej nauki totaliztycznej - jaka to nowa nauka będąc konkurencyjną wobec starej zaczęłaby w końcu rozliczać dotychczasową oficjalną naukę ateistyczną z jej chronicznych kłamstw, oraz przywracać prawdę i respekt do nakazów Boga we wszystkich postępowaniach i stwierdzeniach upowszechnianych w naszej cywilizaji.
       Ostrzegam jednak abyś NIE podejmował budowy żadnej z maszyn "perpetuum mobile" jeśli mieszkasz w Strefie Wolnej od Telekinezy (TFZ) obejmującej Antarktydę, Australię z Tasmanią, oraz Nową Zelandię. Surowa bowiem kara jaka czeka za złamanie tego zakazu definiowanego w Biblii ogólną nazwą "wyniszczanie ziemi", a opisywana dokładniej w punkcie #J4 strony free_energy_pl.htm, czyni iż jeśli chcesz posiadać działające maszyny "perpetuum mobile", wówczas raczej emigruj do dowolnego innego miejsca na świecie gdzie ich zakaz NIE obowiązuje, niż zaryzykuj doświadczenie kary, która w obszarze TFZ (tj. Telekinesis Free Zone) grozi budowniczym, dostarczycielom i posiadaczom maszyn generujących odmiany zjawiska "technicznej telekinezy" o nadal niepoznanych przez ludzkość długotermonowych następstwach. W obszarze TFZ NIE podlega takiemu ukaraniu jedynie importowanie energii elektrycznej spoza obszaru TFZ, ani badanie, budowanie i posiadanie urządzeń "odnawialnej" energii (po angielsku "renewable" energy) wykorzystujących do generowania energii napędowej zjawiska naturalne, takie jak słońce, wiatr, spiętrzona woda, fale, przepływy i odpływy, grawitacja, różnice temperatur, różnice ciśnień atmosferycznych, itp.
       Jednym z głównych celów całego niniejszego punktu jest wyjaśnienie "dlaczego" każda działająca maszyna "perpetuum mobile" jest równocześnie "technologicznym cudem" dostarczającym nam wieczyście ruchomego dowodu na istnienie faktycznego Boga, czyli Boga którego istnienie, działania zarządzające losami każdego obiektu i przebiegiem każdego zdarzenia z naszego świata fizycznego, a także którego niewyobrażalnie ogromna wiedza, moce, możliwości wykonawcze, narzędzia, itp., mogą i powinny być badane, wykrywane, poznawane i dowodzone przez chcących Go dokładnie poznać ludzi - tak jak tego faktycznego Boga ja już zdefiniowałem w punkcie #A0 tej strony. Innymi słowy, niniejszy punkt wcale NIE stara się potwierdzać istnienia tego spłyconego, wypaczonego i coraz bardziej umistycznianego zrozumienia Boga, jakie typowo wyspekulowują sobie w umysłach dzisiejsi tzw. "wierzący" - tak jak owo błędne zrozumienie Boga przez "wierzących" wyjaśniam w powyższym "motto" i w punkcie #A3 swej innej strony o nazwie god_pl.htm, ani nie utwierdza on tego coraz bardziej zniekształcanego i zubożanego zrozumienia Boga jakie upowszechniają wśród swych wiernych dzisiejsi skorumpowani i oderwani od życia kapłani - tak jak na bazie ostrzeżeń z Biblii wyjaśniam to w (1) z punktu #T2 i w punkcie #U1 swej strony o nazwie woda_pl.htm, a punkt ten podpiera dowodowo istnienie faktycznego wszechmogącego Boga szczegółowo zdefiniowanego informacjami zaszyfrowanymi w Biblii oraz niezależnie wyłaniającymi się też z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji i z wyników moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku. Swoje wyjaśnienia "dlaczego" rozpocznę tu od przypomnienia, że dotychczasowa oficjalna nauka ateistyczna kłamliwie nam wmawia, iż jakoby żyjemy w świecie w którym panuje monopolarna grawitacja. W takim zaś świecie o monopolarnej grawitacji NIE ma miejsca na Boga. Wszakże monopolarna grawitacja NIE stwarzałaby ani możliwości ani mocy wymaganych dla zaistnienia i dla działania Boga. Gdyby jednak mimo tego taki świat zaistniał i osiągnął poziom rozwoju naszego faktycznie istniejącego już świata o "dipolarnej" grawitacji, wówczas ów "zlepek papierkowych teoryjek" jakimi omamia nas stara oficjalna nauka ateistyczna, miałby tam jakieś prawo bycia poprawnym - tj. byłaby tam jakaś szansa, że ów hipotetyczny świat musiał powstać z niczego, tak jak wmawia nam to "teoria wielkiego bangu", ludzie być może mogliby tam powstać z "małp" na drodze "naturalnej ewolucji", a ponadto działających maszyn "perpetuum mobile" w takim świecie o "monopolarnej grawitacji" NIE dałoby się zbudować. Niestety istnieje cały ocean empirycznego materiału dowodowego, że to co twierdzi oficjalna nauka ateistyczna jest kardynalnym kłamstwem i zwodzeniem ludzi. Część tego materiału dowodowego opisałem na niniejszej stronie. Linki do opisów dalszych rodzajów takiego materiału dowodowego przytoczyłem w punkcie #J3 swej strony o nazwie free_energy_pl.htm. Mającym zaś związek z niniejszymi opisami przykładem owych kłamstw i zwodzenia jest fakt, że kiedy oficjalna nauka ateistyczna formułowała swoje zaczerpnięte z sufitu "papierkowe prawa termodynamiczne", na świecie istniały już i działały liczne maszyny "perpetuum mobile" (np. "Koło Bhaskara" - jakie wynalezione zostało w 1150 roku). Maszyny te empirycznie już wówczas dowodziły, że papierkowe "prawa termodynamiki" są wyssaną z palca bzdurą i urojeniem. Tyle tylko, że zamiast konstruktywnie przebadać te maszyny, zaś w ten sposób odkryć, że faktycznie w rzeczywistym życiu łamią one owe "papierkowe prawa termodynamiki" i działają, oficjalna nauka ateistyczna wolała wykorzystać niechęć jaką do tych maszyn wykazywali politycy bankietujący za wpływy z podatków, zachłanni sprzedawcy paliw i energii, oraz bankierzy. Krzykliwie więc ogłosiła, że maszyn tych NIE daje się zbudować, poczym zaczęła używać swego autorytetu i wpływów aby blokować i sabotażować przyszłe próby zbudowania następnych z tych maszyn i aby wyniszczać ich potencjalnych producentów. Tamte działania oficjalnej nauki ateistycznej aby blokować wszystko co mogłoby prowadzić do podjęcia kiedyś fabrycznej produkcji maszyn "perpetuum mobile" okazały się aż tak skuteczne, że kiedy po opracowaniu w 1985 roku mojej Teorii Wszystkiego (tj. Konceptu Dipolarnej Grawitacji) jaka mi wykazała, że na przekór tego co twierdzi oficjalna nauka, owe maszyny da się jednak budować zaś po zbudowaniu będą one działały poprawnie, praktycznie od zera zmuszony byłem rozpoczynać wszelkie swoje badania co już nam wiadomo o owych maszynach, oraz swoją późniejszą szeroką kampanię "otwierania oczu", jaka dla dobra całej ludzkości miała na celu odbudowanie u co światlejszych osób wiedzy i pewności iż powinni jednak podejmować próby zbudowania tych maszyn. W tamtym bowiem 1985 roku niemal nikt już NIE podejmował dyskusji na temat maszyn "perpetuum mobile", moi koledzy (inni naukowcy) albo szydzili ze mnie, albo też w popłochu uciekali, jeśli choćby tylko wspomniałem nazwę tych maszyn, nigdzie i nic już się NIE publikowało o owych maszynach, hobbyści w sekrecie pracujący nad owymi maszynami tak starannie się poukrywali, że zajęło mi to całe lata iście detektywistycznej pracy zanim poodkrywałem kim oni są i co dotychczas osiągnęli, zaś najróżniejsi "poplecznicy" oficjalnej nauki ateistycznej bez najmniejszej trudności ani zastanowienia unieważnili aż trzy kolejne moje pracowicie udokumentowane referaty jakie officjalnie wówczas zgłosiłem na międzynarodowe konferencje i w jakich ostrożnie dawałem do zrozumienia, że mój Koncept Dipolarnej Grawitacji o formalnie dowiedzionej poprawności daje nam gwarancję, iż działające maszyny "perpetuum mobile" daje się jednak budować. Tamto sprawdzone wówczas już w działaniu kłamstwo i blokowanie postępu, oficjalna nauka z sukcesem potórzyła również w odniesieniu do Boga, UFO, mojego Magnokraftu, Komory Oscylacyjnej, odkrycia istnienia i działania dwóch odmiennych czasów w naszym świecie fizycznym, Wehikułu Czasu, itp. Wszakże łatwiej jest ludzi okłamywać, niż im wykazać, że są okłamywani! Niestety, to upieranie się oficjalnej nauki ateistycznej przy okłamywaniu ludzkości prowadzi prosto do jej samozagłady. Wszakże jeśli nauka ta NIE odstąpi od upowszechniania kłamstw i blokowania dostępu do prawd - np. tych ujawnianych ludzkości moją Teorią Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz najmoralniejszą nowoczesną filozofią świata opracowaną przez człowieka i zwaną filozofią totalizmu, wówczas aby prawda mogła w końcu wydostać się z okowów obecnej opresji, ta oficjalna nauka ateistyczna najpierw musi zostać całkowicie zniszczona, zaś w jej miejsce musi zostać oficjalnie ustanowiona nowa "nauka totaliztyczna" konkurencyjna wobec starej, bowiem działająca już na totaliztycznych zasadach zgodnych z prawdą oraz z nakazami i wymaganiami Boga.
       Na szczęście dla prawdy, w 1985 roku Bóg uhonorował moją pracowitość i naukową sumienność zaszczytem wypracowania i autoryzowania tej do dzisiaj jedynej na Ziemi faktycznej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Teoria ta zaś formalnie udowodniła w sposób nadal obowiązujący, że w naszym świecie fizycznym panuje "dipolarne pole grawitacyjne" (a NIE "monopolarne pole grawitacyjne" jakiego działanie w naszym świecie fizycznym wmawia nam oficjalna nauka ateistyczna). W takim zaś świecie o dipolarnym polu grawitacyjnym NIE ma prawa być prawdą wszystko to co oficjalna nauka ateistyczna twierdzi. Stąd faktycznie nigdy w nim NIE było "wielkiego bangu", zaś nasz świat fizyczny został stworzony przez Boga jedynie około 6000 "ludzkich lat" temu. "Budulcem" zaś użytym dla owego stworzenia był dostępny Bogu w całym przeciw-świecie, niewidzialny, nieważki, beztarciowy, wiecznie ruchliwy i programowalny fluid, jaki ja nazywam "przeciw-materią". Jedyną istotą, która faktycznie powstała w wyniku ewolucji, był sam Bóg - z powodów jakie opisałem w tomie 1 swej monografii [1/5]. Ponadto maszyny "perpetuum mobile" w świecie o dipolarnej grawitacji daje się jednak budować, bowiem napędza je "przeciw-materialny wiatr" jaki nieustannie i bezenergetycznie jest formowany przez "samomobilność" owego wiecznie ruchliwego fluidu zwanego "przeciw-materią". Natychmiast więc po uświadomieniu sobie powyższego podjąłem moją wieloletnią walkę o wydobycie prawdy o maszynach "perpetuum mobile" spod naukowej opresji. Ponieważ zaczynałem praktycznie od zera, sam finansowałem te jakoby moje "hobbystyczne" badania z własnych oszczędności, oraz pracowałem nad nimi tylko w wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek, zmuszony byłem pokonywać niezliczone przeszkody zanim zdołałem odnaleźć przykłady już działających maszyn "perpetuum mobile" (które dla pomniejszania mściwości i agresji oficjalnej nauki ateistycznej zaczęto wówczas nazywać odmiennie "urządzeniami darmowej energii") oraz zanim zdołałem się skontaktować i pokorespondować z ich twórcami, a w przypadku maszyn Testatica i Thesta Distatica zanim prywatnie poleciałem do Methernitha w Szwajcarii aby osobiście podyskutować z zespołem rozwojowym owych maszyn. Z upływem czasu udało mi się też stopniowo publikować coraz liczniejsze prywatne monografie, a później także liczne prywatne strony internetowe, które moją wiedzą, radami, wyjaśnieniami, opisami już istniejących przykładów i zasad ich działania, moimi własnymi wynalazkami następnych z tych maszyn, oraz moralną świadomością poprawności czynienia tego co właściwe i potrzebne naszej cywilizacji, zaczęły wspierać tych z hobbystów, którzy podejmowali próby budowy owych maszyn. W tamtych czasach moje publikacje były niemal jedynymi dostępnymi wówczas w świecie nowoczesnymi opracowaniami naukowo wyjaśniającymi zasady działania i przykłady tych maszyn. Ze sporą liczbą hobbystów podejmujących budowę tych maszyn dyskutowałem też korespondencyjnie, wspierając ich w wysiłkach jakie podejmowali. W rezultacie, jak wierzę, moje wysiłki przyczyniły się znacząco do odbudowania wiary iż maszyny te daje się zbudować, oraz do zapoczątkowania w 2017 roku, nowej, czwartej już z kolei "ery technicznej", kiedy to fakt istnienia i działania tych maszyn zaczął stopniowo powracać do zbiorowej świadomości całej ludzkości, oraz kiedy coraz więcej co światlejszych osób zaczęło sobie uświadamiać, że aby chronić ludzkość przed dalszym eskalowaniem chronicznych już kłamstw "oficjalnej nauki ateistycznej", oraz chronić ją przed korumpowaniem tymi kłamstwami kapłanów i decydentów religii oraz polityków, konieczne jest jak najszybsze zastąpienie tej starej nauki przez nową "naukę totaliztyczną" bazującą już na wiedzy o Bogu i na potrzebie "przysparzania wiedzy" w zgodności z boskimi nakazami i wymaganiami.
       Podsumowując powyższe, powodem dla którego każda działająca maszyna "perpetuum mobile", w tym "Koło Bhaskara", jest dowodem na istnienie Boga, jest iż maszyny te są napędzane owym przeciw-materialnym "wiatrem" - czyli skierowanym na przyspieszaną materię "podmuchem" inteligentnej substancji (fluidu), która istnieje w cztero-wymiarowym przeciw-świecie równoległym do naszego trzy-wymiarowego świata fizycznego, oraz która reprezentuje sobą "ciało" Boga. Z owej przeciw-materii inteligentnie zaprogramowane zostało bowiem przez Boga wszystko co tylko istnieje w naszym świecie fizycznym, w tym np. chleb jaki zjadamy, a także nasze ciała ludzkie - które zgodnie z Biblią są "świątyniami Boga". Istnienie owej wiecznie ruchliwej "przeciw-materii" w której rezyduje Bóg, zaś "wiatr" formowany z której napędza maszyny "perpetuum mobile", odkryłem dopiero ja w 1985 roku dzięki stworzeniu w/w do dzisiaj jedynej na świecie faktycznej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji - której uznanie, niestety, oficjalna nauka ateistyczna uparcie, celowo i skrycie blokuje nawet obecnie. Z kolei sama oficjalna nauka ateistyczna upowszechniła już dowody, że takich maszyn "perpetuum mobile" NIE dałoby się zbudować w owym nieistniejącym świecie, w którym panowałaby "monopolarna grawitacja" (a stąd w świecie, który musiałby być pozbawiony Boga, ponieważ NIE istniałyby tam programowalne zjawiska i mechanizmy jakie dawałyby Bogu władzę i możliwość rządzenia wszelkimi zachodzącymi w nim zdarzeniami). Tymi dowodami oficjalnej nauki są bowiem m.in. jej papierkowe "prawa termodynamiki" - o jakich rzekomej ważności i w naszym świecie o dipolarnej grawitacji, na przekór logiki i empiryki, oficjalna nauka ateistyczna do dzisiaj kłamliwie się upiera. Tyle, że uparcie odmawiając uznania odkrytego dopiero przeze mnie faktu, że grawitacja ma naturę dipolarną, a NIE monopolarną (na przekór wszystkiego nadal uparcie uznawaną przez oficjalną naukę), oficjalna nauka aż do momentu swego samozniszczenia musi uznawać też owe błędne prawa termodynamiki, jakie byłyby prawdziwe tylko w owym nieistniejącym świecie o monopolarnej grawitacji, a stąd jakich ważność ograniczona tylko do tamtego świata stwierdzałaby, że w świecie o monopolarnej grawitacji, w jakim NIE byłoby Boga który z wiecznie ruchliwej i inteligentnej przeciw-materii rozumnie zaprogramowałby naszą nieruchomą i głupią materię, maszyn "perpetuum mobile" NIE dałoby się zbudować. Maszyny te są bowiem w stanie zadziałać jedynie w świecie inteligentnie stworzonym z wiecznie ruchliwej przeciw-materii zamieszkałej przez Boga i mądrze rządzonej programami oraz prawami wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga. Skoro więc maszyny te istnieją i działają już co najmniej od 1150 roku, oznacza to iż Bóg istnieje, zaś instytucja oficjalnej nauki ateistycznej wszystkich nas nieustannie i bezczelnie okłamuje oraz zwodzi ze szkodą dla postępu całej ludzkości i dobra każdego z nas.
       Do dzisiaj moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji (w skrócie "Kodig") zdołała poustalać zdumiewająco wiele cech owej cudownej wiecznie ruchliwej substancji, zwanej "przeciw-materią", której naturalne cyrkulacje z jednej strony tworzą ów "wiatr" napędzający maszyny "perpetuum mobile", z drugiej zaś strony która to substancja jest też nośnikiem samoświadomych programów naszego Boga, a ponadto jest "budulcem" z jakiego Bóg skonstruował cały nasz świat fizyczny, w tym nasze ciała. (Jest bowiem oczywiste, iż "coś NIE może powstać z niczego" - na przekór iż oficjalna nauka ateistyczna kłamliwie nam wmawia, że podczas "wielkiego bangu" rzekomo z niczego powstał aż cały wszechświat. Za to z czegoś niewidzialnego i programowalnego, tj. z "przeciw-materii", może zostać zaprogramowane wszystko co potem widzimy - tak jak w wersecie 11:3 "Listu do Hebrajczyków" od tysiącleci wyjaśnia nam Biblia.) Przykładowo, teoria ta ustaliła cechy fizykalne przeciw-materii, takie jak jej brak masy, brak inercji, brak tarcia, czy wieczna ruchliwość. Z drugiej zaś strony ustaliła ona też intelektualne atrybuty przeciw-materii, tj. jej zdolność do pamiętania, przechowywania programów, wykonywania tych programów, wykonywania zdalnie przekazywanych jej nakazów myślowych i telepatycznych, komunikowania się za pośrednictwem wibracji telepatycznych, wzajemnej wymiany informacji i programów, itp. W sumie moja "Kodig" ustaliła, że intelektualne cechy i możliwości przeciw-materii są nieco podobne do cech hardware naszych dzisiejszych komputerów. (Faktycznie to każdą "drobinę" przeciw-materii można sobie wyobrażać jako miniaturowy obecny komputer, np. jako mini "lap-top" - tyle, że zdolna jest ona czynić znacznie więcej, niż potrafią czynić nasze komputery.) Moja Teoria Wszystkiego (Kodig) ustaliła też, że lokalne cyrkulacje (tj. "wiry") przeciw-materii formują to co dzisiaj nazywamy "polem magnetycznym", zaś lokalne sprężenia lub rozrzedzenia przeciw-materii, w porównaniu do średniego ciśnienia tej substancji panującego w całym przeciw-świecie, formują to co dzisiaj nazywamy "polem elektrycznym". Kolejnym ustaleniem mojej "Kodig" jest fakt, że średnia gęstość przeciw-materii we wszechświecie NIE ulega zmianom, co dowodzi że wszechświat ma nieskończone rozmiary, czyli NIE ma granic. Wszakże tylko substancja zapełniająca wszechświat nieskończony rozmiarowo NIE jest w stanie zmieniać swojej średniej gęstości - po szczegóły patrz punkt #D4 mojej strony dipolar_gravity_pl.htm. "Kodig" ustaliła także, iż przeciw-świat ma aż cztery wymiary liniowe, tyle że tworząc nasz świat fizyczny Bóg poświęcił jeden z owych czterech wymiarów aby sztucznie stworzyć skokowy tzw. "nawracalny czas softwarowy" w jakim starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie. Stąd nasz świat fizyczny ma jedynie trzy wymiary liniowe, plus ów skokowy i nawracalny "czas ludzki" reprezentujący segmenty owego czwartego wymiaru liniowego przeciw-świata. To dlatego nasz świat fizyczny najlepiej opisuje analogia filmu w kinach, w którym to filmie zmiany zachodzące w naszej fizycznej trzy-wymiarowej rzeczywistości są odzwierciedlane na dwu-wymiarowych klatkach filmowych, podczas gdy skokowy ruch kolejnych klatek filmowych reprezentuje upływ czasu w owej "filmowej rzeczywistości" - po więcej szczegółów w tej sprawie patrz opisy tzw. "omniplanu" w moich opisach "Kodig" - np. z #C4 strony immortality_pl.htm. Moja Teoria Wszystkiego zdołała ustalić też aż cały szereg faktów na temat najmniejszej "cząsteczki elementarnej" (drobinki) z jakiej uformowana jest przeciw-materia. Przykładowo, z analizy pojemności informatycznej owej cząsteczki, "Kodig" zdołała oszacować, że w naszym świecie fizycznym proporcje wymiarów jednej drobinki przeciw-materii do wymiarów jednej drobinki materii, muszą się mieć w przybliżeniu tak jak proporcje wymiarów jednej drobinki materii mają się do wymiarów całej naszej galaktyki - po szczegóły patrz punkt #C3 z mojej strony o nazwie immortality_pl.htm. "Kodig" ustaliła także, że elementarna cząsteczka (drobinka) przeciw-materii musi zawierać w sobie więcej niż jeden poziom pamięci, w każdym z których to poziomów przechowywane są odmienne naturalne programy, jakie sterują zachowywaniem się tej cząsteczki oraz jej kooperacją z otaczającymi ją cząsteczkami. (Ile dokładnie w każdej cząsteczce jest takich poziomów pamięciowych, tego narazie moja "Kodig" NIE zdołała wypracować naukowo - aczkolwiek podpowiadają nam to stare religie, zaś niedowodowo potwierdzają preferencje Boga w używaniu liczby 12.) Najważniejszy zaś z owych poziomów pamięciowych zajmowany jest przez samoświadomy program naszego Boga - jaki to program zawarty jest w każdej cząsteczce elementarnej przeciw-materii objętej obrębem naszego świata fizycznego, w tym w każdej cząsteczce formującej ciało ludzkie (to więc stanowi potwierdzenie informacji z Biblii, że nasze ciała są "świątyniami Boga"), czy formującej np. materię naszego chleba powszedniego i atomy wina (to więc stanowi też potwierdzenie informacji z Biblii, że m.in. chleb symbolicznie reprezentuje ciało Boga, zaś wino - krew Jezusa). Moja "Kodig" ustaliła także, iż istnieją co najmniej dwie odmienne kategorie drobin przeciw-materii, mianowicie (1) "drobiny wzbudzone grawitacyjnie" oraz (2) "drobiny niewzbudzone grawitacyjnie" (te drugie prawdopodobnie stwarzają to co oficjalna nauka nazywa "ciemną materią" - "dark matter" zawartą w przestrzeni kosmicznej). Niestety, narazie "Kodig" NIE zdołała jeszcze ustalić, czy różnice pomiędzy owymi dwoma kategoriami drobin przeciw-materii są jedynie softwarowe (tj. czy drobiny te w sensie fizykalnym są identyczne, a jedynie zawierają odmienne programy wprowadzone do nich przez Boga dla zdefiniowania ich zachowań), czy też różnice te są hardwarowe - tj. czy poszczególne kategorie drobin przeciw-materii różnią się między sobą swymi cechami fizykalnymi. Ustalenie tego zapewne więc pozostawię przyszłym badaczom "Totaliztycznej Nauki". Ponieważ cały ocean owych cech przeciw-materii został wyczerpująco wyjaśniony w licznych moich stronach internetowych i monografiach - łącznie z opisami "jak" poszczególne z tych cech zostały poustalane oraz "jakie fakty potwierdzają", że ustalenia te są poprawne, tutaj NIE będę już spraw tych ponownie omawiał. Dla naukowej rzetelności wskażę tu tylko najważniejsze i zupełnie niezależne od wyników moich empirycznych badań źródło potwierdzające poprawność owej gigantycznej wiedzy jaką mój "Kodig" już zdołał nam udostępnić o przeciw-materii. (Aż dziw bierze, że Bóg pozwolił wszystko to poustalać zaledwie jednemu "hobbyście" nieustannie prześladowanemu przez oficjalną naukę i inne instytucje, oraz przez złośliwe prywatne osoby, tj. mi. Wszakże oficjalnej nauce poustalanie tej gigantycznej wiedzy i prawdy zajęłoby co najmniej kilkaset lat, tysiące naukowców, oraz kosztowałoby miliardy dolarów.)
       We wszelkich sprawach, w tym także w sprawach naukowo rzetelnego, racjonalnego, pozbawionego przesądów i histerii, oraz zgodnego z prawdą potwierdzania lub weryfikowania cech przeciw-materii, niestety, oficjalna nauka ateistyczna wypięła już swój tyłek zarówno do mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jak i do prawd o otaczającej na rzeczywistości, które to prawdy owa teoria pomogła mi już poustalać. Nie ma więc najmniejszych szans, aby jeszcze przed czasem doprowadzenia się obecnej oficjalnej nauki ateistycznej do samozagłady, któryś z zawodowych naukowców oficjalnie przeprowadził jakiekolwiek badania nastawione na rzeczowe potwierdzanie poznanych już do dzisiaj przez mój "Kodig" cech przeciw-materii. (Odnotuj, że "oficjalna nauka ateistyczna" celowo wytworzyła na naszej planecie taki klimat intelektualny i takie tradycje negowania, że praktycznie każda instytucja lub osoba badająca cokolwiek co wynika z mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, lub wynika z mojej filozofii totalizmu, z definicji będzie reprezentowała już NIE ją, a nową "Naukę Totaliztyczną". Stąd samozadana śmierć obecnej "oficjalnej nauki ateistycznej" będzie zapoczątkowana z chwilą, kiedy ktokolwiek i gdziekolwiek podejmie oficjalne badania tego co stwierdza moja "Kodig".) Na szczęście dla prawdy i postępu ludzkości, okazuje się, że najróżniejsze z cech przeciw-materii są już doskonale potwierdzane przez oryginalne (tj. przez NIE skorumpowane jeszcze dzisiejszymi trendami) wersje praktycznie wszystkich religii. Interesujące jest przy tym, że każda ze znanych religii jakby uzupełniała inne religie w coraz szczegółowszym potwierdzaniu cech przeciw-materii. Przykładowo chrześcijaństwo, a ściślej wersety Biblii (księża są już bowiem na to zbyt skorumpowani i oderwani od życia), potwierdzają że przeciw-materia pozostaje dla ludzi niewidzialna, oraz że jest programowalna - tj. że stanowi ona nośnik programów. Przykładowo werset 11:3 z w/w bibilijnego "Listu do Hebrajczyków" stwierdza - cytuję: "... słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych." (Odnotuj, jak wynalazek komputerów nam ujawnił, że "słowo" to także "informacja", "algorytm", oraz "program" - po szczegóły patrz (5) z punktu #C12 na mojej stronie o nazwie biblia.htm.) W chrześcijańskiej Biblii jest też zaszyfrowana informacja, że samoświadoma i myśląca składowa naszego Boga (tj. "Duch Święty") wyewoluowała się w przeciw-materii równocześnie ze swoim bratem - którego potem w obronie własnej zmuszona była unicestwić. Sporą część naszej obecnej wiedzy o przeciw-materii potwierdza też starożytna religia Greków. Przykładowo, to wszakże z niej wywodzi się słowo "chaos" jakie informuje m.in. o wiecznej ruchliwości przeciw-materii. Mnie jednak najbardziej fascynują potwierdzenia cech przeciw-materii jakie zachowały się do naszych czasów w mitach mówionej przed-chrześcijańskiej religii odizolowanych od reszty świata nowozelandzkich Maorysów. Nie tylko podają one jak w przeciw-materii fazami przebiegało stopniowe samo-wyewoluowanie się samoświadomej składowej Boga (tj. "Ducha Świętego"), ale także dosyć szczegółowo opisują one elementarną cząsteczkę (drobinę) przeciw-materii i jej zawartość programową. Przykładowo, stwierdzają one, że każda elementarna cząsteczka (drobina) przeciw-materii przechowuje w sobie równocześnie aż 12 zupełnie odmiennych programów, zapamiętywanych na 12 odmiennych jej poziomach pamięciowych, oraz że każdy z tych programów dana "drobinka" może realizować w tym samym czasie. (Tj. każda drobina jest jakby odpowiednikiem aż 12-procesorowego komputera, każdy zaś z tych procesorów równocześnie, chociaż w doskonałej synchronizacji z pozostałymi precesorami, realizuje wymienny program jaki zapamiętywany jest i przechowywany w odrębnie przyporządkowanej mu pamięci. Najdoskonalsze ludzkie komputery mają więc jeszcze daleką drogę do przebycia zanim osiągną one poziom doskonałości drobinek przeciw-materii.) Na najwyższym zaś, tj. dwunastym, poziomie pamięciowym każdej drobinki, zawarty jest najważniejszy dla niej program Boga. (Tak dla porównania, to pamięci wszystkich dzisiejszych ludzkich komputerów zawierają tylko jeden poziom pamięciowy, tj. każda jednostka ich pamięci jest w stanie zapamiętać tylko jeden program, lub tylko jeden fragment programu, zaś w przypadku komputerów wieloprocesorowych każdy z tych procesorów korzysta z tego samego, bo jedynego, poziomu pamięci. Stąd gdyby nasze komputery miały już samoświadome programy, wówczas co bardziej wojownicze lub leniwe z tych programów mogłyby atakować i rabować swych towarzyszy, zamiast kooperować z nimi w pokoju.)
       W niniejszym punkcie, a także w #A0 tej strony, aż kilkakrotnie podkreślam też, że przeciw-świat ma cztery wymiary liniowe "4D", rozciągłość wszystkich jakich to 4D wymiarów NIE posiada w nim granic - tj. wszystkie z których w obu swych kierunkach rozciągają się tam w nieskończoność. To moje podkreślenie, że istnieje tam dodatkowo liniowy "czwarty wymiar", na dodatek do owych trzech wymiarów liniowych znanych w naszym świecie fizycznym (tj. na dodatek do np. "szerokości - X", "wysokości - Y", oraz "grubości - Z"), zapewne jest dużym szokiem informacyjnym dla ludzi ogłupionych nonsensami dzisiejszej oficjalnej nauki. Ponieważ zaś moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji jest w stanie rzucić sporo światła na naturę owego liniowego czwartego (nieznanego w naszym trzy-wymiarowym świecie) wymiaru przeciw-świata, zdecydowałem że po raz pierwszy w swoich publikacjach skrótowo wyjaśnię tu kierunek jego przebiegu. (Dotychczas unikałem jego wyjaśniania z powodu szyderstw i obelg jakie nawet bez wyjaśniania tej niemal niemożliwej do zrozumienia przez mierne umysły sprawy, kierowały na mnie najróżniejsze upośledzone indywidua, a także z powodu potencjalnych szkód jakie naszej cywilizacji mogłyby wyrządzić próby kłamliwego adoptowania wiedzy w tej sprawie do oficjalnie wyznawanego błędnego konceptu monopolarnej grawitacji starej nauki ateistycznej.) Moje badania ujawniły już bowiem, że niezależnie od teoretycznych wskazań Konceptu Dipolarnej Grawitacji, poprawna empiryczna wiedza na temat przebiegu i cech owego liniowego "czwartego wymiaru" przeciw-świata wyłania się też z aż szeregu źródeł. Pierwszym (1) relatywnie powszechnie już znanym naukowym z tych źródeł jest "symetryczność natury w/g Louis'a DeBroglie". Przykładowo zgodnie z nią, wszystkie zasady jakie istnieją w jakimś naturalnym systemie, są symetrycznie powtarzane w pokrewnym do niego innym naturalnym systemie. To dlatego przykładowo w moich "Tablicach Cykliczności", omawianych dokładniej w punktach #J1 do #J7 ze strony internetowej o nazwie propulsion_pl.htm (najnowsza z których to tablic jest tam pokazana jako "Tab. #J4"), każda kolejna ilustrowana w nich "era techniczna" powtarza symetrycznie, aczkolwiek już na wyższym poziomie, te same regularności jakie występowały już także w poprzednich erach technicznych (to właśnie owe cyklicznie powtarzane regularności ujawniane moimi "Tablicami Cykliczności" pozwalają mi na pewne i poprawne przeciwdywanie co nastąpi w przyszłości). To także dlatego, dla przykładu, jeśli trzy liniowe osie wymiarowe prostokątnego układu współrzędnych naszej trzy-wymiarowej "3D" rzeczywistości (tj. osie: X, Y i Z), w systemie dwu-wymiarowym "2D" muszą być reprezentowane przez aż dwa odmienne układy współrzędnych, tj. przez proporcjonalnie odwzorowany układ prostokątny o osiach X i Y, oraz przez ściskająco, lub rozprężająco (zależnie od kierunku) zdeformowany układ biegunowy z jedną osią R i kątem jej nachylenia "fi", owa symetryczność DeBroglie'go nas informuje, że cztery liniowe wymiary przeciw-świata w naszych trzech wymiarach są reprezentowane przez dwa układy wymiarowe, mianowicie przez proporcjonalnie odwzorowany układ prostokątny o trzech osiach X, Y i Z, oraz przez ściskająco, lub rozprężająco (zależnie od kierunku) zdeformowany układ biegunowy z osią R i kątem "fi". Drugim (2) powszechnie znanym źródłem tej samej informacji z jakim czytelnik też zapewne miał sporo do czynienia, jest "efekt perspektywy" i reguły ukryte w dokonywanych przez niego odwzorowaniach. Wszakże efekt ten stwierdza, że jeśli np. w naszym trzy-wymiarowym "3D" świecie fizycznym, jeden z wymiarów (tj. głębia lub grubość - Z), który nie występuje w systemach dwu-wymiarowych (np. na zdjęciach), jest tam odwzorowywany przez pozornie deformujący wymiary "efekt perspektywy" (czyli przez pozorne zbieganie się wszystkiego w jednym punkcie), wówczas to co u nas zbiega się w jednym punkcie (czyli "dipolarna grawitacja") faktycznie wskazuje kierunek wymiarowo już oddeformowanego (tj. pozbawionego owej pozornej deformacji występującej w "efekcie perspektywy") przebiegu owego nieznanego u nas czwartego wymiaru liniowego przeciw-świata. Ów "efekt perspektywy" działa też aż na szereg odmiennych sposobów wartych ścisłego naukowego przebadania i rozpracowywania przez kogoś ze szczególną wyobraźnią i mądrością zdolną wykryć działanie poukrywanych w nim zasad i reguł. Przykładowo, jeśli na "2D" zdjęciu "efekt perspektywy" upakuje jakieś obiekty z trzy-wymiarowej "3D" przestrzeni, przenosząc je w dwu-wymiarową "2D" przestrzeń owego zdjęcia, wówczas obiekty które w "3D" są niezależne i położone obok siebie, w "2D" mogą zostać upakowywane jeden we wnętrzu drugiego, np. guziki na ubraniach ludzi, na zdjęciach "2D" są poumieszczane w miejscach ludzkich wnętrzności - gdybyśmy więc NIE mieli uprzedniej naszej wiedzy o ludziach, a byli jakimiś hipotetycznymi istotami z dwuwymiarowego świata analizującymi nasze zdjęcia aby o nas cokolwiek się dowiedzieć, wówczas byśmy uwierzyli, że ludzie składają się m.in. z guzików, krawatów, okularów, itp. Co więc naprawdę znajduje się we wnętrzu ludzi, owe hipotetyczne "2D" istoty mogłyby odkryć tylko gdyby guziki, a także to co byłoby pod nimi, stały się przeźroczyste. (Odnotuj, że reguły ukryte w powyższym "efekcie perspektywy" dają nam niesamowicie wiele do myślenia w aż całym szeregu odmiennych spraw.) Trzecim (3) dość powszechnie dostępnym źródłem wiedzy na temat owego liniowego "czwartego wymiaru" przeciw-świata są opowiadania osób z tzw. "po-śmiertnymi doświadczeniami" - tj. osób które umarły, poczym ponownie powróciły do życia. Z badań jakie ja na nich prowadziłem wynika, że sporo z tych osób widziało lub nawet doświadczyło ów czwarty liniowy wymiar przeciw-świata i relatywnie dokładnie potrafi go opisać. Jeśli zaś osoba jaka z nimi rozmawia NIE należy do kategorii "sam tym NIE byłem poszkodowany ani NIE daje się z tego wycisnąć nawet grosza, więc wszystko to bujda, w którą NIE warto wierzyć ani zawracać nią sobie głowy", a należy do owej coraz rzadszej na Ziemi kategorii "mądrej głowie dość po słowie", wówczas poprzez właściwe wypytywania może się dowiedzieć ogromnie ciekawych rzeczy o owym "czwartym wymiarze". Podsumowując informacje dosyć konsystentnie wyłaniające się ze wszystkich znanych mi źródeł, z których powyżej skrótowo zaprezentowałem tylko mały ich fragment (źródeł tych jest bowiem znacznie więcej - np. rozważ tzw. OBE, "contactees", uprowadzenia do UFO, stare i jeszcze niepowypaczane religie, itp. - każde zaś z nich kryje w sobie aż tyle wiedzy, że możnaby zapełnić nią rozległą monografię), owym liniowym "czwartym wymiarem" przeciw-świata, jest wymiar którego przebieg obserwowany z naszego świata możnaby słownie opisać jako "zagłębianie się" przy dążeniu "w dół", oraz "wyłanianie się ponad" przy podążaniu "w górę". Innymi słowy, ów "czwarty wymiar" przeciw-świata, w naszym trzy-wymiarowym "3D" świecie fizycznym może być odnotowany tylko jeśli np. przy dążeniu "w dół" ogląda się go z użyciem coraz to potężniejszych mikroskopów, zaś przy podążaniu "w górę" ogląda się go przy użyciu coraz to potężniejszych i narazie nieznanych jeszcze ludzkości "odwrotności teleskopów" (tj. hipotetycznych urządzeń, które zamiast, jak obecne "teleskopy", ujawniać obiekty leżące coraz dalej od nas, pozwalałyby z coraz to dalszej perspektywy widzieć najbliższe nas obiekty). Ponieważ zaś ów czwarty wymiar został jakby "poszatkowany" przez Boga na mikroskopijnie cienkie jakby "warstewki" czy płaskie "powierzchnie" - tak aby formował on poszczególne "klatki obrazowe" w owym jakby "ruchomym filmie" który reprezentuje pojedyńcze skoki naszego "nawracalnego czasu softwarowego", zaglądając w owym wymiarze zarówno "w dół", jak i w "w górę", faktycznie zagląda się aż do szeregu odmiennych niż ten jaki panuje w danej chwili momentów "ludzkiego czasu". (Warto tu też odnotować, że istnienie wyraźnych granic pomiędzy poszczególnymi "wartewkami" tego czwartego wymiaru wyjaśnia dlaczego np. "fale elektromagnetyczne" wykazują naturę "fal powierzchniowych (poprzecznych)" opisywanych m.in. w punktach #D1, #D2.1 i #D3, mojej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm. Wszakże fale elektromagnetyczne przemieszczeją się właśnie wzdłuż powierzchni owych płaskich "warstewek" formujących poszczególne "klatki" naszego skokowego czasu. Dzięki zaś temu, powierzchniowa natura fal elektromagnetycznych dostarcza nam jednego z najłatwiej odnotowywalnych dowodów empirycznych na (1) faktycznie istnienie owego "czwartego wymiaru" w przeciw-świecie, na (2) owo "poszatkowanie" przez Boga tego czwartego wymiaru na płaskie warstewki reprezentujące poszczególne "klatki" naszego skokowego "czasu ludzkiego", na (3) kierunek przebiegu "w dół" oraz "w górę" owego "czwartego wymiaru", na (4) poprawność przytoczonych tu dedukcji o przebiegu owego "czwartego wymiaru" przeciw-świata", na (5) poprawność i prawdę ustaleń całego mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji, na (6) na pełnienie przez granice poszczególnych z owych "warstewek" poszątkowanego "czwartego wymiaru" roli granicy "drugiego ośrodka" wzdluż której formują się powierzchniowe "fale elektromagnetyczne", oraz na (7) cały szereg innych informacji o budowie i działaniu naszego świata fizycznego, jakich z uwagi m.in. na skąpość miejsca niniejszej strony NIE będę tutaj omawiał.) Jednocześnie, ponieważ przy oglądaniu owego "czwartego wymiaru" przeciw-świata z obrębu naszego trzy-wymiarowego świata fizycznego, rozmiary obiektów zawartych w tym "czwartym wymiarze" są w sposób wysoce znaczący pozornie pozmieniane owym "efektem perspektywy", dlatego jeśli przy dążeniu "w dół" z naszego świata oglądamy tam cokolwiek, wówczas jest to pozornie "pomniejszane" (tak jak z powodu działania tego samego "efektu perspektywy" oglądana wielkość obiektów leżących coraz dalej na osi "grubość/głębia - Z" jest pozornie pomniejszana np. na dwu-wymiarowych zdjęciach), natomiast przy podążaniu "w górę" i też oglądaniu z naszego świata - jest to pozornie "powiększane". Warto bowiem pamiętać, że z innych źródeł (np. patrz punkt #D4 na mojej stronie dipolar_gravity_pl.htm, oraz patrz też wersety 3:24-5 z bibilijnej "Księgi Barucha") wiemy już, iż każdy z owych czterech liniowych wymiarów przeciw-świata rozciąga się w nieskończoność i to w obu swych kierunkach. (Tj. gdybyśmy byli w stanie np. w nieskończoność zwiększać moc powiększającą naszych mikroskopów, wówczas w nieskończoność byśmy odkrywali, że pozornie "wewnątrz" obiektów jakie wówczas byśmy nimi zobaczyli są zawarte następne obiekty, itp. - podobnie byłoby też z podążaniem "ku górze": mianowicie gdybyśmy w obrębie naszego "3D" świata byli w stanie patrzeć na każdy obiekt przez hipotetyczną "odwrotność teleskopu" z coraz to dalszej perpektywy, wówczas byśmy odnotowali, że jest on częścią czegoś coraz większego, co też jest częścią czegoś coraz większego, itd. - aż w niekończoność.) Uświadomienie zaś sobie powyższego wprowadza niewypowiedzianie istotne konsekwencje do wielu dziedzin naszego życia i naszej wiedzy, np. do filozofii, religii, światopoglądów, nauk fizycznych, astronomii, inżynierii, komputerów, itp., otwierając w każdej z nich istną "puszkę Pandory" - na jaką jeśli rzucą się umysłowo mierni wyznawcy monopolarnej grawitacji niezdolni do równoczesnego ogarnięcia następstw wszystkich regularności i zasad zawartych w "efekcie perspektywy", wówczas swoimi fałszowanymi spekulacjami (podobnymi do papierkowych "praw termodynamiki") będą mogli powyrządzać ludzkości nieopisaną ilość szkód, na dodatek do szkód które już powyrządzali uprzednimi kłamstwami jakimi zrujnowali oni całą naszą planetę i cywilizację aż do poziomu jaki obecnie coraz wyraźniej staje się wszędzie widoczny.
       Tym zaś z czytelników, kórzy są zaintrygowani dlaczego zamiast np. móc kupić w najbliższym sklepie, nadal trzeba budować samemu maszyny "perpetuum mobile" wynalezione co najmniej ponad 800 lat temu i z sukcesem budowane przez całe stulecia, krótko wyjaśnię też tu ową dziwną nieprawidłowość. Mianowicie powodem jest, iż ludzkość nadal znajduje się pod dobrze kamuflowaną opresją i niewolą aż całego szeregu potężnych wyzyskujących ją i dominujących mocy zła o ludzkim pochodzeniu, cztery z których to mocy zła są w pełni świadome, iż pozwolenie aby maszyny "perpetuum mobile" zaczęły być seryjnie budowane, uniemożliwiłoby dalsze skryte kultywowanie ich zachłanności, korupcji, wyzysku, monopolu, opresji, kłamania, niemoralności, itp. Stąd te cztery moce zła czynią wszystko co leży w ich miażdżących możliwościach, aby uniemożliwić fabryczne budowanie i łatwy zakup maszyn "perpetuum mobile". To one także stanowią mechanizm, który z ukrycia jest w stanie narzucać blokadę na wszelkie inne wynalazki, odkrycia, teorie i ustalenia empiryczne, jakie wnoszą potencjał aby wydźwignąć ludzkość na wyższy poziom świadomościowy - w tym blokadę na rozwój i upowszechnianie mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz najmoralniejszej nowoczesnej filozofii świata opracowanej przez człowieka i zwanej filozofią totalizmu. Pierwsza (1) z tych mocy to "oficjalna nauka ateistyczna" i jej "poplecznicy". Wszakże po upowszechnieniu się maszyn "perpetuum mobile" kłamstwa tej nauki zostaną ujawnione, zaś cała dotychczasowa oficjalna nauka ateistyczna będzie skompromitowana i prawdopodobnie całkowicie odsunięta od lukratywnego monopolu na badania i na edukację, w których zastąpi ją nowa "Nauka Totaliztyczna" - poczym zapewne ta dogłębnie wypaczona stara nauka upadnie i zaniknie. Druga (2) moc to "rządy wszystkich krajów świata" i ich "poplecznicy". Rządy te obecnie czerpią ogromne zyski z podatków za energię - jakie mogą potem dowolnie zużyć metodami dobrze ukrywanej przed społeczeństwem korupcji. (Przykładowo w Nowej Zelandii aż 50% ceny benzyny stanowi podatek - patrz wiadomości poranne, TVNZ 1, 2018/3/2, nadane około 7:45 rano.) Z kolei podatek od paliw i energii w każdym kraju świata jest potem kumulatywnie powiększany mechanizmami podatku od podatku, od podatku, od podatku, ..., itp. Przykładowo, w każdym z produktów mechanizm tego kumulatywnego powiększania zaczyna się od podatku za energię, który potem jest zwiększany podatkiem za surowce - który jest dodatkowo powiększany zakumulowanym już w nim podatkiem za energię, potem - podatkiem za gotowe produkty, w których dodatkowo zakumulowany jest już podatek za surowce i podatek za energie, potem podatek GST (VAT), itd., itp., poczym do tego wszystkiego dodają się ukryte wersje podatków, też w jakimś fragmencie zawierające w sobie podatek za energię, takie jak najróżniejsze "ubezpieczenia", opłaty za posiadanie mieszkań, domów i ogródków, opłaty drogowe i transportowe, licencje i opłaty za używanie, dostęp i pozwolenia, opłaty pocztowe, bankowe, celne i importowe, opłaty za przedszkola, edukację, szpitale, medykamenty i pobyt w domach starców, itd., itp. W sumie niektórzy szacują, że w dzisiejszych państwach świata od 70% do 80% tego co ich narody wypracują, jest potem w sposób ukryty rekwirowane przez rządy w formie podatku, od podatku, od podatku, ..., itp., poczym rządy marnotrawią te sumy różnymi metodami swojej ukrytej korupcji, udawanych starań o rzekome bezpieczeństwo, lukratywnego życia dyplomatycznego, itp., niemal nic NIE dając swym narodom z powrotem. (Odnotuj, że np. w czasach średniowiecza, zabierane było jedynie około 10% - czyli tzw. "dziesięcina".) Jeśli jednak ludzie uzyskają łatwy dostęp do maszyn "perpetuum mobile" drugiej i trzeciej generacji generujących użyteczną dla ludzi nadwyżkę energii napędowej (po ich szczegóły patrz opisy z punktów #J1 i #J2 ze strony o nazwie free_energy_pl.htm), wówczas dotychczas ukrywane przed narodem odbieranie mu tak dużej proporcji jego dorobku życiowego stanie się już niemożliwe. Trzecią (3) eksploatującą ludzkość z tych mocy są "korporacje i kartele energetyczne" oraz ich "poplecznicy". Kartele te żyją z produkcji i sprzedaży paliw i mocy napędowych. Po upowszechnieniu się więc maszyn "perpetuum mobile" drugiej i trzeciej generacji, utracą one swój business i pobankrutują. Zanim jednak ich bankructwo nastąpi, będą one całą swą mocą i wszelkimi dostępnymi im sposobami blokowały postęp wiedzy i produkcji tych maszyn. Czwartą (4) zaś eksploatującą ludzkość mocą zła są "banki" i ich "poplecznicy". Banki bowiem żyją kosztem ludzi używających pieniądze. Jeśli zaś energia będzie za darmo, wówczas zaniknie też większość sytuacji życiowych, kiedy potrzeba za coś płacić pieniędzmi. Główne banki więc stopniowo wtedy poupadają. Czyli w rzeczywistym życiu to zachłanność i prywata oficjalnej nauki, rządów, koncernów energetycznych i banków (a NIE prawa natury) blokuje rozwój maszyn "perpetuum mobile". Prawa natury są jedynie kłamliwie używane przez owe cztery moce zła, jako wygodne kłamstwo i "zamydlanie ludziom oczu" pozwalające im szerzyć na Ziemi coraz większe ubóstwo, ucisk, zniewalanie i eksploatację zwykłych ludzi.
       Niezaleźnie od powyższych czterech mocy zła, jakie wybiorczo atakują i blokuja upowszechnianie maszyn "perpetuum mobile", na Ziemi wyłoniła się też popadła w kurupcję piąta podobna moc, jaka była kiedyś powołana do obstawania za prawdą, jednak dla jakiej obecnie prawda stała się daleka od jej zainteresowań. Owa piąta moc to kapłani - o których ostrzegają wersety 4:4-9 z bibilijnej "Księgi Ozeasza", że odrzucili oni wiedzę (początek owych wersetów zacytowałem w punkcie #A0 tej strony). Zamiast więc obstawać za prawdą, kapłani ci wypaczają prawdę, zamiast pracowicie śledzić, powiększać i upowszechniać wiedzę, wolą oni raczej koncentrować się na łatwiźnie generalnego spekulowania i mistycyzmu. Takie zaś odrzucanie wiedzy przez kapłanów, pośrednio krzywdzi też i sprawę cudownych maszyn "perpetuum mobile, które (jak wyjaśnim to w niniejszym punkcie) są jednym z najbardziej bezpośrednich dowodów technicznych na istnienie Boga. Tyle, że aby kapłani mogli uznać je za taki dowód, najpierw musieliby poznać i zaakceptować w swych umysłach pełną, poprawną i przetłumaczoną na dzisiejsze pojęcia, definicję Boga - np. tę przytoczoną w punkcie #A0 niniejszej strony. Odnotuj, że odrzucanie przez kapłanów prawdy i wiedzy pociąga za sobą i podobne odrzucanie przez wyznawców ich religii. To dlatego istnieje owo wstecznicze zjawisko jakie opisuję na szeregu swych stron internetowych, że gdyby na Ziemi mieszkali wyłącznie ludzie wierzący, jacy egzystują pod wpływami swych kapłanów i czynią tylko to co kapłani ci im nakazują, wówczas ludzkość nadal mieszkałaby w jaskiniach i NIE poznała jeszcze ognia. To dlatego Bóg zapewne już niedługo odbierze z rąk kapłanów zadanie powiększania i szerzenia wiedzy o Sobie, oraz odda to zadanie w ręce poszukujących prawdy i wiedzy pracowitych naukowców praktykujących już nową "Totaliztyczną Naukę", zaś zawody kapłanów, a także instytucje religijne, zupełnie wówczas zanikną.
       We wszystkich opisanych poprzednio czterech mocach zła wybiorczo blokujących rozwój maszyn "perpetuum mobile", a tym samym blokujących i rozwój cywilizacyjny całej ludzkości, władza tych mocy nad ludźmi, a stąd i zdolność blokowania przez nie wszystkiego co tylko moce te uznają za sprzeczne z ich mrocznymi interesami, jest poszerzana przez ludzi jakich ja tu nazywam "poplecznicy". "Poplecznicy", to po prostu ludzie którzy świadomie lub nieświadomie zostali albo przekupieni, albo też ogłupieni i omamieni przez te cztery moce zła, aby pomagać im w uniemożliwianiu innym osobom dostępu do prawdy (w tym przypadku - do maszyn "perpetuum mobile" wszystkich trzech generacji). Przykładami takich popleczników mogą być (1) osoby, które uwierzyły w kłamstwa "oficjalnej nauki ateistycznej", że maszyn "perpetuum mobile" jakoby NIE daje się zbudować, poczym jako szefowie, koledzy, czy tylko "opluwacze", aktywnie utrudniają oni podjęcie budowy owych urządzeń osobom, które na kłamstwach tych już się poznały. Mogą być nimi też (2) np. policjanci, którzy na rozkaz jakiegoś kacyka stojącego na czele swego "rządu" strzelają do bezbronnych kobiet i dzieci demonstrujących swój apel o naprawę panoszącej się korupcji, biedy, ucisku i wyzysku. Kolejnym z przykładów mógłby być (3) pracownik, a ściślej dyrektor, "elektrycznej korporacji", który na międzynarodowym kongresie w Tasmanii wycofał z wygłoszenia mój referat "Premises for the feasibility of motors utilizing principles of telekinesis" (tj. "Przesłanki realności budowy silników wykorzystujących zasadę telekinezy"), a także mogłyby być też władze uniwersytetu w jakim pracowałem w 1990 roku, które odwołały swą uprzednią zgodę na mój wyjazd na ów międzynarodowy kongres naukowy ANZAAS w Tasmanii oraz swoje dofinansowanie mojego w nim udziału, ponieważ ignorancko uznały iż mój referat jest jakoby "sprzeczny z istniejącą wiedzą" - tak jak ów faktycznie zaistniały przypadek celowego zablokowania postępu wiedzy i podjęcia prób budowy wynalezionego rok wcześniej "ogniwa telekinetycznego" opisałem w podrozdziale LA2.4.3 z tomu 10 mojej monografii [1/5]. Przykładem (4) mogą tu też być sami wynalazcy, którzy wprawdzie zbudowali już działające maszyny "perpetuum mobile" dowolnej generacji, jednak uwierzyli w kłamstwa "banków" oraz w podszepty własnej chciwości, że jeśli utrzymają w sekrecie najistotniejsze dane techniczne swoich maszyn, wówczas zdołają w ten sposób kiedyś zarobić mnóstwo pieniędzy. Widząc jak sprzeczne z tym co nakazuje Bóg i Biblia, są postępowania owych "popleczników" i ich mocodawców, trudno się już dziwić, iż nieodwołalnie nadchodzi na Ziemię to co opisałem na swej stronie o nazwie 2030.htm.
       Przed nadejściem lat 2030-tych, jedynym sposobem aby ludzkość sama zaczęła wyzwalać się spod wyzysku powyższych czterech mocy zła, które blokują dostęp zwykłych ludzi do darmowej energii, jest czynienie tego co ja czynię już od 1985 roku - mianowicie publikowanie i udostępnianie każdemu prawdy za darmo, tak aby inne zainteresowane osoby mogły poznać wszystko co ja sam wiem na temat każdej prawdy jaką już zdołałem dociec, w tym prawdy o maszynach "perpetuum mobile". Im szybciej i więcej badaczy tych maszyn zrozumie ten fakt, tym szybciej nastąpi awans cywilizacyjny ludzkości. Na szczęście sporo ludzi już zaczyna działać w tym kierunku. To dlatego już obecnie wiemy jak praktycznie niemal każdy majsterkowicz może sobie łatwo zbudować własną maszynę "perpetuum mobile" pierwszej generacji, w formie "Koła Bhaskara", zaś demonstrowaniem jej działania może przekonywać siebie i innych o kłamstwach oficjalnej nauki oraz o fakcie istnienia Boga - motywując w ten sposób coraz więcej majsterkowiczów do podejmowania budowy i rozwoju jeszcze bardziej użytecznych dla ludzi maszyn "perpetuum mobile" drugiej i trzeciej generacji. Wszakże aż kilka konstrukcji maszyn "perpetuum mobile" drugiej generacji (tj. silników na magnesy stałe) już zostało generalnie poznanych. Ta zaś druga generacja, tak jak opisałem to w punktach #J1 i #J2 swej strony free_energy_pl.htm, jest już zdolna do wygenerowania znacznych nadwyżek użytecznej mocy napędowej wystarczającej do zaopatrywania w elektryczność całych domów, warsztatów i małych fabryczek - chociaż, niestety, narazie ich wynalazcy utrzymują w sekrecie ich dokładną konstrukcję, parametry, oraz sposób dostrajania. Ich wadą narazie jest też dosyć spora złożoność, koszta i wymogi wykonawcze. Niemniej osoby posiadające dobrze wyposażone warsztaty lub fabryczki, już obecnie mogą sobie wypracować brakujące szczegóły tych silników na magnesy stałe, poczym je budować na użytek własny, swej rodziny, oraz przyjaciół - NIE czekając aż naukowcy, rządy, korporacje i banki udzielą w tej sprawie swoich przyzwoleń. Z moich publikacji wiadomo już także jakie podzespoły składają się na niemal równie łatwą do zbudowania jak "Koło Bhaskara", moją baterię telekinetyczną, będącą już "perpetuum mobile" trzeciej generacji - zdolną do generowania nieograniczonych nadwyżek energii elektrycznej. Moje publikacje wyjaśniają też jakie są funkcje i działania tych podzespołów. Teraz jedynie trzeba aby ktoś zbudował jeden prosty prototyp owej "baterii telekinetycznej" i opublikował do użytku zainteresowanych najlepsze parametry pracy i najkorzystniejsze połączenia elektryczne jej podzespołów, oraz łatwy sposób wzajemnego "dostrajania" do siebie jej podzespołów - a niemal każdy masterkowicz o totaliztycznym światopoglądzie będzie mógł ją sobie łatwo już zbudować, uzyskując w ten sposób niekontrolowany przez nikogo dostęp do nieograniczonych ilości elektrycznej energii napędowej. W sumie więc, postępowanie jakie dalekowzroczne osoby powinny nadal uparcie promować, polega na motywowaniu coraz więcej majsterkowiczów aby samemu budowali oni sobie te urządzenia na użytek własny, swych rodzin i przyjaciół, oraz aby natychmiast po poznaniu jakichkolwiek nowych prawd na ten temat publikowali uzyskaną w ten sposób wiedzę, NIE licząc iż obecna oficjalna nauka ateistyczna, rządy, korporacje, oraz banki, łatwo porzucą swe ukryte cele i sposoby postępowania, śpiesząc się np. z wydawaniem wszystkim zezwoleń na otwarcie produkcji fabrycznej i sprzedaży tych cudownych maszyn. Wszakże z losów wynalazcy "grzałki sonicznej", opisywanej na całej mojej stronie boiler_pl.htm, oraz np. głównie w punkcie #E5, a dodatkowo także w punktach #E6 i #E7, z mojej strony free_energy_pl.htm, już wiadomo, że opisywane powyżej cztery moce zła, są w stanie blokować komuś przez całą resztę życia pozwolenie na podjęcie fabrycznej produkcji dowolnej z maszyn "perpetuum mobile". Stąd tylko osoba lub grupa o wyjątkowym uporze i mocy moralnej, będzie w stanie przebić się jakoś przez ową blokadę.


#D4. Podsumowanie "filozoficznych prawd", które powtarzalnie ujawniają się podczas formalnego udowadniania istnienia Boga, zaś które to prawdy odsłania nam też rekomendacja z poprzedniego punku #D3 aby samemu zbudować sobie najprostrzą z już działających maszyn "perpetuum mobile", zwaną "Kołem Bhaskara", jaka będąc jednym z "cudów technicznych" jest jednocześnie wieczyście poruszającym się dowodem, że Bóg jednak istnieje:

Motto: "Oficjalna nauka ateistyczna udowodniła formalnie, że w hipotetycznym świecie jaki NIE istnieje a w jakm panowałoby jedyne uznawane przez ową naukę "monopolarne" pole grawitacyjne, zbudowanie maszyn "perpetuum mobile" NIE byłoby możliwe - jej własny dowód potwierdza więc, że skoro zbudowano już wiele poprawnie działających maszyn "perpetuum mobile" to faktycznie oznacza, że żyjemy w innym, sztucznie stworzonym przez Boga świecie fizycznym, w jakim panuje rozumnie zaprogramowane "dipolarne" pole grawitacyjne i stąd jaki NIE mógłby być tak inteligentnie stworzony gdyby Bóg NIE istniał!"

       Na bazie regularności filozoficznych jakie ujawniła nam treść poprzedniego punktu #D3, która opisuje jak można dojść do poznania prawdy o Bogu poprzez pracowite zbudowanie sobie działającej maszyny "perpetuum mobile" w najprostrzym jej wykonawstwie i działaniu jako "Koła Bhaskara", czas aby zwrócić też tu uwagę czytelnika na kilka istotnych "prawd filozoficznych", jakie najklarowniej się ujawniają właśnie podczas udowadniania faktu istnienia Boga. (Szersze niż niniejsze i bardziej generalne omówienie prawd, oraz ich cech, prezentuję na poświęconej prawdzie całej swej stronie o nazwie prawda.htm.) Niniejsze "prawdy filozoficzne", klarownie się ujawniające podczas udowadniania faktu istnienia Boga, wyliczę tu w punktach. Oto one:
(1) "Wychodząc z kłamstwa nigdy NIE daje się dotrzeć do prawdy." (To samo innymi słowami: "kłamstwo wiedzie tylko do następnych kłamstw".) Ponieważ więc stary koncept "monopolarnej grawitacji", w którym do dzisiaj utkwiła dotychczasowa oficjalna nauka ateistyczna, jest kłamstwem jakie zwodzi ludzkość w sprawie faktycznej budowy i działania otaczającej nas rzeczywistości, w owym kłamliwym koncepcie "monopolarnej grawitacji" formalne udowodnienie istnienia Boga jest zupełnie niemożliwe. Tylko więc w moim nowym koncepcie "dipolarnej grawitacji", jaki poprawnie opisuje otaczającą nas rzeczywistość, formalne udowodnienie istnienia Boga staje się możliwe i relatywnie łatwe.
(2) "Do poznania prawdy można dotrzeć jedynie jeśli startuje się też z prawdy." Innymi słowy, ponieważ mój nowy koncept "dipolarnej grawitacji" opisuje prawdę na temat otaczającej nas rzeczywistości, wychodząc z niego można dotrzec do odkrycia całej gamy nowych i dotąd nieznanych prawd, w tym aż do szeregu odmiennych formalnych, empirycznych, technologicznych, itp., dowodów na faktyczne istnienie Boga. Koryguje i naprawia on też kłamstwa uprzednio upowszechniane przez oficjalną naukę ateistyczną nadal tkwiącą w starym, kłamliwym koncepcie "monopolarnej grawitacji". Przykładowo, akceptowanie prawd stwierdzanych przez moją Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji NIE tylko że koryguje kłamstwo owej nauki ateistycznej, iż maszyn "perpetuum mobile" jakoby NIE daje się zbudować", ale także koryguje owo kardynalne kłamstwo oficjalnej nauki, iż jakoby tzw. "przesunięcie światła gwiazd ku czerwieni" jest dowodem na zaistnienie "wielkiego bangu" - które zawiodło potem oficjalną naukę do całego oceanu wtórnych kłamstw. (Faktycznie owo przesunięcie ku czerwieni jest dowodem przemieszczania się fal owego światła "pod prąd dipolarnej grawitacji" - tak jak wyjaśniłem to we wstępie i w punkcie #D2 swej strony o nazwie dipolar_gravity_pl.htm, czyli także jednym z oceanu dowodów na istnienie "przeciw-świata" w którym zamieszkuje Bóg jaki stworzył nasz świat fizyczny i nas samych.)
(3) "Prawdy NIE można nikomu dać w prezencie, a na jej poznanie każdy musi osobiście sobie zapracować własnym wysiłkiem, uporem i motywacją." Innymi słowy, jeśli coś samo nas znajduje i przychodzi do nas bez wysiłku oraz zaindukuje sobą tylko przyjemność - tak jak czynią to np. ogłoszenia w telewizji, wówczas z całą pewnością potem okaże się to być kłamstwem. Prawdę każdemu można jedynie wskazać, lub poradzić, gdzie powinien jej szukać - tak jak na ilustratywnym przykładzie ja staram się to uświadomić w podpisie pod "Fot. #J1" poniżej na tej stronie. Po zaś wskazaniu komuś gdzie powinien prawdy szukać, ów ktoś musi włożyć w jej poszukiwania wymaganą ilość własnego trudu i motywacji - aby dopiero po ich włożeniu odnaleźć szukaną prawdę.
(4) "Jeśli komuś bezwysiłkowo podaruje się prawdę, wówczas uzna ją za jakiś wybieg, fabrykację, oszustwo, itp., niwecząc tym swoją szansę jej pojęcia, zaakceptowania i czerpania wynikających z niej korzyści." Przykładowo, nawet jeśli pokazać już pracującą maszynę "perpetuum mobile" komuś tkwiącemu w zakłamaniu, ów ktoś nadal NIE uwierzy w jej działanie, a będzie nas posądzał, że pokazujemy mu jakieś "oszustwo" lub "trick". Co nawet gorsza, odrzucając prawdę, ów ktoś typowo swą frustrację i złość z powodu niemożności jej poznania skieruje na tego kto usiłuje mu ją podarować. Na przekór tego, jeśli zna się prawdę, ciągle w imię miłości bliźniego warto mu ją próbować podarować lub zaprezentować. Wszakże nawet jeśli w danej chwili NIE dorósł jeszcze do jej zaakceptowania, ciągle jest szansa, iż utkwi mu ona w pamięci, zaś po jakimś czasie, kiedy poziom jego świadomości ulegnie podwyższeniu, powróci aby swym jej zgłębianiem zasłużyć sobie na jej poznanie.
(5) "Jeśli odrzucimy zgłębienie prawdy kiedy po raz pierwszy jest ona nam oferowana, zawsze potem jesteśmy za to karani." Najczęściej zaś kara ta ma formę utraty szans i korzyści, jakie z poznaniem tej prawdy są związane. Przykładowo, gdyby zaraz po opracowaniu i pierwszym opublikowaniu w 1985 roku mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, ktoś (np. jakiś Polak, czy cała Polska jako kraj) wziął poważnie wynikające z tej teorii moje ustalenia, że działające maszyny "perpetuum mobile" daje się zbudować, wówczas do dzisiaj taki ktoś byłby już właścicielem i zarządcą większości dzisiejszego świata. Miałby więc środki i moc aby uczynić wszystko to co opisałem m.in. w punktach #J1 i #J2 ze swej strony o nazwie free_energy_pl.htm (np. mógłby ustanowić uczelnie wykładające mój Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz bazujące wszelkie swe działania na filozofii totalizmu; mógłby powołać najwyższy urząd w Polsce, jaki każde prawo i decyzję rządu sprawdzałby i korygowałby pod względem ich zgodności z nakazami i wymaganiami Boga, zaś w ten sposób mógłby zmienić bogobojną Polskę w najzasobniejszy i najszczęśliwszy kraj świata - tak jak wyjaśniłem to m.in. w podpisie pod "Fot. #J3" niniejszej strony; a gdyby zechciał mógłby nawet przywrócić istnienie pradawnego "Zjednoczonego Imperium Lechitów"); być też może iż byłby w stanie uratować ludzkość przed szybko nadchodzącą zagładą i wyludnieniem lat 2030-tych (tą opisywaną na mojej stronie 2030.htm).


Część #E: Materiał dowodowy na istnienie Boga który już od dawna jest znany naukom fizycznym, jednak którego istnienie fizycy wstydliwie przemilczają:

       Niniejsza część tej strony prezentuje zatrzęsienie materiału dowodowego na istnienie Boga wywodzącego się z obszaru nauk fizycznych, które to dowody oryginalnie zostały zgromadzone i przedyskutowane w punkcie #F1 odrębnej strony internetowej biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Gorąco rekomenduję zaglądnięcie także na ową odrębną stronę. Wszakże poszerza ona informacje z niniejszej strony.
       Spora część zaprezentowanego tu materiału dowodowego daje się przetransformować w teoretyczne dowody formalne na istnienie Boga, podobne do formalnego dowodu zaprezentowanego w części #G2 tej strony. Ilustracji jak praktycznie dokonywać takiej tranformacji dostarcza punkt #B3 z odrębnej strony internetowej o nazwie changelings_pl.htm. Taka zaś możliwość oznacza, że zaprezentowany tu materiał dowodowy może być źródłem praktycznie nieograniczonej liczby odrębnych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga.
       Warto jednak odnotować, że nawet bez przetransformowania poniższego empirycznego materiału dowodowego w teoretyczną postać formalnych dowodów naukowych, ów materiał dowodowy ciągle jest nośnikiem empirycznej mocy przekonywującej o istnieniu Boga. Dla wielu ludzi moc ta powinna być wystarczająca dla przekierowania ich życia na właściwe tory. Musimy wszakże pamiętać, że większość faktów i prawd jakie decydują o przebiegu naszego życia została nam udostępniona podobnym do poniższego "empirycznym materiałem dowodowym" który nigdy NIE był przetransformowany w formalną postać teoretycznych dowodów naukowych. Jako przykład proponuję rozważyć fakt kulistości naszej planety Ziemia. Kulistośc ta została wszakże ustalona jedynie "empirycznie", jednak nikt NIE udowodnił jej jeszcze formalnie z pomocą jakiegokolwiek teoretycznego dowodu formalnego. Wcale to nam jednak NIE przeszkadza w podróżowaniu naokoło świata, ani w odwiedzaniu krajów z innej półkuli Ziemi.


#E1. Przemilczanie dowodów fizycznych na istnienie Boga i następstwa tego przemilczania:

Motto: "Jeśli sam nie wierzysz w Boga, lub nie chcesz poznać prawdy o Bogu, wówczas jest to wyłącznie twoja prywatna sprawa. Jeśli jednak uniemożliwiasz innym poznanie prawdy o Bogu, wówczas działasz niemoralnie i popełniasz duże świństwo."

       Fizyka dosłownie przelewa sie od dowodów na istnienie Boga, innego świata, nieśmiertelnej duszy ludzkiej, itp. Podobnie dowodami tymi przelewają się nauki pokrewne do fizyki, a więc mechanika, astronomia, astrofizyka, itp. Aby dać tu jakieś pojęcie o masywności i wymowności tychże dowodów, poniżej przypomnę chociaż najważniejsze z nich. Jest ich bowiem naprawdę dużo. Zamiast jednak informować społeczeństwo o owych dowodach i ich znaczeniu, fizycy zatajają dowody które są już im doskonale znane, jednocześnie zaś odmawiają podjęcia badań w tych kierunkach, co do których już im wiadomo że kryją się tam dalsze z takich dowodów. Jeśli więc któremuś z nas przyjdzie w przyszłości ponosić opisywane w Biblii (bardzo poważne) konsekwencje odrzucenia Boga, zapewne w dużej mierze za owe "przyjemności" które tego kogoś czekają będzie mógł podziękować właśnie fizykom.
       Istnieje aż kilka problemów z ową anty-boską postawą fizyków, oraz innych naukowców z dziedzin pokrewnych do fizyki. Jeden z tych problemów jest natury etycznej. Wiadomo przecież, że nie informowanie o prawdzie faktycznie oznacza kłamanie. Aby było jeszcze bardziej nieetycznie, owo "nie-informowanie" odbywa się za pieniądze podatników - czyli nas (tych) którzy są okłamywani. Wszakże to podatnicy płacą pensje fizykom. Inny poważny problem etyczny wynika z faktu że istnieją już formalne dowody naukowe na istnienie Boga, innego świata, nieśmiertelnej duszy ludzkiej, itp. Te formalne dowody naukowe czytelnik może osobiście poznać np. we wpisach numery #134, #135, #136, #137 i #139 z blogów totalizmu wskazywanych w punkcie #L2 tej strony, w tomach 5, 4 i 11 monografii [1/5] (patrz tam podrozdziały H1.1.4, I1.4.2, I3.3.4, I5.2.1, oraz N6.1), lub monografii [8/2] (patrz tam podrozdziały H1.1.4, I1.4.2, I3.3.4, I5.2.1, oraz rozdział JB), a także na totaliztycznych stronach internetowych, np. na stronach: god_pl.htm (patrz tam punkt #B3), dipolar_gravity_pl.htm (patrz tam punkt #D3), nirvana_pl.htm (patrz tam punkt #C1.1), evolution_pl.htm (patrz tam punkt #B6.2), oraz biblia.htm (patrz tutaj punkt #B1). Skoro zaś w mocy są formalne dowody naukowe na istnienie Boga, a także na autoryzowanie Biblii przez samego Boga, faktycznie to oznacza, że wszystkie owe "przyjemności" które Biblia obiecuje tym co odrzucą Boga i wytrwają przy ateiźmie, wcale nie są jedynie "straszeniem dawnych dzikusów", a faktycznie "przyjemności" owe naprawdę czekają na tych co dadzą się zwieść przez zapewnienia fizyków że Boga, duszy, ani innego świata wcale nie ma. Wyrażając to innymi słowami, owo uparte odmawianie przez fizyków aby informować społeczeństwo że faktycznie znane jest już całe zatrzęsienie dowodów na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp., powoduje że owi fizycy mają na sumieniu całą masę ludzi którym odebrali szansę np. dostania się do nieba.


#E2. Zestawienie materiału dowodowego na istnienie Boga z obszaru nauk fizycznych:

       Przeglądnijmy teraz materiał dowodowy na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp., o którym fizycy doskonale wiedzą, jednak ani nie informują o nim społeczeństwa, ani nie nauczają o nim swoich studentów. Najważniejsze przykłady tego materiału są jak następuje:
       1. Poprzeczny charakter fal elektromagnetycznych. Jak zaś wiadomo fale poprzeczne propagują się wyłącznie na granicy dwóch ośrodków. To zaś oznacza, że fale elektromagnetyczne mają taki poprzeczny charakter tylko ponieważ, a także istnieją tylko dlatego, że oprócz naszego świata fizycznego istnieje także ten "inny świat" w którym mieszka Bóg i nasze dusze. Poprzeczne zaś fale elektromagnetyczne propagują się właśnie wzdłuż granicy owego przeciw-świata i naszego świata fizycznego. Właśnie dlatego są one falami poprzecznymi. Po więcej informacji - patrz formalny dowód naukowy na istnienie przeciw-świata opublikowany w punkcie #D3 strony internetowej dipolar_gravity_pl.htm.
       2. Korpuskularna i falowa natura światła i materii. Jest ona doskonale znana fizykom. Z kolei jej istnienie oznacza, że światło i materia istnieją jednocześnie w aż dwóch odrębnych światach, tj. naszym widzialnym świecie materii (w którym są one korpuskułami) oraz niedostepnym dla nas przeciw-świecie w którym mieszka Bóg, zaś po śmierci rezydują także nasze dusze. (W przeciw-świecie światło i materia zachowują się jak fale.) Po więcej informacji na ten temat - patrz punkt #D1 strony internetowej dipolar_gravity_pl.htm.
       3. Kwantowa natura energii. Jeśli analizuje się przekazywanie energii na elementarnym poziomie, np. w mikroświecie, wówczas się okazuje, że w oddziaływaniach obiektów energia jest przekazywana w sposób "skokowy" albo "schodkowy". Znaczy, ilość energii przekazywanej naraz wcale nie jest dowolna, a następuje w wielkokrotnościach porcji energii o ściśle ustalonych wielkościach, zwanych 'kwantami". To z kolei potwierdza, że energia faktycznie jest rodzajem "naturalnego programu", zaś jej przekazywanie podlega prawom przekazu informacji - czyli że jest ona dokładnie tym co opisane zostało w punkcie #G1 totaliztycznej strony internetowej o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji. Ponadto kwantowa natura energii potwierdza też i "kwantową naturę czasu" (tj. potwierdza istnienie elementarnych mikroprzeskoków czasowych, które jednak są tak krótkie, że ich nie dostrzegamy) - tak jak upływ czasu opisany został w punkcie #C1 strony o wehikułach czasu, a także punkcie #G4 strony o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji. Skoro zaś owa kwantowa natura energii i czasu potwierdza faktyczne istnienie owych naturalnych tworów programowych w rodzaju energii i czasu, potwierdza ona również że we wszechświecie muszą też istnieć i funkcjonować wszystkie inne podobne twory softwarowe postulowane przez Koncept Dipolarnej Grawitacji, takie jak Bóg, przestrzeń czasowa, świat fizyczny, grawitacja, wiry przeciw-materii, itd., itp.
       4. Eter (tj. wiecznie ruchliwy płyn obecnie zwany "przeciw-materią", którego istnienie i cechy w dzisiejszych czasach postulowane są przez Koncept Dipolarnej Grawitacji). Wobec "eteru" fizycy wykazują dwulicowość. Z jednej strony zaprzeczają oni istnieniu "eteru". Czynią to na przekór że ów pradawny eksperyment Michelsona-Morley z 1887 roku - który jakoby udowadniał nieistnienie "eteru", faktycznie traci swoją ważność dla "przeciw-świata". ("Przeciw-świat" jest tym odrębnym światem w jakim mieszka Bóg. Zgodnie z najnowszą teorię naukową zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, to właśnie w owym przeciw-świecie panuje nowoczesny odpowiednik "eteru" - czyli panuje inteligentna substancja nazywana "przeciw-materią".) Z drugiej zaś strony ci sami fizycy ponownie wprowadzają "eter" do użycia pod zupełnie odmiennymi nazwami, np. próżni, energii, itp. Tymczasem owa inteligentna "przeciw-materia" (tj. dawny "eter") jest rodzajem "płynnego komputera" który formuje to co religia chrześcijańska nazywa "Bóg Ojciec", oraz to z czego Bóg uformował cały świat fizyczny. Po więcej informacji na temat "przeciw-materii" (czyli nawoczesnego odpowiednika dla dawnego pojęcia "eteru") - patrz punkt #B1 na stronie evolution_pl.htm, a także podrozdział I1.1 z monografii [1/5] - tekst_1_5.htm.
       5. Symetryczna budowa wszechświata, połączona z faktycznym nieistnieniem "antymaterii" ani "antyświata". W 1924 roku wielki fizyk francuzki, Louis De Broglie, opublikował swoje ważne odkrycie czasami nazywane "Zasadą Symetryczności Natury". Zgodnie z tą zasadą we wszechświecie wszystko jest wysoce symetryczne. Przykładowo, każda cząstaczka posiada swoją antycząsteczkę, każde zaś zjawisko posiada swoje antyzjawisko. Zasada owa postuluje, że materia i świat fizyczny też muszą posiadać swoje symetryczne przeciwstawności. Owe symetryczne przeciwstawności dla materii i dla świata fizycznego naukowcy nazwali "antymaterią" oraz "antyświatem". Z kolei w ich poszukiwania we wszechświecie nauka ziemska włożyła ogromną ilość badań, wysiłków i nakładów finansowych. Pomimo tego naukowo nie udało się potwierdzić ani istnienia "antymaterii" ani też istnienia "antyświata". To zaś oznacza, że owe symetryczne przeciwstawności dla materii i dla świata fizycznego zostały celowo ukryte przed ludźmi. Opisywana wcześniej relatywnie nowa teoria naukowa zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia dlaczego są one ukryte i gdzie ich należy poszukiwać. Powodem ich ukrycia jest, że przeciwstawność materii, czyli inteligentna substancja płynna przez ów koncept zwana "przeciw-materią", faktycznie jest nośnikiem Boga. Z kolei przeciwieństwo świata fizycznego, czyli tzw. "przeciw-świat", jest miejscem w którym ów Bóg zamieszkuje. Przeciw-materia okazuje się być tym wiecznie ruchliwym płynem którego istnienie kiedyś było przez pionierów nauki ziemskiej postulowane pod nazwą "eter". Tyle że w przeciwieństwie do eteru przeciw-materia zajmuje odrębny przeciw-świat. Z kolei ów przeciw-świat uwidaczniany jest np. przez tzw. "fotografię Kirlianowską".
       6. Fotografia Kirlianowska. Ta bezpośrednio pokazuje nam "duchy" każdego obiektu fizycznego uformowane z przeciw-materii i zlokalizowane w przeciw-świecie. Faktycznie więc daje nam wgląd do przeciw-świata (zamieszkiwanego przez Boga) i jest ilustratywnym dowodem na istnienie owego przeciw-świata. Przykładowo, jeśli sfotografować na kamerze Kirlianowskiej miejsce gdzie komuś brakuje obciętego palca, palec ten ciągle jest tam widoczny. Owo zjawisko nazywane jest "efekt ducha liściowego", zaś jego opis zawiera rozdział C w monografii [7/2] - patrz strona tekst_7_2.htm.
       7. Odwrotność tarcia. De Broglie'wska symetria wszechświata stwierdza m.in. że "każde zjawisko posiada swoje przeciw-zjawisko". Fizycy jednak uparcie odmawiają badania przeciw-zjawiska dla tarcia, czyli tzw. "telekinezy". Odwrotnie bowiem do tego jak tarcie powoduje spontaniczne pochłanianie ruchu i generowanie ciepła, telekineza powoduje spontaniczne pochłanianie ciepła i generowanie ruchu. Dlaczego fizycy odmawiają badania zjawiska odwrotnego do tarcia? Ano ponieważ bezpośrednio potwierdza ono istnienie duchów. Telekineza polega bowiem na powodowaniu przemieszczeń obiektów fizycznych poprzez łapanie za duchy tychże obiektów i powodowanie ich przemieszczenia - zaś dopiero owe duchy poprzez siły grawitacyjne pociągają za sobą dane obiekty. Więcej na temat mechanizmu telekinezy zawarte jest w punkcie #7 strony telekinesis_pl.htm.
       8. Istnienie pola magnetycznego i pola elektrycznego. Jeśli dokonać analiz energetycznych, żadne pole nie jest w stanie istnieć w absolutnym "niczym". Gdyby bowiem pola mogły istnieć w absolutnym "niczym", wówczas wszelka energia z naszej części wszechświata z upływem czasu rozpłynęłaby się po owej nieskończonej pustce jaka musi się znajdować poza widzialną częścią wszechświata. Wszechświat z czasem musiałby więc utracić całą swoją energię i zaniknąć. Jeśli zaś pola istnieją tylko w "czymś", wówczas owo "coś" musi też istnieć tam gdzie oddziaływują ze sobą pola magnetyczne i elektryczne, czyli w fizykalnej absolutnej próżni. Skoro jednak fizykalna absolutna próżnia w świecie fizycznym nie zawiera w sobie niczego, wówczas to oznacza że owo "coś" co jest nośnikiem pola magnetycznego i pola elektrycznego (owo "coś" naukowo nazywa się "przeciw-materia"), musi istnieć w odrębnym świecie niż nasz świat fizyczny. Stąd istnienie pola magnetycznego i pola elektrycznego jest dowodem, że istnieje też i odmienny świat poza naszym światem fizycznym. Ten odmienny świat nazywa się "przeciw-światem". To właśnie w nim mieszka Bóg i nasze duchy. Więcej na temat mechanizmu działania pola magnetycznego i pola elektrycznego wyjaśnione zostało w podrozdziałach H5.1 i H5.2 z tomu 4 monografii [1/5]. Serpenci nadzorujący rozwój ziemskiej fizyki wiedzą doskonale że poznanie mechanizmu działania pola magnetycznego i pola elektrycznego prowadzi do potwierdzenia istnienia przeciw-świata w którym zamieszkuje Bóg. Dlatego serpenci owi nie pozwalają aby ziemska fizyka opisywała owe pola w sensie mechanizmu ich powstawania i oddziaływania, a jedynie pozwalają aby fizycy opisywali te pola tylko w sensie następstw jakie one powodują. Dlatego dzisiejsze fizyczne definicje owych pól faktycznie nic nam nie wyjaśniają na temat mechanizmu powstawania owych pól.
       9. Istnienie i dipolarny charakter pola grawitacyjnego. Pole grawitacyjne wykazuje wszelkie cechy pola dipolarnego. Dipolarność grawitacji została zresztą już udowodniona formalnie za pośrednictwem Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Dlaczego więc dzisiejsza fizyka nadzorowana przez serpentów na siłę upiera się aby nadal opisywać pole grawitacyjne jako pole monopolarne? Okazuje się że powodem jest ów inny świat zamieszkały przez Boga. Przy dipolarnym polu grawitacyjnym jeden biegun grawitacji musi wszakże znikać z naszego świata fizycznego i pojawiać się w odrębnym świecie, w którym właśnie mieszka Bóg. Więcej na temat dipolarnego charakteru pola grawitacyjnego wyjaśnione zostało w podrozdziałach H1 i H1.1 z tomu 4 monografii [1/5], a także na odrębnej stronie o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
       10. Telepatia. Telepatia jest to rodzaj "mowy" która propaguje się po tamtym świecie (tj. po "przeciw-świecie"). Jej badanie bezpośrednio potwierdziłoby więc że istnieje jeszcze jeden świat w którym mieszka Bóg i rezydują nasze dusze. Dlatego fizycy odmawiają jej badania. Więcej na temat telepatii i jej mechanizmu zawarte jest na stronie telepathy_pl.htm.
       11. Inteligencja cząsteczek elementarnych. Fizycy z najwyższą niechęcią przyznają, że zachowanie cząsteczek elementarnych wykazuje inteligencję. Wszakże inteligencja ma jakoby być cechą istot żyjących, a nie "martwej" natury. Zupełnie zaś fizycy wpadają w panikę, kiedy ktoś ich spyta o wymowę i następstwa inteligencji cząsteczek elementarnych. Wszakże inteligentne cząsteczki elementarne oznaczają że cząsteczki te są uformowane z inteligentnej substacji zwanej przeciw-materią (dawniej zwanej "eterem"). Z kolei ten inny świat zapełniony taką inteligentną substancją faktycznie jest Bogiem. Więcej na temat inteligencji przeciw-materii wyjaśnione zostało w podrozdziale H2 monografii [1/5]. Z kolei formowanie inteligentnych cząsteczek elementarnych z owej inteligentnej przeciw-materii wyjaśnione zostało w podrozdziale I1.3 monografii [1/5].
       12. Zdolność materii do transformacji (np. tożsamość energii i materii). Aby cokolwiek mogło się transformować w cokolwiek innego, musi istnieć jakis algorytm który opisuje i egzekwuje (wymusza) przebieg i wyniki tej transformacji. Przykładowo, w naszych komputerach transformacja pliku na dysku w obraz na ekranie komputera opisana jest odpowiednimi programami komputerowymi. Z kolei w naszym samochodzie transformacja ruchów tłoczysk w silniku w ruch całego samochodu dokonywana jest za pomocą algorytmu zapisanego geometrycznie w konstrukcji poszczególnych podzespołów samochodu. (Czyli, jak by to wyrazili informatycy, algorytmu który jest "hardwired" w podzespoły samochodu.) Fakt więc, że w naszym świecie fizycznym wiele substancji, form i energii może się transformować w inne (np. że materia może się transformować w energię, woda może się transformować w lód, itp.) oznacza że gdzieś zapisane są "żywe" algorytmy definiujące przebiegi i wyniki owych transformacji. Jeśli zaś zapisane tam mogą być algorytmy dla przebiegów transformacji, zapisane też tam mogą być inne algorytmy, np. formujące nadrzędną istotę inteligentną, czyli Boga. Więcej informacji na temat zapisu algorytmów sterujących działaniem wszechświata wyjaśnione zostało w podrozdziale I1.2 z tomu 5 monografii [1/5].
       13. Istnienie praw fizycznych oraz logiczność owych praw. Podobnie jak algorytmy transformacji z poprzedniego punktu, równiez "żywe" algorytmy opisujące działanie praw fizycznych muszą być zapisane na jakimś nośniku. Nośnik ten jest więc w stanie być także nośnikiem nadrzędnej inteligencji, czyli Boga. Że faktycznie przenosi on inteligencję nadrzędnej istoty, takiej jak Bóg, dowodzi tego wyjątkowa logiczność i spójność praw fizycznych działających w naszym świecie fizycznym. Owa logiczność tych praw dowodzi, że prawa fizyczne zostały opracowane i zaprogramowane przez jakaś istotę inteligentną o wyjątkowo nadrzędnej zdolności do logicznego myślenia. Gdyby bowiem prawa fizyczne powstawały same i to czysto przypadkowo, ich treść byłaby zupełnie przypadkowa, a więc we wielu przypadkach nawzajem sobie zaprzeczająca. Więcej informacji na temat Boskiej logiki w uformowaniu świata fizycznego wyjaśnione zostało w podrozdziale I1.5 z tomu 5 monografii [1/5].
       14. Istnienie zjawisk sprzecznych z prawami świata fizycznego. Nasza nauka co jakiś czas natyka się na zjawiska które są sprzeczne z prawami świata fizycznego, chociaż pozostają w zgodzie z prawami "przeciw-świata" w którym rezyduje Bóg a który opisany jest na totaliztycznej stronie dipolar_gravity_pl.htm - o Koncepcie Dipolarnej Grawitacji. Aby podać tutaj kilka przykładów takich zjawisk, to należą do nich m.in.: (a) tzw. "jet stream" (czyli wiatr w górnych warstwach atmosfery który zawsze wieje z zachodu ku wschodowi - chociaż zgodnie z prawami świata fizycznego powinien wiać ze wschodu na zachód), (b) zamknięty obieg prądów oceanicznych (które to prądy obiegają całą kulę ziemską po zamkniętej pętli, w niektórych miejscach tej kuli przepływając obok samych siebie w dwóch przeciwstawnych kierunkach - tymczasem zgodnie z prawami naszego świata fizycznego strumień wody w polu grawitacyjnym nie ma prawa cyrkulować nieprzerwanie po obwodzie zamkniętym), (c) "dziura oznowa" (która powinna wystapic ponad Półkulą Północną jaka "zjada ozon", a występuje nad południem Ziemi), (d) zimne powietrze w górnej atmosferze zaś ciepłe przy powierzchni Ziemi (podczas gdy zimne powietrze, jako cięższe, powinno opadać na powierzchnię Ziemi, zaś ciepłe powietrze - uciekać w górną atmosferę), (e) ruch obrotowy Ziemi (gdyby ruch ten napędzany był wyłącznie bezwładnością masy Ziemi, bez dyskretnej pomocy niewidzialnych wirów przeciw-materii, wówczas już dawno temu ruch ten powinien zaniknąć z powodu tarcia wywoływanego najróżniejszymi zjawiskami takimi jak przypływy i odpływy oceanów generowane przez grawitację Księżyca, wiatrami słonecznymi, działaniem pola magnetycznego Ziemi jako przekładni magnetycznej, itp. - aby zrozumieć jak tarcie to powinno wyhamowywać obroty Ziemi wystarczy rozważyć skąd bierze się energia napędzająca owo perpetuum mobile bazujące na "efekcie Coriolisa" a opisane w punkcie #F1 strony internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, oraz w punkcie #F4.1 strony internetowej wszewilki_jutra.htm - o marzeniach na temat przyszłości wsi Wszewilki), (f) przypływy morza zachodzące również na odwrotnej stronie Ziemi która leży przeciwnie do strony zwróconej ku Księżycowi - podczas gdy zgodnie z prawami fizyki powinny one wystąpić jedynie po stronie Ziemi zwróconej do Księżyca, (g) pioruny powstałe w obszarach gdzie brak jest chmur, opisywane znanym powiedzeniem "piorun z jasnego nieba" (formowanie takich piorunów NIE daje się wyjaśnić wiedzą dzisiejszej nauki), które np. w Australi powodują pożary buszu - po szczegóły patrz punkty #B14 i #B15.1 na stronie military_magnocraft_pl.htm - o zniszczeniowych zdolnościach wehikułów UFO), (h) tzw. "perpetuum mobile" (którego zgodnie z twierdzeniami dzisiejszej nauki ziemskiej jakoby NIE daje się zbudować, jednak którego działające konstrukcje opisane są i zilustrowane m.in. w punktach #J2 i #F1 strony internetowej free_energy_pl.htm - o telekinetycznych generatorach darmowej energii, oraz w punkcie #F4.1 w/w strony internetowej wszewilki_jutra.htm - o marzeniach na temat przyszłości wsi Wszewilki), (i) wiry wody spuszczanej z wanny (które w/g praw fizycznych powinny wirować odwrotnie niż wirują), (j) przepływ krwi (opory przepływu naczyń włoskowatych są zbyt duże aby bazując wyłącznie na prawach fizycznych krew płynęła tak jak płynie), (k) tzw. "naczyńka kapilarne" (które zgodnie ze znanymi prawami nie powinny działać tak jak działają), (l) trzmiel (który w/g aerodynamiki nie powinien móc latać), (m) tornada które zgodnie z działaniem sił odśrodkowych działających na cząsteczki wirującego powietrza nie mają prawa się formować w naturalny sposób (naturalne uformowanie tornada jest równie niemożliwe jak naturalne promienia laserowego), itd., itp. Wszystkie powyższe zjawiska sprzeczne z prawami świata fizycznego dowodzą, że niezależnie od świata fizycznego i jego praw, istnieje także odmienny przeciw-świat z zupełnie odmiennymi prawami (tj. prawami odwrotnymi do praw świata fizycznego).
       15. Tzw. "niewyjaśnione zjawiska", tj. duchy, UFO, przemieszczanie się ludzi do odmiennych czasów, cuda, itp. Powodem dla jakiego fizycy zdecydowanie odmawiają badania tych zjawisk, jest że po ich solidnym przebadaniu zawsze się okazuje że każde z owych zjawisk faktycznie istnieje. Każde też po dokładnym zbadaniu wiedzie do potwierdzenia albo istnienia UFO, albo też istnienia Boga. UFOnauci o tym wiedzą, stąd uniemożliwiają ludzkości badanie tych zjawisk. Zamiast je badać, nakazują ludziom wierzyć, że są to przywidzenia pijanych, balony, wyobraźnia, itp. Innymi słowy, nakazują wmawianie wszystkim doświadczającym te zjawiska, że są kłamcami. Fizycy zaś dokładnie wypełniają to wmawianie.
       16. Możliwość logicznego wyjaśnienia wszystkiego jako odmiennych manifestacji tej samej inteligentnej "przeciw-materii". Relatywnie nowa teoria naukowa zwana Koncepcie Dipolarnej Grawitacji nazywana jest dlatego Teorią Wszystkiego, że wyjaśnia ona praktycznie wszystko co wymaga wyjaśnienia - używając do tego wyjaśnienia jedynie odmiennych stanów, zachowań i manifestacji pojedyncznej substancji zwanej "przeciw-materia". Owa "przeciw-materia" jest rodzajem "płynnego komputera" który posłusznie realizuje wprowadzone do niego programy, w ten sposób formując wszystko co wymaga uformowania, począwszy od cząsteczek elementarnych i energii, a skończywszy na całym naszym świecie fizycznym i na tzw. "przestrzeni czasowej". To własnie cała masa owej inteligentnej "przeciw-materii" formuje to co nazywamy Bogiem. Z drugiej strony, cała dzisiejsza nauka ludzka nie jest w stanie dostarczyć nawet małej cząstki owych wyjaśnień jakie wynikają z Konceptu Dipolarnej Grawitacji tylko dlatego że za wszelką cenę nauka ta usiłuje uniknąć w swoich wyjaśnieniach użycia pojęcia takiej inteligentnej, programowalnej substancji jaka stałaby się jednocześnie wyjaśnieniem dla natury Boga. Jeśli przeanalizować powody obu powyższych faktów, okazuje się że bez uwzględnienia Boga nic nie daje się do końca wyjaśnić. Z kolei po uwzględnieniu Boga, wszystko jest łatwo wyjaśnialne. Już to samo w sobie jest wystarczającym dowodem, że Bóg jednak istnieje i że jest on początkiem i końcem wszystkiego.
       Interesujące są koleje losu badań i odkryć każdego z wymienionych powyżej materiałów dowodowych. Koleje te są bowiem pełne prześladowań, sabotaży, dyskryminacji badaczy, uprzedzeń, wyszydzania, celowego wyciszania, itp. Jak wyraźnie to z nich widać, owa mroczna moc która zniewala Ziemię, czyni wszystko co w jej możliwościach aby wiedza o powyższym materiale dowodowym nie upowszechniała się wśród ludzi.
       Dlaczego więc fizycy zatajają przed nami istnienia owego zatrzęsienia dowodów na temat Boga, duszy, itp. Wszakże oni sami też na tym tracą. Okazuje się że powod jest bardzo prosty. Strach. Oni boją się pisać i mówić na ten temat. Jak bowiem się okazuje, nasza planeta jest skrycie okupowana przez szatańskie istoty, które Biblia nazywa "serpentami", "smokami", "diabłami", itp., zaś dzisiejsi ludzie mówią o nich "UFOnauci". Istoty te wyglądają niemal identycznie do ludzi - wszakże są naszymi kosmicznymi krewniakami. Mogą więc sekretnie pozajmować wszelkie kluczowe pozycje w społeczeństwie ludzkim - włączając w to również i pozycje przy podejmowaniu decyzji naukowych. Dokładne opisy owych diabolicznych istot, a także zdjęcia pokazujące te ich nieliczne cechy anatomiczne które są nieco odmienne od cech ludzkich, przytoczone zostały na stronie totalizmu o nazwie evil_pl.htm. Otóż owe szatańskie istoty mają brzydki zwyczaj że niewybrednie napastują, oczerniają, prześladują, wyszydzają, itp., one każdego naukowca który stara się zwracać uwagę społeczeństwa na dowody na temat Boga, duszy, itp. Jak takie oczernianie itp. wygląda, czytelnicy mogą sobie to sprawdzić w internecie. Przykładowo w odniesieniu do mojej osoby jego przykłady zawarte są pod adresami z googlowskiej grupy pl.misc.paranauki lub z innego wątka tej samej googlowskiej grupy pl.misc.paranauki. Kiedy więc jakikolwiek naukowiec usiłuje zaprezentować społeczeństwu coś z prawdy, natychmiast jest naskoczony przez owych "serpentów-UFOnautów" i niewybrednie niszczony. Bardzo rzadko ktokolwiek ma więc odwagę ponownie wystąpić publicznie z takim samym tematem. Jeśli zaś wystąpi, wówczas ponownie jest naskoczony, oczerniany, oskarżany o kłamstwo, niszczony, sabotażowany, wyszydzany, itp.
       Zatajanie przed społeczeństwem informacji o dowodach na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp., wyrządza ogromnie szkody społeczne. Jeden z rodzajów owych szkód wynika z odbierania ludziom możliwości dokonania "poinformowanej decyzji" w sprawie Boga, znaczy z popychania ludzi siłą w kierunku ateizmu. Jak groźne i niebezpiczne jest takie spychanie, ja wiem to po samym sobie. Jako młody chłopiec wierzyłem bowiem w zapewnienia fizyków, że absolutnie nie ma materialu dowodowego na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp. Stąd aż do 39-go roku mojego życia sam byłem ateistą. Dopiero bowiem w 1985 roku odkryłem, że wszystko co moi nauczyciele mi wmawiali na ten temat jest absolutnym kłamstwem. Gdybym kłamstwa tego nie odkrył osobiście, zapewne umarłbym ateistą. Aż mnie dreszcz przerażenia ogarnia co wówczas by się stało. Wszakże Bóg niemal na każdej stronie autoryzowanej przez siebie Biblii podkreśla, że każdy człowiek ma osobisty obowiązek aby samemu znaleźć i ogarnąć Boga, oraz że z obowiązku tego będzie potem surowo rozliczony. Ten pierwszy rodzaj szkód społecznych wynikających z kolaborowanie fizyków z serpentami-UFOnautami polega więc na tym, że podobnie jak ja, miliony innych ludzi na Ziemi są zwodzone i okłamywane przez swoich nauczycieli i wykładowców fizyki. Aż strach pomyśleć co z nimi się stanie gdy wytrwają w tym zakłamaniu i nie znajdą swojej własnej drogi do Boga. Inny rodzaj szkód społecznych wynika ze społecznej niemoralności która zawsze idzie w parze z ateizmem. Ludzie którzy nie wierzą w Boga z reguły nie mają pobudek ani motywacji aby w życiu postępować moralnie. W ten sposób dzisiejsze społeczeństwo wpada w coraz ciaśniejszą spiralę niemoralności z której może nie być już wyjścia. Fakt więc m.in. że w obecnych czasach niemal każdy z nas boi się nocą wyjść na ulicę, jest jednym z licznych następstw zatajania przez fizyków informacji o dowodach na istnienie Boga.
       Czy istnieje obrona przed owymi napastliwymi "serpentami-UFOnautami" zmuszającymi naukowców do zatajania prawdy. Tak istnieje. Owych serpentów trzeba bezwzględnie demaskować i upowszechniać wśród ludzi wiedzę o ich faktycznym istnieniu, wyglądzie, zwyczajach, itp. Docelowo trzeba też starać się usunąć ich na dobre z naszej planety z powrotem w bezdenne otchłanie kosmosu z których do nas wpełzli.


#E3. Manifestacje UFO i UFOnautów jako najczęściej fotografowane dowody na istnienie Boga:

       Na Ziemi szeroko dostępny jest również jeszcze jeden rodzaj fizycznego materiału dowodowego na istnienie Boga. Materiałem tym są manifestacje UFO i UFOnautów. Jednak jak dotychczas ludzie NIE kojarzyli UFO z Bogiem. Na szczęście badania magnokraftu udowodniły że taki związek UFO z Bogiem faktycznie istnieje - po szczegóły patrz punkty #F3, #F6 i #F7 na stronie evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. Powody dla których każda manifestacja UFO lub UFOnautów, faktycznie jest dowodem na istnienie Boga, wyjaśniłem dokładniej w "części #F" strony god_pl.htm - o naukowym i świeckim wyjaśnieniu Boga, w "części #F" totaliztycznej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w "części #D" strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp. Natomiast przykłady sposobów na które owe wehikuły UFO i UFOnauci manifestują się na Ziemi opisałem m.in. na totaliztycznych stronach explain_pl.htm - o naukowych interpretacjach autentycznych zdjęć UFO, czy evidence_pl.htm - o materiałach dowodowych dokumentujących istnienie UFO.
       Niestety, aby ktoś był w stanie uznać manifestacje UFO i UFOnautów jako dowodów przekonywujących go do istnienia Boga, pokonać w sobie musi pracowicie aż kilka "barier świadomościowych" oraz wspiąć się musi z wielkim trudem aż na kilka "poziomów wtajemniczenia". Przykłady owych barier i poziomów są wyszczególnione w punkcie #F6 strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi. Przykładowo, taki ktoś musi pokonać co najmniej trzy "bariery świadomościowe" zdefiniowane następującymi wątpliwościami: (1) "Czy UFO faktycznie istnieją?", (2) "Czy UFO są krótkotrwałymi 'symulacjami' pozbawionymi własnej wolnej woli (zamiast być równie trwałymi jak np. ludzie i ich samoloty)?", (3) "Czy UFO są 'symulowane' właśnie przez Boga?".


#E4. Próby wmówienia nam przez naukowców że "coś powstało z niczego" są kolejną wymowną kategorią dowodów na istnienie Boga:

       Dzisiejsza nauka jest pełna sprzeczności. Z jednej bowiem strony dzisiejsi naukowcy nam wmawiają że "coś NIE może powstać z niczego", z drugiej jednak strony dzisiejsza oficjalna nauka ziemska propaguje aż cały szereg jakoby "poważnych" teorii których jądrem jest zakamuflowane twierdzenie iż "coś powstało z niczego". Przykłady takich właśnie teorii wmawiających nam że "coś powstało z niczego" przytoczę za chwilę. Najpierw jednak chciałbym tu przypomnieć że w przypadku uznania istnienia Boga, oraz uznania iż to Bóg stworzył cały świat fizycznego i człowieka, unika się owego absurdalnego twierdzenia iż jakoby coś powstało z niczego. Wszakże jeśli uzna się ustalenia Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, że to Bóg stworzył świat fizyczny i człowieka, wówczas mechanizm tego stworzenia wyglądał tak jak opisany on został w punktach #C3 i #C4 powyżej na tej stronie. Znaczy, w takim przypadku Bóg stworzył wszystko co widzialne, z niewidzialnej dla ludzi "przeciw-materii". (Tak zresztą sam Bóg opisuje mechanizm stworzenia widzialnego w autoryzowanej przez siebie Biblii - patrz bibilijny "List do Hebrajczyków", 11:3, który stwierdza, cytuję: "... słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych.". Odnotuj że pradawne określenie "słowo Boga" w dzisiejszych czasach byśmy raczej nazwali naturalnym "programem" albo naturalnym "software".) Podsumowując zaprezentowane tutaj rozważania, tylko poprzez zaakceptowanie prawdy iż to Bóg stworzył jednak świat fizyczny i człowieka, unika się owego absurdalnego twierdzenia iż jakoby "coś samo powstało z niczego". To zaś jest kolejnym fizykalnym dowodem naukowym iż Bóg jednak stworzył świat fizyczny i człowieka, a stąd że Bóg faktycznie istnieje. Poznajmy teraz kilka przykładów jakoby "poważnych" teorii naukowych które w sposób zakamuflowany usiłują wmawiać ludziom że "coś powstało z niczego":
       1. Powstanie wszechświata w wyniku "wielkiego bangu". Dziejsza nauka twierdzi że materia, przestrzeń i czas powstały w wyniku tzw. "wielkiego bangu". Przed zaś zajściem owego "wielkiego bangu" NIE istniała ani materia, ani przestrzeń, ani też czas. Innymi słowy, nauka ta w zakamuflowany sposób nam wmawia, że materia, przestrzeń, oraz czas, powstały z "niczego".
       2. Powstanie oceanów na Ziemi. Dzisiejsza nauka nam wmawia, że planeta Ziemia powstała poprzez stopniowe ochłodzenie się kuli rozpalonej materii podobnej do rozpalonej materii jaka ciągle jest widoczna na Słońcu oraz jaka nadal istnieje we wnętrzu Ziemi. Z drugiej zaś strony ta sama nauka nam wmawia, że rozpalona do wysokiej temperatury woda zamienia się w wysoko-energetyczną parę, oraz że siły grawitacyjne są w stanie utrzymać tylko określoną ilość ziemskiej atmosfery - czyli tylko określoną ilość pary wodnej. Innymi słowy, nauka ta nam wmawia że owe ogromne oceany z Ziemi, całe zapełnione wodą, musiały powstać z "niczego". Wszakże gdyby woda istniała na Ziemi już w owej pierwszej fazie kiedy Ziemia ciągle była kulą rozpalonej materii, wówczas cała ta woda musiałaby mieć formę olbrzymich ilości wysoko-energetycznej pary, która nie mogąc być utrzymana przez siły grawitacyjne cała zostałaby rozproszona w próżni kosmicznej. Innym zaś mechanizmem niż owo istnienie wody na Ziemi już od samego początka, NIE daje się wyjaśnić skąd wywodzą się ogromne ilości wody którą zawierają ziemskie oceany, zaś jednocześnie NIE ma tyle samo wody np. na Marsie. Nie wyjaśnia to również dlaczego stosunek powierzchni lądów do powierzchni oceanów na Ziemi jest taki, że z oceanów odparowywuje dokładnie tyle wody ile jest jej potrzebne aby podtrzymywać życie na lądach.
       3. Obecność na Ziemi pokładów łatwo odparowywanych pierwiastków. W określonych miejscach na Ziemi istnieją duże pokłady pierwiastków które łatwo ulegają odparowaniu (np. selenu, jodu, litu, itp.). Gdyby więc ziemia NIE została stworzona, a powstała z kuli rozpalonej do czerwoności i gotującej się materii, owe pierwiastki musiałyby być odparowane w pierwszej fazie istnienia Ziemi - tak jak to wyjaśniłem w poprzednim punkcie. Z kolei ich gazy uległyby całkowitemu rozproszeniu w próżni kosmicznej. Aby więc ciągle istnieć na Ziemi i dzisiaj, pierwiastki te musiałyby na jakimś tam etapie ponownie powstać z "niczego".


#E5. Wąskość zakresu parametrów przy którym świat fizyczny, materia, obiekty kosmiczne, oraz życie mogły wogóle zaistnieć, są następną kategorią dowodów na istnienie Boga:

       Jeśli naukowo przebada się świat fizyczny który nas otacza, wówczas sie okazuje że praktycznie wszystko w owym świecie jest w stanie zaistnieć w obecnie znanej nam formie tylko w niezwykle wąskim zakresie parametrów fizykalnych. Przykładowo, gdyby bilans sił natury był tylko troszeczkę inny, wówczas nigdy NIE uformowałyby się ani protony ani neutrony - czyli materia nigdy by nie zaistaniała. Tylko odrobinę inna gęstość materii a tzw. "wielki bang" nie spowodowałby uformowania wszechświata. Itd., itp. Doskonały artykuł na ten temat opublikowany został pod tytułem "Buses, probability and God", na stronie A19 w nowozelandzkiej gazecie Weekend Herald, wydanie z soboty (Saturday), December 19, 2009. Dokonajmy więc tutaj przeglądu tych parametrów świata fizycznego, dla których wymagany zakres jest zbyt wąski aby dane wielkości mogły przypadkowo zaistnieć bez wydatnej pomocy Boga:
       1. Bilans sił fizycznych. We wszechświecie działają najróżniejsze siły fizyczne o różniących się wartościach swoich oddziaływań, np. grawitacja, pole elektryczne, pole magnetyczne, przyspieszenie odśrodkowe, itp. Badania naukowe wykazują, że gdyby wartości oddziaływań owych sił były tylko odrobinkę inne w którąkolwiek stronę, wówczas ani protony ani elektrony by nie zdołały się uformować - co praktycznie oznaczałoby że materia by wogóle nie zaistniała. Konieczna więc była inteligencja, wszechwiedza i mądrość kogoś takiego jak Bóg, aby wartości wszelkich sił natury ustanowić dokładnie na obecnie istniejących poziomach - jakie są absolutnie niezbędne aby materia wogóle zaistniała.
       2. Gęstość materii. Jak wiemy materia składa się z atomów, te zaś są głównie próżnią czyli pustą przestrzenią. Zaś to Bóg dobrał gęstość owej materii - czyli proporcję masy atomów do objętości przestrzeni którą atomy te zajmują. Tymczasem teoretyczne analizy tzw. "wielkiego wybuchu" wykazują, że gdyby gęstość materii była chociaż odrobinkę odmienna od tej jaka faktycznie obecnie istnieje, wówczas ów "wielki bang" wogóle nie zdołałby wytworzyć świata fizycznego. Czyli konieczna była inteligencja i wiedza Boga aby gęstość tą właściwie dobrać.
       3. Wiek świata fizycznego a matematyczne prawdopodobieństwo. W chwili obecnej dokładnie już wyznaczono, że według konwencjonalnego datowania świat fizyczny liczy około 13.73 miliardów lat (z dokładnością do +/-0.12) - po szczegóły patrz totaliztyczna strona evolution_pl.htm. Zwolennicy ewolucji twierdzą, że w owym okresie czasu przez zupełny przypadek wykształtowały się podstawowe składniki organizmów żywych, takie jak proteiny, DNA, RNA, itp. Na dzisiejszym poziomie wiedzy daje się jednak wyliczyć matematyczne prawdopodobieństwo przypadkowego zestawienia się razem owych podstawowych składowych organizmów żywych (czyli składowych życia). Jak też się okazuje, prawdopodobieństwo to jest aż tak niskie, że jest absolutnie NIEmożliwym aby składowe te same zestawiły się przez zwykły przypadek w już znanej nam długości życia wszechświata. Musiał więc je celowo pozestawiać razem ktoś o wysokiej inteligencji i szybkości działania - czyli Bóg.
* * *
       Powyższe fakty wykazują, że nawet jeśli się założy iż świat fizyczny rzeczywiście powstał w sposób jaki nam wmawia dzisiejsza oficjalna nauka, wówczas ciągle się okazuje że nie było możliwym aby świat ten powstał bez inteligentnego i twórczego działania ze strony Boga.


#E6. Matematyczna teoria prawdopodobieństwa wykazuje, że przez faktycznie "czysty przypadek" (tj. zupełnie bez dyskretnej pomocy "organizacyjnej" ze strony Boga) praktycznie nic nie mogłoby się zdarzyć:

       Ateistyczna nauka stara się nam wmawiać, że wiele zdarzeń zachodzi w naszym świecie fizycznym przez "czysty przypadek". Tymczasem jeśli faktycznie podliczy się jakie jest matematyczne prawdopodobieństwo zajścia określonego "przypadkowego zdarzenia", wówczas się okazuje że wcale NIE miało ono prawa zajść naprawdę przez "czysty przypadek". Innymi słowy, Bóg celowo stworzył pozory że niektóre zdarzenia zachodzą przez "czysty przypadek" - aby umożliwić ludziom utrzymywanie "wolnej woli" w wyborze swoich poglądów. W rzeczywistości jednak wszystkie zdarzenia (włączając w to każde "przypadkowe zdarzenie") są dyskretnie "organizowane" przez Boga.
       Doskonałą ilustracją powyższej tezy że "Bóg 'organizuje' zajście każdego zdarzenia, tyle że czyni to w sposób jaki sprawia wrażenie iż zdarzenie to było czystym przypadkiem" są badania opisane w artykule "Love as rare as finding aliens" (tj. "Miłość tak trudna do osiągnięcia jak znalezienie kosmitów"), ze strony A21 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w czwartek (Thursday), January 21, 2010. W artykule tym opisano wyliczenia prawdopodobieństwa zakochania się ze wzajemnością w Londynie. Wyliczenia te wykonał jakiś naukowiec brytyjski. Jego wyniki wskazują że przez czysty przypadek ma on szansę równą 0.00034% (tj. mniej niż jedną tysięczną procenta) aby zakochać się ze wzajemnością w Londynie. Jest to równie niewielka szansa jak ta którą ziemscy naukowcy mają na zdalne znalezienie w kosmosie jakichś istot inteligentnych. Niemniej na przekór owej nikłej szansy, wkrótce po wykonaniu i opublikowaniu owych naukowych obliczeń, tenże naukowiec zakochał się ze wzajemnością w swojej sąsiadce - przy tak małej szansie zajścia tego zdarzenia ewidentnie Bóg mu "zorganizował" to zakochanie się.
       Istnieje jeszcze jedna cecha tzw. "przypadkowych zdarzeń" którą ateistyczni naukowcy całkowicie ignorują, jednak która dodatkowo potwierdza że są one "organizowane" przez Boga. Mianowicie, wszelkie przypadkowe zdarzenia służą jakimś celom, albo innymi słowami, w naszym wszechświecie nie zdarza się NIC co by nie służyło jakiemuś istotnemu celowi. Jak jest to wyjaśnione w punktach #B1 do #B5 totaliztycznej strony seismograph_pl.htm, nawet takie niszczycielskie zdarzenia jak czyjaś śmierć czy jak trzęsienie ziemi, też służą jakiemuś istotnemu celowi. Z drugiej zaś strony, gdyby nasz wszechświat faktycznie był pozbawiony Boga, wówczas istniałyby w nim liczne przypadkowe zdarzenia które NIE służą żadnemu celowi.


Część #F: Materiał dowodowy na istnienie Boga który znany jest przez nauki biologiczne, jednak którego istnienie biolodzy wstydliwie przemilczają:

       Niniejsza część tej strony prezentuje zatrzęsienie dowodów na istnienie Boga zaczerpniętych z obszaru nauk biologicznych, które to dowody oryginalnie zostały zgromadzone i przedyskutowane w punkcie #F2 odrębnej strony internetowej biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga. Gorąco rekomenduję zaglądnięcie także na ową odrębną stronę. Wszakże poszerza ona informacje z niniejszej strony.
       Odnotuj, że do poniższego materiału dowodowego także odnosi się to, co o możliwościach i roli jego "empirycznej mocy przekonywującej" stwierdza wstęp do poprzedniej "części #E".


#F1. Przemilczanie dowodów na istnienie Boga ma także miejsce w obszarze nauk biologicznych:

Motto: "Tolerancja to nie tylko pogodzenie się wierzących, że innym wolno wogóle nie wierzyć, albo wierzyć w coś zupełnie innego, ale także powstrzymywanie się niewierzących ateistów od zapędów aby uniemożliwiać uwierzenie tym co wierzyć zechcą."

       W poprzedniej części #E tej strony wyjaśniłem jak i dlaczego przedstawiciele nauk fizycznych, tj. fizyki, mechaniki, astronomii, astrofizyki, itp., kolaborują z serpentami-UFOnautami w zatajaniu przed społeczeństwem informacji o dowodach na istnienie Boga, nieśmiertelnej duszy, innego świata, itp. W podobny jednak sposób na szkodę ludzkości intensywnie kolaborują również przedstawiciele innych dyscyplin naukowych, np. nauk biologicznych (tj. biologii, medycyny, botaniki, zoologii, itp.). Oni także zatajają przed społeczeństwem cały ocean materiału dowodowego na istnienie Boga, nieśmiertelnej duszy, innego świata, itp. Jednocześnie karmią społeczeństwo najróżniejszymi bajkami w rodzaju "teorii ewolucji", czy "holograficznego modelu pamięci ludzkiej" - na poprawność których brak nawet najmniejszego dowodu. W ten sposób przedstawiciele nauk biologicznych także aktywnie przyczyniają się do odbierania ludziom szansy na podejmowanie "poinformowanej decyzji" w sprawach Boga, duszy, innego świata, itp. Wszakże aby podjąć taką decyzję ludzie muszą wiedzieć o owych dowodach. Poprzez jednak zatajanie tychże dowodów, przedstawiciele nauk biologicznych sprawiają na ludziach wrażenie że dowodów takich wogóle nie ma. W ten sposób biolodzy niemal siłą "wrabiają" zwykłych ludzi w ateizm. Zgodnie zaś z Biblią (autoryzowaną przez samego Boga) ateizm ma poważne następstwa dla jego wyznawców (patrz punkt #C4 tej strony). W ten sposób biolodzy mają na sumieniu "wieczne cierpienia" całej masy ludzi którzy dali się nabrać na ich kłamliwe zapewnienia że nie ma dowodów na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp.


#F2. Zestawienie materiału dowodowego na istnienie Boga z obszaru nauk biologicznych:

       Przeglądnijmy teraz materiał dowodowy na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp., o którym doskonale wiedzą przedstawiciele nauk biologicznych, też jednak ani nie informują o nim społeczeństwa, ani nie nauczają o nim swoich studentów. Najważniejsze przykłady tego materiału są jak następuje:
       1. Kod genetyczny. Jak doskonale nam już wiadomo kod genetyczny jest rodzajem języka. Z kolei każdy język może powstać tylko jeśli sformułuje go i używa jakaś inteligencja. Kodu zaś genetycznego nikt nie był w stanie stworzyć ani niezmiennie używać poza samym Bogiem. Stąd istnienie kodu genetycznego jest bezpośrednim dowodem na istnienie Boga. Kod ten użyty zresztą został przez filozofę totalizmu jako podstawa do sformułowania formalnego dowodu naukowego na istnienie Boga, opracowanego metodami logiki matematycznej. Zarówno opisy owego dowodu, jak i więcej informacji na temat kodu genetycznego, zawarte zostały w punkcie #G2 poniżej na tej stronie, w punkcie #B3 strony internetowej o Bogu, a także w podrozdziale I3.3.4 mojej najnowszej monografii [1/5] (upowszechnianej nieodpłatnie m.in. za pośrednictwem tej strony).
       Cechą kodu genetycznego, która powinna zastanowić i intrygować ateistycznych wyznawców "naturalnej ewolucji", jest np. że każda komórka ciała zawiera kody genetyczne całego organizmu - tj. także wszystkich innych komórek ciała tegoż organizmu. Za odkrycie tego faktu reprezentanci starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" w 2012 roku przyznali nawet Nagrodę Nobla niejakiemu Sir John Gurdon" - patrz artykuł "Disastrous start for Nobel winner" ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie datowane w środę (Wednesday), October 10, 2012). Tymczasem ów fakt przechowywania przez każdą komórkę kodu genetycznego całego organizmu jest sprzeczny z zasadami "naturalnej ewolucji". Wszakże zasady te stwierdzają że ewolucja wykształtowuje tylko to co danemu organizmowi jest absolutnie niezbędne do życia. Tymczasem obecność kodu genetycznego całego organizmu w każdej komórce jest niezbędna tylko Bogu aby móc wielokrotnie cofać dany organizm do tyłu w czasie - tak jak opisuje to punkt #B4.1 strony o nazwie immortality_pl.htm. Obecność tego całego kodu wcale NIE jest jednak niezbędna samemu danemu organizmowi. Jako zaś taka, NIE mogła ona być wykształtowana tylko przez "naturalną ewolucję". (Jeśli ktoś mi tu NIE wierzy w ów absolutny brak potrzeby u samego danego organizmu, aby każda jego komórka zawierała kody genetyczne całego organizmu, wówczas proponuję zapytać genetyków "dlaczego" owa "naturalna ewolucja" jakoby spowodowała ten stan rzeczy. Gwarantuję też tutaj, że uzyskana odpowiedź będzie co najmniej "rozczarowująca" dla każdego kto ciągle potrafi myśleć racjonalnie.)
       2. Działanie mózgu oraz pamięci. Medycyna "na siłę" wmawia ludziom że pamięć zawarta jest w ich ciele (mózgu) fizycznym. Tymczasem wszystkie fakty empiryczne dowodzą, że pamięć zawarta jest poza ciałem fizycznym w ludzkiej duszy. Oczywiście, powód tego wmawiania jest jasny - medycyna nie chce przyznać że dusza ludzka istnieje. Materiał dowodowy który jednoznacznie wskazuje że pamięć jednak wcale nie jest przechowywana w ciele fizycznym (tj. mózgu), a w naszej duszy, obejmuje tzw. OBE ("out of body experiences"), NDE ("near-death experience"), wielokrotne osobowości, pamięć poprzednich inkarnacji, itp. Biolodzy jednak sabotażują badania tych zjawisk oraz okłamują społeczeństwo w zakresie ich interpretacji. Więcej na ten temat wyjaśniono w punkcie #C1.1 strony internetowej o nirwanie, a także podrozdziale I5.4 monografii [1/5].
       3. Niezbędność pary stworzeń (tj. samczyka i samiczki) aby się rozmnażać. Naturalna (tj. czysto przypadkowa) ewolucja jaką propagują biolodzy, jest co najwyżej w stanie wyjaśnić powstanie tylko jednego nowego stworzenia. Prawdopodobieństwo bowiem, że zupełnie przypadkowo w dokładnie tym samym czasie wymutują się aż dwa nowe stworzenia i że będą one parką samczyka i samiczki, jest niemożliwe do zaistnienia w sposób przypadkowy. Parki wszelkich istnień mógł więc tylko stworzyć celowo sam Bóg. Ten fakt biolodzy zatajają jednak przed społeczeństwem. Więcej na temat stworzenia przez Boga parki wszelkich istnień wyjaśnione zostało w punkcie #B6.2 strony o ewolucji, a także podrozdziale I1.4.2 z tomu 5 monografii [1/5].
       4. Nirwana (a zapewne także kobiecy orgazm i "cluteris"). Istnieje niezwykłe zjawisko doświadczane wyłącznie przez ludzi. Nazywa się "nirwana". Odczuwa się ją jak rodzaj niebiańskiego orgazmu który trwa bez końca. Nirwana nie jest przydatna dla przeżycia. Nie mogła się więc wykształtować w procesie naturalnej ewolucji. Na dodatek, aby przeżywać nirwanę dana osoba musi nie tylko postępować wyłącznie moralnie, ale też wykonywać dużą ilość ciężkiej pracy fizycznej nastawionej na dobro innych ludzi. Stąd jedyną sytuacją kiedy nirwana okaże się nie tylko przydatna, ale wręcz niezbędna, jest kiedy w końcu ludzie zdecydują się formować systemy społeczno-polityczne w których praca wynagradzana jest ową nirwaną zamiast obecnymi pieniędzmi. (Co okaże się absolutnie konieczne dopiero w dalekiej przyszłości, kiedy ludzie zbudują wehikuły czasu oraz uzyskają dostęp to tzw. "uwięzionej nieśmiertelności" opisywanej w punkcie #E1 strony internetowej o filozofii pasożytnictwa.) To zaś oznacza, że aby nadać nirwanie owo spolaryzowane moralnie i przydatne jedynie w dalekiej przyszłości cechy, jej wbudowanie w ciało ludzi musiało zostać celowo zaprojektowane przez samego Boga i nie mogło nastąpić wyłącznie na drodze naturalnej ewolucji. Tylko bowiem znająca przyszłość i przewidująca inteligencja samego Boga mogła przewidzieć potrzebę jej wprogramowania w ludzkie ciało. Nirwana jest więc kolejnym zjawiskiem bezpośrednio dowodzącym istnienie Boga.
       Mechanizm i osiąganie nirwany opisany został dokładniej na odrębnej totaliztycznej stronie w całości poświęconej nirwanie. Z kolei wykorzystanie zjawiska nirwany do formowania systemu społeczno-politycznego zupełnie eliminującego pieniądze w wynagradzaniu za pracę, opisano w punktach #C5, #E1 i #E2 totaliztycznej strony o partii totalizmu, a także w punktach #B2, #E3 i #A3 owej odrębnej strony o totaliztycznej nirwanie.
       Warto tutaj dodać, że takie boskie pochodzenie i społeczno-polityczne przeznaczenie nirwany zdaje się być też dodatkowo potwierdzane przez kobiecy orgazm i przez kobiecy cluteris. Wszakże orgazm jest krókotrwałą wersją nirwany. Spora zaś proporcja ekspertów twierdzi, że w całej owej różnorodności samic odmiennych gatunków stworzeń istniejących na Ziemi, jedynie żeńska połowa gatunku ludzkiego doświadcza orgazmu. Podobnie sporo ekspertów twierdzi również, że jedynie u ludzi płci żeńskiej występuje specjalny organ zwany "cluteris" (z "vulva"), który umożliwia wzbudzenie orgazmu na niemal każde życzenie. (Oczywiście, istnieją też naukowcy którzy argumentują że samice niektórych zwierząt też doświadczają orgazmu oraz też posiadają cluteris. Jednak jak dotychczas naukowcy ci nie są w stanie zaprezentować niepodważalnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń.) Gdyby więc dalsze badania konklusywnie potwierdziły, że faktycznie kobiety gatunku ludzkiego są jedynymi żeńskimi stworzeniami na Ziemi które doświadczają orgazmu i które posiadają cluteris, wówczas by to oznaczało, że Bóg celowo wyposażył żeńską połowę ludzi w cluteris i w możliwość przeżywania orgazmu głównie po to aby bez przerwy przypominały one ludziom o istnieniu, potrzebie, możliwościach osiągania, oraz korzyściach nirwany.
       5. Komunikacja pomiędzy ludźmi a zwierzętami i roślinami. Empirycznie doskonale nam wiadomo, że ludzie mogą się komunikować ze zwierzętami i roślinami i to bez użycia mowy. Z kolei istnienie owej komunikacji jest dowodem, że istnieje uniwersalny język (ULT), a także rodzaj mowy (telepatia) która umożliwia pozafizyczne komunikowanie się w tym języku. Aby taki język mógł być opracowany musi istnieć Bóg. Aby zaś język taki mógł być słyszany za pośrednictwem telepatii musi istnieć przeciw-świat (tj. ten inny świat w którym mieszka Bóg i nasze dusze). Nic węc dziwnego że biolodzy kolaborujący z serpentami-UFOnautami nie chcą informować społeczeństwa o możliwościach bezpośredniej komunikacji pomiędzy ludźmi a zwierzętami i roślinami, ani nie chcą badać owej komunikacji. Po więcej informacji na temat języka ULT - patrz punkt #B4 strony internetowej o telepatii, a także podrozdział I5.4.2 monografii [1/5].
       6. Nadprzyrodzone możliwości ciał (leczenie, synteza brakujących pierwiastków, kroczenie po ogniu lub po ostrzach, lewitacja, itp.). Dusza zawarta w ciałach istot żyjących potrafi nadać owym ciałom niezwykłych cech. Przykładowo koty kiedy widzą chorobę u swoich panów, kładą się na chorym miejscu i swoim "purrr" przywracają zdrowie - tak jak ludzcy uzdrowiciele. Niektóre zwierzęta i rośliny są w stanie dokonywać syntezy brakujących im pierwiastków - np. kury potrafią syntezowac brakujące im wapno z miki. Flądry formują normalne rybie oczy z obu stron swej czaszki, jeśli od młodości pozbawione są dostępu do dna morza. Wszyscy zapewne słyszeli że niektórzy ludzie mogą chodzić po ogniu lub po ostrzach brzytew bez żadnych uszkodzeń ciała. Niektórzy ludzie mogą lewitować. Żadne z tych nadprzyrodzonych możliwości ciała nie byłyby możliwe w wyłącznie fizykalnym świecie pozbawionym Boga, duszy, innego świata, itp. Po więcej informacji na ten temat patrz podrozdziały I7 oraz KB3 z tomów 5 i 10 monografii [1/5].
       7. Hipnoza. Hipnoza aż na kilka sposobów potwierdza istnienie innego świata, duszy, Boga, itp. Pierwszym z tych sposobów jest mechanizm hipnozy. Mianowicie hipnoza polega na przełączeniu się naszej świadomości ze świata fizycznego do przeciw-świata. (Nasza świadomość jest podobna do "kursora" na ekranie komputera, też mogącego się przełączać z jednego "okienka" na inne.) Przeciw-świat jest niemal dokładną kopią świata fizycznego. Dlatego zahipnotyzowani po przełączeniu swej świadomości do przeciw-świata ciągle widzą tam wszystkie te same obiekty które istnieją w świecie fizycznym. Jednak w przeciw-świecie możliwe jest natychmiastowe przemieszczanie się w czasie i w przestrzeni. Stąd zahipnotyzowani mogą tam wędrować w dowolne miejsce i dowolny czas.
       Innym sposobem na jaki hipnoza potwierdza istnienie Boga, duszy, przeciw-świata, itp., jest przeznaczenie hipnozy. Bóg nadał swoim stworzeniom tylko te możliwości które są do czegoś potrzebne. Hipnoza nie jest potrzebna ludziom, chociaż ludzie nauczyli się z niek korzystać i ją nadużywać. Jest ona jednak potrzebna Bogu aby w krytycznych chwilach sterować postępowaniem ludzi. Jako taka też potwierdza ona istnienie i działania Boga. Nic dziwnego że serpenty-UFOnauci zabraniają ludziom prowadzenie badań nad hipnozą. Więcej na temat hipnozy wyjaśnione zostało w podrozdziałach I5, I5.1, I5.4, oraz I7 z tomu 5 monografii [1/5].
       8. Zjawiska przyśmiertne (NDE, OBE, przybycie umarłych bliskich, przegląd całego życia, "błysk śmierci", utrata wagi przez ciało tuż po śmierci, itp.). To co dzieje się na krótko przed śmiercią i w chwili śmierci nie daje się inaczej opisać jak zbiór dowodow na istnienie duszy, innego świata, Boga, itp. Nic dziwnego że "symulacje" UFOnautów nadzorujące ludzkie badania naukowe nie pozwalają tych zjawisk badać. Co jednak mnie osobiście rozczarowuje, to że przedstawiciele nauk biologicznych posłusznie wykonują ten zakaz badań i odmawiają badania owych zjawisk oraz informowania o nich społeczeństwa. I to na przekór, że istnieje już ogromna literatura prezentująca empiryczne doświadczenia ludzkie zgromadzne w ostatnich czasach na ten temat - np. patrz artykuł "Eternal Hopes" (tj. "nadzieje wieczności") ze strony A12 nowzelandzkiej gazety The Dominion Post (wydanie datowane w poniedziałek (Monday), October 15, 2012) - bazujący na doświadczeniach przyśmiertnych (NDE) opisanych w książce "Proof of Heaven" (tj. "dowód nieba") pióra Elsen'a Alexander (doktora neurochirurgii). Jeśli zaś ktoś już bada te zjawiska, musi czynić to w ukryciu, niemal jako swoje osobiste hobby, oraz zawsze potem ma trudności w opublikowaniu własnych ustaleń. Zamiast tych ogromnie każdemu potrzebnych badań, przedstawiciele nauk biologicznych wydają miliony na bezużyteczne poszukiwania "brakujących ogniw" czy dowodów na istnienie "naturalnej ewolucji". Tymczasem przykładowo sporo wierzących w Boga ale bojących się śmierci raportuje na krótko przed śmiercią przybycie swoich umarłych bliskich którzy pomagają danej osobie przejść przez tą trudną transformację do innego świata. Wielu umierających doświadcza też OBE ("out of body experience" - "wyjście z ciała") oraz NDE ("near death experience" - tj. "doświadczenia przyśmiertne"), dla których jedyne racjonalne wytłumaczenia są możliwe jeśli uwzględni się istnienie duszy, Boga, innego świata, życia pozagrobowego, itp. Sam moment śmierci jest podobno połączony z potężnym impulsem przyjemności odczuwanej przez umierającego. Aby zaś śmierć generowała taki impuls przyjemności, za jej zaprojektowaniem musi kryć się inteligencja Boga. (Przykładowo wiadomo, że osoby wieszane doznają orgazmu w momencie śmierci - u wieszanych mężczyzn objawiający się wytryskiem ich nasienia. Z kolei folklor francuzki orgazm nazywa "małą śmiercią".) Niemal każdy umierający przechodzi też przez "przegląd całego życia" który w całej swej rozległości może nastąpić w króciutkim przedziale czasu gdy ktoś np. ciągle spada z dachu, jednak w którym spadający przeżywa ponownie każdą chwilę kończonego właśnie życia. W przeglądzie tym często współuczestniczy Bóg który z humorem komentuje niektóre fragmenty życia umierającego. W samym momencie śmierci ciało wyrzuca potężny błysk promieniowania elektromagnetycznego zwykle nazywany błysk śmierci. Aczkolwiek formuje go promieniowanie elektromagnetyczne z zakresu spektrum niewidzialnego dla ludzkich oczu i dla normalnych aparatów fotograficznych, błysk ten jest doskonale rejestrowalny z użyciem dzisiejszych urządzeń pomiarowych. (Więcej na temat tego "błysku śmierci" wyjaśniono w podrozdziale H7.3 z tomu 4 monografii [1/5], a nieco także w OMNI magazynie, Vol. 8, No. 3, December 1985, strona 115.) Zgodnie też z dokonanymi w 1906 roku badaniami Dr. Duncan McDougall z Massachusetts General Hospital w USA, w momencie śmierci ciało ludzkie nagle traci 7 do 28 gram wagi. (Więcej na temat tej utraty wagi wyjaśnione zostało w podrozdziale I5.2 z tomu 5 monografii [1/5].) Oba te zjawiska, tj. "błysk śmierci" oraz utratę wagi, wyjaśnia się jako następstwa ulatywania duszy z umierającego ciała.
       9. ESP, instynkt, wielokrotne osobowości, oraz inne tego rodzaju zjawiska. Nie są one możliwe do zaistnienia gdyby nie istniała dusza, inny świat, Bóg, itp. Jednocześnie wiadomo z całą pewnością, że zjawiska te faktycznie istnieją. Przykładowo, bez zaakceptowania faktu istnienia inteligentnego przeciw-świata, który za pośrednictwem tzw. instynktu (tj. zwierzęcej wersji ESP) steruje postępowaniem fauny, nie daje się racjonalnie wytłumaczyć zachowań amerykańskiego motyla zwanego "monarch". Zachowania te opisywane są m.in. w artykule "Monarch has clock for navigation", ze strony A12 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w czwartek (Thursday), January 10, 2008. Artykuł ten spekuluje, jak to możliwe że motyle "monarch" każdego roku wiosną odbywają wędrówkę o długości około 3000 kilometrów, zaczynając od sosnowych lasów Meksyku gdzie zimowały, aż do granicy USA z Kanadą. Potem zaś jesienią powracają z powrotem do Meksyku - zwykle dokładnie na to samo drzewo od którego ta wielka wędrówka została zaczęta. Prawdziwa zagadka tej ich podróży polega jednak na tym, że po drodze motyle te się rozmnażają i umierają - tak że wędrówkę kontynuują ich kolejne generacje. Na zimę do Meksyku wraca więc zwykle dopiero trzecia lub czwarta generacja potomków motylic które zaczęły swoją wiosenną wędrówkę - nie przeszkadza im to jednak wrócić na dokładnie to samo drzewo na którym urodziła się ich pra-pra-pra przodczyni która wiosną rozpoczęłą swą wędrówkę z tego drzewa. Więcej na temat tych zjawisk wyjaśnione zostało w podrozdziale I8.2 z tomu 5 monografii [1/5].
       10. Niezwykłości snów. Istnieje niezwykłe zjawisko które doświadczane jest przez praktycznie każdego z nas. Nazywa się snem. Chociaż dla jego opisania sformułowanych zostało wiele teorii ortodoksyjnych, jak narazie żadna z nich nie wyjaśnia niezwykłych cech tego zjawiska. Przykładowo, nie wyjaśnia dlaczego we snach wielu ludzi znajduje symboliczne zapowiedzi nadchodzących zdarzeń jakie dopiero mają nastąpić - jako przykład sprawdź wysoce symboliczny chociaż ogromnie trafny sen który opisałem w punkcie #B6 strony internetowej malbork.htm. Nie wyjaśnia dlaczego we snach niektórzy komunikują się ze zmarłymi, z Bogiem, lub z żyjącymi chociaż fizycznie odległymi osobami. Nie wyjaśnia dlaczego istnieją aż dwie odmiany snów, tj. (1) sny w których wszystko posiada ten sam kolor zwany "sepia" (tj. kolor pożółkłych, starych fotografii czarno-białych), oraz (2) sny kolorowe. (Warto przy tym odnotować że owe dwie odmiany snów odpowiadają wędrówkom naszej świadomości po (1) jednobarwnym przeciw-świecie lub (2) po wielobarwnym świecie fizycznym.) Żadna też z owych teorii nie wyjaśnia dlaczego w jednokolorowych snach (tych w kolorze "sepia") nasze ciała uzyskują cechy duchów z przeciw-świata, mianowicie stają się niezniszczalne - przekór że we śnie mogą być np. gryzione lub niszczone, nie wyjaśnia dlaczego nigdy w tych snach nie widzimy ani krwi ani ran, dlaczego nie istnieje tam tarcie a stąd nasze normalne metody poruszania się np. przez chodzenie są tam nie do zrealizowania, ani nie wyjaśnia dlaczego w owych snach możemy poruszać się w sposób nieznany nam w codziennym życiu poprzez szybowanie w przestrzeni zwyczajnym nakazem naszego umysłu. Powodem dla których obecne teorie naukowe nie są w stanie wyjaśnić czym właściwie są owe sny, jest że teorie te unikają uwzględnienia w sobie istnienia przeciw-świata, dusz ludzkich, Boga, telekinetycznych metod poruszania się, itp. Jeśli jednak uwzględnić istnienie owych naukowo negowanych obecnie wielkości, wówczas natychmiast się okazuje że sny uzyskują ogromnie proste i całkowicie zgodne z ich cechami wyjaśnienie. Mianowicie, stają się one wówczas pamiętanymi rano przygodami naszych niezniszczalnych duchów w ich wędrówkach po jednokolorowym przeciw-świecie w którym tarcie nie istnieje. Więcej na temat mechanizmu snów wyjaśnione zostało w podrozdziale I7 z tomu 5 monografii [1/5].
       11. Istnienie "zwierzęcych geniuszy". Jest ich wprawdzie niewiele. Jednak co jakiś czas dowiadujemy się o zwierzętach które wiedzą i potrafią więcej niż ludzie. Ich przykłady opisane są m.in. w podrozdziale I8.1 z tomu 5 monografii [1/5]. Ja osobiście wierzę, że są nimi właśnie owi "serpenci" okupujący naszą planetę jacy zginęli w jakimś wypadku i zostali reinkarnowani przez Boga w owe zwierzęta. (Bóg uważa "serpentów" za zwierzęta, stąd i reinkarnuje ich w zwierzęta - jak wyjaśniono w punkcie #C4 powyżej.) Aby wytlumaczyć niezwykłą wiedzę i inteligencję owych zwierząt, trzeba jednak uwzględnić istnienie duszy, innego świata, Boga, itp.
       12. Doskonałość najstarszych zwierząt na Ziemi równa doskonałości najnowszych zwierząt. Jeśli przeanalizuje się doskonałość organizmów najstarszych zwierząt naszej planety, wówczas się okazuje że zwierzęta te mają równie doskonałe organizmy jak zwierzęta najnowsze. Sporo też z tych najstarszych zwierząt przetrwało do dzisiaj i radzi sobie równie doskonale jak najnowsze zwierzęta. Jako przykład rozważ "kraba królewskiego" który jest "trylobiem" - jednak masowo żyje w morzach wokół Malezji. Rozważ też krokodyle, jaszczurki, oraz rekiny, które nie zmieniły swych organizmów od milionów już lat. Doskonałym przykładem jest tutaj również australijski "dziobak" (platypus). Jak wyjaśnia to artykuł "Puzzle of the platypus unravelled" (tj. "Zagadka dziobaka rozwikłana"), ze strony B2 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie z piątku (Friday), May 9, 2008, dziobak został stworzony jako oddzielny od ssaków gatunek jakieś 166 milionów lat temu. Na przekór jednak tego sędziwego wieku radzi on sobie w dzisiejszych czasach równie doskonale jak najnowsze zwierzęta. Owa doskonałość najstarszych organizmów dokumentuje z kolei że stworzył je Bóg. Tylko bowiem Bóg od samego początka mógł mieć plan jak doskonały organizm wygląda i potem realizować ten plan w miarę jak wyposażał ecosystem ze świata fizycznego w coraz to następne zwierzęta potrzebne temu światu. Więcej na ten temat wyjaśnione zostało w punkcie #B6.3 strony evolution_pl.htm - o ewolucji.
       13. Istnienie gigantycznych mutacji ludzi, zwierząt i roślin. Dzisiejsza nauka ziemska nie uznaje istnienia telekinezy. Wszakże telekineza może zostać wyjaśniona racjonalnie (oraz formowana technicznie) tylko jeśli ktoś uzna istnienie przeciw-świata i pozna prawa rządzące przeciw-światem - tak jak to uczynił dopiero Koncept Dipolarnej Grawitacji. Z kolei bez istnienia telekinezy nie daje się wyjaśnić mechanizmu mutowania się gigantycznych stworzeń na Ziemi. Wszakże pole telekinetyczne jest owym zjawiskiem które wyzwala zaistnienie gigantycznych mutacji organizmów żywych. Z tych powodów dotychczasowa nauka ziemska przegapiała bardzo istotny związek jaki istnieje pomiędzy powtarzalnym pojawianiem się na Ziemi gigantycznych mutacji ludzi, zwierząt i roślin, oraz istnieniem przeciw-świata, Boga, nieśmiertelnej duszy, itp. Związek ten zaś okazuje się być bardzo prostym. Ponadto jest on podpierany przez ogromną ilość materiału dowodowego. Wynika on z faktu, że mutowanie się gigantycznych organizmów żywych wyzwalane jest przez tzw. "pole telekinetyczne". Z kolei owo "pole telekinetyczne" jest polem jakiego uformowanie następuje wyłącznie poprzez zadziałanie mechanizmów i praw przeciw-świata. Opisywany tutaj bezpośredni związek pomiędzy istnieniem na Ziemi gigantycznych mutacji żywych stworzeń, a istnieniem przeciw-świata, Boga, nieśmiertelnej duszy, itp., dyskutowany jest także w punkcie #8.1 odrębnej strony internetowej o Nowej Zelandii. Z kolei punkty #7 i #8 tamtej strony opisują i ilustrują zdjęciami cały szereg takich gigantycznych mutantów. Owe ogromne mutanty ludzi, zwierząt i roślin opisywane są także w punkcie #10 strony internetowej o eksplozji UFO koło miasteczka Tapanui w Nowej Zelandii, oraz w punkcie #13 strony internetowej o indukowanej technicznie telekinezie.
       14. Wykazywanie posiadania niezwykłych cech przez wszystko co kiedyś nazywane było z przydomkiem "święte". Jednym z badziej niezwykłych dowodów naukowych na istnienie Boga jest odmienność cech substancji i obiektów które kiedyś określane były mianem "święte", od cech innych bardzo do nich podobnych substancji i obiektów które jednak za święte NIE były już uznawane. Jak bowiem się okazuje wszystko co uznano za "święte" wykazuje niezwykłe cechy których posiadanie nie daje się wyjaśnić wyłącznie na bazie dzisiejszej ateistycznej nauki. Przykładowo, rozważmy tutaj cechy takich "świetych" substancji i obiektów, jak: (1) "chleb powszedni" (przez religię chrześcijańską uważany m.in. za reprezentację ciała Jezusa), (2) "orzechy kokosowe", (3) "woda pitna" (przez pierwszych chrześcijan używana do chrztu, zaś przez pogan używana w obrządku "dyngusa"), (4) "czerwone wino" (uważane za reprezentację krwi Jezusa). Jeśli porówna się ich cechy z cechami bardzo do nich podobnych substancji i obiektów, np. z cechami (1n) chleba białego lub bułek, (2n) owocników tropikalnego duriana, (3n) wody niezdatnej do picia, (4n) białego wina, wtedy wyniki porównania stają się bardzo wymowne. Mianowicie okazuje się wówczas, że wszystko to co kiedyś określano jako "święte" wykazuje sobą cechy które są wielopoziomowo korzystne dla ludzi i które nie wnoszą żadnych następstw ubocznych. Natomiast wszystko czego NIE uznawano za święte wykazuje posiadanie najróżniejszych niekorzystnych dla człowieka cech i następstw - i to na przekór że pod niemal każdym względem może to być podobne do tego co święte. Przykładowo, na przekór że "chleb powszedni" i "chleb biały" wypiekane są w podobny sposób i z niemal tej samej mąki, różnice pomiędzy ich następstwami dla zdrowia ludzi są ogromne. Podobnie na przekór że "wino czerwone" oraz "wino białe" wytwarzane są takim samym procesem z niemal tych samych winogron wyrastających z dokładnie tej samej gleby, ich wpływy na pijących są zupełnie odmienne. Tylko więc o "czerwonym winie" powtarzalnie co jakiś czas możemy sobie poczytać naukowe rewelacje w rodzaju tej raportowanej w artykule "Red wine compound toasts cancer cells" (tj. "składnik czerwonego wina wypieka komórki rakowe" - referujący do substancji "resveratrol" zawartej w czerwonym winie), ze stony B3 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie datowane w środę (Wednesday), April 16, 2008. Natomiast "białe wino" dziwnym trafem jest tylko w stanie nas upić. Faktycznie też owych różnic w cechach tego co kiedyś (a czasami i obecnie) nazywane było "święte", od tego co NIE uważano za święte, nie daje się uzasadnić wyłącznie za pośrednictwem ustaleń i wiedzy dzisiejszej "ateistycznej" nauki. Przeanalizujmy teraz tutaj kilka co bardziej niezwykłych przykładów cech tego co kiedyś uważano za "święte". Dla skrócenia rozważań wybrałem tu do dyskusji tylko po jednej cesze która nie występuje już w innych podobnych obiektach i substancjach jakie NIE są uważane za święte. Jednak niezaleźnie od cech dyskutowanych poniżej, każda z podanych tu substancji i obiektów wykazuje też cały szereg dalszych niezwykłych cech trudnych do uzasadnienia przez dzisiejszą ateistyczną naukę. Oto więc owe przykłady: (a) Niezastąpione cechy świętego "chleba powszedniego". Jak wiadomo ludzkość wynalazła ogromną różnorodność potraw sporządzanych z mąki. Należą do nich przecież: bułki, placki, naleśniki, makarony, pierogi, itd., itp. Jednak tylko tzw. chleb powszedni był kiedyś uważany za "święty". Ów "cheb powszedni" kiedyś był chlebem razowym, wypiekanym z żytniej mąki razowej. Ciasto na ten chleb przed upieczeniem było fermentowane w podobny sposób jak do dzisiaj fermentowane jest japońskie "miso" oraz koreańskie "kimchi" (po opisy "kim-chi" patrz punkt #B1 strony korea_pl.htm - o tajemniczej, fascynującej, moralnej i postępowej Korei). W wyniku owej fermentacji chleb ten stawał się czarny jak gleba na której wzrastał, a stąd uważany za "pospolity" i nielubiany przez zamożnych. Tylko on w dawnych czasach obdażany był najwyższym szacunkiem i czczony. Inne wyroby mączne, takie jak chleb pszenny, bułki, placki, itp., wcale nie były wówczas uważane za "święte". Faktycznie to ja ciągle pamiętam do dzisiaj z Polski lat mojego dzieciństwa, czyli z lat 1950-tych, ówczesne manifestacje poszanowania dla owego "chleba powszedniego". Przykładowo, w owym czasie dawni ludzie przepraszali kromkę chleba jeśli przypadkowo upuścili ją na podłogę. Nigdy nie wyrzucali do śmieci nawet najmniejszych okruchów chleba. Ponadto, dla wyrażenia swego szacunku do owego chleba, mężczyźni zawsze zdejmowali czapkę na czas jedzenia. Jak też przekonali się o tym dzisiejsi ludzie, ów niegdyś "święty" chleb powszedni faktycznie wykazuje cechy godne jego świętości. Przykładowo, jego jedzenie w dowolnych ilościach nie wnosi żadnych negatywnych następstw dla zdrowia ludzkiego. (Tymczasem jedzenie dużych ilości jakichkolwiek innych wyrobów mącznych okazuje się niezdrowe.) Ponadto ludzie mogą przeżyć jedząc wyłącznie ów święty "chleb powszedni", jednak nie mogą przeżyć jedząc wyłącznie jakąkolwiek inną potrawę mączną. (b) Fakt że kokosy nigdy NIE spadają na głowy ludzi, na przekór że statystycznie rzecz biorąc powinny istnieć przypadki kiedy kokosy upadają na głowy ludzi. Jak to wyjaśniłem na odrębnej stronie fruit_pl.htm - o tropikalnych owocach ze strefy Pacyfiku, w wielu tropikalnych krajach palma kokosowa jest uważana za "święte drzewo" które zostało specjalnie zaprojektowane przez Boga aby zaspokajało ono wszelkie podstawowe potrzeby człowieka. (Odnotuj że "świętość kokosów" jest tam praktykowana podobnie jak kiedyś w Europie praktykowana była świętość "chleba powszedniego".) Świętość palmy kokosowej wyraża się przez to, że na małych wyspach oceanicznych na których nie rośnie nic innego poza ową palmą, faktycznie jest ona dostawcą wszystkiego. W niektórych religiach, np. hinduiźmie, bogom składa się ofiary właśnie z orzechów owej palmy. Biblia stwierdza że gałęzie palmy były kładzione na ziemi przed kroczącym Jezusem. Owa boskość palmy kokosowej jest tam też źródłem głębokiego wierzenia panującego w krajach w których palma ta rośnie, mianowicie że orzech kokosowy nigdy nie upada na głowę człowieka. Faktycznie we wielu krajach tropikalnych, np. w Malezji, miejscowi ludzie powiadają, że "palmy kokosowe mają oczy" - dlatego nigdy nie upuszczają swoich orzechów na głowy ludzi. Ja osobiście zostałem bardzo zaintrygowany tym wierzeniem. Kiedykolwiek więc miałem okazję pobytu w miejscach gdzie palma ta rośnie, wypytywałem tam miejscowych czy znają przypadek aby orzech kokosowy upadł na czyjąś głowę. Muszę też tutaj potwierdzić, że pomimo szerokiego i wieloletniego wypytywania ja nigdy nie natknąłem się na przypadek aby ktoś znał kogoś na czyją głowę upadł orzech kokosowy. Taki przypadek byłby zaś dosyć głośny, bowiem z powodu dużej wagi tych orzechów, a także dużej wysokości palm kokosowych, upadek kokosa na czyjąś głowę zakończyłby się zapewne zabiciem danego pechowca. Oczywiście, ów fakt braku upadku kokosów na głowy ludzkie jest czymś niezwykłym i powinno się go tłumaczyć właśnie "świętością" owej palmy. Wszakże inne drzewa upuszczają swoje owoce zupełnie przypadkowo, w tym na głowy ludzi. Ja sam dobrze pamiętam przypadek kiedy upadające jabłko uderzyło mnie w głowę - na szczęście było dojrzałe i miękkie. W Malezji rośnie smaczny owoc właśnie o wielkości kokosów - nazywa się "durian". Jest też tam powszechnie wiadomym, że w okresie dojrzewania durianów ludzie albo powinni się trzymać z daleka od tych drzew, albo też zakładać na głowę kaski ochronne. Ciężkie owoce duriana spadają bowiem "statystycznie", w tym na głowy ludzkie. Nie jest więc niczym niezwykłym usłyszeć tam o przypadku oberwania w głowę upadającym owocem duriana. Najwyraźniej jednak ktoś nie mógł przetrawić owej wyjątkowości "świętej palmy" i zdecydował się objąć "naukowym ateizmem" również owe święte orzechy kokosowe. Ów ktoś zaczął więc upowszechniać kłamliwe pogłoski w imieniu nauki, że jakoby rocznie aż 150 ludzi umiera na świecie od upadków kokosów. Owe fałszywe pogłoski uczyniły upadki kokosów hipotetycznie nawet bardziej niebezpieczne od ataków rekinów. Pogłoski te były też szerzone w tak zorganizowany sposób, że na ich podstawie nawet niektóre firmy ubezpieczeniowe zaczęły opracowywać swoje "kokosowe polisy". Na szczęście dla prawdy, jacyś naukowcy postanowili dotrzeć do "badań" które dostarczyły naukowych podstaw tych twierdzeń o morderczej pladze upadających kokosów. Wyniki ich badań były potem streszczone m.in. w artykule "Lies, damn lies, and 150 coconut deaths" (tj. "Kłamstwa, wierutne kłamstwa, oraz 150 umierających od kokosów") ze strony B9 nowozelandzkiej gazety Weekend Herald, wydanie datowane w sobotę (Saturday), April 12, 2008. Poszukiwania tych naukowców wykazały, że owe pogłoski puszczono w obieg w Australii w 2002 roku. Dopiero potem były one upowszechnione po świecie przez artykuł w "Daily Telegraph". Na początku referowały do publikacji jakiegoś Kanadyjskiego profesora, w której faktycznie NIE podawano żadnych danych ilościowych na ten temat, podczas gdy sam professor zaprzeczył iż kiedykolwiek zgromadził takie dane. Na przekór więc kłamstw szerzonych na ten temat pod podszywką oficjalnej nauki, faktycznie orzechy kokosowe nigdy nie spadają na głowy ludzi. (c) Święta rzeka Ganges w Indiach należy do najbardziej biologicznie zanieczyszczonych rzek świata. Na przekór tego, wierzący w jej świętość Hindusi nigdy nie raportują choroby nabytej poprzez picie jej biologicznie zanieczyszczonej wody. (d) Wszyscy 12 Apostołowie pijali wino z tego samego kubka. Biblia jednak nie raportuje aby kiedykolwiek przekazali sobie nawzajem jakieś choroby poprzez owo picie.
       15. Istnienie zjawisk i trendów sprzecznych z teoriami i ustaleniami nauk biologicznych. Nauki biologiczne co jakiś czas natykają się na zjawiska i trendy które są całkowicie sprzeczne z logicznie przewidywanymi następstwami działania teorii i ustaleń nauki, chociaż wcale nie są sprzeczne z inteligentnymi celami i zasadami działania Boga. (Odnotuj że istnienie i naturę Boga naukowo ujawnia nam "Teoria Wszystkiego" zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji.) (a) Tendencja osiągania gigantycznych rozmiarów przez zwierzęta (a także ludzi) żyjące na wyspach odseparowanych od reszty świata. Teoria ewolucji stwierdza, że z uwagi na znacznie bardziej ograniczoną ilość zasobów które znajdują się na odciętych od świata wyspach, w porównaniu np. z zasobami na kontynentach, wymóg przetrwania na wyspach będzie preferował istoty mniejszych rozmiarów które zjadają i potrzebują mniej zasobów. Stąd, zgodnie z teorią ewolucji, na odciętych od świata wyspach wszystko co żywe powinno być miniaturowe. Tymczasem empiryka wykazuje że na odciętych od świata wyspach typowo wszystko co żyje jest większe niż na kontynentach. Przykładowo na odciętych od świata wyspach Nowej Zelandii żyły gigantyczne ptaki "moa", ogromne papugi "kakapo" i ptaki "kiwi", zaś miejscowi ludzie (Maorysi) są niemal dwukrotnie grubsi i bardziej muskularni od typowych Europejczyków. Największy ptak świata (tzw. ptak-słoń) żył właśnie na wyspie Madagaskar. Ptak dodo - czyli największy gołąb świata, też żył na wyspach (najlepiej znana z których jest Mauritius). Niestety, razem z całym szeregiem innych gigantycznych zwierząt owych wysp (m.in. z gigantycznym żółwiem o smacznym oleju podskórnym) dodo został wybity do nogi wkrótce po odkryciu tych wysp przez Europejczyków w 1598 roku - po szczegóły patrz artykuł "Dodo's dead playmates recreated from bone fragments" ze strony B6 gazety The New Zealand Herald, wydanie ze środy (Wednesday), May 14, 2008. Największy jaszczur świata, czyli tzw. komodo dragon osiągający długość 3 metrów i wagę 70 kg, żyje na wyspie zwanej Komodo z Indonezji. Swoimi 60 ostrymi jak brzytwy zębami jest on w stanie uśmiercić nawet bawoła. Więcej in formacji o jaszczurze Komodo zawiera artykuł "Experts reveal secrets of killing machine" ze strony B2 gazety The New Zealand Herald, wydanie z piątek (Friday), April 18, 2008. To na wyspie żyją także ogromne żółwie z Galapagos. (b) Odrastanie uciętych palców. Bóg tak zaprojektował wszechświat, aby "wszystko co możliwe w nim do pomyślenia było też możliwe w nim do urzeczywistnienia" - po więcej szczegółów patrz punkt #F3 poniżej. Tymczasem ateistyczna nauka twierdzi, że tylko niektóre rzeczy są możliwe, inne zaś zupełnie niemożliwe. Jedna z takich rzeczy zakwalifikowanych jako "niemożliwe" przez dotychczasową naukę, jednak możliwych do pomyślenia a stąd i do zrealizowania we wszechświecie stworzonym przez Boga, jest "odrastanie uciętych palców ludzkich". Dr Stephen Badylak z University of Pittsburgh (USA) wynalazł cudowny proszek który oficjalnie nazywa się extracellular matrix, zaś który potocznie nazywany jest "pixie dust" (tj. "magiczny proszek krasnoludków"). Proszek ten otrzymuje się poprzez zdrapywanie wewnętrznej wykładziny świńskich pęcherzy moczowych. Po posypaniu nim rany powstałej po ucięciu palca, palec ten zwyczajnie odrasta. Więcej informacji na temat owego proszku zawarte jest w artykule "Severed finger grows back with help from 'pixie'", ze strony A13 gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w piątek (Friday), May 2, 2008. (c) Brak strachu przed śmiercią. Gdyby zwierzęta i ludzie zostali ukształtowani przez ewolucję, wówczas strach przed śmiercią powinien być jednym z czynników najbardziej dominujących ich życie. Wszakże decydowałby on o przetrwaniu gatunku. Tymczasem empiryka wskazuje że zarówno ludzie jak i zwierzęta nie wyrobiły w sobie wyraźnego strachu przed śmiercią. (Przykładowo boją się bólu który typowo towarzyszy umieraniu, jednak nie śmierci.) Dlatego np. niektóre zwierzęta oraz ludzie bez strachu popełniają samobójstwa oraz często podejmują działania ryzykujące ich życie. (d) Synchronizacja umierania przez bliskie sobie osoby. Polega ona na tym że ludzie którzy są sobie bardzo bliscy przez długi okres czasu, zwykle umierają niemal równocześnie (różnica czasów ich śmierci typowo nie przekracza jednej godziny). W swoim życiu natknąłem się na informacje o dosłownie dziesiątkach takich właśnie przypadków. Niestety, nie zapisywałem sobie ich szczegółów. Ostatnio jednak natknąłem się na kolejne ich przykłady. Pierwszy z nich opisany był w artykule "Together for a lifetime .. and in death" (tj. "Razem w życiu ... i w śmierci"), ze strony A1 gazety The New Zealand Herald, wydanie datowane w czwartek (Thursday), May 8, 2008. Opisywał on śmierć pary Nowozelandczyków o nazwisku Wright, którzy byli małżeństwem przez 61 lat, zaś umarli w odstępie około pół godziny od siebie w wieku 81 i 83 lat. Każdy z nich wcale przy tym nie wiedział o śmierci drugiego, bowiem mąż właśnie był w szpitalu, zaś żona w domu starców. Kolejny podobny przypadek opisany był w artykule "Inseparable right to the end" ("Nierozdzielni aż do końca") ze strony A1 nowozelandzkiej gazety The Dominion Post, wydanie datowane w poniedziałek (Monday), May 19, 2008. Artykuł ten opisuje parę Nowozelandczyków o nazwisku Thoumine, będących małżeństwem przez 20 lat, którzy umarli w wieku 74 (ona) i 68 (on) we wzajemnych odstępach około 30 minut. Takiej synchronizacji umierania NIE daje się wytłumaczyć bez uwzględnienia duszy i Boga. Jeszcze zaś trudniej ją racjonalnie wytłumaczyć, kiedy tak synchronicznie umiera pan (lub pani) oraz równocześnie jego czy jej ukochany pies lub kot (takie przypadki też często są raportowane). (e) Homoseksualizm (a także kopulowanie ze zwierzętami) panoszy się coraz szerzej wśród ludzi na przekór że teoria ewolucji nie jest w stanie uzasadnić iż wiedzie to do lepszego "przetrwania gatunku". Za to niemoralna wymowa wpisana w owe dewiacje, powoduje że dla ludzi którzy (w przeciwieństwie do zwierząt) posiadają moralne sumienie, takie dewiacje są doskonałymi ilustracjami używanymi przez Boga do przypominania ludziom na czym polega niemoralność. Aby tym lepiej wypełniać swoje funkcje ilustracyjne, oraz aby dawać się łatwo identyfikować, Bóg uczynił owe dewiacje trwałymi. Dlatego homoseksualizm rozciąga swe działanie na okres całego życia pokaranych nim ludzi. Ponadto funkcjonowanie homoseksualizmu (a także kopulowania z innymi gatunkami) jako "ilustracji niemoralności", jest uwypuklane przez fakt że te dewiacje NIE występują wśród zwierząt. (Oczywiście, faktyczny brak wsród zwierząt tych ludzkich dewiacji seksualnych, charakteryzowanych praktykowaniem ich przez długość całego ludzkiego życia, wcale nie przeszkadza odpowiednio nastawionym naukowcom obwieszczać za takie dewiacje jednorazowe obserwacje krótkotrwałych następstw oportunizmu zwierząt wynikającego ze ślepoty, braku doświadczenia, czy po prostu pomyłki.) (f) Ponad 90% wszystkich źródeł wody pitnej i depozytów mineralnych odszukiwanych jest na Ziemi z użyciem wskazań radiestezji, podczas gdy oficjalna nauka ziemska stwierdza że trafność radiestezji wcale nie jest większa od trafności przypadku. Oprócz ludzi, zdolności radiestezyjne wykazują także słonie, które potrafią znaleźć płytko położoną wodę pitną kiedy tylko jej potrzebują.
       16. Kontrybucja usług każdej istoty dla dobra reszty świata fizycznego. Jak się okazuje, żadna istota czy roślina nie żyje sama dla siebie, a dostarcza caly szereg usług innym istotom i roślinom. Wszystkie więc one wypełniają jakiś "generalny plan" który mógł być stworzony tylko przez Boga.
       17. Wszystko co istnieje w żywych istotach to tylko odmienne manifestacje tej samej "przeciw-materii". Przykładowo "ciała" żywych istot to przeciw-materia odpowiednio uformowana zawartymi w niej programami (patrz podrozdział I1.4.1 w [1/5]), pamięć to podobna do komputerowej pamięć owej przeciw-materii (patrz podrozdział I5.4 w [1/5]), uczucia to przepływ programów przez ową przeciw-materię (patrz podrozdział I5.5 w [1/5]), itd., itp. To zaś ponownie potwierdza istnienie przeciw-świata i przeciw-materii, a także stworzenie istot żyjących przez Boga.
       18. Działanie i efektywność magii, telekinetycznego leczenia, bezkrwawych operacji, itp. Ich zaistnienie też nie byłoby możliwe gdyby nie istniał jeszcze jeden świat, dusza, Bóg, itp. Jednak z całą pewnością wiadomo, że działania takie są możliwe i faktycznie praktykowane w różnych częściach świata. Więcej na ich temat wyjaśnione zostało w podrozdziałach I5.7, I6.1, I3.5 i kilku innych, z tomu 5 monografii [1/5].
       19. Obiektywnie potwierdzalne dowody że człowiek został tak stworzony aby wiara w Boga była dla niego stanem naturalnym, zaś ateizm stanem nienaturalnym. Kiedykolwiek jakiś badacz zdobędzie się na obiektywne porównanie jakiegoś istotnego wskaźnika życiowego u ludzi wierzących oraz u ludzi niewierzących w Boga, zawsze okazuje się że ludzie wierzący mają lepszą jakość życia niż ludzie niewierzący. I tak ludzie wierzący są szczęśliwsi, wiodą bardziej spełnione życie, wyglądają młodziej, mniej chorują, dłużej żyją, mają mniej problemów życiowych, nęka ich mniej nałogów i nieszczęść, itd., itp. Wszystko to wyraźnie potwierdza, że Bóg otacza dyskretną opieką ludzi wierzących, oraz że Bóg tak zaprojektował człowieka aby wiara w Boga była dla człowieka stanem normalnym, zaś ateizm stanem nienaturalnym jaki wiedzie do najróżniejszych problemów. Istnienie owej dyskretnej opieki Boga nad ludźmi wierzącymi może zresztą sam sobie potwierdzić praktycznie każdy czytelnik, nawet jeśli wcale nie jest naukowcem. Wystarczy bowiem aby wybrał się do kościoła w jakimś kraju w którym panuje obecnie trend niepohamowanego jedzenia i otyłości (np. w USA, Anglii, Nowej Zelandii, itp.), oraz aby tam uważnie rozejrzał się dookoła. Podczas bowiem kiedy na ulicach miast owego kraju widział będzie dużą liczbę ludzi niezdrowo otyłych, w tamtejszym kościele będzie miał trudności z dostrzeżeniem kogoś o wadze przekraczającej zdrową normę dla danego kraju. Jeśli zaś szczegółowo rozważyć racjonalne powody dla tej lepszej jakości życia u ludzi wierzących, wówczas wnioskiem do jakiego musi się dojść jest, że Bóg otacza ich dyskretną opieką. Owa opieka, objawiająca się m.in. brakiem w kościołach ludzi niezdrowo otyłych, m.in. obejmuje również i dyskretne regulowanie przez Boga apetytu, nadwagi i trybu życia tych ludzi, oraz nie pozwalanie aby ich waga przekraczała próg zdrowej dla nich normy. Z kolei istnienie takiej dyskretnej opieki Boga nad ludźmi wierzącymi, jest dowodem że Bóg musi istnieć.
       Powyższe to tylko kilka najważniejszych przykładów materiału dowodowego z obszaru nauk biologicznych, który to materiał dokumentuje istnienie Boga, nieśmiertelnej duszy, innego świata, itp. Więcej tego typu dowodów, wraz z lepszymi ich wyjaśnieniami, znaleźć można głównie w tomie 5 (a nieco i także w tomie 4) mojej najnowszej monografii naukowej [1/5]. Szkoda że nauczyciele i wykładowcy nauk biologicznych są zbyt zaangażowani we wmawianie swoim studentom iż Bóg, dusza, ani inny świat nie istnieją, aby dla balansu światopoglądowego poinformować ich także o powyższych faktach. Gdyby bowiem fakty te były wiadome każdemu człowiekowi na Ziemi, nasza cywilizacja wyglądałaby zupełnie inaczej, zaś życie każdego z nas (włączając w to życie owych ateistycznych wykładowców) byłoby niepomiernie bardziej moralne, szczęśliwe i spokojne.
* * *
       Ja osobiście czuję wielki żal dla swoich wykładowców z nauk fizycznych i biologicznych, że z całą pewnością wiedząc o większości materiału dowodowego opisanego w tym punkcie #F2 oraz w poprzednim punkcie #F1, nigdy nie zdobyli się na odwagę aby nas, swoich studentów, o materiale tym poinformować. Uważam że przez zaniedbanie swojego obowiązku poinformowania, popełnili oni aż cały szereg niecności. Te same niecności popełniają też dzisiejsi wykładowcy i nauczyciele którzy wiedząc o owym materiale dowodowym ciągle nie mają odwagi aby o nim poinformować swoich studentów w sposób formalny lub nieformalny. Wyliczmy tutaj najważniesze z owych niecności. (1) Zmuszanie swoich uczni do popełnienia samobójstwa duchowego. Wiadomo przecież że chociaż każdy ma prawo samemu uczynić coś niemoralnego i złego, np. popełnić samobójstwo, jest wysoce niemoralne i kryminalne jeśli ktoś ten zmusza też kogoś innego do uczynienia tego samego. Odebranie zaś dostępu do prawdy o Bogu jest faktycznie zmuszaniem do popełnienia samobójstwa duchowego. (2) Kolaborowanie z wrogami ludzkości. Serpenci-UFOnauci zawsze byli i zawsze będą zajadłymi wrogami ludzkości. Kolaborowanie z ich działaniami, jest więc równoznaczne ze zdradą ludzkości. (3) Robienie kup w miejscu gdzie się samemu żyje. Odbieranie dostępu do wiedzy o Bogu w sensie społecznym oznacza zwiększanie poziomu niemoralności, przestępczości, nałogowości, itp. Symbolicznie jest więc tożsame z robieniem kup w miejscu w którym się żyje. (4) Bawienie się w "psa ogrodnika". Jest rodzajem szujowatego postępowania "samemu NIE jeść i innemu nie dać". Tak jednak zachowują się ci dzisiejsi wykładowcy nauk fizycznych i biologicznych, którzy samemu nie wierząc w Boga, uniemożliwiają innym znalezienie drogi do Boga poprzez zatajanie przed tymi innymi istotnych informacji na temat Boga. (5) Zaniedbywanie obowązków za jakie pobierają pensje. Nauczyciele są płaceni przez podatników aby udostępniali zbalansowaną wiedzę. Wiedza zaś czysto ateistyczna jest tendencyjna, czyli wcale nie jest wiedzą zbalansowaną. Poprzez więc tendencyjne nakłanianie do ateizmu zaniedbują oni swoich obowiązków zawodowych. Jeśli więc i ty czytelniku jesteś wykładowcą lub nauczycielem w którejś z opisywanych tutaj nauk, zastanów się co czynisz. Wszakże jako wykładowca lub nauczyciel masz tysiące formalnych i nieformanych okazji aby jednak poinformować swoich uczni o tym istotnym dla ich życia duchowego rodzaju materiału dowodowego.

Fot. #F1a(góra)
Fot. #F1b(dół)

Fot. #F1ab: Dwie fotografie palmy zwanej "Talipot Palm" (Corypha Umbraculifera). Jej niezwykłością jest, że wszystkie drzwa owego gatunku zakwitają dokładnie w tym samym czasie, tylko jeden raz w okresie swego życia wynoszącego pomiędzy 25 a 80 lat, zaś po wydaniu owoców wszystkie one umierają. Taka doskonała synchronizacja ich kwitnięcia, owocowania i śmierci, jak również takie dziwne ich zachowanie, nie może być wyjaśnione bez użycia Boga oraz boskiego nadzoru. Oba powyższe zdjęcia wykonano w Kerala, Indie, w 2002 roku. (Kliknij na dowolne powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)
       Fot. #F1a (góra): Kwitnąca palma zwana "Talipot Palm" lub Corypha Umbraculifera.
       Rys. #F1b (dół): Zbliżenie wyglądu kwiatów w "Talipot Palm" (Corypha Umbraculifera).


#F3. Nadprzyrodzone i święte cechy oraz zachowania wykazywane przez niektórych przedstawicieli ziemskiej flory i fauny:

       Istnieją na Ziemi niektóre rodzaje roślin, jakich zachowania nie daje się wytłumaczyć inaczej niż bycie nadzorowanymi przez Boga. Cały szereg ich przykładów, razem z przykładami wielu zwierząt o nadprzyrodzonych zdolnościach, omawiany jest w punktach #F4.4 i #F2 strony stawczyk.htm.
       Jednym z ciekawszych przykładów owych roślin jest niezwykła palma rosnąca w Indiach, a zwana Talipot Palm (Corypha Umbraculifera) - pokazana m.in. na "Fot. #F1". Owa palma kwitnie tylko raz w całym swoim życiu, żyjąc pomiędzy 25 a 80 lat. Wszystkie takie palmy które w danej chwili istnieją na naszej planecie zakwitają w dokładnie tym samym czasie - bez względu na wzajemne odległości jakie je od siebie dzielą. Z kolei taka doskonała synchronizacja ich zakwitania NIE może się odbywać bez udziału Boga. Po urodzeniu owoców umiera równocześnie cała populacja tej palmy. Niemal wszystkie części plamy "Talipot Palm" są użyteczne, np. w celach tradycyjnej medycyny, pożywienia, budowy, wyplatania koszyków, mat, kapeluszy i guzików. Święte księgi buddyjskie były pisana na jej liściach. "Talipot Palm" rośnie głównie w południowych Indiach oraz w Sri Lanka.
       Bardzo podobną jak u "Talipot Palm" synchronizację umierania wykazuje także "palma olejowa" pokazana tu na "Fot. #F2". W owej palmie wszystkie osobniki które urodziły się w tym samym roku, precyzyjnie synchronizują swoje umieranie i umierają dokładnie w tym samym czasie. W rezultacie, np. w Malezji gdzie istnieją duże plantacje "palmy olejowej" można czasami zobaczyć całe fragmenty palmowego lasu pokryte takimi równocześnie umarłymi kikutami "palmy olejowej". Więcej informacji na temat zesynchronizowanego umierania danego rocznika owej "plamy olejowej", a także zdjęcia tej palmy i jej owoców, można zobaczyć w punkcie #D2 strony o nazwie fruit_pl.htm.
       Warto tutaj również dodać, że także zwykła palma kokosowa też zdaje się być stworzona przez Boga tylko po to aby służyła człowiekowi. Jak bowiem to opisałem w punkcie #D1 totaliztycznej strony fruit_pl.htm - o tropikalnych owocach strefy Pacyfiku oraz o filozofii ich spożywania,
       Podobnie doskonałą synchronizację kwitnięcia, owocowania i następnego umierania wykazują także niektóre odmiany bambusa. Przykład takiej odmiany bambusa w której równocześnie zakwitła i potem umarła cała jego populacja wyrastająca w Chinach, pokazano w dokumentarnym filmie telewizyjnym "Wild China". Ów chiński bambus zakwita i umiera tylko raz co około 40 lat. Aby zrozumieć że konieczny jest udział Boga w tak doskonałym zesynchronizowaniu jego kwitnięcia, zaowocowania i potem śmierci, wystarczy sobie uświadomić, że przed równoczesnym zakwitnięciem jego kwiaty muszą równocześnie powyrastać w bambusach z obrębu całego kraju i kontynentu, że bambus ten wyrasta na ogromnie rozległych obszarach w których panują odmienne klimaty, temperatury, warunki glebowe, oraz wilgotność, że odległości w latach pomiędzy poszczególnymi jego zakwitnięciami wcale NIE są jednakowe - stąd ktoś, czy coś, musi zadecydować w którym roku i kiedy dokładnie kwitnięcie to ma nastąpić, oraz że samo kwitnięcie wszystkich bambusów musi być zesynchronizowane z dokładnością do kilku dni - w przeciwnym bowiem przypadku kwiaty NIE zostałyby zapylone a stąd nie byłoby nasion do późniejszego wyrośniecia z nich następnej generacji tego bambusa.
       Nadprzyrodzone zdolności niektórych gatunków zwierząt i roślin, zostały zaprezentowane szerzej w "części #F" odrębnej strony o nazwie stawczyk.htm, a także w punktach #D1 i #D2 strony fruit_pl.htm.

Fot. #F2.

Fot. #F2: Fotografia fragmentu plantacji "palmy olejowej" w malezyjskiej dźungli, na której wyraźnie widoczne są kikuty równocześnie umarłych palm sporego fragmentu tej plantacji. Wszystkie bowiem osobniki "palmy olejowej" urodzone w danym roku, precyzyjnie synchronizują ze sobą swoje umieranie i zawsze umierają w dokładnie tym samym czasie. Powyższą fotografię wykonałem w dniu 2 września 2010 roku w okolicy miejscowości "Nilai" na południe od Kuala Lumpur. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu, albo aby przemieścić je w inne miejsce ekranu.)


Część #G: Formalne dowody naukowe na istnienie Boga:

      

#G1. Dlaczego owo pierwsze fizykalne dowiedzenie w sposób formalny i naukowy przez Koncept Dipolarnej Grawitacji i przez filozofię totalizu, że "Bóg istnieje", nadal pozostaje dla nas wiążące:

       Już w chwili sformułowania i opublikowania w 1985 roku Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, zdolność tej teorii do udostępnienia ludzkości formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga stała się dla mnie oczywista. Stąd każda moja publikacja zawierająca prezentację owej teorii od samego początku posiadała już włączony w siebie opis jak w oparciu o tą teorię daje się sformułować formalny dowód naukowy na fakt istnienia Boga, oraz jaka będzie procedura dowodzeniowa i wyjściowe ustalenia-twierdzenia naukowe (przesłanki) użyte w takim dowodzie. Z upływem czasu gromadziłem też empiryczny materiał dowodowy wymagany dla skompletowania owej procedury dowodzeniowej, oraz stopniowo wbudowywałem ten materiał dowodowy w treść swych kolejnych monografii. Po raz pierwszy, całkowicie już ukończone i kompletnie sformułowane swoje fizykalne dowody naukowe na istnienie Boga, bazujące na zgromadzonym uprzednio materiale empirycznym, zaprezentowałem w podrozdziałach I3.3 do I3.3.3 z tomu 5 mojej kolejnej monografii [1/4] o tytule "Zaawansowane urządzenia magnetyczne". Kiedy w 2000 roku z upowszechniania papierowej formy owej monografii [1/4] przeszedłem na upowszechnianie jej poprzez wystawienie w internecie do darmowego załadowywania, praktycznie każda osoba na świecie uzyskała możliwość dostępu do moich pierwszych bazujących na empiryce fizykalnych dowódów formalnych na istnienie Boga. Obecnie dowody te są dostępne w tych samych podrozdziałach I3.3 do I3.3.3, tyle że już w mojej najnowszej monografii [1/5]. Faktycznie to zrealizowanie konstrukcji tamtego pierwszego w świecie formalnego dowiedzenia istnienia Boga zostało w owych podrozdziałach powtórzone aż za pomocą trzech odmiennych fizykalnych metod naukowego dowodzenia. To zaś dokumentuje, że naukowego udowodnienia tak oczywistej prawdy jak istnienie Boga, daje się dokonać aż na wiele odmiennych sposobów. Dowód naukowy, że Bóg faktycznie istnieje, jest dla nas równie wiążący jak wszelkie inne dowody naukowe - przykładowo jak dowody że Ziemia jest okrągła, czy że boki trójkąta prostokątnego spełniają równanie Pitagorasa. Wszakże, podobnie jak w przypadku tamtych innych dowodów, nikt dotychczas NIE zdołał obalić ani choćby tylko podważyć zasadności mojego dowodzenia - a próbowało wielu. Dla naszego własnego dobra powinniśmy więc teraz uwzględniać wskazania tego dowodu we wszystkim co czynimy. Wszakże, jeśli w tym co czynimy NIE będziemy uwzględniali już dowiedzionego faktu istnienia Boga, wówczas podejmowali będziemy w swoim życiu najróżniejsze "niemoralne" działania jakie przeciwstawiają się zasadom i prawom "moralności" które Bóg od nas wymaga z żelazną konsekwencją i za których niewypełnianie Bóg surowo nas karze. Z kolei, za przeciwstawianie się istocie tak wszechmocnej jak Bóg, nieuchronnie czekają nas niezbyt dla nas przyjemne konsekwencje - o czym ostrzega nas np. treść zasady "wymierania najniemoralniejszych" opisywanej m.in. w punkcie #G1 strony o nazwie will_pl.htm. Wszakże nie na darmo staropolskie przysłowie ostrzega "NIE kop się z koniem" - w zrozumieniu, że ów "koń" jest tylko symbolem wszystkiego co w odpowiedzi na nasze "kopnięcie" jest w stanie nam odpowiedzieć czymś znacznie od nas silniejszym. "Kopniaki" zaś Boga, chociaż serwowane nam w niejednoznaczny dla nas sposób (aby NIE pozbawiać nas tzw. "wolnej woli" opisywanej np. w punkcie #C1 strony o nazwie antichrist_pl.htm), są nieskończenie potężniejsze od naszych. Jeśli jednak zaczniemy uwzględniać w naszym życiu wskazania tego dowodu, a także uwzględniać inne ustalenia nowej "nauki totaliztycznej" na temat Boga, opisywane np. w punkcie #L2.1 strony o nazwie magnocraft_pl.htm, wówczas niemal we wszystkim co czynimy będziemy skłonni wykonywać to czego Bóg od nas się spodziewa i za wypełnianie czego nas dyskretnie wynagradza. To zaś jest kluczem do przyszłego unikania boskich kar oraz zbierania owoców i nagród jakie Bóg sowicie rozdziela tym co realizują jego nakazy - po więcej szczegółów patrz punkty #G2 i #H2 na stronie o nazwie morals_pl.htm.


#G2. Formalny dowód naukowy totalizmu na istnienie Boga przeprowadzony teoretycznie metodami logiki matematycznej:

       Począwszy od 1985 roku, kiedy to sformułowałem tą moją Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz kiedy wskazania owej teorii jednoznacznie mi ujawniły, że istnienie Boga daje się formalnie udowodnić, systematycznie zbierałem i dokumentowałem w swoich publikacjach empiryczny materiał dowodowy jaki bezpośrednio potwierdza istnienie Boga. Przez spory jednak czas NIE leżało w moich możliwościach wykonawczych ani czasowych, aby ów materiał dowodowy sformułować w postać teoretycznego dowodu formalnego na istnienie Boga. Jednak w drugim semestrze 2007 roku, przez dziwne zrządzenie Boga, dane mi było prowadzenie serii wykładów z logiki matematycznej na Uniwersytecie w Korei. Jednym z "produktów ubocznych" owych wykładów było, że do moich obowiązków zawodowych weszło wówczas przypomnienie sobie i ponowne dokładne przestudiowanie teoretycznych procedur i metod dowodzeniowych używanych w logice matematycznej. Z kolei odświerzenie sobie w pamięci i ponowne dogłębne przestudiowanie tych procedur i metod spowodowało, że do trzech wersji dowodów na istnienie Boga przeprowadzonych uprzednio metodami fizykalnymi i już wcześnie opublikowanych w mojej monografii [1/4], w 2007 roku mogłem też dodać jeszcze jedną wersję formalnego dowódu naukowego na istnienie Boga, tym razem przeprowadzonego teoretycznymi metodami logiki matematycznej. Ponieważ dowód ten jest krótki, poniżej w niniejszym punkcie tej strony przytaczam go w całości dla użytku tych co zechcą z nim się zapoznać i go prześledzić. Niemniej po dalsze informacje na jego temat warto sięgnąć do podrozdziału I3.3.4 z tomu 5 najnowszej monografii [1/5]. Twierdzenia wyjściowe tego dowodu na istnienie Boga dotyczą tzw. "kodu genetycznego" którego dokładniejszy opis zawarty jest na stronie o ewolucji. Oto więc ów formalny dowód na istnienie Boga przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej (odnotuj że dla ścisłości używam w nim terminologii angielskojęzycznej, ponieważ polskie terminy logiki od czasu studiów już nieco mi się pozapominały - w nawiasach przytaczam jednak odnalezione w słownikach polskojęzyczne odpowiedniki tych terminów):
       Theorem (teoremat, teza do dowiedzenia):
           "Bóg istnieje".
       Basis propositions (wyjściowe ustalenia-twierdzenia naukowe, przesłanki):
           (1) Kod genetyczny spełnia wszystkie cechy inteligentnych kodów, zaś zgodnie z Teorią Komunikacji Shannona, wszystkie kody są odmianami języków. Wszystkie języki są formowane przez istoty rozumne.
           (2) Stworzenie pojedynczego "języka genetycznego programowania" który byłby zdolny do zaprogramowanie i wyrażenie kodami genetycznymi wszystkich cech dla całej tej ogromnej liczby i różnorodności żyjątek które zamieszkują Ziemię wymagało działania albo jednej nadrzędnej istoty o nadprzyrodzonej wiedzy, mocy i wydajności Boga, albo też ogromnej liczby jednomyślnie ze sobą kooperujących istot ludzko-podobnych o zdolnościach i wydajności zbliżonych do ludzkich. Fakt że cechy niezliczonych żyjątek zamieszkujących Ziemię zostały jednak zaprogramowane i wyrażone z użyciem jednego i tego samego, koherentnego "języka genetycznego kodowania" zupełnie eliminuje możliwość że kody genetyczne istot ziemskich zostały zaprogramowane przez dużą liczbę jednomyślnie ze sobą kooperujących istot ludzko-podobnych o zdolnościach i wydajności zbliżonych do ludzkich.
          
(Wyjaśnienie uzupełniające ten "set of premises" (ciąg przesłanek): Historia rozwoju języków i kodów dowodzi, że szereg ludzko-podobnych istot rozumnych używających jakiegoś języka lub kodu, nigdy NIE jest w stanie jednomyślnie ze sobą kooperować, dlatego z czasem zawsze stopniowo wprowadza liczne warianty do gramatyki, słownictwa, struktury, itp., w językach których używa. Stąd duża liczba ludzko-podobnych istot pracujących nad rozwojem życia, podobnie jak przypadkowa ewolucja, albo z czasem musiałaby całkowicie wyeliminować użycie kodów genetycznych, albo też w przypadku używania tych kodów, dla każdego gatunku żyjątek stopniowo rozwinęłyby zupełnie odmienne struktury i zawartości tych kodów.)
           (3) Bóg nieistnieje albo istnieje. Używanie przez Boga jednego i tego samego, koherentnego "języka genetycznego kodowania" dla wszystkich żyjątek zamieszkujących Ziemię zupełnie eliminuje możliwość że Bóg nie istnieje.
       Proof (dowód):
           (1) Pierwsze ustalenie wyściowe przetransformujemy za pomocą tautological form (tautologicznej formy) metody zwanej "hypothetical syllogism" ("sylogizm hipotetyczny"). Forma ta przyjmuje zapis [(p =>q) && (q => r)] => [p => r], w której assertion (twierdzenie) "p" jest "kod genetyczny spełnia wszystkie cechy inteligentnych kodów", podczas gdy assertion "q" jest "zgodnie z Teorią Komunikacji Shannona wszystkie kody są odmianami języków", z kolei assertion "r" jest "Wszystkie języki są formowane przez istoty rozumne". Transformacja owego ustalenia implies (implikuje) conclusion (wniosek) że "kod genetyczny został uformowany przez istotę rozumną".
           (2) Przyjmując tą conclusion (wniosek) za jedną z assertions (twierdzeń) następnej fazy łańcucha dedukcyjnego i używając metody nazywanej "disjunctive syllogism" ktorej tautologiczna forma ma zapis: [(p || q) && !p] => q, otrzymujemy następny wniosek łańcucha dedukcyjnego. Wniosek ten stwierdza, że "jeden i ten sam, koherentny "język genetycznego kodowania" występujący w ogromnej liczbie żyjątek zamieszkujących Ziemię musiał zostać uformowany przez jedną nadrzędną istotę rozumną o nadprzyrodzonej wiedzy, mocy i wydajności Boga."
           (3) Ostatnia para propositions (twierdzeń) pozwala na wysunięcie ostatecznego conclusion (wniosku) metodą zwaną "disjunctive syllogism" ktorej tautologiczna forma ma zapis: [(p || q) && !p] => q. W formie tej assertion (twierdzenie) "p" jest "Bóg nieistnieje", zaś assertion "q" jest "Bóg istnieje". Ów ostateczny wniosek stwierdza "Bóg istnieje".
       Conclusion (wniosek końcowy):
           Powyższy inference chain (łańcuch wnioskowania) jednoznacznie więc dowiódł prawdę teorematu, że "Bóg istnieje".
* * *
       Na użytek tych z czytelników którzy nie są obznajomieni z notacjami które używam w powyższym dowodzie wyjaśnię, że symbolami "p", "q", oraz "r" oznaczone są kolejne "assertions" (twierdzenia) poddawane logicznym transformacjom w przedstawionym to dowodzie. Natomiast symbolami "&&", "||", oraz "=>" oznaczone są operatory logiczne "and" (i), "inclusive or" (lub, albo), oraz "implies" (implikuje "jeśli ... => to wówczas ...").
       Warto tutaj też nadmienić o zasadności powyższego teoretycznego dowodu. Ponieważ dowód ten opiera się wyłącznie na formach tautologicznych poszczególnych metod, jest on ważny dla wszystkich wartości parametrów używanych w nim zmiennych. Stąd praktycznie jest on niepodważalny. Gdyby ktoś chciał go podważyć, musiałby najpierw podważyć zasadność logiki matematycznej. Owa zaś logika jest fundamentem całej tej ogromnej liczby dowodów matematycznych które z dużym sukcesem od wielu pokoleń używa efektywna i precyzyjna dyscyplina matematyki. Skoro więc tak silny dowód na istnienie Boga dał się w końcu nam opracować, warto teraz poważnie się zastanowić, czy faktycznie żyjemy w zgodzie z tym dowodem. Wszakże dotychczasową wiarę w Boga dowód ten zamienia teraz w wiedzę i pewność istnienia Boga.


#G3. Inne pokrewne dowody formalne dotyczące Boga, duszy, stworzenia ludzi, innego świata, itp., które też przygotowałem i opublikowałem (większość w 2007 roku), a które posiadają bezpośredni związek z zaprezentowanym powyżej teoretycznym dowodem formalnym totaliztycznej nauki, że "Bóg istnieje":

Motto: "Jednego dowodu formalnego można nie odnotować, dwom dowodom można nie wierzyć, trzy dowody na upartego można nadal ignorować, jednak aż czterech odmiennych formalnych dowodów naukowych potwierdzających ten sam fakt istnienia Boga trzeba zacząć już brać pod uwagę, zaś kiedy dołączył do nich także szereg następnych formalnych dowodów naukowych też potwierdzających istnienie Boga i też NIE do podważenia nawet przez najbardziej zajadłych krzewicieli naukowego ateizmu, wówczas naprawdę warto zrewidować swój stosunek do tego naszego stwórcy, nadrzędnego sędziego, oraz ewentualnego zbawcy."

       Jeśli chcemy aby jakiś budynek efektywnie opierał się niszczycielskim zawieruchom i działaniom wiatrów, trzeba go zbudować na solidnych fundamentach fizycznych. Jeśli zaś chcemy, aby życie nasze i naszych potomków opierało się efektywnie przeciwieństwom losu i dziejowym zawieruchom, wówczas też trzeba je budować na solidnych fundamentach - tyle że moralnych, duchowych i naukowych. W przypadku naszego życia, fundamentów tych dostarcza nam naukowa pewność istnienia Boga, duszy, innego świata, itp. Owej zaś naukowej pewności, dostarczają nam formalne dowody naukowe na istnienie Boga, duszy, innego świata, itp. Niestety, kiedy ja zaczynałem swoje życie, oficjalna nauka ciągle ignorowała to co oczywiste i NIE próbowała nawet opracować tego typu dowodów. Przez całe swe życie zmuszony więc byłem aby sam je sobie wypracowywać i formułować. Teraz jednak, kiedy w końcu dowody te mamy, chętnie udostepniam je każdemu zainteresowanemu - tak aby móc mu zaoszczędzić pracochłonnych poszukiwań przez które z konieczności ja sam przeszedłem. Każdy może więc teraz budować i opierać na nich swoje życie,
       Zaprezentowany w powyżym punkcie #G2 tej strony formalny dowód naukowy na istnienie Boga, wcale NIE jest jedynym dowodem formalnym bazującym na teoretycznych mertodach logiki matematycznej, które ja sam wypracowałem i opublikowałem (w większości w 2007 roku), a które utwierdzają nas w pewności istnienia owej nadrzędnej istoty przez religie nazywanej "Bogiem", zaś naukowo nazywanej "wszechświatowym intelektem". (Naukowa nazwa "wszechświatowy intelekt" jest używana przez filozofię totalizmu oraz przez nową "totaliztyczną naukę" - tj. przez tę nową naukę jaka została zdefiniowana w punkcie #C4 strony telekinetyka.htm.) W tamtym bowiem przełomowym dla mnie 2007 roku opracowałem także i opublikowałem aż cały szereg innych pokrewnych do niego teoretycznych dowodów formalnych. Wszystkie też owe inne liczne teoretyczne dowody pokrewne także bezpośrednio lub pośrednio dowodzą istnienia Boga. Wszystkie też je opracowałem i opublikowałem ja osobiście po raz pierwszy w świecie, aby naprawić nimi braki wiedzy w obszarach które celowo są ignorowane przez starą oficjalną tzw. "ateistyczną naukę ortodoksyjną" - tj. przez tą ciągle "monopolistyczną" starą naukę, której błędnych stwierdzeń nadal uczymy się w szkołach i na uczelniach, a której niegodziwe praktyki (np. stopniowego erodowania wymaganych od nas przez Boga zasad "moralności") zdemaskowane zostały dokładniej np. w punktach #C1 do #C6 totaliztycznej strony o nazwie telekinetyka.htm. Niemal wszystkie też owe dowody w większości także używają zaprezentowanej powyżej procedury dowodzeniowej - wywodzącej się z teoretycznych metod logiki matematycznej. Tylko kilka z nich używa innych procedur dowodzeniowych, np. bazujących na fizykalnej metodzie "porównywania atrybutów" - których jednak moc dowodzeniowa jest równie niepodważalna jak dla teoretycznej procedury przytoczonej powyżej. Opiszmy więc teraz skrótowo wszystkie dowody formalne które ja sam opracowałem po raz pierwszy w świecie, oraz przytoczmy linki do stron i do publikacji w których są one dostępne do wglądu zainteresowanych. Oto one:
       (1) Formalny dowód naukowy że "przeciw-świat istnieje". ("Przeciw-świat" to naukowa nazwa przyporządkowana światowi odmiennemu niż nasz świat fizyczny, w którym właśnie mieszka Bóg, zaś który religie i folklor ludowy nazywają "tamtym światem". Dowiedzenie jego istnienia obala kłamliwe twierdzenia starej oficjalnej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", że wszechświat składa się z tylko jednego świata fizycznego, a stąd że wszystko co istnieje jest w nim widzialne i wykrywalne dotychczasowymi instrumentami naukowymi.) Formalny dowód naukowy na istnienie przeciw-świata, przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej, zaprezentowany został w punkcie #D3 odrębnej strony internetowej poświęconej Konceptowi Dipolarnej Grawitacji, a także w podrozdziale H1.1.4 z tomu 4 mojej najnowszej monografii [1/5].
       (2) Formalny dowód naukowy że "Bóg istnieje". Naukowo upewnia on nas w sprawie, która faktycznie jest najważniejsza dla naszego istnienia, a w której ludzkość jest celowo zwodzona przez starą oficjalną "ateistyczną nauke ortodoksyjną". Wszakże NIE ma we wszechświecie NIC bardziej brzemiennego w konsekwencje dla ludzi, niż istnienie wszechmogącego Boga który nas stworzył i który steruje, nadzoruje oraz osądza praktycznie każde zdarzenie z naszego życia. Niezależnie od powyższego punktu #G2 tej strony, formalny dowód naukowy na istnienie Boga, przeprowadzony metodami logiki matematycznej, zaprezentowany też został i przedyskutowany w punkcie #B3 odrębnej strony internetowej god_pl.htm - o świeckim i naukowym zrozumieniu Boga. Ponadto, ten sam dowód został przeprowadzony i przedyskutowany w podrozdziale I3.3.4 z tomu 5 najnowszej monografii [1/5].
       Moc powyższego formalnego dowodu naukowego na istnienie Boga została dodatkowo spotęgowana poprzez skompletowanie podobnych dowodów na istnienie Boga aż kilkoma odmiennymi metodami dowodzeniowymi i z użyciem całego szeregu wzajemnie różniących się materiałów dowodowych. Niektóre z owych dowodów (stwierdzających, że "Bóg istnieje"), przeprowadzone odmiennymi metodami dowodzeniowymi, zaprezentowane zostały w podrozdziałach I3.3 do I3.3.3 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5]. Faktycznie jednak to każdy z dowodów formalnych wyszczególnionych w niniejszym punkcie stanowi tez pośredni lub bezpośredni dowód na istnienie Boga. Przykładowo, dowód że "ludzkość żyje w świecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga" omówiony w (4) poniżej a oryginalnie zaprezentowany w punkcie #B3 (i w punktach #B1 do #B5) totaliztycznej strony o nazwie changelings_pl.htm, też jednocześnie stanowi dowód na istnienie Boga. Wszakże gdyby Bóg nie istniał, wówczas ludzkość NIE mogłaby żyć w świecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga.
       (3) Formalny dowód naukowy że to "Bóg stworzył pierwszą parę ludzi". Dowód ten koryguje twierdzenie starej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej" o zaistnieniu zdarzenia które w świetle teorii prawdopodobieństwa faktycznie jest niemożliwe do przypadkowego zaistnienia, mianowicie że z małpy przypadkowo wymutowały się równocześnie na Ziemi aż dwa nowe istnienia ludzkie, tj. mężczyzna i kobieta - tak że ich późniejsze stosunki seksualne pozwoliły stworzyć całą nową rasę ludzką. Formalny dowód naukowy na stworzenie ludzi przez Boga, przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej, zaprezentowany został w punkcie #B8 odrębnej strony internetowej evolution_pl.htm - tj. poświęconej omówieniu ewolucji, a także w podrozdziale NF9 z tomu 12 mojej najnowszej monografii [1/5] albo w podrozdziale I1.4.1 z tomu 5 mojej monografii [8/2].
       (4) Formalny dowód naukowy że "ludzkość żyje w świecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga". Dowód ten prostuje ignoranckie wierzenia starej oficjalnej "ateistycznej nauki ortodoksyjnej", że świat bez Boga i świat z Bogiem wyglądałyby identycznie. Jak bowiem nowa "nauka totaliztyczna" informuje nas o tym w punkcie #B1 strony o nazwie changelings_pl.htm, świat bez Boga różniłby się drastycznie od świata mądrze kierowanego przez inteligentnego Boga. Przykładowo, w świecie bez Boga losem ludzi rządziłaby darwinowska zasada "przeżywania najsilniejszego", tymczasem w świecie mądrze zarządzanym przez wszechmogącego Boga los ludzi podlega zasadzie "wymierania najniemoralniejszych" opisywanej w punkcie #G1 totaliztycznej strony o nazwie will_pl.htm. Dowód formalny, że "ludzkość żyje w świecie stworzonym i mądrze rządzonym przez wszechmogącego Boga" zaprezentowany jest w punkcie #B3 strony internetowej o nazwie changelings_pl.htm.
       (5) Formalny dowód naukowy że "ludzie posiadają nieśmiertelną duszę". Dowód ten naukowo nas upewnia w sprawie co do której brak jest stwierdzeń oficjalnej nauki. Na dodatek, pozwala on aby w punkcie #C6 strony o nazwie soul_proof_pl.htm (o naukowych dowodach na istnienie duszy) uzasadnić ustalenie nowej "totaliztycznej nauki", że "dusza wnika w ciało w momencie przerwania pępowiny" (w NIE w momencie zapłodnienia - tak jak argumentują to "podpalacze klinik przerywania ciąży"). Formalny dowód naukowy, stwierdzający że "ludzie posiadają nieśmiertelną duszę" zaprezentowany został w punkcie #G2 strony internetowej o nazwie soul_proof_pl.htm, w punkcie #C1.1 strony internetowej o nazwie nirvana_pl.htm, a także w podrozdziale I5.2.1 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5].
       (6) Formalny dowód naukowy że "Bóg autoryzował Biblię". Potwierdza on naukowo to co stwierdza Biblia, mianowicie że bez względu na to komu stara oficjalna "ateistyczna nauka ortodoksyjna" by nie przypisywała autorstwo Biblii, faktycznym jej (i innych "świętych ksiąg") autorem jest sam Bóg. Dowód ten jest zaprezentowany w punkcie #B1 strony internetowej biblia.htm - o tajemnicach Biblii autoryzowanej przez samego Boga, a także w podrozdziale M7.1 z tomu 11 mojej najnowszej monografii [1/5].
       Wartość dowodowa powyższego formalnego dowódu naukowego, że "Bóg autoryzował Biblię", została dodatkowo spotęgowana poprzez skompletowanie tego samego dowodu zupełnie odmienną metodą "porównywania atrybutów". Jego przeprowadzenie ową odmienna metodą dowodzeniową jest omówione w punkcie #B2 w/w strony o nazwie biblia.htm.
       (7) Formalny dowód naukowy że "DNA są najprostszymi formami naturalnych komputerów sterujących drogą przez czas komórek w których DNA te rezydują, zaś owego sterowania drogą komórek przez czas dokonują one poprzez sekwencyjne uruchamianie zawartych w sobie softwarowych 'programów życia i losu' ". Dowód ten wskazuje nam m.in., jak ludzie mogą powtarzalnie cofać się w czasie do lat swojej młodości, a w ten sposób uzyskać dostęp do nieśmiertelnego życia. Jest on zaprezentowany w punkcie #D7 strony internetowej immortality_pl.htm - o czasie, wehikułach czasu i dostępie ludzi do nieśmiertelności, a także w podrozdziale M1.6 z tomu 11 mojej najnowszej monografii [1/5].
       (8) Formalny dowód naukowy że "UFO istnieją obiektywnie i są one już zrealizowanymi magnokraftami". Ludzie typowo NIE widzą związku pomiędzy Bogiem a wehikułami UFO (a nawet wręcz odmawiają rozważenia faktu istnienia takiego związku). Związek ten wynika jednak bezpośrednio z dwóch ogromnie istotnych odkryć nowej "totaliztycznej nauki", mianowicie (1) z odkrycia, że "głównym celem dla osiągnięcia którego Bóg stworzył ludzi jest 'przysparzanie wiedzy' ", oraz z odkrycia (2), że "Bóg celowo 'symuluje' na Ziemi całą gamę zjawisk i obiektów, w tej liczbie również i wehikuły UFO, aby inspirować u ludzi owo przysparzanie wiedzy i poszukiwanie prawdy". Oba te odkrycia zostały dokonane w 2007 roku dzięki użyciu odmiennego podejścia "a priori" do badań, wprowadzonego do naukowego użycia dopiero przez nową tzw. "totaliztyczną naukę" - czyli przez tą nową naukę jaka opisana została dokładniej m.in. w punktach #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm. Owo ogromnie istotne odkrycie (1) nowej "totaliztycznej nauki", że "głównym celem dla osiągnięcia którego Bóg stworzył ludzi jest 'przysparzanie wiedzy' ", opisane jest dokładniej m.in. w podrozdziałach A3.2 (tom 1) i NF5 (tom 12) mojej najnowszej monografii [1/5], a także na całym szeregu totaliztycznych stron - np. patrz punkty #B1 do #B3 ze strony o nazwie antichrist_pl.htm. Z kolei to odkrycie (2) "totaliztycznej nauki", że "Bóg celowo 'symuluje' wehikuły UFO", a także że Bóg 'symuluje' aż cały szereg odmiennych zjawisk i obiektów inspirujących u ludzi poszukiwania twórcze (np. Bóg "symuluje" też kości dinozaurów), opisane jest m.in. w punkcie #105 z podrozdziału W4 w tomie 18 mojej najnowszej monografii [1/5], a ponadto również aż na całym szeregu totaliztycznych stron - np. patrz punkty #K1 i #L1 do #L4 na stronie o nazwie day26_pl.htm. Oba te odkrycia mają to do siebie, że filozoficznie uzasadniają one potrzebę realistycznego "symulowania" przez Boga fizykalnych zjawisk i obiektów jakie stwarzają iluzję która inspiruje badania ponieważ wzburza ona ludzi iż wiedza wywodząca się od Boga i zawarta w świętych księgach (np. w Biblii) jest jakoby sprzeczna z wiedzą wynikającą z naukowych badań otaczającej nas rzeczywistości. Innym słowy, odkrycia te uzasadniają np. potrzebę "symulowania" przez Boga wehikułów UFO, UFOnautów, "kości dinozaurów", najróżniejszych potworów - w rodzaju tego ze szkockiego jeziora Loch Ness, warstw geologicznych sugerujących wielomilionowy wiek Ziemi, itd., itp. Natomiast formalne udowodnienie iż wehikuły UFO istnieją obiektywnie, stanowi równocześnie jeden z pośrednich dowodów, że Bóg istnieje, a stąd, że we wszechświecie istnieje wszechmocna istota która ma swoje nadrzędne boskie cele - w rodzaju celu "przysparzanie wiedzy" dla osiągnięcia którego istota ta stworzyła ludzkość. (Wszakże gdyby Bóg NIE istniał, NIE byłby On w stanie aż tak umiejętnie i realistycznie "symulować" istnienia wehikułów UFO, że aż cała armia doskonale opłacanych naukowców przez całe stulecia pozostawała wobec tych UFO bezradna i ignorancka.) Skrótowe streszczenie dowodu "że UFO istnieją obiektywnie i są one już urzeczywistnionymi magnokraftami" opublikowane zostało na totaliztycznej stronie o nazwie ufo_proof_pl.htm. Z kolei pełna wersja tego dowodu zawarta jest w podrozdziałach P2 do P2.17 z tomu 14 mojej najnowszej monografii [1/5] (upowszechnianej nieodpłatnie za pośrednictwem każdej totaliztycznej strony, m.in. i niniejszej). Formalny dowód naukowy, że "UFO istnieją i są już zrealizowanymi magnokraftami", był historycznie pierwszym formalnym dowodem naukowym opracowanym przez autora tej strony, jaki używa wysoce niezawodnej metody dowodzeniowej (bo fizykalnej i bazującej na empiryce), zwanej metodą "porównywania atrybutów". Metoda ta potem użyta była aż kilkakrotnie dla uzupełnienia i wzmocnienia co ważniejszych dowodów autora przeprowadzonych teoretycznie metodą logiki matematycznej (tj. dowodów jak ów powtórzony powyżej w punkcie #G2 na niniejszej stronie).
       (9) Formalny dowód naukowy, że "religijne diabły to dzisiejsi UFOnauci". Dowód ten opisany jest szerzej w punkcie #G1 odrębnej strony internetowej i nazwie ufo_pl.htm, a także w podrozdziale V9.1 z tomu 16 mojej nieco starszej monografii [1/4]. Sam fakt, że byłem w stanie skompletować ów dowód formalny, oznacza praktycznie iż aby móc łatwiej osiągać swoje nadrzędne cele, Bóg posługuje się także tymczasowo stwarzanymi przez Niego (czyli "symulowanymi"), szatańskimi istotami, które w przeszłości nazywane były "diabłami", zaś które w dzisiejszych czasach zostały przemianowane na "UFOnautów" - aby móc być łatwiej zaakceptowane przez dzisiejszych ludzi o świeckich i naukowo-zorientowanych światopoglądach. Więcej informacji na temat symulowania "diabłów" przez Boga ujawnia "część #F" odrębnej strony o nazwie god_pl.htm.
* * *
       Opracowanie wszystkich powyższych formalnych dowodów stało się możliwe dopiero dzięki powstaniu nowej tzw. "nauki totaliztycznej" bazującej na naukowych fundamentach mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz na filozoficznych fundamentach mojej filozofii totalizmu, zaś opisywanej szerzej m.in. w punktach #C1 do #C6 strony o nazwie telekinetyka.htm czy w punktach #F1 do #F3 strony o nazwie god_istnieje.htm. Powodem jest, że stara tzw. "ateistyczna nauka ortodoksyjna" (tj. owa oficjalna nauka opłacana z naszych podatków, której ludzie nadal uczą się w szkołach i na uczelniach) wykorzystuje swój absolutny "monopol na wiedzę" aby odmawiać badań tych tematów, które w jakikolwiek sposób są sprzeczne z oficjalnie adoptowanymi przez nią fundamentami filozoficznymi, w rodzaju: ateizmu, tzw. "Brzytwy Occam'a", podejścia "a posteriori" do badań - tj. podejścia "od skutków do przyczyny", itp. (Odnotuj, że owa stara "ateistyczna nauka ortodoksyjna" zupełnie ignoruje podejście "a priori" do badań - tj. podejście "od przyczyny do skutków" czyli "od Boga rozumianego jako nadrzędna przyczyna, do otaczającego nas świata jako skutku działań tegoż Boga". Owo podejście "a priori" w nowoczesny naukowy sposób zostało urzeczywistnione właśnie dopiero przez nową "naukę totaliztyczną", zaś powyższe formalne dowody naukowe reprezentują jeden z licznych już rodzajów jego wyników. Inne wyniki tego samego podejścia do badań są podsumowane w punkcie #B1 odrębnej strony o nazwie changelings_pl.htm.)
       Warto tutaj dodać, że wszystkie powyższe dowody były zawzięcie dyskutowane zarówno w internecie jak i w otwartych dyskusjach i faktycznie NIKT nie był w stanie podważyć ich zasadności. Istnienie owych zawziętych dyskusji ilustruje m.in. uchwała omawiana np. w punkcie #J2 strony o nazwie explain_pl.htm czy w punkcie #D2 strony o nazwie timevehicle_pl.htm. Z kolei przebiegi niektórych publicznych dyskusji ciągle do dzisiaj można sobie prześledzić na forach internetowych linkowanych m.in. w punkcie #E2 ze strony o nazwie faq_pl.htm, lub prześledzić na blogu totalizmu o adresie totalizm.blox.pl/html. Takie zaś zawzięte dyskutowanie owych dowodów, jakie jednak NIE zaowocowało podważeniem żadnego z nich, faktycznie oznacza, że wszystkie te dowody do dzisiaj utrzymują swoją moc obowiązującą i dlatego dla własnego dobra powinniśmy je uwzględniać we wszystkim co tylko czynimy.


#G4. Chociaż coraz więcej zwolenników "nowej fali chrześcijańskiego kreacjonizmu" wybiorczo podchwytuje w swoich argumentacjach niektóre idee zawarte w moich formalnych dowodach, ciągle "wstydzą się" oni referowania swych słuchaczy do tych dowodów, zaś z powodu transformowania moich ustaleń i wywodów tak aby pasowały one do ich chrześcijańskiej ideologii, kierują oni ludzi na "szukanie prawdy po drodze największego błędu":

Motto: "Osiąganie przez Boga celu 'przysparzanie wiedzy' w jakim stworzył On ludzi, okazuje się być na tyle skomplikowanym i wymagającym procesem, że aby go osiągać Bóg zmuszony był stworzyć aż cały system wiedzo-twórczy którego nawzajem oddziaływujące składniki obejmują m.in. błędy i ich prostowanie dokonywane przez maksymalnie niedoskonałych ludzi, danie ludziom tzw. 'wolną wolę', 'perswadowanie' ludziom aby wiedli moralne życie, osiąganie wszystkiego po 'drodze najwyższego błędu', dynamiczny balans pomiędzy ateizmem i pewnością istnienia Boga, oraz kilka jeszcze innych sposobów 'przysparzania wiedzy'."

       W 1957 roku, jako mały chłopiec mieszkający u pedantycznie katolickiej babci, wraz z grupą moich przyjaciół-ministrantów podjąłem starania aby samemu też zostać ministrantem i aby służyć do mszy w kościele ze wsi Cielcza koło Jarocina. Na przekór jednak wielu wysiłków opisanych dokładniej w punkcie #G3 strony o nazwie cielcza.htm, wszystko wówczas jakby "się sprzysięgło" abym ministrantem jednak NIE został. Zdarzenia które wtedy przeszkodziły mi w uzyskaniu owej roli ministranta wykraczały daleko poza to co typowo uważa się za "przypadki" czy za "przypadkowe zbiegi okoliczności". Wyraźnie były one celowym działaniem jakiejś "nadrzędnej mocy" (tj. Boga). W rezultacie, zamiast wówczas zastać ministrantem, nieco później zostałem "ateistą". Kiedy więc w 1985 roku opracowałem swój Koncept Dipolarnej Grawitacji. jaki uświadomił mi pewność istnienia Boga, zacząłem się też zastanawiać "dlaczego Bóg NIE pozwolił mi wówczas zostać ministrantem?" Odpowiedź na to pytanie znalazłem kiedy zacząłem analizować dzisiejszą "ideologię katolicyzmu", a ściślej odejścia katolicyzmu (a także praktycznie i wszystkich innych religii) od prawdy o Bogu. Jak bowiem się okazuje, aby dociec prawdy na temat Boga, NIE wolno mieć w umyśle bagażu ideologicznego narzuconego nam przez jakąś podstarzałą religię, a trzeba zaczynać swe dociekania od samego początku - najlepiej wychodząc z punktu widzenia "ateisty". Wszakże każda religia jest instytucją. Jako zaś instytucja, jest ona kierowana przez niedoskonałych ludzi. Chociaż więc zaczyna się ona od faktycznych prawd przekazanych ludziom przez Boga (w przypadku katolicyzmu - od prawd spisanych w Biblii), z upływem czasu owi niedoskonali ludzie kierujący instytucją danej religii wprowadzają do niej coraz więcej własnych interpretacji - a więc też coraz więcej błędów i wypaczeń. W rezultacie, po jakimś tam czasie każda religia zupełnie "topi" prawdy o Bogu w powodzi takich nawprowadzanych przez niedoskonałych ludzi błędnych interpretacji i wypaczeń. Stąd, im starsza jest dana religia, tym więcej takich błędych interpretacji i wypaczeń już w sobie nagromadziła - o czym staram się uświadamiać czytelników m.in. w punkcie #J3 swej strony o nazwie malbork.htm.
       Krótko zilustrujmy powyższe na przykładzie. Aby ludzie faktycznie "przysparzali wiedzę" - czyli aby pomagali Bogu w osiąganiu celu dla jakiego oryginalnie zostali stworzeni i jaki wyjśniłem w (8) z poprzedniego punktu #G3, muszą oni prowadzić życie zgodne ze zbiorem surowych zasad jakie dzisiaj znamy pod nazwą "moralność" - co szczegółowiej wyjaśniają punkty #L1 do #L5 strony o nazwie magnocraft_pl.htm. Niestety, na przekór iż w sposób nieco zakamuflowany (aby NIE odbierać ludziom ich "wolnej woli") Bóg surowo karze każdego kto usiłuje żyć "niemoralnie", a także na przekór, że wśród ludzi już od wieków działa zasada "wymierania najniemoralniejszych" (opisywana szerzej w punkcie #G1 strony o nazwie will_pl.htm), ludzie uparcie odmawiają samodzielnego zrozumienia, iż mają bezwzględny obowiązek prowadzenia moralnego życia. Aby więc nauczać ludzi najważniejszych prawd i wymogów na temat "moralności" i moralnego życia, Bóg w różnych kulturach wysyłał na Ziemię swoje "cielesne reprezentacje". Owe "cielesne reprezentacje Boga" to szczególne istoty specjalnie tworzone w tym celu przez Boga, które mają ciało wyglądające identycznie do ciała ludzkiego, jednak których umysły są trwale połączone z umysłem Boga. Stąd NIE mają one "wolnej woli" - tak jak ludzie, a wykonują wyłącznie to co nadrzędny umysł Boga im nakazuje. Ich szersze opisy przytoczone zostały na całym szeregu totaliztycznych stron - przykładowo w punkcie #D1 strony newzealand_visit_pl.htm. W religii chrześcijańskiej taka najważniejsza z wysłanych na Ziemię "cielesnych reprezentacji Boga" nosiła imię "Jezus". Aby w prosty sposób wyjaśnić ludziom z użyciem niedoskonałej terminologii jaka była wówczas dostępna, że Jezus NIE był w pełni ani Bogiem ani człowiekiem, a właśnie taką "cielesną reprezentacją Boga", w Biblii Bóg używa dla Jezusa znaczeniowo najbliższą nazwę "Syn Boga". Niestety, niedoskonali ludzie, którzy potem interpretowali zakres znaczeniowy owej wieloznacznej nazwy "Syn Boga" wyrywając ją z szeregu odmiennych kontekstów w jakich w Biblii była ona używana, przeinterpretowali ją później na nazwę "Bóg" i praktycznie postawili Jezusa na pierwszym miejscu nawet przed faktycznym Bogiem. Wprawdzie nadal uznają oni "Boga Ojca" jako nadrzędnego wobec Jezusa, jednak ludzkie nawyki stwierdzają, że "jabłko pada niedaleko od jabłoni" - które to przysłowie wyraża także i stereotypowego wierzenie iż "wygląd i ograniczenia ojca są podobne do wyglądu i ograniczeń syna". W rezultacie tego wszystkiego, niemal każdy dzisiejszy silnie wierzący chrześcijanin, rozumie Boga jako rodzaj człowieka o wyglądzie Jezusa. Takie zaś zrozumienie Boga automatycznie przenosi na Niego wszelkie ludzkie ograniczenia. Przykładowo, automatycznie to sugeruje, że Bóg mający ludzką formę Jezusa musi mieć ograniczone możliwości np. objęcia swym wzrokiem i rozumem wszystkiego co bardzo małe - np. cząsteczek elementarnych, oraz wszystkiego co bardzo duże - np. całych galaktyk. Stąd osoby nasiąknięte dzisiejszą, znacznie już powypaczaną, "chrześcijańską ideologią", będą miały wrodzone trudności w zrozumieniu, dla przykładu, jak Bóg zarządza np. inteligentnym zachowaniem się bardzo małych cząsteczek elementarnych, a jednocześnie rządzi też losami całych gwiazd i galaktyk. Nie bardzo też umysł takich silnie wierzących chrześcijan jest potem w stanie przestawić się na rozumienie Boga jako rodzaju "naturalnego programu" który sam się wyewolucjonował i obecnie rezyduje w wiecznie ruchliwej przeciw-materii, a stąd który ma rozmiary całego widzialnego wszechświata, a jednocześnie jego podprogramy rezydują we wnętrzu każdej cząsteczki elementarnej i rządzą jej zachowaniem się - tak jak m.in. na stronie god_pl.htm wyjaśnia Boga nowa "nauka totaliztyczna".
       Ów "bagaż ideologiczny chrześcijańśtwa" jaki noszą w swych umysłach praktycznie wszyscy reprezentanci "nowej fali chrześcijańskiego kreacjonizmu" wywiera poważny wpływ na losy moich dowodów formalnych streszczonych w poprzednim punkcie #G3. Jak bowiem wynika z moich obserwacji dyskusji i prezentacji jakie po opublikowaniu moich dowodów owi kreacjoniści zaczęli prowadzić w internecie i w telewizji, zaadoptowali oni wprawdzie do swoich argumentacji niektóre idee czy niektóry materiał dowodowy z moich dowodów, jednak "wstydzą się" rekomendować swym słuchaczom poznania pełnych sformułowań moich dowodów i wszystkich moich ustaleń. Wszakże ich nasiąkłe chrześcijańską ideologią umysły NIE bardzo są w stanie zaakceptować całej prawdy jaką moje badania ujawniają o Bogu. Bez zaś poznania i zaakceptowania całej prawdy, wiedza jaką ja staram się udostępniać innym ulega wypaczeniu i zanikowi. Wszakże Boga NIE daje się objąć i zrozumieć, jeśli patrzy się na Niego z punktu widzenia ludzkich ograniczeń i możliwości. Aby naprawdę zrozumieć i ogarnąć Boga, trzeba postawić się w Jego sytuacji i spojrzeć na wszystko z perspektywy Jego boskich możliwości i celów. Takie zaś "postawienie się w sytuacji Boga" wymaga od ludzi aż dwóch przewrotów światopoglądowych. Po pierwsze (1), wymaga ono aby ludzie "zaczynali poznawanie Boga niemal zupełnie od zera", czyli aby "oderwali swoje umysły od obrosłej już wypaczeniami ideologii swojej religii" - tak jak na przykładzie ideologii chrześcijaństwa wyjaśniłem to już powyżej. Po drugie (2), wymaga ono także aby ludzie "podjęli poznawanie Boga z nowego filozoficznego podejścia zwanego 'a priori' ", czyli aby "oderwali zasady na jakich dokonują oni poznawania Boga od starego podejścia 'a posteriori' do jakiego stosowania nakłaniają ich ateistyczne metody dzisiejszej oficjalnej nauki".
       Problemy i błędy poznawcze wynikające z użycia starego ateistycznego podejścia "a posteriori" narzucanego ludzkości przez starą oficjalną naukę, ponownie najlepiej wyjaśnić i zilustrować na przykładzie. Doskonałym zaś ich przykładem i ilustracją jest dzisiejsza sytuacja oficjalnej nauki w badaniach "trzęsień ziemi" - opisanych m.in. na totaliztycznej stronie o nazwie quake_pl.htm. Mianowicie, owo stare podejście "a posteriori" nakazuje aby wszystko badać od skutku do przyczyny. Przykładowo, w przypadku "trzęsień ziemi" nakazuje ono aby najpierw analizować i badać "jakie fizykalne mechanizmy wywołują trzęsienia ziemi", a dopiero potem usiłować znaleźć wynikające z tych mechanizmów metody przewidywania i zapobiegania trzęsieniom ziemi. Niestety, takie podejście prowadzi do sytuacji, że naukowcy gubią się w ogromnej mnogości szczegółów "skutków" i faktycznie nigdy NIE są w stanie dojść do ustalenia faktycznych "przyczyn". To z tego powodu oficjalna nauka do dzisiaj NIE ma pojęcia jak przewidywać gdzie i kiedy uderzą następne trzęsienia ziemi (czy inne kataklizmy), ani NIE zna sposobu jak efektywnie tym trzęsieniom ziemi daje się zapobiegać. Jeśli jednak jakiś problem badać naukowo z podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki", czyli z podejścia "od przyczyny do skutku" albo "od Boga rozumianego jako nadrzędna przyczyna wszystkiego, do otaczającej nas rzeczywistości rozumianej jako skutek działań Boga", wówczas dla każdego zjawiska i obiektu bardzo prosto daje się odkryć jego "przyczynę". Przykładowo, pierwotną "przyczyną" trzęsień ziemi i wszelkich innych kataklizmów oraz nieszczęść, jest ludzka "niemoralność" - tak jak dokumentują to empirycznym materiałem dowodowym np. punkty #I3 do #I5 ze strony o nazwie petone_pl.htm. Znając zaś "przyczynę" trzęsień ziemi, NIE jest trudno wydedukować gdzie uderzy następne z nich, oraz jak można mu zapobiegać. Wszakże następne trzęsienie ziemi, lub inny kataklizm, uderzy w tą społeczność której poziom "niemoralności" przekroczył już wartość progową bycia tolerowanym przez Boga - tak jak ilustruje to np. punkt #G2 na stronie przepowiednie.htm. Aby zaś zapobiec trzęsieniu ziemi, czy dowolnemu innemu kataklizmowi albo nieszczęściu, wystarczy aby dana społeczność zmieniła swoje postępowanie na bardziej "moralne" - czyli aby zaczęła praktykować filozofię totalizmu.
       Krótko objaśnijmy teraz, jak powyższy przykład wyjaśnia skutki powszechnego użycia starego ateistycznego podejścia "a posteriori" przez dzisiejszych zwolenników "nowej fali chrześcijańskiego kreacjonizmu". Otóż, podejście owo powoduje, że w sprawie Boga kreacjoniści "utykają" w sposób identyczny jak dzisiejsi "luminarze oficjalnej nauki" utykają w badaniach trzęsień ziemi. Znaczy, usiłując poznawać Boga zaczynając "od skutków Jego działań", dzisiejsi zwolennicy kreacjonizmu też dosłownie "gubią się w szczegółach" i nigdy NIE są w stanie dotrzeć do tych generalnych zasad które są najbardziej dla nas istotne u Boga. Znaczy, NIE są w stanie dotrzeć do zgłębienia np. nadrzędnych boskich celów, metod postępowania Boga, tego czym naprawdę jest Bóg i jak się On wyewoluował w wiecznie ruchliwej przeciw-materii, itd., itp. Przykładowo, zamiast zgłębiać "czy jest wogóle możliwym aby we wszechświecie istniało więcej niż jeden wszechmocny Bóg, dlaczego jedyny Bóg stworzył aż cały szereg wzajemnie nieco różniących się religii, jakie są podobieństwa pomiędzy stwierdzeniami wszystkich owych religii, itp." (tak jak wyjaśnia to m.in. punkt #C6 na stronie o nazwie prawda.htm), oraz zamiast w wyniku tych analiz dochodzić do wniosków podobnych do tych jakie ja opublikowałem w punkcie #L2 strony o nazwie magnocraft_pl.htm, dzisiejsi zwolennicy kreacjonizmu gubią się w szczegółach jakoby odmiennych bogów opisywanych przez każdą odrębną religię, oraz grzęzną w uzasadnieniach dlaczego stwierdzeniom chrześcijaństwa należy ufać, zaś stwierdzenia wszelkich innych religii należy ignorować jako jakoby zawierające nieprawdę. Z tych więc powodów, faktyczna "droga do prawdy o Bogu", jakiej zaadoptowania dzisiejsi zwolennicy kreacjonizmu powinni w końcu przestać unikać, to droga 'a priori' wskazywana im przez fundamenty filozoficzne i naukowe nowej "totaliztycznej nauki" - m.in. treścią niniejszej strony.
       Niektórzy silnie wierzący w Boga faktycznie boją się badać i poznawać swego stwórcę, ponieważ badanie i poznawanie zawsze wiąże się z zadawaniem najróżniejszych dociekliwych pytań (np. takich jak pytania zawarte w niniejszym punkcie). Tymczasem jedno z pierwszych wypaczeń ideologicznych każdej religii i kultu objawia się zakazem pytania i naukowego dociekania swego stwórcy - insynuując, że wszelkie dociekania dotyczące Boga są odmianami "bluźnierstwa". W rezultacie więc tego wypaczenia, postęp wiedzy o naszym stwórcy zostaje "zamrożony" przez takie zakazy. Oczywiście, takie zakazy są wyjątkowo "małostkowe", sprzeczne z Biblią i faktycznie ubliżające wszechwiedzy i wszechmożliwościom Boga. Wszakże wszechwiedzący Bóg doskonale zna nasze myśli i nasze intencje. Doskonale potrafi więc odróżnić nasze zadawanie pytań wynikających z naszej miłości do stwórcy i z chęci lepszego poznania swego ukochanego Boga, od np. bluźnierstwa wynikającego z czyjejś niechęci, złości, czy nawet nienawiści. Wszakże to właśnie Bóg stworzył nas w taki sposób, że jeśli kogoś bardzo kochamy i podziwiamy, tak jak bardzo kocha i podziwia swego stwórcę autor tej strony, wówczas wyrazem tej naszej miłości jest chęć jak najdokładniejszego poznania tego kogo się kocha. Bez dokładnego poznania NIE daje się bowiem dokładnie spełniać życzeń tego kogo kochamy. A przecież jednym z wyrazów naszej miłości do kogoś jest chęć spełniana wszelkich życzeń tego kogoś.


Część #H: Dowody religijne na istnienie Boga:

      

#H1. Dowód że "wszystkie religie stwierdzją precyzyjnie to samo", stąd że wszystkie religie musiały mieć tego samego autora - czyli jedynego istniejącego i zawsze tego samego Boga:

       Moim zdaniem naukowo najbardziej przekonywującym dowodem na istnienie Boga wywodzącym się z religii, jest fakt że wszystkie religie stwierdzają dokładnie to samo. Fakt precyzyjnego powtarzania się tych samych informacji we wszystkich religiach świata, bez względu na to w jakim okresie religie te powstały, oraz bez względu na to jak odizolowani od reszty świata byli wyznawcy danych religii, udowodniony został ilustratywnie w punkcie #C6 totaliztycznej strony prawda.htm, zaś dodatkowo poszerzony w punktach #D1 do #D4 totaliztycznej strony newzealand_visit_pl.htm. Dla zaoszczędzenia miejsca w pamięci serwera, dowodu tego NIE będę już tutaj powtarzał. Jednak czytelnicy są zapraszani do rzucenia okiem na wyżej wskazane punkty w totaliztycznych stronach prawda.htm i newzealand_visit_pl.htm.


#H2. Cuda które zaistniały w mojej obecności i moim otoczeniu, a stąd które ja widziałem na własne oczy:

       Cuda są najbardziej wiarogodnymi dowodami na istnienie Boga. Wszakże zgodnie z ustaleniami mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, cuda są to zdarzenia których zaistnienie NIE może być spowodowane ani naturalnymi zjawiskami ani też urządzeniami technicznymi jakimi dysponują ludzie, a stąd których zamanifestowanie wymaga bezpośredniej ingerencji Boga. Tak się też składa, że w moim otoczeniu co jakiś czas cuda mają miejsce. Dlatego aż do dzisiaj na własne oczy zaobserwowałem ich dosyć sporo. Jako naukowiec który bada niewyjaśnione, ja dokładnie sprawdzałem każdy z widzianych przez siebie cudów, czy nie został on sfabrykowany przez ludzi, albo czy NIE był on jakimś "wybrykiem natury". Każdy też z cudów które widziałem wykazywał zadziałanie jakiejś nadrzędnej inteligencji i/lub techniki której zaawansowanie ogromnie przewyższało poziom dzisiejszej wiedzy i techniki ludzkiej - czyli każdy spełniał definicję faktycznego cudu. Poniżej wyliczę więc najbardziej spektakularne z cudów jakich zaistnienie osobiście widziałem i ciągle pamiętam, oraz wskażę gdzie cuda te są opisane. Oto one - zestawione w porządku chronologicznym:
       - (1954 rok) Deszcz żywych rybek w Stawczyku. Był to pierwszy cud jaki widziałem i zapamiętałem w swoim życiu. Miał on miejsce w mojej rodzinnej wiosce zwanej Stawczyk. Dokładniejszy opis tego cudu przytoczyłem w podrozdziale I3.5 z tomu 5 mojej mojej najnowszej monografii [1/5].
       Intrygująco, z artykułu o tytule "Desert town baffled as fish fall from sky" (tj. "Pustynne miasteczko zdumione kiedy ryby spadały z nieba") ze strony A3 nowozelandzkiej gazety The New Zealand Herald (wydanie datowane we wtorek (Tuesday), March 2, 2010), doczytałem się że mieszkańcy małego północno-australijskiego miasteczka o nazwie Lajamanu, położonego w środku pustyni - z najbliższym większym zbiornikiem wody oddalonym o nie mniej niż 550 km, doświadczyli podobnego deszczu rybek jak mój w/w deszcz z Wszewilek -Stawczyka. (Ów deszcz rybek ze Stawczyka opisywany jest dokładniej m.in. w podpisie pod "Fot. #24" ze strony milicz.htm.) Na tydzień przed ukazaniem się tamtego artykułu, w owym australijskim miasteczku nastąpiły deszcze w dwóch odrębnych dniach, kiedy z nieba padały małe żywe okonie. Z opisu wynikało, że ów "okoniowy deszcz" z Australii pod niemal każdym względem (np. gęstości spadających rybek, ich wielkości i żywotności) był niemal taki sam jak widziany przeze mnie deszcz żywych płotek we Wszewilkach-Stawczyku. Naukowcy natychmiast rzucili się aby "naukowo wytłumaczyć" ten deszcz żywych okoni za pomocą tornada które jakoby porwało rybki z jakiegoś jeziora i porzuciło je w owym miaeteczku. Jedyny problem tego "naukowego wytłumaczenia" był że w Australii ani okolicach nikt od dawna NIE odnotował nawet jednego tornada, a ponadto że warunki pogodowe były tam wówczas zupełnie niesprzyjające pojawieniu się tornada. Warto też podkreślić, że były tam przecież aż dwa deszcze rybek, stąd potrzebne byłyby tam też dwa odrębne tornada które na dodatek musiałyby mieć "inteligencję" aby mogły się ze sobą umówić że porzucą pochwycone ryby dokładnie na to samo miasteczko.
       Warto tu też dodać, że około 20 czerwca 2010 roku na Słowacji padał deszcz z żywych żab. Deszcz ten można było wówczas zobaczyć m.in. na wideo dostępne pod adresem www.youtube.com/watch?v=NgAV9PIk9Dk&feature=youtube_gdata. W styczniu 2012 roku opisy tego "żabiego deszczu" ciągle były dostępne na stronie internetowej o adresie www.curio.pl/curio/page/12177.
       - (1964 rok) Atak i zostanie poranionym przez gryfa. Gryf jest nieistniejącym trwale zwierzęciem, które wygląda jak skrzyżowanie lwa z orłem. Ja jednak widziałem gryfa, a nawert zostałem przez niego zaatakowany i poraniony. Tamten atak gryfa dokładnie opisałem w podrozdziale R4.2 z tomu 15 mojej najnowszej monografii [1/5]. Wzmiankuję go także w punkcie #E8 strony newzealand_pl.htm, oraz w punkcie #H1 strony wszewilki.htm.
       - (1988 do 2008 rok) Wielokrotne odnotowanie zmian położenia wieży w Oamaru z Nowej Zelandii. Wieża ta czasami przylegała do kaplicy, innymi razami stała około dwóch metrów od owej kaplicy. Jej ostatnie zdjęcie pokazałem w punkcie #D2 strony newzealand_pl.htm.
       - (1990 rok) Cudowne ocalenie ze strzelaniny w Aramoana. Dokładnie opisane jest ono w punkcie #77 z podrozdziału W4 w tomie 18 najnowszej monografii [1/5], oraz w punkcie #77 z podrozdziału A4 w tomie 1 nieco starszej monografii [1/4], zaś krótko wzmiankowane w punkcie #K3 strony fe_cell_pl.htm.
       - (1991 rok) Przeglądnięcie w biblitece książki której tam NIE było. Ten cud opisałem w punkcie 3 z podrozdziału V5.1 w mojej nieco starszej monografii [1/4].
       - (1995 rok) Moje "cudowne" uzdrowienie w Malborku. Opisałem je dokładniej w punkcie #B3 ze strony malbork.htm.
       - (1995 rok) Moje uzdrowienie w warszawskim kościele o którym potem się okazało że wcale w Warszawie NIE istnieje. Było ono jakby dalszym ciągiem cudownego uzdrowienia z Malborka, opisanego w poprzednim paragrafie. Owo cudowne uzdrowienie z Warszawy opisałem dokładniej w punkcie #D6.1 totaliztycznej strony timevehicle_pl.htm, a także w punkcie #B4 ze strony malbork.htm.
       - (1997 rok) Wizyta w świątyni Sai Baby w której pokazano mi i wyjaśniono samorzutne narastanie świętego popiołu "vibhuti" na portretach Sai Baby. W czasach kiedy pokazano mi ów narastający proszek "vibudhi" (oraz dano mi jego próbkę - którą mam gdzieś do dzisiaj), posądzałem że proszek ten był syntezowany przez wysoce zaawansowaną technikę niewidzialnych dla oczu UFOnautów. Jednak w 2007 roku ustaliłem na obszernym materiale dowodowym, że w rzeczywistości to UFOnauci są celowo "symulowani" przez Boga - po szczegóły patrz punkt #G7 na stronie eco_cars_pl.htm. To więc co widziałem było cudem celowo symulowanym jako fabrykacja. Sceptycznie cud ten dyskutuję w podrozdziale VB5.3.3 z tomu 17 oraz w podrozdziale I3.5 z tomu 5 starszej monografii [1/4].
       - (1998 rok) Zetknięcie się z najbardziej przekonywującym przypadkiem kiedy śmierć mojego znajomego została anulowana poprzez cofnięcie do tyłu jego czasu. W swoim życiu poznałem osobiście aż 4 osoby które były świadome iż prawdopodobnie umarły jednak ich śmierć została anulowana poprzez cofnięcie ich czasu do tyłu. Pierwszą z tych osób była kobieta którą w 1989 roku spotkałem u zaprzyjaźnionego farmera, Gerrard'a Eckhoff z Coal Creek koło Roxburgh w Nowej Zelandii. W owym czasie kontynuowałem badania lądowisk UFO powypalanych na jego posiadłości (lądowiska te opisałem m.in. na "Rys. V2" z tomu 17 mojej najnowszej monografii [1/5]). W okresie kilku lat badań tych lądowisk UFO zaprzyjaźniłem się już z Panem Eckhoff. Korzystając więc z mojego pobytu w Roxburgh zaprosił mnie na obiad do swojej farmy. W obiedzie tym brała też udział rodzina jego znajomych. Słysząc iż badam niewyjaśnione zjawiska kobieta z owej rodziny opowiedziała mi przypadek jaki jej i mężowi właśnie się wydarzył. Mianowicie, wyjeżdżając samochodem spoza zakrętu ujrzeli że inny samochód jedzie po tej samej co oni stronie szosy. Nie było już czasu na zmianę pasa jezdni - mieli więc czołowe zderzenie z tym innym samochodem. Wówczas ich czas jakby się zatrzymał, wszystko uległo na chwilę zawieszeniu, zaś kiedy czas ponownie zaczął biegnąć normalnie, stwierdzili iż jadą już po innej stronie szosy, zaś w pobliżu NIE ma żadnego innego samochodu. Ja NIE przyłożyłem zbytniej uwagi do opowiadań tej Pani, bowiem właśnie ją poznałem, pozatym NIE była mi w stanie dokładnie wytłumaczyć co się stało w momenci ich zderzenia. Jednak w 1998 roku mój przyjaciel którego doskonale znałem i którego rzetelności bezgranicznie ufałem (tj. Dr Jan (Bob) Valkenburg) opowiedział mi szczegółowo niemal identyczny przypadek jaki on przeżył osobiście. Jego przypadek opisałem dokładniej w #4D z podrozdziale I4.1.1 z tomu 5 mojej najnowszej monografii [1/5]. Potem spotkałem jeszcze dwie inne osoby które też były świadome iż zostały przywrócone ze śmierci w niemal identyczny sposób (tj. poprzez cofnięcie ich czasu do tyłu - tak jak to opisane jest w punktach #D5 i #B4.1 z totaliztycznej strony immortality_pl.htm.) Na dodatek do powyższego posądzam iż również w podobny sposób przywrócony został do życia Pan Peter Daysh Davey opisany poniżej - chociaż on sam NIE był świadomy iż kiedyś umarł a potem został przywrócony do życia. Wszystkie te osoby ja znałem osobiście, ich cudowne przeżycia znam więc z tzw. "pierwszej ręki" i dla mnie mają one tą samą wartość jakbym widział je na własne oczy. Każdy też z owych przypadków podpiera dowodowo mój "softwarowy koncept czasu" jaki opisałem m.in. na stronach immortality_pl.htm i timevehicle_pl.htm.
       - (1999 rok) Zjedzenie lodów w lodziarni która NIE istniała. Opisałem je w punkcie #D6 totaliztycznej strony timevehicle_pl.htm.
       - (2006 rok) Podziwianie i próba fotografowania obrazu kościelnego który nigdy w owym kościele NIE istniał. W punkcie #D6 totaliztycznej strony timevehicle_pl.htm opisałem przypadek kiedy w kościele widziałem obraz anioła stojącego pod krzyżem z Chrystusem. Kiedy jednak powróciłem do owego kościoła aby obraz ten sfotografować, okazało się że nigdy on tam nie istniał.
       - (2008 rok) Pobyt w budynku którego wyburzenie prześledziłem w 1998 roku. Był to dom nowozelandzkiego wynalazcy o nazwisku Peter Daysh Davey (senior). Opisałem go w punktach #A2, #C2 i #D2 strony boiler_pl.htm, w punkcie #E5 strony free_energy_pl.htm, a także w (4) z punktu #D6 strony timevehicle_pl.htm.
       - (2009 rok) Zabranie mnie do Stawczyka dalekiej przyszłości. W punkcie #C4 strony stawczyk.htm, a także w punkcie #J3 strony wszewilki_jutra.htm, opisałem zdarzenie kiedy zostałem zabrany na wycieczkę do rodzinnej wsi w dalekiej przyszłości - posądzam że około 2222 roku.
* * *
       Niezależnie od powyższych, wysoce spektakularnych cudów, w swoim życiu byłem też świadkiem dużej liczby raczej "skromnych cudów", czyli ich odmiany która NIE sprawiła na mnie aż tak wstrząsającego wrażenia jak powyższe cuda. Najczęściej przydarzającym mi się przypadkiem takich "skromnych cudów", jest zjawisko które w punkcie #C6 strony timevehicle_pl.htm (a także w podrozdziale N4.1 z tomu 11 monografii [1/5]) opisuję pod nazwą "efekt zdublowania czasu". Do 2007 roku uważałem że efekt ten jest wywoływany zastartowaniem w mojej bliskości wehikułu UFO który działa właśnie jak "wehikuł czasu". Jednak około połowy 2007 roku ustaliłem, że i ten efekt jest celowo tak "symulowany" przez Boga aby wyglądał jak zastartowanie wehikułu czasu. Typowo polega on na dwukrotnym powtarzaniu się sekwencji zdarzeń zajmujących poprzednie około 30 sekund. Ten rodzaj skromnego cudu typowo widuję około raz na rok. Innym rodzajem "skromnych cudów" były cudowne uratowania mojego życia w sytuacjach kiedy dosłownie "ocierałem się o śmierć" i kiedy śmierć ta wydawała się niemal nieunikniona. W swoim dotychczasowym życiu naliczyłem niemal 30 takich sytuacji (do 2007 roku uważałem je nawet za czyjeś celowe, chociaż skryte, "zamachy na moje życie"). Często owe "ocieranie się o śmierć" było dosyć dramatyczne - tak jak przypadek ze wsi Cielcza - z 1957 roku opisany także w punkcie #B1 strony pajak_jan.htm - kiedy to fuzja wycelowana w moją głowę wypaliła z odległości około 2 metrów, jednak niemal cały ładunek uwiązł w moim koledze który w owym momencie wszedł pomiędzy mnie i ową fuzję (tak że tylko jeden śrut przestrzelił mi na wylot czapkę na głowie), czy też przypadek z 1992 roku opisany w podrozdziale VB4.5.1 starszej monografii [1/4] - kiedy to podczas zbierania małży ogromna fala oceaniczna zmyła mnie z półki skalnej, jednak zamiast pogrążyć mnie w gotujących się odmętach, fala ta wyrzuciła mnie na brzeg. Jeszcze inne częste cuda jakie zachodziły w moim otoczeniu, to zmiany kształtów twardych skał które doskonale znałem. Przykładowo, w latach 1988 do 1999, podczas pobytów w Dunedin, Nowa Zelandia, lubiłem wspinać się na język z lawy (skałę) zwany "Lawyers Head", która formowała maleńki półwysep wystający w morze. Filozofowanie i odpoczynek na czubku tej szczególnej skały było bezpieczne (tj. fale nigdy nie buchały aż do jej czubka), przyjemne (zawsze była ona osłonięta przed wiatrem przez pobliskie zbocze i dobrze wystawiona ku słońcu), oraz napełniające enegią. Jednak na przekór iż skała ta była twardą lawą i jej górnej półki wcale NIE omywało morze, co jakiś czas wygląd jej wierzchołka, a stąd i konfiguracja mojego ulubionego miejsca do siadania, ulegała drastycznej zmianie. Podobnie częstym zmianom ulegały skały po morskiej (lewej) stronie ścieżki wiodącej wzdłuż gniazd pingwinów w Oamaru (czasami skały te całkowicie znikały, innymi razami górowały ponad tą ścieżką). Oczywiście, w swym życiu doświadczałem też liczne dalsze rodzaje "skromnych cudów", których jednak NIE będę tutaj już opisywał.
       Do powyższego powinienem dodać, że ja osobiście wierzę iż każdy człowiek na Ziemi doświadcza w swoim życiu licznych cudów, podobnych do tych jakie ja widziałem i opisałem powyżej. Tyle tylko, że nasza edukacja i obecny system poglądów nakazuje nam owe cuda przeaczać i ignorować, zaś jeśli nawet ktoś je odnotuje, wówczas traktować je jako "przywidzenia" i szybko o nich zapominać. Dlatego aby dopomóc czytelnikowi w przypomnieniu sobie co niezwykłego mogło się przydarzyć i jemu samemu, w punkcie #F3 swej strony o nazwie wszewilki.htm - wyszczególniłem niemal wszystkie cuda i niezwykłe zdarzenia jakie mi przydarzyły się w moim zyciu. Jeśli zaś po przeczytaniu niniejszej lub tamtej strony, czytelnik zacznie zwracać uwagę na to co jemu samemu się przytrafia, wówczas zapewne zidentyfikuje również swoje osobiste cuda które dowiodą mu faktyczności istnienia i działań Boga.


#H3. Mądrości zawarte w Biblii które przewyższają dzisiejszy poziom nauki i techniki na Ziemi:

       Kolejnym religijnym dowodem na istnienie Boga jest Biblia. Ukrywa ona bowiem w sobie wiedze techniczną i naukową oraz mądrości życiowe które niepomiernie przewyższają wszystko co wiedzą dzisiejsi naukowcy - po próbki takiej zaawansowanej wiedzy patrz punkt #C12 na totaliztycznej stronie biblia.htm, czy punkt #D5 na totaliztycznej stronie immortality_pl.htm. W czasach więc pisania Biblii tak zaawansowana wiedza mogła byc znana tylko samemu Bogu. Stąd obecność tej wiedzy zakodowanej w Biblii jest kolejnym dowodem że Bóg faktycznie istenieje i że pośrednio musiał On autoryzować Biblię zawierając w niej swoją własną wiedzę.
       Aby w powyższym twierdzeniu NIE być gołosłowym, rozważmy tu przykład zaawansowanej wiedzy bibilijnej zawartej w wersetach z "Drugiej Księgi Królewskiej", 20:1-11. Jak wykazałem to analizami z punktu #D5 totaliztycznej strony immortality_pl.htm, wersety te opisują "zasadę działania DNA użytego jako sterownik przy pokonywaniu śmierci i przedłużeniu czyjegoś życia poprzez cofnięcie go w czasie za pomocą wehikułów czasu". Oczywiście, taka treść owych wersetów oznacza, że Ten co autoryzował Biblię, już podczas jej pisania wiedział o istnieniu DNA i genetyki - które ludzcy naukowcy odkryli dopiero zupełnie niedawno. Wiedział też iż owo DNA może być wykorzystane do cofania czasu do tyłu (a stąd i do budowy tzw. "wehikułów czasu") - czego większość dzisiejszych naukowców ciągle NIE wie nawet i w chwili obecnej. Ponadto, wiedział też że droga do pokonania śmierci i do nieskończenie długiego życia wiedzie właśnie poprzez cofanie czasu ludzi do tyłu - czego na przekór moich długoletnich przekonywań dzisiejsi naukowcy uparcie NIE chcą przyjąć do wiadomości.
       Powodem dla którego wielu ludzi czytających Biblię NIE odnotowuje w niej owej zaawansowanej wiedzy, jest że Biblia została celowo tak napisana aby stanowić rodzaj "kłębka zagadek". Chodzi bowiem o to że: Formułując Biblię Bóg wcale NIE miał zamiaru dawać w niej darmowych receptur dla leniwców i dla ignorantów. Tak więc zakodował zawartą w niej zaawansowaną wiedzę i wytyczne postępowania aby te mogły być odkodowane jedynie przez ludzi którzy uprzednio już zapracowali sobie na honor ich poznania. Innymi słowy, Biblia jedynie potwierdza i wspiera tych co już uprzednio pracowicie poznali daną wiedzę z prawdziwego życia. Natomiast dla leniwców, ignorantów i niedowiarków najróżniejszej maści którzy sami sobie jeszcze NIE zasłużyli na otrzymanie takich potwierdzeń i upewnień, Biblia zamyka swoją zawartość sprawiając na nich wrażenie iż jest jedynie zestawem historyjek i bajdurzeń starożytnych pasterzy.


Część #I: Istnienie Boga potwierdzane przez wysoce inteligentne uformowanie i działanie wszechświata - które NIE byłoby możliwe bez ciągłych interwencji Boga we właściwe uformowanie i wysterowanie działania naszego wszechświata:

      

#I1. Istnienie Boga potwierdzane przez "kanon niejednoznaczności" - czyli przez najważniejszy powód dla którego Bóg ukrywa przed ludźmi swoje istnienie oraz zawsze nadaje swoim działaniom niejednoznaczną wymowę:

       Aby nie odbierać ludziom tzw. "wolnej woli", wszystko co Bóg czyni musi być dokonywane zgodnie z tzw. kanonem niejednoznaczności opisywanym dokładniej w podrozdziale JB7.4 z tomu 7 mojej najnowszej monografii [1/5], oraz w punkcie #B1 strony o nazwie will_pl.htm. Ów "kanon niejednoznaczności" stwierdza, że we wszechświecie rządzonym inteligentnie przez Boga nic nie może być całkowicie jednoznaczne i pozbawione źródeł wątpliwości, bowiem wówczas skonfrontowanym z tym stworzeniom rozumnym odbierałoby to prawo do wolnej woli i do swobody wyboru swej drogi. To właśnie dlatego każdy prawdziwy cud musi dawać się wytłumaczyć na wiele odmiennych sposobów. To właśnie też z powodu działania tego kanonu każdy dowód na istnienie Boga można próbować wyjaśniać w ateistyczny sposób.
       Istnienie i działanie owego "kanonu niejednoznaczności" powoduje, że aby utrzymać obiektywność i bezstronność, oficjalna nauka ziemska każdą sprawę powinna wyjaśniać na dwa sposoby - mianowicie ateistycznie, oraz z uwzględnieniem faktu istnienia Boga. Jednak dzisiejsza oficjalna nauka wcale tego NIE czyni. Wszystko wyjaśnia ona ateistycznie, zaś jeśli czegoś nie potrafi wyjaśnić ateistycznie wówczas po prostu temu zaprzecza lub to ukrywa przed ludźmi. Stąd aby przywrócić balans i bezstronność naukowym faktom, a także aby umożliwić ludziom dokonywania "poinformowanego wyboru" w sprawie Boga, konieczne jest ujawnienie również faktów świadczących o istnieniu Boga, oraz naukowe wyjaśnienie tych faktów dokonane z punktu widzenia że "Bóg istnieje". Niniejsza cześć tej strony podejmuje to zadanie.
       Więcej informacji na temat "kanonu niejednoznaczności" zawarte jest na stronie will_pl.htm - o utrzymywaniu "wolnej woli" indywidualnych ludzi a sterowaniu całą cywilizacją ziemską.


#I2. Istnienie Boga potwierdzane przez tzw. "przekleństwo wynalazców" - którego żelazne działanie NIE byłoby możliwe bez bezpośredniego i nieustającego kierowania przez Boga losami ludzi:

       Owo niezwykłe "przekleństwo wynalazców" opisane jest szczegółowo w punktach #G1 do #G8 totaliztycznej strony internetowej o nazwie eco_cars_pl.htm. Faktyczne działanie tego "przekleństwa wynalazców" z żelazną konsystencją na praktycznie każdym moralnie tworzącym "wnosicielu postępu", może być sprawdzone przez każdego czytelnika. Dlatego przekleństwo to jest również łatwym do zweryfikowania przez każdego dowodem że Bóg rzeczywiście istnieje.


#I3. Istnienie Boga potwierdzane przez fakt że niemoralne zachowania pojedyńczych ludzi i całych tzw. "intelektów grupowych" są nadal "karane" nawet i dzisiaj poprzez np. sprowadzanie na nie wyniszczających je "kataklizmów":

       Odpowiedni materiał dowodowy na "karzące niemoralność" akty Boga mające miejsce i dzisiaj, zawarte są na całym szeregu totaliztycznych stron internetowych, np. patrz punkty #B5 i #C5 do #C7 strony o nazwie seismograph_pl.htm, punkt #I3 strony o nazwie day26_pl.htm, czy punkt #H5 strony o nazwie tornado_pl.htm.


#I4. Dowody na istnienie Boga wpisane w niektóre jakby "ludzkie" budowle, mury i obiekty, jakie postwarzał sam Bóg w początkowym etapie zaludniania Ziemi:

       Niektóre "budowle", mury i obiekty istniejące na Ziemi, na przekór ich "normalnego wyglądu" i prastarego wieku, faktycznie są niemożliwe do wytworzenia przez ludzką technikę i naukę - nawet tą dzisiejszą. Faktycznie też zostały one postwarzane przez Boga na pierwszym etapie zaludniania Ziemi - tak jak wyjaśniam to szerzej np. w 4 z punktu #B2 swej strony humanity_pl.htm. Jednym z najlepszych przykładów takich właśnie form, są liczne rzekomo "inkaskie" mury - podobne do tego pokazanego poniżej na "Fot. #I1". Oczywiście, tak jak w przypadku wszystkiego co Bóg stwarza, także i w owe mury Bóg wszyfrował informacje zrozumiałe jedynie dla tych co świadomościowo już dojrzeli do ich zaakceptowania, że to On jest ich stwórcą, a NIE ludzcy budowniczowie. Informacje te to ponadludzka precyzja z jaką mury te są poskładane z indywidualnych kamieni, powierzchnie wzajemnego łączenia się których przebiegają po nieregularnych krzywiznach. To zaś czyni technicznie niemożliwym wytworzenie przez ludzi takich pozakrzywianych powierzchni z dokładnością jaka jest obecna w owych "inkaskich" murach (tj. z dokładnością do dziesiątych części milimetra). Faktycznie to ja znam Polaka, który specjalnie zabrał z sobą żyletkę w swoją podróż do Peru, aby sprawdzić czy tę żyletkę uda mu się wcisnąć w jakąś szczelinę pomiędzy kamieniami takiego "inkaskiego muru". Jak naocznie się przekonał i jak potem mnie zapewnił - żyletki tej NIE udało mu się tam wcisnąć. Trzeba tu więc podkreślić, że aż tak dużej dokładności pomiędzy elementami jakiejkowiek struktury kamiennej, której poszczególne części stykają się ze sobą nieregularnymi powierzchniami, ani NIE jest w stanie osiągnąć dzisiejsza technika i nauka, ani NIE będzie mogła też osiągnąć ludzka nauka i technika najbliższych kilkuset lat - aczkolwiek wielu zasiedziałych w swoich "wieżach z kości słoniowej" badaczy starożytności, nieobznajomionych z problemami inżynierii, najwyraźniej NIE ma o tym fakcie "zielonego pojęcia". (Dokładność taką dzisiejsza nauka i technika mogłaby jedynie osiągnąć gdyby łączone były łatwiejsze do precyzyjnego obrabiania metale, a nie łupliwe kamienie, oraz gdyby powierzchnie styku i łączenia miały jakiś regularny kształt możliwy do wykonania na dzisiejszych obrabiarkach, np. kształt idealnie płaskich płaszczyzn - takich jak te w cegłach, czy idealnie okrągłych walców - takich jak te w kołach i osiach. Stąd np. dzisiaj ludzie mogliby zbudować podobnie dokładny kamienny mur gdyby składał się on wyłącznie z idealnie prostopadłościennych i identycznie powymiarowanych kostek kamiennych. Natomiast do aż tak precyzyjnego obrabiania nieregularnych powierzchni zakrzywionych na kamieniach, takich jak te widoczne tu na murze z "Fot. #I1", dziś ciągle ludzkość NIE ma jeszcze wymaganych maszyn.)
       Oczywiście, "inkaski mur" pokazany na "Fot. #I1" jest tylko jednym z wielu przykładów budowli, murów i struktur postwarzanych celowo przez Boga dla stworzenia pierwszym mieszkańcom Ziemi właściwych warunków życiowych, a jednocześnie dla późniejszego inspirowania ludzi do twórczych "poszukiwań wiedzy i prawdy". Inne podobne budowle i struktury obejmują m.in. wielką piramidę egipską z Giza, wielki mur chiński - który podobno kiedyś rozciągał się od nabrzeży Pacyfiku aż do brzegów Morza Kaspijskiego, twierdza "Sigiriya" z centralnego Matale District na wyspie Sri Lanka, oraz wiele jeszcze innych podobnych budowli i obiektów. Ponadto, w tym samym celu inspirowania ludzi do poszukiwań wiedzy i prawdy Bóg sfabrykował także "kości dinozaurów" opisywane szerzej np. w punkcie #H2 strony o nazwie god_istnieje.htm.
       Tematyka celowego inspirowania ludzi przez Boga do twórczego poszukiwania prawdy poprzez tworzenie na Ziemi najróżniejszych kontrowersyjnych struktur i budowli o poziomie doskonałości przewyższającej poziom ludzkiej nauki i techniki, omawiana jest także w punktach #H1 i #H2 strony o nazwie god_istnieje.htm, a także w podrozdziale A10.1 z tomu 1 monografii [1/5].

Fot. #I1.

Fot. #I1: Oto inżynierski dowód na istnienie Boga, oraz na fakt stworzenie przez Boga niektórych struktur megalitycznych w momencie tworzenia Ziemi. Dowód ten to aż tak duża dokładność dopasowania krzywizn powierzchni złącz kamieni formujących powyższy rzekomo "inkaski" mur (oraz kamieni formujących wiele innych podobnych do niego starożytnych murów z Peru), że ludzka technologia ani dzisiaj, ani nawet w najbliższej przyszłości, NIE będzie w stanie zbudować takiego muru. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu.)
       Odnotuj że powyższe zdjęcie jest też pokazane i wyczerpująco omawiane na "Fot. #H1" ze strony o nazwie god_istnieje.htm. Z kolei inne podobne mury prastarej twierdzy Sacsayhuaman, istniejącej w Cusco, Peru i faktycznie też stworzone przez Boga dla pierwszych mieszkańców Ziemi z omawianą tu precyzją krzywo-powierzchniowych połączeń poszczególnych jego kamieni, tyle że na (lub przy) których ludzie już mniej precyzyjnie dobudowali potem prymitywniejsze ludzkie mury aby uformować dzisiejsze budynki, jest doskonale uwidoczniony na piosenkowym wideo z youtube.com o adresie youtube.com/embed/5uoGpXQZO3I. Tamto wideo, wraz z innymi też pokazującymi budowle powznoszone przez Boga z użyciem techniki, która powoduje iż kamienie same nadają sobie wymagane kształty i same potem przelatują w miejsce swego zamontowania w murach, a którą to technikę opisuję w punkcie #J4 strony o nazwie propulsion_pl.htm, czytelnicy mogą też przeglądać na mojej "playlist" z "inkaską muzyką" o nazwie p_12fi.htm (tj. z "playlist" dostępnej np. pod adresem http://totalizm.com.pl/p_12fi.htm ) a zaprogramowanej do odgrywania na wyszukiwarce "Google-Chrome".


Część #J: Inspirowanie ludzi do poszukiwania prawdy na temat Boga:

      

#J1. Dlaczego Bóg musi inspirować ludzi do poszukiwania prawdy na Jego temat:

       Dla wielu istotnych powodów Bóg stworzył wysoce niedoskonałych ludzi. To zaś posiada określone następstwa. Przykładowo, jednym z następstw ludzkiej niedoskonałości jest, że typowo ludzie są wysoce leniwi i do wszystkiego trzeba ich inspirować lub zmuszać. Dlatego od czasu stworzenia ludzi Bóg stał się mistrzem w inspirowaniu i w zmuszaniu ludzi do działania. Wypracował też w tym celu dziesiątki efektywnych metod. W niniejszej części omówienie będą niektóre z tych metod. (Inne z metod działania Boga omówione zostały w punkcie #D1 strony god_pl.htm - z odpowiedziami świeckiej filozofii totalizmu na podstawowe pytania o Bogu.)


#J2. Jakimi metodami i w jakim celu Bóg inspiruje każdego z nas aby poszukiwał prawdy na temat Boga, oraz zmusza aby wkładał osobisty wysiłek w rozumowe uznanie dowodów na istnienie Boga i w nabycie rozumowej pewności że Bóg istnieje:

       Od 1985 roku dostępna jest do wglądu każdej zainteresowanej osoby niezwykła Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Teoria owa pozwala każdemu kto z nią się zapozna na bliższe poznanie Boga. Znaczy pozwala ona na dokładne poznanie rozumowe np. jak Bóg powstał, jak on wygląda i jaką ma naturę, dlaczego Bóg stworzył człowieka, czego Bóg się od ludzi spodziewa, itp. Jedną z informacji która wynika z owej "Teorii Wszystkiego" są metody jakimi ów Bóg powoduje że na każde moralne osiągnięcie, włączając w to poznanie dowodów na istnienie Boga, musimy sobie zapracować naszym osobistym trudem. Dokonajmy więc teraz przeglądu najważniejszych z owych metod.
       1. Uformowanie i utrzymywanie istnienia tzw. "pola moralnego". Pole to powoduje, że wszystko co moralne a stąd dla nas korzystne, włączając w to każdą faktyczną prawdę i wszystkie dowody na istnienie Boga, daje się uzyskiwać tylko ze znacznym nakładem pracy i wysiłku, poprzez mozolne wspinanie się pod górę owego pola moralnego. (Praktycznie owo "wspinanie się pod górę pola moralnego" sprowadza się do zasady że "czynienie czegokolwiek co jest moralne zawsze wymaga od nas poruszania się wzdłuż tzw. 'linii największego oporu' ".) Opis "pola moralnego" zawarty jest w punkcie #A1 strony totalizm_pl.htm - o totaliźmie czyli filozofii szczęśliwego i spełnionego życia.
       2. Uformowanie nowozdobywanej wiedzy (w tym dowodów na istnienie Boga) w kolejne "poziomy wtajemniczenia" bronione trudnymi do pokonania "barierami świadomościowymi". Owe "bariery świadomościowe" i "poziomy wtajemniczenia" ilustracyjnie można sobie wyobrażać jako pofałdowania pola moralnego. Znaczy "bariery świadomościowe" to rodzaje jakby pionowych ścian istniejących w polu moralnym i wymagających uciążliwego wspinania się na każdy nowy "poziom wtajemniczenia". O owych pofałdowaniach pola moralnego pisałem już obszernie w punkcie #F4 totaliztycznej strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz w punkcie #D5 strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp. Proponuję więc tam zaglądnąć w celu jej poznania.
       3. Otoczenie nowozdobywanej wiedzy (w tym dowodów na istnienie Boga) całym morzem kontrowersyjnych opinii, krytykanctwa ze strony "ekspertów", dwuznaczności, fałszywych ogłoszeń, itp. Przykład użycia tej metody wskazany został w punkcie #J3.1 poniżej.
       4. Nadawanie wieloznaczności niektórym dowodom na istnienie Boga, oraz motywowanie ateistycznych naukowców aby owe dowody wyjaśniali na "ateistyczny" sposób. Owa dwuznaczność niektórych dowodów na istnienie Boga wynika z tzw. "Kanonu Niejednoznaczności" opisanego m.in. w punkcie #B9 totaliztycznej strony god_pl.htm - o naukowym i świeckim wyjaśnieniu Boga.


#J3. Przykłady konkretnych metod i sposobów na które Bóg zmusza nas do włożenia osobistej pracy i wysiłku w nasze uznanie dowodów na istnienie Boga i w nabycie pewności że Bóg naprawdę istnieje:

       W swoich dotychczasowych badaniach zetknąłem się z całym szeregiem przypadków które doskonale ilustrują metody jakimi sam Bóg uniemożliwia ludziom bezwysiłkowe uznanie dowodów na Jego istnienie. Użycie takich metod przez Boga uniemożliwia ludziom nabycie pewności że Bóg istnieje bez włożenia w to własnego wysiłku i wkładu pracy. Wszystkie takie przypadki jakie poznałem pochodzą z rzeczywistego życia. Poniżej przytoczę kilka co bardziej ilustratywnych i wymownych z nich. To właśnie z użyciem metod podobnych do tych pokazanych poniżej Bóg zmusza każdego z nas aby wkładał osobisty wysiłek i pracę w uznanie dowodów na istnienie Boga, a tym samym w nabycie pewności że Bóg istnieje.


#J3.1. Drzewo z naroślami w kształcie zwierząt:

       Znajoma przesłała mi emailem zdjęcia tzw. "drzewa życia" jakie otrzymała od kogoś ze swoich znajomych za pośrednictwem jednego z owych "łańcuchowych emailów" które w dzisiejszych czasach krążą po całym świecie. To szczególne drzewo zostało jednak spreparowane przez ludzi z plastyku aby mogło stanowić ciekawostkę dla gapiów. Wystawione jest ono pod nazwą "Tree of Life" (tj. "drzewo życia") w jednym z Disney'owskich parków. We wrześniu 2008 roku na blogu o adresie http://philosophyrecycled.blogspot.com/2008/05/mysterious-tree-in-nalgonda-false.html, napotkałem twierdzenie iż drzewo to jakoby znajduje się w "Disney Land’s 'Animal Kingdom' located at Epcot Center in Orlando, Florida."
       Niezwykłością tego drzewa jest jednak, że podobno jego pomysł wywodzi się z faktycznego drzewa z naroślami w kształcie zwierząt, które ma jakoby rosnąć w miejscowości Nalgonda, w gęstych lasach Andhra Pradesh, Indie. Chociaż więc owo Disney'owskie drzewo jest tworem człowieka, jego pomysł czy idea ma wywodzić się z natury, czyli z twórczości Boga. Ponieważ ja NIE mam zdjęć owego prawdziwego "drzewa życia" z Indii, poniżej na "Fot. #J1" pokazuję dla informacji jego kopię czy "fabrykację" spreparowaną przez ludzi. Aczkolwiek owa kopia czy "fabrykacja" zapewne jest znacznie piękniejsza i bardziej artystyczna niż prawdziwe "drzewo życia", ciągle daje nam jakieś tam pojęcie co do twórczego potencjału Boga.
       Na owym "drzewie życia" widoczne mają być liczne narośla w kształcie najróżniejszych powszechnie spotykanych zwierząt. Ponieważ narośla takie NIE mogłyby ani powyrastać przez zupełny przypadek, faktyczne istnienie w Indiach żywego drzewa które posiadałoby owe narośla faktycznie reprezentowałoby sobą niemal bezpośredni "dowód na istnienie Boga".
       Niefortunnie dla wszelkich ateistów, na pewność o istnieniu Boga trzeba sobie ciężko zapracować. Nawet więc gdyby zdjęcie pokazane na "Fot. #J1" faktycznie było zdjęciem owego naturalnego drzewa życia z Indii, a nie zdjęciem jego ludzkiej "fabrykacji", ciągle samo oglądnięcie zdjęcia owego drzewa wcale nikomu NIE dostarczyłoby pewności że Bóg istnieje. Wszakże Bóg tak zaprojektował naturę ludzką, że jeśli mamy o czymś jakąkolwiek wątpliwość, wówczas typowo my sami NIE potrafimy się już z niej otrząsnąć. Z kolei hołdowanie dowolnej wątpliwości w rodzaju "czy pokazane tutaj drzewo jest autentyczne" stanowiłoby dla nas trudną do przebycia "barierę świadomościową" dla której pokonania w sobie będziemy zmuszeni włożyć wiele wysiłku i pracy. Aby więc opisywane tutaj drzewo faktycznie mogło stać się dla kogoś przekonywującym dowodem na istnienie Boga, ów ktoś np. musiałby najpierw udać się do miejsca gdzie drzewo to ma podobno rosnąć i przekonać się tam własnym dotykiem - tak jak ów bibilijny "wątpiący Tomasz", że faktycznie tam ono istnieje i że rzeczywiście jest ono żywym drzewem - a nie np. plastykową imitacją drzewa. Alternatywnie, ów ktoś musiałby sobie udowodnić, że drzewo to wcale NIE jest sfabrykowane np. z plastyku w jakimś ogrodzie np. dla zabawy dzieci, ani że fotografia owego drzewa wcale NIE jest sprytną fabrykacją wykonaną przez kogoś zwodniczo przy pomocy dzisiejszej techniki komputerowej. W obu tych przypadkach taka osoba poszukująca dowodu na istnienie Boga musiałaby włożyć w tą sprawę sporo własnego wysiłku. Samo więc napotkanie i przeglądnięcie fotografii tego drzewa, nawet gdyby fotografie te były prawdziwe, wcale NIE jest jeszcze wystarczające aby nabyć w sobie przekonania że Bóg istnieje.
       Podsumowując zaprezentowane tutaj rozważania, aby pokazane tutaj "drzewo życia", albo jakikolwiek inny dowód na istnienie Boga, mogły dla kogoś stanowić dowód który wygeneruje w nim przekonanie co do istnienia Boga, taki ktoś najpierw musiałby włożyć w badania tego dowodu relatywnie dużą dozę pracy i wysiłku aby pokonać w sobie "barierę świadomościową" która opisana jest wątpliwością "czy ów materiał dowodowy jest faktyczny i autentyczny". Dopiero gdyby taki ktoś zdołał pokonać w sobie ową "barierę świadomościową" i wspiąłby się na wyższy "poziom wtajemniczenia" dający mu pewność istnienia tego dowodu, mogłoby to wygenerować w nim rozumowe przekonanie że Bóg faktycznie istnieje.

Fot. #J1.

Fot. #J1: Zdjęcie tzw. "drzewa życia", tyle że wykonanego z plastyku. Pomysł wyrzeźbienia tego drzewa zapewne wywodzi się z nadprzyrodzonych cech baobabów z przy-afrykańskiej wyspy Madagaskar, opisanych dokładniej w punkcie #F4.4 strony stawczyk.htm. Baobaby mają bowiem tą nadprzyrodzoną cechę, że jeśli w ich żywym pniu ktoś wyrzeźbi jakąkolwiek figurę, np. któregoś z widocznych powyżej zwierząt, wówczas drzewa te szybko zagoją swoje rany, pokryją je nową korą, zaś owa wyrzeźbiona w nich figura wygląda tak jakby naturalnie na nich wyrosła - czyli tak jak na powyższym plastykowym "drzewie życia". Z internetu i z youtube.com , a nawet tylko z ilustracji niniejszej strony, łatwo można odnotować, że dla jakichś istotnych powodów Bóg udziela talentu rzeźbiarkiego i inspiruje do pracy sporą liczbę ludzi, którzy poświęcają potem całe życie aby zamienić w spektakularne rzeźby najróżniejsze naturalne formy, czasami nawet całe góry - jako przykłady rozważ podobne do powyższego "drzewa życia" rzeźby niejakiego Alberto Gutierrez z Nikaragui - pokazane m.in. na wideo o adresie youtube.com/watch?v=_5Wtn0id97g, rzeźby 4 prezydentów USA wykonane przez Gotzon Borglum na Mount Rushmore - a pokazane m.in. na wideo z adresu youtube.com/watch?v=fApIefqUvSo, statuy "Ahu Moai" z Wyspy Wielkanocnej, pokazane m.in. na wideo youtube.com/watch?v=eBS---SXaiM, czy licząca tysiące lat statua "The Lady of Mali" pokazana m.in. na wideo youtube.com/watch?v=bD_fWamMkcg (wskazywane tu widea w marcu 2018 roku były w youtube.com). W 2008 roku zdjęcia powyższego plastykowego "drzewa życia" przysłała mi znajoma w jednym z owych "łańcuchowych emailów" jakie ostatnio coraz częściej krążą po świecie. Email ów twierdził, że jest to faktyczne drzewo mające jakoby rosnąć w miejscowości Nalgonda, w gęstych lasach Andhra Pradesh, Indie. Potem jednak się okazało, że jest ono jednym z kilku takich plastykowych drzew wystawionych dla uciechy turystów w Disney-Landach USA. Powyższe zdjęcie prawdopodobnie pochodzi z "Disney Land’s 'Animal Kingdom' " zlokalizowanego w "Epcot Center" z Orlando, Floryda, USA.

Powyższe zdjęcie wymownie ilustruje, że "na wszystko co dla nas korzystne musimy sobie ciężko zapracować własnym wysiłkiem i zmaganiami" - włączając w to uzyskanie pewności iż Bóg istnieje. (Tj. zgodnie z tym co wyjaśniam w punkcie #A3 tej strony, ani pewności istnienia Boga, ani też nawet czegokolwiek innego, nikt nigdy NIE da nam za darmo w prezencie. Wszakże "Bóg celowo tak zaprojektował nasz świat fizyczny oraz nas samych, że wszystko co przychodzi nam z przyjemnością i bez wysiłku w ostatecznym rozrachunku zawsze okaże się dla nas niekorzystne i służące interesom kogoś innego".) Powyższe zdjęcie prezentuje "sfabrykowane" drzewo życia. Gdyby było ono zdjęciem prawdziwego "drzewa życia", wówczas być może stałoby się dla nas rozumowym dowodem że Bóg istnieje - jednak tylko jeśli uprzednio włożylibyśmy wymaganą ilość własnego wysiłku aby pokonać w sobie "barierę świadomościową" i udowodnić sobie samym że drzewo to faktycznie istnieje, rośnie, oraz że jest żywe a nie np. sfabrykowane z plastyku. Aby jednak udowodnić sobie autentyczność takiego drzewa, ciągle konieczne byłoby włożenie w to sporej dozy trudu i pracy - nie wspominając już o tym, że na końcu swych działań moglibyśmy się przekonać że jednak jest to drzewo wykonane z plastyku. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu lub aby przemieścić je w odmienne miejsce ekranu.)

       Powyższe drzewo jest prawdopodobnie najdoskonalszą ilustracją dla faktu, że uzyskanie pewności co do istnienia Boga wymaga włożenia w to osobistego wysiłku i nakładu pracy. Wszakże jedynie oglądnięcie zdjęcia tego drzewa nikogo jeszcze NIE przekonałoby że Bóg istnieje - nawet gdyby zdjęcie to prezentowało autentyczne (tj. żyjące i naturalnie tak uformowane) "drzewo życia". Wszakże oglądający takie zdjęcie natychmiast wygenerowaliby w sobie tzw. "barierę świadomościową" w formie wątpliwości "czy drzewo to faktycznie istnieje i czy jest ono prawdziwym żyjącym drzewem". Powodem jest, że pewność istnienia Boga nie może być nam dana "za darmo" w prezencie, a musimy sobie na nią ciężko zapracować swoją własną pracą. (To dlatego dzisiejsi ludzie nie nawykli do zapracowywania sobie na wszystko swoim własnym wysiłkiem tak rzadko są pewni istnienia Boga.)
       W podobny sposób jak w sprawie powyższego drzewa, zapewne wyglądało będzie nabycie pewności istnienia Boga metodą opisaną w punkcie #D3 tej strony. Znaczy, jeśli ktoś o "sceptycznych" poglądach tylko oglądnie wideo pokazane w owym punkcie #D3, wówczas zapewne uzna, że pokazana tam działajaca maszyna "perpetuum mobile" (tj. "Koło Bhaskara") jest tylko czyjąś fabrykacją lub oszustwem, zaś prawdą są wyłącznie owe "papierkowe teoryjki" oficjalnej nauki ateistycznej, jakie siłą i przebiegłością wmuszono w jego umysł podczas nauki w szkole. Stąd samo oglądnięcie tego wideo zapewne go NIE przekona, że Bóg istnieje, ani nie pomniejszy jego sceptycyzmu. Jeśli jednak ów ktoś sam zbuduje sobie pokazaną w owym punkcie #D3 najprostrzą maszynę "perpetuum mobile", wówczas aby doprowadzić tę maszynę do zadziałania będzie musiał włożyć w to pracę powiększania swej wiedzy co najmniej o poznanie prawd opisanych w punktach #J1 i #J2 z mojej strony o nazwie free_energy_pl.htm oraz prawd ze stron linkowanych z tamtych punktów. Poprawna zaś wiedza poznana dzięki temu wkładowi pracy, plus empiryczne uświadomienie sobie dzięki poznanej wiedzy dlaczego naprawdę jego "perpetuum mobile" zadziałało na przekór tego co uparcie twierdzi oficjalna nauka ateistyczna, spowodują w sumie, że intelektualnie zaakceptuje on działające "Koło Bhaskara" jako jego osobisty dowód techniczny na istnienie Boga, oraz jako dowód kłamania przez oficjalną naukę ateistyczną, że maszyn "perpetuum mobile" jakoby NIE daje się zbudować.
       Na dodatek do powyższego warto też pamiętać, że w sprawach swego istnienia Bóg postępuje w nietypowy sposób. Mianowicie, z jednej strony celowo formuje On i wskazuje ludziom ślady które co bardziej upartych "poszukiwaczy prawdy" wiodą do pewności o Jego istnieniu. Z drugiej zaś strony Bóg czyni te ślady na tyle wieloznaczne, aby bez wkładu trudu i pracy nie dały nikomu pewności co do Jego istnienia. Doskonałym przykładem owego sposobu działania Boga są zdjęcia UFO - jak to opisane w punkcie #E3 tej strony. Z jednej strony Bóg "symuluje" istnienie UFO i pozwala ludziom wykonywać zdjęcia tych statków kosmicznych - tak jak to wyjaśnia "część #F" strony evil_pl.htm - o pochodzeniu zła na Ziemi, oraz "część #D" strony ufo_pl.htm - z odpowiedziami na fundamentalne pytania o UFOnautach i o wehikułach UFO - np. czy istnieją, jak funkcjonują, itp. Z drugiej jednak strony Bóg blokuje bezwysiłkowe uznanie tych zdjęć. Ciekawe, że metoda często używana przez Boga dla blokowania bezwysiłkowego uznania przez ludzi poprawności co istotniejszych idei, w tym uznania prawdziwości zdjęć UFO, jest bardzo podobna do metody użytej w sprawie omawianych tutaj zdjęć "drzewa życia". Mianowicie, metoda ta polega właśnie na konfrontowaniu czegoś autentycznego - co ma być blokowane (np. autentycznego zdjęcia UFO, czy autentycznego "drzewa życia") z jakąś "fabrykacją" która wykazuje najróżniejsze podobieństwa do owej blokowanej autentycznej idei czy obiektu. Owa zniechęcająca większość ludzi metoda blokowania bezwysiłkowego uznania moralnie poprawnych idei i prawd opisana jest i zilustrowana zdjęciami na totaliztycznej stronie internetowej memorial_pl.htm. Wyrażając powyższe innymi słowami, aby w gąszczu wyraźnie celowego mylenia i sprzecznych informacji ustalić konklusywnie czy prawdziwe (tj. stworzone przez Boga i żyjące) "drzewo życia" istnieje czy też NIE, faktycznie trzebaby zdobyć się na znaczący wysiłek i pracę np. wybrania się do Indii i sprawdzenia tam na miejscu.
* * *
       Zauważ że można zobaczyć powiększenie każdej ilustracji z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle kliknąć na tą ilustrację. Ponadto wiekszość tzw. browserow ktore obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala na załadowanie każdej ilustracji do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego przez siebie software graficznego.
       Jeśli ktoś życzy sobie przesunąć jakąś ilustrację (tj. dowolną fotografię lub rysunek) - znaczy jeśli zechce przemieścić tą ilustrację w inne miejsce ekranu z którego właśnie ten ktoś czyta jej opis, a jednocześnie jeśli ów ktoś zechce pomniejszyć lub skonfigurować odrębne okienko w którym ilustracja ta się ukaże, wówczas powinieneś uczynić co następuje: (1) kliknąć na tą ilustrację aby spowodować jej pojawienie się w odrębnym nowym okienku, (2) upewnić się że to nowe okienko jest przełączone na możliwość jego przekonfigurowywania i przemieszczania (w tym celu należy rzuć okiem na środkowy kwadracik z owych trzech kwadracików obecnych w jego prawym górnym rogu - kwadracik ten powinien zawierać w sobie obraz tylko jednego ekraniku, jeśli więc widnieją tam aż dwa ekraniki wówczas trzeba na nie kliknąć tak aby zmienić je w jeden ekranik), (3) zmniejszyć wymiary tego odmiennego okienka (z danym zdjęciem lub rysunkiem) poprzez "złapanie" myszą jego prawego-dolnego narożnika i przesunięcie tego narożnika w górę-lewo aby otrzymać rozmiar tego odrębnego okienka jaki sobie życzymy mieć (odnotuj że kiedy raz zmniejszymy rozmiar pierwszej takiej ilustracji, wówczas wszelkie następne kliknięte ilustracje pojawią się już w owych zmniejszonych rozmiarach - chyba że je ponownie powiększymy w taki sam sposób), a następnie (4) przemieść to odmienne okienko z ilustracją w miejsce strony internetowej w którym zechcemy je oglądać. (Aby je przemieścić należy złapać je myszą za ten niebieski pasek na jego górnej krawędzi). Odnotuj też, że jeśli przesuniemy (suwakiem) tekst danej strony kiedy go czytamy, wówczas owo nowe odrębne okienko z dodatkowym rysunkiem nagle zniknie. Aby je ponownie przywrócić w nowe położenie strony musimy kliknąć na jego "ikonkę" (nazwę) istniejącą w najniższej części ekranu.


#J3.2. Naturalne zarysy (jakby "płaskorzeźba") całego gigantycznego rycerza stojącego w rozkroku, jakie są widoczne na powierzchni pionowej skały:

       W czasach swego dzieciństwa nasłuchałem się sporo opowiadań o niezwykłej naturalnej jakby płaskorzeźbie gigantycznego rycerza stojącego w rozkroku, a widocznego na płaskiej pionowej ścianie wysokiej góry. Ta gigantyczna naturalna płaskorzeźba rycerza miała się znajdować na jednym z pionowych urwisk skalnych widocznych z koryta rzeki Ren. Niespodziewanie dla siebie ową płaskorzeźbę zobaczyłem potem przypadkowo na własne oczy na dokumentarnym filmie telewizyjnym oryginalnie nadawanym przez internetową telewizję Niemiec, a pokazywanym w pierwszym kwartale 2008 roku w telewizji Nowej Zelandii. Film ten pokazywał ową naturalną jakby płaskorzeźbę przez spory okres około jednej minuty - miałem więc dużo czasu aby jej się dokładnie przyglądnąć. Pechowo dla siebie NIE odnotowałem ani jaki był tytuł owego dokumentarnego filmu, ani też danych programu i kanału na którym film ten nadawali. Pamiętałem bowiem opowiadania o owej płaskorzeźbie zasłyszane w dzieciństwie - sądziłem więc że jest ona wszystkim doskonale znana. Ponadto w chwili oglądania tego filmu NIE przyszło mi do głowy że już wkrótce dane o dokładnym zlokalizowaniu owej płaskorzeźby, a także jej zdjęcie i wygląd, mogą mi stać się potrzebne.
       W kilka miesięcy później zdecydowałem się opracować niniejszą stronę. Ponieważ wcześniej wpadły mi już w ręce zdjęcia drzewa ze zwierzęcymi naroślami - np. patrz "Fot. #J1", doszedłem do wniosku że razem z nimi korzystnie byłoby zaprezentować także zdjęcie owej naturalnej jakby płaskorzeźby rycerza znad rzeki Ren. Niestety, po wybraniu się do kilku bibliotek i po przeszukaniu dzisiątków przewodników po Niemczech i po Renie, NIE udało mi się odnaleźć ani zdjęcia tej naturalnej płaskorzeźby, ani też jej nazwy czy dokładnego zlokalizowania. Byłem wówczas zaszokowany, że z jakichś nieznanych mi powodów o owej naturalnej figurze mężczyzny niemal nigdzie się otwarcie ani nie pisze ani nie mówi. Wyglada to niemal tak jakby po tym jak ja o niej usłyszałem i ją zobaczyłem, Bóg przemieścił tą naturalną płaskorzeźbę w zupełnie inne miejsce Ziemi - tak jak Bóg już raz to uczynił z całym warszawskim kościołem barokowym w którym kiedyś się modliłem, a który opisałem w punkcie #D6.1 strony timevehicle_pl.htm - o wehikułach czasu i o podróżach w czasie. Tymczasem jeśli dobrze się zastanowić, owa naturalna płaskorzeźba rycerza widoczna z koryta rzeki Ren, byłaby następnym z tych dowodów na istnienie Boga, które Bóg uformował na Ziemi dla użytku tych ludzi którzy szukają upewnienia o Jego istnieniu. Wszakże jest całkowitą niemożliwością aby tak dokładna i ogromna figura ludzka powstała samorzutnie przez zupełny przypadek. (Chociaż daje się wyobrazić, że różni ludzie mogą sobie przypisywać jej wykonanie.) Najwyraźniej zresztą sam Bóg uważa tą naturalną rzeźbę za dowód na swoje istnienie, bowiem tak poustawiał warunki i obecną sytuację na Ziemi, że na przekór iż jest już wiadomym że ona z całą pewnością istnieje, aby ją znaleźć poszukujący musi włożyć w jej szukanie znaczący wkład trudu i własnej pracy.
       Gdyby przypadkiem któryś z czytelników miał dostęp do fotografii owej gigantycznej figury męskiej (jakby "płaskorzeźby") widocznej z koryta rzeki Renu, wówczas byłbym wdzięczny za jej dosłanie. Chciałbym bowiem pokazać ją na niniejszej stronie. Wdzięczny byłbym również za każdą dodatkową informację na jej temat, przykładowo gdzie dokładnie się ona znajduje, jak do niej dotrzeć aby ją sobie oglądnąć i sfotografować, jej opisy historyczne, itd., itp.
       Na naszej planecie w wielu miejscach wskazuje się różne formacje skalne które wyglądają jak twarze lub jak postacie ludzkie. Jednak przeważająca większość z tych formacji wymaga ogromnej wyobraźni oraz wielu objaśnień aby dopatrzeć się w nich jakiegokolwiek podobieństwa do człowieka. W owej jednak niezwykłej naturalnej formacji skalnej z rzeki Ren, przy jej oglądaniu wcale nikomu NIE jest potrzebna ani wyobraźnia ani objaśnienia. Formacja ta bowiem na powierzchni ogromnego pionowego płaskiego urwiska skalnego o rozmiarach sporej góry wyraziście ukazuje postać jakby naturalnej płaskorzeźby całego gigantycznego rycerza stojącego w rozkroku, a naturalnie uformowanego z nierówności i z kolorowych nalotów na owej płaskiej skale. W rezultacie formuje ona gigantyczną figurę ludzką z równą wyrazistością i ostrością szczegółów, jak owa sztuczna rzeźba którą pokazałem poniżej na "Fot. #J3". Z tego co na jej temat zapamiętałem, owa niezwykła naturalna formacja skalna wiernie udzwierciedlająca wygląd całego mężczyzny stojącego w rozkroku w ubiorze pradawnego rycerza, kiedyś widoczna była dla żeglarzy oraz dla ludzi płynących statkiem rzecznym wzdłuż rzeki Ren. Można ją było wówczas zobaczyć z powierzchni wody owej rzeki, górująco wysoko ponad jej prawym brzegiem.
       Aby na tej stronie móc udostępnić zdjęcie i dane o zlokalizowaniu tej naturalnej jakby "płaskorzeźby", przeszukałem już dziesiątki przewodników turystycznych i spędziłem wiele godzin szukając w Internecie. Owszem, znalazłem wiele informacji na temat trzy-wymiarowych rzeźb istniejących w doline rzeki Ren a wykonanych przez ludzi. Jednak na temat owej naturalnej jakby "płaskorzeźby" wykonanej przez Boga wszystkie źródła milczą jak zaklęte. Co jakiś też czas ktoś mi wskazywał jakąś następną wykonaną przez ludzi rzeźbę, jednak zawsze po znalezieniu i oglądnięciu jej zdjęć się okazywało że to tylko trzy-wymiarowa rzeźba wykonana przez ludzi. W ten sposób dowiedziałem się o istnieniu w dolinie Renu aż całego szeregu pomników i rzeźb wykonanych przez ludzi, najbardziej znane z których obejmują m.in. (1) tzw. "Deutsches Eck" ze statuą Wilhelma I - która to rzeźba stoi u zbiegu rzeki Ren i Mozeli w Koblencji na około 592 km rzeki Ren, (2) popularny pomnik-rzeźbę wykonaną przez ludzi a nazywaną "Germania" (znajduje się ona na prawym brzegu Renu, pomiedzy 525 a 530 km). Niestety, żaden z owych pomników i rzeźb opisywanych w Internecie i w przewodnikach turystycznych NIE jest owym dziełem natury czy naturalną "płaskorzeźbą" mężczyzny którego ja z takim mozołem i wkładem pracy już od dłuższego czasu zdalnie poszukuję w dolinie Renu oraz którego podobiznę oglądałem na filmie dokumentarnym pokazywanym w Nowej Zelandii. Nie jestem więc w stanie wskazać tutaj czytelnikowi łatwego do zrealizowania sposobu uzyskania pewności co do istnienia Boga, w rodzaju instrukcji "udaj się tam i tam a zobaczysz naturalną gigantyczną figurę ludzką którą ów Bóg stworzył".
       Podsumowując zaprezentowane tutaj rozważania, aby owa naturalna płaskorzeźba gigantycznego rycerza z doliny Ren mogła dla kogoś stanowić dowód który wygeneruje w nim przekonanie co do istnienia Boga, taki ktoś najpierw musiałby włożyć w znalezienie tej płaskorzeźby dużą dozę pracy i wysiłku aby pokonać w sobie "barierę świadomościową" która opisana jest wątpliwością "czy ta naturalna płaskorzeźba faktycznie istnieje i czy powstała naturalnie w wyniku działania Boga". Dopiero gdyby taki ktoś zdołał pokonać ową "barierę świadomościową" i wspiąłby się na "poziom wtajemniczenia" dający mu pewność istnienia i naturalnego pochodzenia tej płaskorzeźby, mogłaby ona wygenerować w nim rozumowe przekonanie że Bóg faktycznie istnieje.

Fot. #J3.

Fot. #J3: NIE, to wcale nie jest owa naturalna figura ludzka, o której słyszałem, że jest widoczna z koryta rzeki Ren. Czytelnik być może spotkał się już uprzednio w internecie z powyższym sarkastycznym żartem moich krytykantów - jeśli zaś jeszcze się NIE spotkał to wyjaśnię tutaj na czym żart ten polega. Otóż któryś z przeciwników mojej filozofii totalizmu pracowicie wkomponował moje zdjęcie jako trzeciego (od lewej) z powyższych prezydentów. Uczynił w ten sposób aluzję do moich powtarzalnych "deja vu" jakie zdają się ujawniać, że w poprzednim przejściu przez moje obecne życie (już unieważnionym w obecnym przejściu przez to samo życie) byłem Prezydentem Polski, swoją wiedzą i pracowitością wydobywając ją z korupcji, biedy, zacofania i podrzędnej roli w świecie oraz przywracając jej dawny status "Zjednoczonego Imperium Lechitów", a także uczynił aluzję do politycznej partii totalizmu - którą kiedyś bezkutecznie usiłowałem uformować, oraz do późniejszych moich prób wystawienia swej kandydatury w polskich wyborach prezydenckich aby ustanowić jako najwyższy autorytet rządu Polski specjalny urząd sprawdzający każde nowe prawo i każde posunięcie rządu, czy są one zgodne z nakazami i wymaganiami Boga opisanymi w Biblii. (Wszakże - jak wyjaśniam to w punkcie #J1 swej strony free_energy_pl.htm, efektywne i poprawne sprawdzanie praw i decyzji rządu i czynienie ich zgodnymi z nakazami i wymaganiami Boga, szybko uczyniłoby z Polski najzasobniejszy i najszczęśliwszy kraj świata - czym w czasach swej świetności raz już Polska była. Logika nam przecież podpowiada, że zgodność wszelkich praw i decyzji jakiegoś kraju z tym co Bóg nakazuje i wymaga w Biblii, zainicjowałaby upodabnianie się tego kraju do owego przyszłego królestwa rządzonego przez samego Jezusa - którego prawa i decyzje też będzie cechowała absolutna zgodność z nakazami i wymaganiami Boga. Biblia zaś nam obiecuje, że owo królestwo rządzone przez samego Jezusa będzie najzasobniejszym i najszczęśliwszym królestwem w całym naszym świecie fizycznym. Niestety, narazie najróżniejsze wady i żądze polityków, nieustannie im przeszkadzają w zrozumieniu i we wdrożeniu w życie tej prostej prawdy - jedyna wiec nadzieja, że kiedyś wybrany będzie na prezydenta wyznawca totalizmu, który wdroży w życie to co ja zamierzałem uczynić poprzez wystawienie do tego urzędu swojej kandydatury.) Odnotuj, że oryginalnie pokazane powyżej zdjęcie pokazywało 18-metrowej wysokości tzw. "Mt Rushmore National Monument" z Południowej Dakoty, USA - na którym utrwaleni są czterej najwybitniejsi przywódcy (prezydenci) USA wyrzeźbieni w granitowym zboczu góry, tj.: Theodore Roosevelt, Thomas Jefferson, George Washington, oraz Abraham Lincoln. Jednak moi skryci krytykanci widać widzą to zbocze zupełnie inaczej. Powodem dla którego figurę tę tutaj pokazuję, jest zilustrowanie jak owa naturalna figura ludzka widoczna z rzeki Ren faktycznie wygląda. Jej wygląd bowiem jest bardzo podobny do figur z powyższej ilustracji. Tyle tylko, że przedstawia jednego mężczyznę w widoku od przodu, oraz że widoczna na niej jest cała osoba, włącznie z nogami i stopami, a nie jedynie któraś jej część. Z kolei aż tak dokładna i tak wyrazista naturalna figura ludzka widoczna na skale z koryta Renu, obok innych budowli megalitycznych postwarzanych przez Boga (tj. wcale NIE zbudowanych przez ludzi) a opisywanych m.in. w 4 z punktu #B2 mojej strony humanity_pl.htm, może być uznana za kolejny z owych dowodów, które Bóg pozostawił na Ziemi dla przypominania nam o swoim faktycznym istnieniu. (Kliknij na powyższe zdjęcie aby zobaczyć je w powiększeniu lub aby przemieścić je w odmienne miejsce ekranu.)
       Niniejszą ilustrację pokazuję tutaj jedynie tymczasowo aby dać czytelnikowi jakiś pogląd co do wyrazistości i dokładności szczegółów tamtej figury z Renu której zdjęcia narazie NIE posiadam. Jeśli jednak zdołam kiedyś zdobyć fotografię owej gigantycznej figury ludzkiej widocznej z koryta rzeki Ren, wówczas udostępnię tu zdjęcie tamtej figury.
       Powinienem tutaj dodać, że pokazana powyżej ilustracja jest raczej niezwykła i nosi w sobie określone znaczenie dowodowe też mające związek z Bogiem. Okoliczności bowiem jej pojawienia się sugerują raczej jej "nieziemskie pochodzenie". Wszakże przygotowana została przez moich zaciekłych wrogów, zaś zgodnie z tym co wyjaśniłem na kilku stronach totalizmu, przykładowo na stronach evil_pl.htm czy biblia.htm, moi zawzięci i faktyczni wrogowie wcale NIE są ziemskiego pochodzenia. Ponadto wysoka precyzja i jakość z którą powyższa ilustracja została wykonana wykazuje duży profesjonalizm tego kto ją przygotował, oraz mistrzowskie opanowanie przez niego zaawansowanej techniki i narzędzi. Aż tak zaś biegły w swoim zawodzie profesjonalista nie traci czasu na kogoś lub coś mało ważnego, stąd aż tak starannie dopracowuje tylko to co naprawdę jest warte jego cennego czasu.


#J3.3. Dotychczas nieodkryta (naturalna) figura ludzka "Śpiącego Olbrzyma":

       Powinienem tutaj dodać, że zgodnie z legendami nowozelandzkich Maorysów, podobnie dokładna figura gigantycznego mężczyzny leżącego na plecach a zwanego "Śpiącym Olbrzymem" ma się też jakoby znajdować ukryta w gęstej sub-tropikalnej puszczy na półwyspie Coromandel w Nowej Zelandii. Jednocześnie oficjalna nauka ludzka stwierdza, że Nowa Zelandia nigdy nie była zamieszkiwana przez kogokolwiek kto byłby w stanie wykonać taką gigantyczną rzeźbę. Jeśli więc rzeźba ta faktycznie tam istnieje, musiałaby ona być stworzona naturalnie przez Boga. Niestety, jak narazie, rzeźba ta pozostaje nieodkryta przez Europejczyków. Stąd aby owa figura gigantycznego olbrzyma z Nowej Zelandii mogła dla kogoś stanowić dowód który przekona go o istnieniu Boga, najpierw taki ktoś musiałby włożyć sporo trudu i pracy w jej odkrycie, potem zaś pokonać w sobie "barierę świadomościową" polegającą na wątpliwości czy owa figure faktycznie ma "naturalne" pochodzenie jako dzieło Boga, czy też została wyrzeźbiona technicznie przez poprzednią cywilizację techniczną opisywaną w punkcie #D3 strony eco_cars_pl.htm - o bezspalinowych samochodach naszej przyszłości (patrz tam opisy staroindyjskich statków "vimana"). Kiedy w 1998 roku pojechałem na jej poszukiwanie z Maoryską wodzowskiego rodu która ją widziała i wie gdzie figura ta ma się znajdować, rozpętała się tak potężna burza, iż jej znalezienie stało się niemożliwe - po szczegóły patrz punkt #2 z podrozdziału VB4.4.1 w starszej monografii [1/4]. Ja osobiście jestem pewien że owa figura "Śpiącego Olbrzyma" faktycznie istnieje i nadal odczekuje ona na swoją parę odkrywców. (Zgodnie z legendami Maorysów, ów "Śpiący Olbrzym" ma być w przyszłości odkryty i "zbudzony ze snu" przez bliską sobie parę ludzkich bohaterów - kobietę i mężczyznę, obojgu którym los wyznaczył ogromnie ważną misję do wypełnienia na Ziemi.) Wszakże ja sam odkryłem kiedyś gigantyczny krater Tapanui (w którym eksplodował pozaziemski statek), opierając się właśnie na podobnych legendach Maoryskich. Wiem więc, że legendy Maorysów podają prawdę - tyle że tylko starannie wybranym przez los bohaterom jest dane dotarcie do tego co one wskazują. Oto jak w podrozdziale V3 z tomu 16 mojej starszej monografii [1/4] opisałem tamtą nadal nieodkrytą przez Europejczyków nowozelandzką figurę:
       W Nowej Zelandii też ma się podobno znajdować kamienna rzeźba bardzo podobna do kolosalnej kamiennej twarzy sfotografowanej kilka lat temu na Marsie i pokazanej na rysunku P32 z monografii [1/5]. Rzeźba ta to niezwykle piękna twarz mężczyzny zwróconego ku niebu. Ma ona być wyrzeźbiona w całej kamiennej górze. Zgodnie z legendami nowozelandzkich Maorysów, ma się ona znajdować gdzieś na półwyspie Coromandel z Wyspy Północnej Nowej Zelandii. Twarz ta ciągle pozostawała nie odkryta przez europejskich naukowców Nowej Zelandii zarówno w chwili gdy dnia 21 listopada 1997 roku oryginalnie pisałem niniejszą notatkę w celu jej opublikowania w monografii [1/2], ani dnia 29 października 1998 roku kiedy tą samą notatkę ponownie publikowałem w treści monografii [1/3], ani też dnia 21 września 2003 roku kiedy po raz kolejny ją aktualizowałem i tłumaczyłem na język angielski aby ją włączyć również i do tekstu angielskojęzycznej wersji swej starszej monografii [1/4]. Stąd istnienie tej niezwykłej rzeźby ciągle pozostawało wówczas nieznane dla ortodoksyjnej nauki ziemskiej. O rzeźbie tej wiedzieli jedynie Maorysi. Niestety, ich legendy naukowcy zamieszkujący Nową Zelandię traktują z przymrużeniem oka. Dzieje się tak na przekór, że właśnie na podstawie takich legend Maoryskich w 1987 roku ja odkryłem krater i eksplozję Tapanui. (Po opisy tego krateru i eksplozji patrz strona tapanui_pl.htm - o eksplozji wehikułu UFO koło Tapanui w Nowej Zelandii w 1178 roku.) Podobno do owej gigantycznej rzeźby twarzy ludzkiej z Coromandel w Nowej Zelandii, dołączona jest też wyrzeźbiona cała postać mężczyzny, ze stopami włącznie. Maorysi nazywają ją "Śpiącym olbrzymem" (tj. "Sleeping Giant"). Natomiast w ich mitologii istnieją dosyć intrygujące przepowiednie na temat owego olbrzyma, na temat pary bohaterów którzy mają go "zbudzić", oraz na temat tego co się stanie kiedy zostanie on zbudzony. (Być może kiedyś będę miał okazję przepowiednie te przedstawić czytelnikom.) Zgodnie z legendami, oczy tego "śpiącego olbrzyma" patrzą na gwiazdę z której przybył on na Ziemię. Jest on opisywany jako mający gładkie i silnie zarysowujące się brwi, szeroko rozstawione oczy, prosty "acquiline" nos (nie zaś przypadkiem płaski) - jaki daje wrażenie mocy, pełne "namiętne" wargi jakie sprawiają wrażenie iż zaśmiałyby się łatwo gdyby tylko wróciły do życia, oraz dobrze zarysowujący się podbródek jaki znamionuje siłę i dumę. Położenie tej rzeźby ma wyznaczać odludny punkt przez Maorysów zwany "Kapu-Tau-Ake". Owa gigantyczna rzeźba kamiennej postaci męskiej o niezwykle pięknej twarzy, ma być wyryta w nagiej skale podwójnego grzbietu górskiego znajdującego się po przeciwnej stronie Cape i headland w kierunku na Wschód od owego punktu. Z kolei punkt "Kapu-Tau-Ake" znajduje się koło tzw. Haurakei Gulf, około trzy-czwarte lub nieco dalej w górę Peninsula w kierunku Cape, poza Coromandel.


Część #K: Jak inni ludzie w popularny sposób dokumentują istnienie Boga:

      

#K1. Ilustratywna historyjka wyjaśniająca stanowisko Boga w sprawie cierpienia i bólu:

       Ateiści stanowią mniej niż 10% społeczeństwa. Jednak są bardzo głośni i aktywni w swoich stwierdzeniach, że Bóg jakoby nie istnieje. Jednym zaś z bardziej hałaśliwych argumentów który używają aby "udowodnić", że Bóg jakoby nie istnieje, jest ich twierdzenie, iż gdyby Bóg faktycznie istniał, wówczas na Ziemi NIE powinno być cierpienia ani bólu. Oto więc jedna z owych anonimowych historyjek cyrkulowanych za pośrednictwem "łańcuchowych emailów", która ilustratywnie nam wyjaśnia dlaczego pomimo istnienia Boga ciągle musi istnieć cierpienie i ból (kliknij na poniższy guzik aby przeczystać sobie ową historyjkę):



Część #L: Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:

      

#L1. Podsumowanie tej strony:

       Jedynie na niniejszej stronie została zestawiona aż tak ogromna liczba dowodów naukowych na istnienie Boga. A trzeba pamiętać że jest to zaledwie niewielka kropelka w ogromnym oceanie takich dowodów. Wymowa tego ogromnego materiału jest więc jednoznaczna - Bóg faktycznie istnieje i nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości. Zamiast więc bezproduktywnie dreptać w jednym i tym samym miejscu uparcie powtarzając pytanie "czy Bóg faktycznie istnieje?" powinniśmy teraz raczej skupiać się na znalezieniu poprawnej odpowiedzi na następne pytanie, mianowicie "jak Bóg sobie życzy abyśmy prowadzili nasze życie dla osiągnięcia maksymalnego poziomu samospełnienia i szczęśliwości?" (Tak nawiasem mówiąc, to wytyczne zaadresowane dla indywidualnych ludzi a dające odpowiedź na owo pytanie, zawiera najbardziej moralna filozofia na Ziemi zwana totalizm. Z kolei wytyczne jak pokierować całym ludzkim systemem społecznym i politycznym aby każdy z ludzi otrzymał szansę na szczęśliwe i spełnione życie, wskazuje polityczna partia totalizmu.) Po zaś znalezieniu odpowiedzi na owo następne pytanie powinniśmy zabrać się energicznie za wprowadzanie jej w życie!


#L2. Jak dzięki stronie "skorowidz.htm" daje się znaleźć totaliztyczne opisy interesujących nas tematów:

       Cały szereg tematów równie interesujących jak te z niniejszej strony, też omówionych zostało pod kątem unikalnym dla filozofii totalizmu. Wszystkie owe pokrewne tematy można odnaleźć i wywoływać za pośrednictwem skorowidza specjalnie przygotowanego aby ułatwiać ich odnajdowanie. Nazwa "skorowidz" oznacza wykaz, zwykle podawany na końcu książek, który pozwala na szybkie odnalezienie interesującego nas opisu czy tematu. Moje strony internetowe też mają taki właśnie "skorowidz" - tyle że dodatkowo zaopatrzony w zielone linki które po kliknięciu na nie myszą natychmiast otwierają stronę z tematem jaki kogoś interesuje. Skorowidz ten znajduje się na stronie o nazwie skorowidz.htm. Można go też wywołać z "organizującej" części "Menu 1" każdej totaliztycznej strony. Radzę aby do niego zaglądnąć i zacząć z niego systematycznie korzystać - wszakże przybliża on setki totaliztycznych tematów które mogą zainteresować każdego.


#L3. Blogi totalizmu:

       Warto także okresowo sprawdzać "blog totalizmu" jaki działa już od kwietnia 2005 roku m.in. pod adresami:
totalizm.wordpress.com i
totalizm.blox.pl/html.
(Odnotuj że oba te blogi są lustrzanymi kopiami o takiej samej treści wpisów.) Wszakże na "blogu totalizmu" wiele ze spraw omawianych na tej stronie naświetlane jest na bieżąco dodatkowymi komentarzami i informacjami spisywanymi w miarę jak nowe zdarzenia stopniowo rozwijają się przed naszymi oczami.


#L4. Autor tej strony (dr inż. Jan Pająk):

       Niniejszym mam przyjemność poinformować czytelników, że z okazji 70tej rocznicy urodzin autora tej strony (tj. mnie), wyprodukowany został i opublikowany około 35 minutowy film Dominika Myrcik, jaki od maja 2016 roku upowszechniany jest gratisowo w youtube.com. Film ten nosi tytuł "Dr Jan Pająk portfolio" i prezentuje graficznie najważniejszy mój naukowy dorobek życiowy. Jego polskojęzyczną wersję można sobie oglądnąć pod adresem youtube.com/watch?v=f3MuZec4jGM. Zapraszam i zachęcam czytelników do jego oglądnięcia. Działające zielone linki, adresy internetowe, ulotki promocyjne w trzech językach, oraz pełne opisy wszystkich trzech wersji językowych (tj. polskiej, angielskiej i niemieckiej) tego doskonale zaprojektowanego i wykonanego HD i HQ filmu, są dostępne na specjalnie poświęconej mu stronie o nazwie portfolio_pl.htm.
       Aktualne adresy emailowe autora tej strony, tj. oficjalnie dra inż. Jana Pająk, zaś kurtuazyjnie Prof. dra inż. Jana Pająk, pod jakie można wysyłać ewentualne uwagi, własne opinie, lub informacje jakie zdaniem czytelnika autor tej strony powinien poznać, podane są na autobiograficznej stronie internetowej o nazwie pajak_jan.htm (dla jej wersji w języku HTML), lub o nazwie pajak_jan.pdf (dla wersji strony "pajak_jan.pdf" w bezpiecznym formacie PDF - które to bezpieczne wersje PDF dalszych stron autora mogą też być ładowane z pomocą linków z punktu #B1 strony o nazwie tekst_11.htm).
       Powodem dla którego czytelnik ma prawo do kurtuazyjnego adresowania autora tej strony tytułem profesor wynika z faktu, że z profesorami jest tak jak z generałami. Znaczy, jeśli ktoś raz był profesorem, wówczas grzecznościowo jest już profesorem przez resztę życia. Autor zaś tej strony był profesorem aż na 4 odmiennych uniwersytetach, przez okres około 7 lat. Mianowicie, na trzech z tych uniwersytetów, w okresie od 1 września 1992 roku aż do 31 października 1998 roku, autor pracował jako odpowiednik polskiego "profesora nadzwyczajnego" - czyli zachodniego tzw. "Associate Professor" (z angielskiej uczelnianej hierarchii naukowej). Z kolei na jednej uczelni, w okresie od 1 marca 2007 roku do 31 grudnia 2007 roku, autor pracował na stanowisku odpowiadającym pełnemu polskiemu "profesorowi zwyczajnemu", tj. na tzw. (Full) "Professor". Tak się też składało, że tamto zatrudnienie na stanowisku "Professor" było też ostatnim miejscem zatrudnienia jego życia zawodowego. Autor odszedł więc na emeryturę jako "były profesor".
       Po odlocie z Polski w 1982 roku, autor nieustannie ponawiał wysiłki i inicjatywy aby móc powrócić do kraju i aby jego wiedza i doświadczenie mogły też służyć ojczyźnie w której się urodził. Wszakże wiedział doskonale, że skoro poza granicami kraju zdołał przełamać przeszkody językowe, uprzedzenia jakie często mają tam wobec Polaków, wymogi odmiennych metod nauczania, różnice kulturowe, itp., osiągając tam pozycję pełnego profesora, wówczas z całą pewnością miał też wiele do zaoferowania uczelniom w swojej własnej ojczyźnie. Niestety, wszystkie te inicjatywy i wysiłki autora były niweczone przez najróżniejszych rodaków którzy najwyraźniej zadedykowali swoje życie służeniu zjawisku jakie w punkcie #G1 strony eco_cars_pl.htm opisywane jest pod nazwą "przekleństwo wynalazców". Najbliższe sukcesu były dwie z takich inicjatyw autora tej strony. Pierwsza z nich miała miejsce w 1986 roku, tj. zaraz po opublikowaniu w Nowej Zelandii monografii naukowej [1] "Teoria Magnokraftu - monografia o dyskoidalnym statku kosmicznym napędzanym pulsującym polem magnetycznym" (wydanie I, polskojęzyczne, marzec 1986, Invercargill, Nowa Zelandia, ISBN 0-9597698-5-4, 136 stron, 58 rysunków) - której treść była pierwowzorem dla obecnej treści tomów 3 i 2 najnowszej jego monografii [1/5]. Tamta monografia [1] opisywała wynaleziony przez autora statek kosmiczny nazywany magnokraftem oraz urządzenie napędowe dla owego statku zwane komorą oscylacyjną. Po opublikowaniu monografii [1] autor zwrócił się oficjalnie do Rady Naukowej Instytutu TBM Politechniki Wrocławskiej o pozwolenie mu na otwarcie przewodu habilitacyjnego i na obronienie rozprawy habilitacyjnej o owym statku - tak jak to wyjaśniam w punkcie #J1 strony magnocraft_pl.htm oraz w #69 z części #D strony rok.htm. Niestety, Rana Naukowa I-TBM odmówiła mu wówczas tego pozwolenia, wymawiając się że NIE ma w swoim gronie specjalistów którzy zajmowaliby się badaniami magnokraftu (chciaż autor wyraźnie zaznaczył w swoim wniosku-prośbie o otwarcie przewodu habilitacyjnego, że magnokraft jest jego wynalazkiem i że nikt przedtem na całym świecie NIE badal i NIE rozwijał tego rodzaju napędu dla statków kosmicznych). Wielka szkoda, że tamta inicjatywa autora została ustrzelona, bowiem gdyby wówczas udało się połączyć wynalazcze i inżynierskie zdolności autora z możliwościami wykonawczymi i badawczymi owego Instytutu TBM, wówczas do dzisiaj "magnokrat" i "komora oscylacyjna" byłyby zapewne już zbudowane i efektywnie służyłyby Polsce, zaś autor prawdopodobnie pracowałby teraz nad zbudowaniem jeszcze doskonalszego wehikułu czasu.
       Druga bliska sukcesu inicjatywa autora aby służyć swemu krajowi pojawiła się kiedy w 2009 roku jedna z uczelni w Polsce zaoferowała autorowi zatrudnienie na stanowisku "profesora nadzwyczajnego" w inżynierii softwarowej. Niestety, polskie Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego, które ma prawo odmówienia zgody na czyjeś zatrudnienie na stanowisku profesorskim, NIE wyraziło zgody na to zatrudnienie autora pod wymówką, że autor NIE posiada wykształcenia informatycznego. W swojej odmowie ministerstwo to przeoczyło jednak (lub celowo zignorowało) sporo faktów, przykładowo że kiedy autor studiował w latach 1964 do 1970, w Polsce NIE istniały jeszcze studia informatyczne, że doktorat autora był z pogranicza dzisiejszej informatyki oraz inżynierii mechanicznej (dotyczył bowiem tego co w dzisiejszych czasach nazywane jest m.in. "Computer Aided Design" oraz wersja "Finite Elements Method"), a także że poza Polską autor wykładał właśnie głównie informatykę na zachodnich uczelniach i że jedna pozycja odpowiednika "profesora nadzwyczajnego" oraz jedna pozycja odpowiednika "profesora zwyczajnego" jakie tam zajmował były właśnie w informatycznej specjalizacji "Software Engineering" - tj. "inżynierii softwarowej". (Sprawę tamtej odmowy pozwolenia polskiego ministerstwa na zatrudnienie autora w polskiej uczelni na stanowisku profesora nadzwyczajnego omawiam także w (5) z punktu #F3 strony o nazwie god_istnieje.htm oraz w punkcie #D3 strony o nazwie mozajski.htm.) Swoją drogą to ciekawe jak tacy oddani "przekleństwu wynalazców" Polacy wyobrażają sobie awans cywilizacyjny swego kraju, jeśli systematycznie "podcinają oni skrzydła" każdemu co bardziej twórczemu rodakowi.
       Jeśli więc czytelnik życzy sobie wysłać autorowi ewentualne uwagi, informacje, zdjęcia, opisy własnych przeżyć, itp., wówczas powinien pisać na adres emailowy podany na w/w punkcie #L3 strony internetowej o mnie (dr inż. Jan Pajak).


#L5. Kopia tej strony jest też upowszechniana jako broszurka z serii [11] w bezpiecznym formacie PDF:

       Niniejsza strona dostępna jest także w formie broszurki oznaczanej symbolem [11], którą przygotowałem w "PDF" (od "Portable Document Format") - obecnie uważanym za najbezpieczniejszy z wszystkich internetowych formatów, jako że do niego normalnie wirusy się NIE doczepiają. Ta klarowna broszurka jest gotowa zarówno do drukowania, jak i do wygodnego czytania z ekranu komputera. Ciągle ma ona też aktywne wszystkie swoje zielone linki. Stąd jeśli jest czytana z ekranu komputera podłączonego do internetu, wówczas po kliknięciu na owe linki otworzą się linkowane nimi strony lub ilustracje. Niestety, ponieważ jej objętość jest około dwukrotnie wyższa niż objętość strony internetowej jakiej treść ona publikuje, ograniczenia pamięci na sporej liczbie darmowych serwerów jakie ja używam, NIE pozwalają aby ją na nich oferować (jeśli więc NIE załaduje się ona z niniejszego adresu, ponieważ NIE jest ona tu dostępna, wówczas należy kliknąć na któryś odmienny adres z Menu 3, poczym sprawdzić czy stamtąd juź się załaduje). Aby otworzyć ową broszurkę (lub/i załadować ją do własnego komputera), wystarczy albo kliknąć na następujący zielony link albo też z którejś totaliztycznej witryny otworzyć sobie plik nazywany tak jak w powyższym linku.
       Jeśli zaś czytelnik zechce też sprawdzić, czy jakaś inna totaliztyczna strona właśnie studiowana przez niego, też jest już dostępna w formie takiej PDF broszurki, wówczas powinien sprawdzić, czy wyszczególniona ona została w linkach z "części #B" strony o nazwie tekst_11.htm. Owe linki wskazują bowiem wszystkie totaliztyczne strony, które już zostały opublikowane jako takie broszurki z serii [11] w formacie PDF. Życzę przyjemnego czytania!


#L6. Copyrights © 2018 by Dr Jan Pająk:

       Copyrights © 2018 by Dr Jan Pająk. Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejsza strona stanowi raport z wyników badań jej autora - tyle że napisany jest on popularnym językiem (aby mógł być zrozumiany również przez czytelników o nienaukowej orientacji). Idee zaprezentowane na tej stronie są unikalne dla badań autora i dlatego w tym samym ujęciu co na tej stronie (oraz co w innych opracowaniach autora) idee te uprzednio NIE były jeszcze publikowane przez żadnego innego badacza. Jako taka, strona ta publikuje idee, których prezentacja podlega tym samym prawom intelektualnej własności jak każde inne opracowanie naukowe. Szczególnie jej autor zastrzega dla siebie intelektualną własność teorii naukowych, odkryć i wynalazków wspominanych lub opisywanych na tej stronie, oraz tabel i ilustracji jakie autor przytacza na dowolnej ze swoich publikacji. Dlatego autor zastrzega tu sobie, aby podczas powtarzania w innych opracowaniach jakiejkolwiek idei, opisu, tabeli lub ilustracji zaprezentowanej na niniejszej stronie, lub na dowolnej innej stronie czy publikacji autora (tj. jakichkolwiek teorii, zasad, wyjaśnień, dedukcji, intepretacji, urządzeń, dowodów, tabel, ilustracji, itp.), powtarzająca osoba ujawniła i potwierdziła kto jest ich oryginalnym autorem (czyli aby - jak mawia się w angielskojęzycznych kręgach twórczych, osoba ta oddała pełny "kredyt" moralny i uznaniowy autorowi tej strony), poprzez wyraźne wyjaśnienie przy swym powtórzeniu, iż tę ideę, opis, tabelę, ilustrację, itp., powtarza ze strony autoryzowanej przez dra Jana Pająka, poprzez wskazanie internetowego adresu np. niniejszej strony - pod którym idea ta była oryginalnie omawiana, oraz poprzez podanie daty najnowszego aktualizowania owej strony (tj. daty wskazywanej poniżej).
* * *
If you prefer to read in English click on the flag below
(Jeśli preferujesz czytanie w języku angielskim
kliknij na poniższą flagę)


English flag
Data pierwszego opracowania niniejszej strony: 5 lipca 2008 roku
Data najnowszego jej aktualizowania: 17 kwietnia 2018 roku
(Sprawdź w adresach z Menu 4 czy istnieje już nowsza aktualizacja)